A z jakiś powodów jesteście sami
Dlugo nikogo nie moglem znalezc a jest tak ze jak do 30 sie nie znajdzie to potem juz praktycznie bez szans lub szanse maleja więc jak mialem juz ponad 30 to sobie odpuscilem poszukiwania bo szkoda zycia i czasu
jednak samemu nie znaczy zle, bardzo duzo ludzi sie meczy w zwiazku duzo ludzi jest nie fer, kobiety bardzo czesto zdradzaja
po co sobie dokladac stresu?
jak zaczolem chodzic na masaze to zaakceptowalem fakt bycia samemu i jest mi bardzo dobrze, mam duzo czasu dla siebie robie co chce a jak potrzebuje kobiety to siedze w salonach masazu z dziewczynami o jakich facet w zwiazku moze tylko i wylacznie mazyc
oj Miklosza, Miklosza.
starożytni Grecy mieli kilka różnych określeń na miłość, z których każde opisywało inny rodzaj uczucia.
Eros - miłość romantyczną, namiętność, pożądanie i silne przyciąganie drugiej osoby. Jest związany przede wszystkim z atrakcyjnością fizyczną i emocjonalnym zauroczeniem. To właśnie ten rodzaj miłości najczęściej kojarzymy dzisiaj z zakochaniem. Eros może być niezwykle intensywny: człowiek zaczyna często myśleć o drugiej osobie, odczuwa silną potrzebę bliskości, fascynację jej wyglądem, głosem, zapachem czy sposobem bycia. Eros jest jednak również najbardziej podatny na zmiany. Namiętność może się pojawić bardzo szybko, ale może również osłabnąć. Nie musi przy tym oznaczać powierzchownego uczucia. Może być początkiem głębokiej relacji, jeśli z czasem zostanie uzupełniony przez inne formy miłości.
Philia to miłość przyjacielska, oparta na wzajemności, zaufaniu, szacunku i poczuciu więzi. To uczucie, które łączy ludzi, którzy lubią swoje towarzystwo, mogą na sobie polegać i cenią się wzajemnie. Philia może powstawać między przyjaciółmi, ale również między partnerami. Nie chodzi wyłącznie o wspólne spędzanie czasu, lecz o więź opartą na wzajemnym dobru, szacunku i życzliwości. W związku partnerskim philia oznaczałaby więc coś bardzo istotnego: „lubię cię jako człowieka, szanuję cię i dobrze mi z tobą”, niezależnie od samej namiętności.
Storge oznacza naturalne przywiązanie i miłość rodzinną. Najczęściej odnosi się do uczucia rodziców wobec dzieci oraz więzi między członkami rodziny. Jest to miłość, która często pojawia się w sposób naturalny, bez świadomej decyzji i bez konieczności wcześniejszego poznawania drugiej osoby. Storge może być spokojniejsza od eros. Nie musi wiązać się z fascynacją ani intensywnymi emocjami. Jej istotą jest przywiązanie, troska, poczucie przynależności i odpowiedzialności za drugiego człowieka. Można powiedzieć, że jest to miłość, która mówi: „jesteś mój, jesteś częścią mojego życia i zależy mi na twoim dobru”.
Agape jest najczęściej rozumiana jako miłość bezinteresowna, życzliwa i ofiarna. Nie opiera się przede wszystkim na tym, co otrzymujemy od drugiej osoby. Jej istotą jest pragnienie dobra drugiego człowieka. W późniejszej tradycji chrześcijańskiej agape stała się jednym z najważniejszych określeń miłości Boga do człowieka oraz miłości człowieka do Boga i bliźniego. Agape można jednak rozumieć szerzej jako zdolność do troszczenia się o drugiego człowieka bez ciągłego przeliczania wzajemnych korzyści. Nie oznacza to przy tym zgody na wszystko ani rezygnacji z własnych granic. Można kochać kogoś w sposób bezinteresowny i jednocześnie uznać, że jego zachowanie jest dla nas nieakceptowalne.
Ludus oznacza miłość zabawową, flirt, lekkość i przyjemność wynikającą z romantycznego zainteresowania drugą osobą. Ludus to etap flirtowania, żartowania, droczenia się, fascynacji i czerpania przyjemności z obecności drugiej osoby. Nie musi jeszcze oznaczać głębokiego uczucia ani deklaracji dotyczących przyszłości. Może być pięknym i lekkim elementem relacji, pod warunkiem że obie osoby rozumieją ją w podobny sposób.
Pragma oznacza dojrzałą, praktyczną formę miłości, która rozwija się wraz z upływem czasu. Jest jednak związana z greckim słowem pragma, oznaczającym między innymi rzecz, sprawę czy działanie, i współcześnie używa się jej do opisywania dojrzałej miłości. Pragma nie musi być już gwałtownym zakochaniem. Jest raczej uczuciem, które zostało poddane próbie codzienności. Obejmuje wzajemny szacunek, przywiązanie, odpowiedzialność, kompatybilność i gotowość do budowania wspólnego życia. To miłość, która mówi: „wiem, jaki jesteś, znam twoje wady, ty znasz moje, a mimo to chcemy być razem”. W dojrzałym związku pragma może współistnieć z eros i philia. Namiętność nie musi zniknąć, ale przestaje być jedynym fundamentem relacji.
Philautia oznacza miłość własną, czyli stosunek człowieka do samego siebie. Może mieć dwa zupełnie różne oblicza. Pierwsze jest zdrowe: oznacza szacunek do siebie, troskę o własne potrzeby, poczucie własnej wartości, umiejętność stawiania granic i przekonanie, że samemu również zasługuje się na dobre traktowanie. Drugie oblicze philautii jest negatywne i oznacza nadmierne skupienie na sobie, egoizm czy narcyzm. Zdrowa philautia jest bardzo ważna dla pozostałych rodzajów miłości. Człowiek, który nie ma szacunku do samego siebie, może mieć trudność z ustanawianiem granic, może tolerować złe traktowanie albo uzależniać poczucie własnej wartości od tego, czy ktoś go kocha. Miłość własna nie oznacza więc egoizmu. W zdrowym znaczeniu oznacza raczej: „jestem dla siebie ważnym człowiekiem i nie muszę rezygnować z własnej godności, żeby ktoś mnie kochał”.
MIkolosza ...
To nie czasy , gdzie czy się stoi czy się leży to kobieta się należy ![]()
Musisz być ATRAKCYJNY dla kobiety. Czymś ją przyciągnąć. I uwierz nie chodzi w większości o wygląd.
Ale oczywiście wygląd też jest ważny.
Po prostu musisz dobrze się sprzedać. Dopasowana fryzura, ubranie i itd. Podstawa to czystość i higiena.
Uwierz dla wielu facetów higiena i czystość to nieznane słowa ![]()
Zrób fajne zdjęcia sobie. Pójdź do lasu czy na łąkę i zrób zdjecia przy zachodzie słońca.
Skorzystaj ze tzw "złote godziny".
Będzie fajne miękkie światło i zdjecia wyjdą interesjące.
Zainwestuj w Siebie. Naprawdę odpowiednie ubranie, fryzura, odpowiednie okulary (jak nosisz) potrafią zrobić cuda ![]()
Późnie znajdź swoje najlpesze zalety i je w opisie na portalu wypisz. Uzupełni profil i szukaj ...
Uwierz ,że dla większości kobiet wygląd mężczyzny nie jest aż tak ważny. Ważniejsze co sobą prezentuje i inne cechy charakteru i czy jest on pozytywnym i ciepłym czlowiekiem.
Grunt to nie poddawać się. Dlatego Miklosza, pozytywne myślenie, klata do przodu, zakasać rękawy i do dzieła. Nie ma lekko. Samo się nie zrobi.
Grunt to nie poddawać się. Dlatego Miklosza, pozytywne myślenie, klata do przodu, zakasać rękawy i do dzieła. Nie ma lekko. Samo się nie zrobi.
Tak dokładnie ![]()
starożytni Grecy mieli kilka różnych określeń na miłość, z których każde opisywało inny rodzaj uczucia....
Ludus oznacza miłość zabawową, flirt, lekkość i przyjemność wynikającą z romantycznego zainteresowania drugą osobą. Ludus to etap flirtowania, żartowania, droczenia się, fascynacji i czerpania przyjemności z obecności drugiej osoby. Nie musi jeszcze oznaczać głębokiego uczucia ani deklaracji dotyczących przyszłości. Może być pięknym i lekkim elementem relacji, pod warunkiem że obie osoby rozumieją ją w podobny sposób.
Lodus wydaje sie ok
Noble napisał/a:starożytni Grecy mieli kilka różnych określeń na miłość, z których każde opisywało inny rodzaj uczucia....
Ludus oznacza miłość zabawową, flirt, lekkość i przyjemność wynikającą z romantycznego zainteresowania drugą osobą. Ludus to etap flirtowania, żartowania, droczenia się, fascynacji i czerpania przyjemności z obecności drugiej osoby. Nie musi jeszcze oznaczać głębokiego uczucia ani deklaracji dotyczących przyszłości. Może być pięknym i lekkim elementem relacji, pod warunkiem że obie osoby rozumieją ją w podobny sposób.
Lodus wydaje sie ok
To na początku związku. Pierwsze miesiące.
A potem jak już w związku kończą się "motylki" w brzuchu, ta nowość, duża namiętność i zaczynają się skoki w bok.
Philia to miłość przyjacielska, oparta na wzajemności, zaufaniu, szacunku i poczuciu więzi. To uczucie, które łączy ludzi, którzy lubią swoje towarzystwo, mogą na sobie polegać i cenią się wzajemnie. Philia może powstawać między przyjaciółmi, ale również między partnerami. Nie chodzi wyłącznie o wspólne spędzanie czasu, lecz o więź opartą na wzajemnym dobru, szacunku i życzliwości. W związku partnerskim philia oznaczałaby więc coś bardzo istotnego: „lubię cię jako człowieka, szanuję cię i dobrze mi z tobą”, niezależnie od samej namiętności.
Bert44 napisał/a:Noble napisał/a:starożytni Grecy mieli kilka różnych określeń na miłość, z których każde opisywało inny rodzaj uczucia....
Ludus oznacza miłość zabawową, flirt, lekkość i przyjemność wynikającą z romantycznego zainteresowania drugą osobą. Ludus to etap flirtowania, żartowania, droczenia się, fascynacji i czerpania przyjemności z obecności drugiej osoby. Nie musi jeszcze oznaczać głębokiego uczucia ani deklaracji dotyczących przyszłości. Może być pięknym i lekkim elementem relacji, pod warunkiem że obie osoby rozumieją ją w podobny sposób.
Lodus wydaje sie ok
To na początku związku. Pierwsze miesiące.
A potem jak już w związku kończą się "motylki" w brzuchu, ta nowość, duża namiętność i zaczynają się skoki w bok.
Noble napisał/a:Philia to miłość przyjacielska, oparta na wzajemności, zaufaniu, szacunku i poczuciu więzi. To uczucie, które łączy ludzi, którzy lubią swoje towarzystwo, mogą na sobie polegać i cenią się wzajemnie. Philia może powstawać między przyjaciółmi, ale również między partnerami. Nie chodzi wyłącznie o wspólne spędzanie czasu, lecz o więź opartą na wzajemnym dobru, szacunku i życzliwości. W związku partnerskim philia oznaczałaby więc coś bardzo istotnego: „lubię cię jako człowieka, szanuję cię i dobrze mi z tobą”, niezależnie od samej namiętności.
Nie we wszystkich związkach tak jest,że skoki w bok czyli zdrady są
To na początku związku. Pierwsze miesiące.
A potem jak już w związku kończą się "motylki" w brzuchu, ta nowość, duża namiętność i zaczynają się skoki w bok.
Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
sebastiannn napisał/a:To na początku związku. Pierwsze miesiące.
A potem jak już w związku kończą się "motylki" w brzuchu, ta nowość, duża namiętność i zaczynają się skoki w bok.
Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
Skoki w bok to niefajna dyscyplina. Lepsze skoki w dal lub wzwyż.
Bert44 napisał/a:sebastiannn napisał/a:To na początku związku. Pierwsze miesiące.
A potem jak już w związku kończą się "motylki" w brzuchu, ta nowość, duża namiętność i zaczynają się skoki w bok.
Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
Skoki w bok to niefajna dyscyplina. Lepsze skoki w dal lub wzwyż.
Albo o tyczce
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
Skoki w bok to niefajna dyscyplina. Lepsze skoki w dal lub wzwyż.
Albo o tyczce
Tak, te najfajniejsze
Bert44 napisał/a:sebastiannn napisał/a:To na początku związku. Pierwsze miesiące.
A potem jak już w związku kończą się "motylki" w brzuchu, ta nowość, duża namiętność i zaczynają się skoki w bok.
Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
Skoki w bok to niefajna dyscyplina. Lepsze skoki w dal lub wzwyż.
Nie wiem jak kobiety sie hamuja przed skokami w bok, chyba im to srednio wychodzi bo zdradzaja na potege
Ale w przypadku facetow ktorzy sa w zwiazkach najlepsza opcja ktora zapobiega skokom w bok są masaze rozluzniajace, facet jak pojdzie z 2 razy w miesiacu na taki masaz raczej nie bedzie mial w glowie zdradzania partnerki czy skokow w bok
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
Skoki w bok to niefajna dyscyplina. Lepsze skoki w dal lub wzwyż.
Nie wiem jak kobiety sie hamuja przed skokami w bok, chyba im to srednio wychodzi bo zdradzaja na potege
Ale w przypadku facetow ktorzy sa w zwiazkach najlepsza opcja ktora zapobiega skokom w bok są masaze rozluzniajace, facet jak pojdzie z 2 razy w miesiacu na taki masaz raczej nie bedzie mial w glowie zdradzania partnerki czy skokow w bok
Znowu trollujesz?
Ja nigdy nie zdradziłam. Znam też dużo kobieta,które też nigdy nie zdradziło i z tego właśnie powodu,że ja nigdy nie zdradziłam to u mnie po zdradzie jest wypad bez dyskusji. Podejrzewam ,że gdybym sama zdradzała to bym miała łagodniejsze podejście do facetów pod tym względem i bym pewnie dawała im tzw drugie szanse... no ,ale ponieważ tego nie robię to nie ma żadnej taryfy ulgowej
Solaris napisał/a:Bert44 napisał/a:Najlepiej jak lodus sie nigdy nie konczy
Zapobiega skokom w bok
Skoki w bok to niefajna dyscyplina. Lepsze skoki w dal lub wzwyż.
Nie wiem jak kobiety sie hamuja przed skokami w bok, chyba im to srednio wychodzi bo zdradzaja na potege
Ale w przypadku facetow ktorzy sa w zwiazkach najlepsza opcja ktora zapobiega skokom w bok są masaze rozluzniajace, facet jak pojdzie z 2 razy w miesiacu na taki masaz raczej nie bedzie mial w glowie zdradzania partnerki czy skokow w bok
Daruś, zaciąłeś się na tych masażach
Czy potrafisz napisać coś, gdzie nie odmieniasz slowa masaż przez wszystkie przypadki? ![]()
Myślę, że kobiety hamują się tak samo jak faceci. Jak mają pokusę to odmawiają w myślach tabliczkę mnożenia i czekają, aż im przejdzie ![]()
17 2026-09-16 19:38:59 Ostatnio edytowany przez DarekFDD (2026-09-16 19:41:06)
Julia pisze co mysle
Solaris nie do konca, kobiety co widac po tematach na forum potrafia naprawde skrzywdzic mezczyzne, faceci sa bardziej dobroduszni i z wszystkich statystyk wynika ze czesciej wybaczaja kobieta
kobieta kokietuje usmiechnie sie i wybaczone a facet co jak zdradzi to nic nie da ze kokietuje
A to ze mowie o masazach ? w tym temacie nie mowie tego bez kontekstu, kontekstem jest to ze facet majacy zone lub partnerke i regularnie korzystajacy z masazy nie ma w głowie zdrady, wlasnie dzieki masazom. chodzi mi o to ze takie usługi moga pomagac rowniez w zwiazku
Julia pisze co mysle
Solaris nie do konca, kobiety co widac po tematach na forum potrafia naprawde skrzywdzic mezczyzne, faceci sa bardziej dobroduszni i z wszystkich statystyk wynika ze czesciej wybaczaja kobieta
kobieta kokietuje usmiechnie sie i wybaczone a facet co jak zdradzi to nic nie da ze kokietujeA to ze mowie o masazach ? w tym temacie nie mowie tego bez kontekstu, kontekstem jest to ze facet majacy zone lub partnerke i regularnie korzystajacy z masazy nie ma w głowie zdrady, wlasnie dzieki masazom. chodzi mi o to ze takie usługi moga pomagac rowniez w zwiazku
No to właśnie źle myslisz xD
Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny ![]()
Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny
Nie dla każdego bylo by latwiejsze
Miklosza napisał/a:Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny
Nie dla każdego bylo by latwiejsze
Może nie ale jak ktoś cię kocha to fajnie nie ![]()
Julia life in UK napisał/a:Miklosza napisał/a:Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny
Nie dla każdego bylo by latwiejsze
Może nie ale jak ktoś cię kocha to fajnie nie
Tak to jest fajne. I życzę Ci tego
Miklosza napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Nie dla każdego bylo by latwiejsze
Może nie ale jak ktoś cię kocha to fajnie nie
Tak to jest fajne. I życzę Ci tego
Dzięki Bert ![]()
Miklosza, zapomniaøam rano dopisa©, a potem nie miałam jak: z wymienionych 7 rodzajów miłości nie masz nawet miłości do samego siebie?
Bardzo smutne by to było.
Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny
Nie masz pojęcia, ilu ludzi jest w związkach, a mimo to czują się samotni - niby żyją razem, a jednak osobno. Mówi się nawet, że taka samotność jest jeszcze trudniejsza niż bycie samemu.
Miklosza napisał/a:Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny
Nie masz pojęcia, ilu ludzi jest w związkach, a mimo to czują się samotni - niby żyją razem, a jednak osobno. Mówi się nawet, że taka samotność jest jeszcze trudniejsza niż bycie samemu.
Mówisz to z własnego doświadczenia ?
Mówisz mi to że by mi poprawić humor czy co ?
Jakie życie było by łatwiejsze gdy by każdy kogoś miał i nie był samotny
To tylko teza, ale uważam, że bardzo duża ilość związków, a być może nawet większość jest ze sobą nie z powodów wielkich uczuć ale z czystego pragmatyzmu. To nic złego, bo w zasadzie od pokoleń ludzie wiązali się ze sobą aby było łatwiej żyć w dni codzienny, do tego ciężko podtrzymywać "chemię" latami.
Więc to, że ktoś jest w związki nie oznacza, że nie jest samotny.
Często też odczuwanie samotności to po prostu cecha osobowości, tak mi się wydaje.
Z drugiej strony oczywiście jest zrozumiałe, że jeśli Tobie na ten moment w życiu którym jesteś brakuje relacji to do nich będziesz dążyć a potem się zobaczy jak to będzie ![]()
No cóż Miklosza a co robisz aby nie być samotnym ?
Bo to tak jak narzekać ,że nie można wygrać 6 w lotto ale nigdy nie zagrać w lotka ![]()
Nie wygra się jak nie będzie się próbowało.
Tak samo związek. Jak sie nie próbuje, nie zwiększa swoich szans to ciężko się dziwić z "rezultatu".
Ja osobiscie nie tak dawno poświęciłem trochę czasu i wysiłku. Dałem fajne, atrakcyjne zdjecia, ciekawy opis i zadziałało i to bardzo szybko.
Zapewne miałem szczęście, ale też sporo temu szczęściu pomogłem ![]()
Więc może czas zrobić coś aby nie byc samemu ?
Inna rzecz czy Ty nadajesz się do związku, bo osoby które przez długi czas byly same i nigdy nie były w żadnym związku raczej w większości juz się nie nadają do tego.
Taka jest brutalna prawda ...
No cóż Miklosza a co robisz aby nie być samotnym ?
Bo to tak jak narzekać ,że nie można wygrać 6 w lotto ale nigdy nie zagrać w lotka
Nie wygra się jak nie będzie się próbowało.Tak samo związek. Jak sie nie próbuje, nie zwiększa swoich szans to ciężko się dziwić z "rezultatu".
Ja osobiscie nie tak dawno poświęciłem trochę czasu i wysiłku. Dałem fajne, atrakcyjne zdjecia, ciekawy opis i zadziałało i to bardzo szybko.
Zapewne miałem szczęście, ale też sporo temu szczęściu pomogłem
Więc może czas zrobić coś aby nie byc samemu ?
Inna rzecz czy Ty nadajesz się do związku, bo osoby które przez długi czas byly same i nigdy nie były w żadnym związku raczej w większości juz się nie nadają do tego.
Taka jest brutalna prawda ...
W sumie to on nic nie robi z tym,a nawet sobie utrudnia ![]()
Ja bym chciał
jeszcze niedawno nie wierzyłem, że kiedykolwiek będzie to możliwe, ale teraz naprawdę zaczynam widzieć na to szansę ![]()
Ja bym chciał
jeszcze niedawno nie wierzyłem, że kiedykolwiek będzie to możliwe, ale teraz naprawdę zaczynam widzieć na to szansę
I bardzo dobrze. Oby tak dalej
32 2026-09-17 19:27:07 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-09-17 19:30:51)
Mówisz to z własnego doświadczenia ?
Mówisz mi to że by mi poprawić humor czy co ?
To nie jest żadna prawda objawiona, a przy tym zwykła logika mówi, że poczucie samotności w obecności innych osób może być bardziej dotkliwe niż wtedy, gdy nie ma nikogo. Wiesz dlaczego? Bo będąc w związku, masz przecież nadzieję, że przy kimś będzie Ci lepiej, a nie że będziesz czuł się tak samo samotny jak wcześniej.
I nie, nie prowadzę akcji "poprawmy mu humor"
Napisałam Ci zwyczajnie, jak jest. Nie jestem zresztą z tych osób, które mają w zwyczaju regularnie poprawiać nastrój komuś, kto sam nic nie robi, żeby zmienić swoją sytuację, bo wtedy to już nie jest wsparcie, ale pozbawione sensu użalanie się. Zresztą w taki sposób można co najwyżej chwilowo zagłuszyć problem, a to i tak do niczego nie prowadzi.
Miklosza napisał/a:Mówisz to z własnego doświadczenia ?
Mówisz mi to że by mi poprawić humor czy co ?To nie jest żadna prawda objawiona, a przy tym zwykła logika mówi, że poczucie samotności w obecności innych osób może być bardziej dotkliwe niż wtedy, gdy nie ma nikogo. Wiesz dlaczego? Bo będąc w związku, masz przecież nadzieję, że przy kimś będzie Ci lepiej, a nie że będziesz czuł się tak samo samotny jak wcześniej.
I nie, nie prowadzę akcji "poprawmy mu humor"
Napisałam Ci zwyczajnie, jak jest. Nie jestem zresztą z tych osób, które mają w zwyczaju regularnie poprawiać nastrój komuś, kto sam nic nie robi, żeby zmienić swoją sytuację, bo wtedy to już nie jest wsparcie, ale pozbawione sensu użalanie się. Zresztą w taki sposób można co najwyżej chwilowo zagłuszyć problem, a to i tak do niczego nie prowadzi.
Ja tak samo nie lubię się z kimś cackać . W sumie jak się nade mną użalają to jeszcze bardziej nie lubię
Ja tak samo nie lubię się z kimś cackać . W sumie jak się nade mną użalają to jeszcze bardziej nie lubię
Ale sama z sobą to już się lubisz pocackać ![]()
Ja tak samo nie lubię się z kimś cackać . W sumie jak się nade mną użalają to jeszcze bardziej nie lubię
Ja jak najbardziej gotowa jestem do niesienia wsparcia, ale do pewnego momentu, bo kiedy dotrze do mnie, że ktoś usiłuje to po prostu wykorzystywać, bo samo narzekanie stało się dla niego sposobem funkcjonowania, to przestaję być zainteresowana byciem częścią tego mechanizmu. Ponadto szkoda mi energii na coś, co z założenia do niczego nie prowadzi.
Julia life in UK napisał/a:Ja tak samo nie lubię się z kimś cackać . W sumie jak się nade mną użalają to jeszcze bardziej nie lubię
Ja jak najbardziej gotowa jestem do niesienia wsparcia, ale do pewnego momentu, bo kiedy dotrze do mnie, że ktoś usiłuje to po prostu wykorzystywać, bo samo narzekanie stało się dla niego sposobem funkcjonowania, to przestaję być zainteresowana byciem częścią tego mechanizmu. Ponadto szkoda mi energii na coś, co z założenia do niczego nie prowadzi.
Ja mam tak samo. A prezes nie korzysta z naszych rad,tylko już x rok narzeka na forum i się cacka sam ze sobą ![]()
37 2026-09-18 10:38:15 Ostatnio edytowany przez Alessandro (2026-09-18 10:40:30)
Priscilla napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Ja tak samo nie lubię się z kimś cackać . W sumie jak się nade mną użalają to jeszcze bardziej nie lubię
Ja jak najbardziej gotowa jestem do niesienia wsparcia, ale do pewnego momentu, bo kiedy dotrze do mnie, że ktoś usiłuje to po prostu wykorzystywać, bo samo narzekanie stało się dla niego sposobem funkcjonowania, to przestaję być zainteresowana byciem częścią tego mechanizmu. Ponadto szkoda mi energii na coś, co z założenia do niczego nie prowadzi.
Ja mam tak samo. A prezes nie korzysta z naszych rad,tylko już x rok narzeka na forum i się cacka sam ze sobą
W takim razie pozostaje zrobić mu kocówę
Miklosza zachowuje się na zasadzie "chciałbym, ale boję się". Zresztą kiedyś już mówiłem o tym. Jeśli on sam nic z tym nie zrobi, to nie ma siły, która dokonałaby tego bez Jego udziału.
Julia life in UK napisał/a:Priscilla napisał/a:Ja jak najbardziej gotowa jestem do niesienia wsparcia, ale do pewnego momentu, bo kiedy dotrze do mnie, że ktoś usiłuje to po prostu wykorzystywać, bo samo narzekanie stało się dla niego sposobem funkcjonowania, to przestaję być zainteresowana byciem częścią tego mechanizmu. Ponadto szkoda mi energii na coś, co z założenia do niczego nie prowadzi.
Ja mam tak samo. A prezes nie korzysta z naszych rad,tylko już x rok narzeka na forum i się cacka sam ze sobą
W takim razie pozostaje zrobić mu kocówę
![]()
Miklosza zachowuje się na zasadzie "chciałbym, ale boję się". Zresztą kiedyś już mówiłem o tym. Jeśli on sam nic z tym nie zrobi, to nie ma siły, która dokonałaby tego bez Jego udziału.
Trzeba przede wszystkim przestać się z nim cackać ![]()
Trzeba przede wszystkim przestać się z nim cackać
Tak jest, z cackania się z dorosłym chłopem zazwyczaj nic dobrego nie wynika
Po główce można pogłaskać małego chłopca, kiedy sobie stłucze kolanko, a dorosły facet, któremu po prostu nie chce się ogarnąć, potrzebuje raczej otrzeźwienia ![]()
Julia life in UK napisał/a:Trzeba przede wszystkim przestać się z nim cackać
Tak jest, z cackania się z dorosłym chłopem zazwyczaj nic dobrego nie wynika
Po główce można pogłaskać małego chłopca, kiedy sobie stłucze kolanko, a dorosły facet, któremu po prostu nie chce się ogarnąć, potrzebuje raczej otrzeźwienia
Dokładnie tak,masz rację
Julia life in UK napisał/a:Trzeba przede wszystkim przestać się z nim cackać
Tak jest, z cackania się z dorosłym chłopem zazwyczaj nic dobrego nie wynika
Po główce można pogłaskać małego chłopca, kiedy sobie stłucze kolanko, a dorosły facet, któremu po prostu nie chce się ogarnąć, potrzebuje raczej otrzeźwienia
Ej moooo. Czasem trzeba
Ej moooo. Czasem trzeba
Oczywiście, że czasem trzeba (!), ale... czym innym jest wyciągnąć do kogoś rękę, kiedy rzeczywiście ma gorszy moment, a czym innym, jeśli ktoś stale oczekuje klepania po ramieniu, bo po prostu lubi się nad sobą poużalać, a jeszcze bardziej lubi, kiedy inni utwierdzają go w przekonaniu, że to nie w nim jest problem, tylko cały świat jest przeciwko niemu.
Swoją drogą, są takie sytuacje, kiedy nawet jak mężczyzna uroni łzę, to jest to cholernie męskie i naprawdę wiem, co piszę. Serio, serio.
Nie dajmy się zwariować, a Wy nie dajcie sobie przypadkiem wmówić, że facet musi być zawsze twardy, bo przecież "chłopaki nie płaczą". Człowiek bez emocji jest jak robot, a jeśli ktoś je tłumi, to też nic dobrego z tego nie wynika.
Bert44 napisał/a:Ej moooo. Czasem trzeba
Oczywiście, że czasem trzeba (!), ale... czym innym jest wyciągnąć do kogoś rękę, kiedy rzeczywiście ma gorszy moment, a czym innym, jeśli ktoś stale oczekuje klepania po ramieniu, bo po prostu lubi się nad sobą poużalać, a jeszcze bardziej lubi, kiedy inni utwierdzają go w przekonaniu, że to nie w nim jest problem, tylko cały świat jest przeciwko niemu.
Swoją drogą, są takie sytuacje, kiedy nawet jak mężczyzna uroni łzę, to jest to cholernie męskie i naprawdę wiem, co piszę. Serio, serio.
Nie dajmy się zwariować, a Wy nie dajcie sobie przypadkiem wmówić, że facet musi być zawsze twardy, bo przecież "chłopaki nie płaczą". Człowiek bez emocji jest jak robot, a jeśli ktoś je tłumi, to też nic dobrego z tego nie wynika.
Nic dodać nic ująć podpisuje się pod tym obiema rekami i nogami ![]()
Julia life in UK napisał/a:Trzeba przede wszystkim przestać się z nim cackać
Tak jest, z cackania się z dorosłym chłopem zazwyczaj nic dobrego nie wynika
Po główce można pogłaskać małego chłopca, kiedy sobie stłucze kolanko, a dorosły facet, któremu po prostu nie chce się ogarnąć, potrzebuje raczej otrzeźwienia
Miklosza sam musi ocknąć się z tego bezwładu i marazmu. My co najwyżej możemy służyć wsparciem, radą, ale to On powinien, wręcz ma obowiązek zacząć coś robić, aby odbić się. Owszem, to nie jest łatwe, ale nikt Jemu nie obiecywał, że życie to cud miód. Nieważne przy tym, czy gdyby zaczął coś robić ze sobą, z własnym życiem, to czy osiągnąłby mega sukces czy też mały. Ważne, aby to był sukces. Porażki także są wliczone w abonament życiowy każdego z nas, ale grunt to wyciągać z nich odpowiednie wnioski.
Miklosza sam musi ocknąć się z tego bezwładu i marazmu. My co najwyżej możemy służyć wsparciem, radą, ale to On powinien, wręcz ma obowiązek zacząć coś robić, aby odbić się. Owszem, to nie jest łatwe, ale nikt Jemu nie obiecywał, że życie to cud miód. Nieważne przy tym, czy gdyby zaczął coś robić ze sobą, z własnym życiem, to czy osiągnąłby mega sukces czy też mały. Ważne, aby to był sukces. Porażki także są wliczone w abonament życiowy każdego z nas, ale grunt to wyciągać z nich odpowiednie wnioski.
My tu sobie gadu, gadu, a Miklosza... uciekł ![]()
My tu sobie gadu, gadu, a Miklosza... uciekł
Niestety, standard. Mówimy sobie a muzom. Każda chęć wsparcia czy pomocy ma jednak swoje granice. Nic na siłę, bo i po co? Jest wiele innych rzeczy, nad którymi warto pochylić się i nimi zająć.
Priscilla napisał/a:My tu sobie gadu, gadu, a Miklosza... uciekł
Niestety, standard. Mówimy sobie a muzom. Każda chęć wsparcia czy pomocy ma jednak swoje granice. Nic na siłę, bo i po co? Jest wiele innych rzeczy, nad którymi warto pochylić się i nimi zająć.
Dokładnie tak. Ja juz na marudzenie prezesa przestalam zwracac uwagę. Bo te jego jeczenie to czytam od conajmniej 2 lat już ![]()
Mądralujesz się ![]()
Mądralujesz się
Pisze prawde