Jestem po obejrzeniu wszystkich części i jestem bardzo zniesmaczony.
Film wykorzystał powieść Prusa, ale kompletnie ją zmienił, a nawet wypaczył.
Największa zbrodnię popełniono na Rzeckim, w filmie to nerwus, narwaniec, który ma sceny seksu. Ech.
Wokulski i panna Łęcka mnie nie przekonują, źle poprowadzone postacie. Trzeba przyznać, że aktorka, która ją grała ma to coś, ale ja dla niej nie poświęciłbym majątku.
Bardzo na plus ten inspektor i Adamczyk jako baron Krzeszowski, świetnie zagrane i spójne postacie. No można dodać jeszcze postać Łęckiego na plus.
Jestem po pierwszym odcinku, który oglądałam dosłownie wczoraj i też mnie nie zachwycił. Przyznaję, że mam duże oczekiwania od tej produkcji, a choć na tym etapie trudno oceniać całość, to widzę, że nie jestem w swojej opinii osamotniona.
Ciekawy artykuł na ten właśnie temat.
Legat
Ze względu na słabe opinie netfliksowej wersji postanowiłam w ogóle jej nie oglądać. Zbytnio odbiega od oryginału i jest jego bardzo luźną wariacją. Na tyle luźną, że można by poddać krytyce sens nazywania serialu od nazwy książki - dla mnie to nie jest już inspiracja, a zwykłe chamskie małpowanie.
We wtorek skończyłam oglądać całość i muszę przyznać, że... nieźle popłynęli. Rozumiem, że netflixowe produkcje rządzą się swoimi prawami, ale żeby aż tak?
Co więcej, ostatni odcinek określiłabym jako nieśmieszną parodię powieści. Gdzieś po drodze w duchu mówiłam do siebie, że nie pamiętam takiego czy takiego zdarzenia albo wątku, ale że pamięć jest ulotna, to zrzuciłam to na karb upływu czasu. Za to teraz już wiem, że z moją pamięcią wszystko jest w porządku ![]()
Mam też taką refleksję, że stach się bać, co będzie, kiedy stroniący od lektur maturzyści sięgną po tę ekranizację, żeby potem na egzaminie dojrzałości opowiadać o "Lalce" Prusa.
Skutecznie mnie zniechęciliście. Nawet czekałem ale nie będę oglądał.
Jestem po pierwszym odcinku, który oglądałam dosłownie wczoraj i też mnie nie zachwycił. Przyznaję, że mam duże oczekiwania od tej produkcji, a choć na tym etapie trudno oceniać całość, to widzę, że nie jestem w swojej opinii osamotniona.
Duże oczekiwania po netfiksie? Serio?
A tak ogólnie to polska twórczość współczesna szoruje po dnie pod dwoma metrami mułu i tu nie jest inaczej.
Co więcej, ostatni odcinek określiłabym jako nieśmieszną parodię powieści. Gdzieś po drodze w duchu mówiłam do siebie, że nie pamiętam takiego czy takiego zdarzenia albo wątku, ale że pamięć jest ulotna, to zrzuciłam to na karb upływu czasu. Za to teraz już wiem, że z moją pamięcią wszystko jest w porządku
To akuratnie nie jest zarzut, bo scenarzysta może mieć własną wizję zakończenia, ba własną wizję całej powieści. Np. Wokulski w oczach wielu, może zasługiwać na lepsze zakończenie. Chłopina był pracowity, wytrwały, długo zabiegał o rękę panny - no to w końcu spotkała go nagroda.
Tutaj problemem jest brak spójności. Gdzieś czytałem, że serial ma raczej formę luźnych skeczy/scen, które nie tworzą całości.
Wokulski jest potulny, naiwnie zakochany w Izabeli, ale też jest skecz, gdy siebie obrażają, wyzywają - nie wyjaśniając powodu kłótni.
Tak też jest z ostatnim odcinkiem. Nie pasuje do całości. Ma formę przemyślanej intrygi, która się udaje. Scenarzysta już zapomniał, że Wokulski i Izabela, obrażali siebie przed chwilą na śmierć i życie, używając paskudnego języka.
9 2026-09-25 11:09:41 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-25 11:10:01)
Mnie ta lektura wogole nie interesowala,to film/serial tym bardziej nie
Jeszcze nie widziałam (czas) ale mnie zachęciliście. Odbrązawianie, dekonstrukcja mitu, inne spojrzenie... już jestem ciekawa. Klasyczną Lalką znam doskonale, jeszcze jednej sfilmowanej wedle tradycyjnej interpretacji to raczej nie obejrzę, bo ileż można wałkować to samo.
Duże oczekiwania po netfiksie? Serio?
Nie po Netflixie, ale od ekranizacji "Lalki". Wbrew pozorom to jest ogromna różnica. Choć może racja, że powinnam była to przewidzieć ![]()
To akuratnie nie jest zarzut, bo scenarzysta może mieć własną wizję zakończenia, ba własną wizję całej powieści. Np. Wokulski w oczach wielu, może zasługiwać na lepsze zakończenie. Chłopina był pracowity, wytrwały, długo zabiegał o rękę panny - no to w końcu spotkała go nagroda.
Scenarzysta, owszem, może mieć swoją wizję, ale w tym przypadku nie nazywajmy tego ekranizacją, a raczej inspiracją. Naprawdę ostro popłynął w opowiadanej historii, a do tego jeszcze ten język - mógł sobie darować te wszystkie wulgaryzmy zupełnie nieprzystające do realiów epoki, rażąco współczesne i przez to kompletnie wybijające z klimatu.