Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

Temat: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Nie będzie miało sensu... pozostanie mnie tylko czekać na koniec  sad

Będę musiała sprzątać syf i brud po innych ludziach. Nie dość,że to już będzie dla mnie wystarczająco poniżające to jeszcze będę musiała wykonywać cudze polecenia 

Nie mogłam przez to dobrze spać w nocy

Prawie cały mój wolny czas przepadnie. Jestem kompletnie załamana tym faktem. Ludzie ją nie chce iść do tej głupiej pracy,gdzie Urząd pracy chce mnie wyslac

Ja chcialam prowadzić swoj biznes obrazowy.  Mialam juz zaczynać w kolejnym tygodniu,a tu takie nieszczęście mnie spotkalo

Będę miec nadal wyplacane zasilki tyle,ze mniej,gdy zaczne prace,poniewaz to nie bedzie praca na cały etat ,ale jak odmowie pracy to mi zatrzymaja zasilki

Ja sobie postanowilam.,że na życie i rachunki wydawać będę kasę z zasilkow.... natomiast wszystko co zarobie idzie tylko i wyłącznie na moje i corki rozrywki. Bede za to podrozowac,zwiedzac,kupowac nowe ubrania,sprzet do domu itd....nawet funt  z moich ciezko zarobionych pieniedzy nie pojdzie na zaden rachunek,bo nie jestem  niewolnikiem,żeby  zapierdzielac na rachunki ,ani na NIC innego co jest niezbędne w życiu tylko wszystko pojdzie na przyjemności i rozrywki... w każdy weekend będę brać moja wypłatę i wydawać kasę na co tylko chce... czuje że bede musiala wypełnić zakupami i rozrywkami utracona wolność

Będę nikim ludzie.  Nie zniosę tego.ponizenia bycia sprzątaczka. Jak.ja ludziom spojrze w oczy na mieście,gdy będę po nich brud sprzątać....ludzie mnie to psychicznie wykończy... ja miałam inne plany na życie. Chciałam.zostac biznewomen... ja tego psychicznie nie wytrzymam.... życie moje jest niczym i straci cały sens... co to za życie bez czasu wolnego i bez wolności. Już chyba nigdy nie wyleczę swojej depresji wykonując tak ponizajacy zawód jak.sprzatanie po kimś... Po co ja robię te psychoterapie niewolnik nie może być szczęśliwy w życiu. Jak można byc szczęśliwym usługując innym ? Nie mozna,bo to jest niewola. Oddać  swoj czas wolny w zamian za sprzątanie po kims syfu to jest najgorsza rzecz jaka sie moze człowiekowi przydarzyc .Po pracy będę tak wykończona sprzątaniem że będę resztę dnia pewnie leżeć w łóżku biorąc pod uwagę moje chroniczne zmęczenie. To ja się może teraz położę i będę czekać na koniec aż pojde do Nieba

Zobacz podobne tematy :
Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Wolnośc moja zostaje na waszych oczach bezgranicznie i bezwzglednie odebrana sad.
W srode juz mam rozmowę kwalifikacyjna.

Zastanawiam sie jak i czy moge polaczyc wlasny biznes obrazowy z ta niewolnicza praca sad

3

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Kiedy myślimy o starożytnej rzeźbie greckiej, najczęściej wyobrażamy sobie spokojne, stojące postacie. Bogów o idealnych proporcjach, atletów z doskonałymi mięśniami albo bohaterów przedstawionych w pełnej kontroli nad własnym ciałem. Tymczasem istnieje dzieło, które niemal całkowicie łamie ten schemat. Nie pokazuje spokojnego boga ani człowieka pozującego do portretu. Pokazuje moment gwałtownego ruchu.

To Nike z Samotraki, znana również jako „Zwycięstwo z Samotraki”.

Już sama nazwa mówi sporo. Nike nie jest tutaj nazwą współczesnej firmy, lecz imieniem greckiej bogini zwycięstwa. To właśnie od niej pochodzi późniejsza nazwa marki sportowej. W starożytnej Grecji Nike była personifikacją zwycięstwa – przedstawiano ją jako uskrzydloną kobietę, która mogła towarzyszyć bogom, herosom i zwycięskim wojownikom.

A jednak w przypadku Nike z Samotraki nie mamy wrażenia, że oglądamy po prostu „boginię zwycięstwa”.

Mamy wrażenie, że ona właśnie się pojawiła.

## Pierwsze wrażenie

Rzeźba przedstawia kobietę z wielkimi skrzydłami. Nie ma głowy ani rąk – zostały utracone w starożytności – ale mimo tego trudno uznać ją za niepełną w sensie artystycznym.

Wręcz przeciwnie.

Brak głowy jest oczywiście wynikiem zniszczenia, a nie zamierzonego pomysłu artysty, ale paradoksalnie sprawia, że cała uwaga skupia się na tym, co pozostało: skrzydłach, torsie, nogach, układzie szat i przede wszystkim na ruchu całej postaci.

Nike wydaje się właśnie lądować.

Jej skrzydła są szeroko rozłożone, ciało pochyla się do przodu, a ubranie przylega do sylwetki tak, jakby potężny wiatr uderzał w materiał.

I tutaj zaczyna się największy fenomen tej rzeźby.

Kamień wygląda jak coś, co jest w ruchu.

Marmur jest przecież ciężki, zimny i nieruchomy. Tymczasem artysta sprawił, że patrząc na Nike, niemal czujemy wiatr.

## Wiatr, którego nie ma

To prawdopodobnie jedna z najważniejszych rzeczy, które należy zauważyć.

Nike nie stoi po prostu na statku. Jej ciało jest ustawione tak, jakby znajdowało się w samym środku gwałtownego podmuchu.

Skrzydła są rozpostarte, szaty falują, a materiał przylega do ciała w sposób niezwykle realistyczny.

Widz nie potrzebuje żadnej dodatkowej informacji.

Patrzy na rzeźbę i automatycznie zaczyna sobie wyobrażać wiatr.

To niezwykła sztuczka artystyczna.

Artysta nie wyrzeźbił przecież powietrza. Nie da się wyrzeźbić wiatru w taki sam sposób jak ręki czy twarzy. Można jednak pokazać jego skutek.

I dokładnie to tutaj zrobiono.

Wiatr jest niewidoczny, ale widzimy, co robi z ubraniem.

Skrzydła są nieruchome, ale wyglądają, jakby właśnie zostały zatrzymane w ruchu.

Cała rzeźba działa dzięki naszej wyobraźni.

## Suknia, która stała się jednym z największych popisów rzeźbiarskich

Szczególnie niezwykłe są szaty Nike.

Marmur został opracowany w taki sposób, że materiał wygląda niemal jak mokra tkanina przylegająca do ciała.

Widzimy zarys nóg, brzucha, bioder i torsu, ale jednocześnie ciało pozostaje częściowo zakryte.

To bardzo charakterystyczny sposób przedstawiania kobiecej postaci w sztuce hellenistycznej. Artysta nie musi pokazywać nagiego ciała, żeby zasugerować jego obecność. Wystarczy, że materiał stanie się na tyle cienki i przylegający, że zaczniemy dostrzegać sylwetkę pod spodem.

I znowu pojawia się paradoks.

To kamień, ale wygląda jak tkanina.

Tkanina wygląda jak mokra.

Mokra tkanina wygląda jak coś, co właśnie porusza się na wietrze.

A wszystko to jest wykonane z marmuru.

## Dlaczego Nike stoi na statku?

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów całego dzieła jest jego podstawa.

Nike nie została ustawiona na zwykłym postumencie.

Stoi na dziobie okrętu.

To bardzo ważne, ponieważ prawdopodobnie nie jest to przypadkowy wybór. Statek kojarzy się z podróżą, wojną i zwycięstwem morskim. W świecie hellenistycznym, w którym powstała rzeźba, zwycięstwa morskie miały ogromne znaczenie polityczne i militarne.

Dlatego Nike na dziobie okrętu może być odczytywana jako personifikacja zwycięstwa odniesionego na morzu.

Nie znamy jednak dokładnie wydarzenia, które miało zostać upamiętnione.

I to jest jedna z największych zagadek związanych z rzeźbą.

## Kto ją stworzył?

Autorstwo Nike z Samotraki nie jest pewne.

Rzeźbę datuje się zazwyczaj na początek II wieku p.n.e., czyli okres hellenistyczny. Wiemy więc mniej więcej, kiedy powstała, ale nie znamy z całą pewnością nazwiska artysty.

I jest to dość charakterystyczne dla sztuki antycznej.

Dzisiaj nazwisko autora jest często niemal tak ważne jak samo dzieło. „Dawid Michała Anioła”, „Pocałunek Rodina”, „Myśliciel Rodina” – znamy nazwiska.

W przypadku wielu arcydzieł starożytnych jest inaczej.

Artysta pozostaje anonimowy.

Nie przeszkodziło to jednak jego dziełu przetrwać ponad dwa tysiące lat.

## Samotraka – miejsce, które miało ogromne znaczenie

Rzeźbę znaleziono na wyspie Samotraka, na północnym Morzu Egejskim.

Nie była to przypadkowa lokalizacja.

Na wyspie znajdowało się ważne sanktuarium Wielkich Bogów Samotraki. Było to miejsce kultu religijnego, do którego przybywali ludzie z różnych części świata greckiego.

Nike prawdopodobnie była częścią tego sanktuarium i została ustawiona w sposób, który miał robić ogromne wrażenie.

I tutaj warto sobie uświadomić jedną rzecz.

Dzisiaj oglądamy Nike przede wszystkim jako samodzielną rzeźbę w muzeum. Tymczasem pierwotnie nie była po prostu „posągiem do oglądania”.

Była częścią całego spektaklu architektonicznego i religijnego.

Jej otoczenie, podstawa, schody, przestrzeń i prawdopodobny układ sanktuarium miały znaczenie dla odbioru dzieła.

To trochę tak, jakbyśmy zabrali jedną scenę z ogromnego przedstawienia i postawili ją w zupełnie innym miejscu.

## Dlaczego nazywa się ją „Zwycięstwem”?

Grecka Nike była personifikacją zwycięstwa.

Nie była jednak boginią wojny w takim sensie jak Ares. Jej funkcja była bardziej związana z samym triumfem.

To ważne rozróżnienie.

Ares oznaczał brutalną stronę wojny.

Nike oznaczała moment, w którym wojna została wygrana.

Dlatego można było przedstawiać ją przy zwycięskich wodzach, atletach czy bogach.

Nike nie musiała sama walczyć.

Ona przynosiła wiadomość:

zwyciężyliście.

I właśnie dlatego skrzydła są tak istotne. Bogini zwycięstwa mogła dosłownie przybyć z góry, pojawić się nad polem bitwy i przynieść zwycięstwo.

W Nike z Samotraki ten moment został zamieniony w kamień.

## Rzeźba bez twarzy

Jedną z najbardziej niezwykłych rzeczy jest to, że nie znamy twarzy Nike.

Głowa zaginęła.

Można by pomyśleć, że przez to dzieło powinno stracić ogromną część swojej siły. Przecież twarz jest jednym z najważniejszych elementów ludzkiej rzeźby. To ona pozwala pokazać emocje, charakter i osobowość.

A jednak tutaj nie czujemy aż tak bardzo jej braku.

Dlaczego?

Ponieważ emocję przeniesiono z twarzy na całe ciało.

Nike nie musi mieć wyrazu twarzy, żebyśmy wiedzieli, że wydarzyło się coś wielkiego.

Jej postawa mówi wszystko.

## Hellenistyczna fascynacja ruchem

Nike jest doskonałym przykładem tego, czym różni się późniejsza sztuka grecka od wcześniejszych, bardziej spokojnych przedstawień.

W sztuce okresu hellenistycznego coraz częściej pojawiały się emocje, dramat, gwałtowny ruch i skomplikowane kompozycje.

Jeżeli wcześniejsza rzeźba często chciała powiedzieć:

„Oto idealny człowiek.”

to sztuka hellenistyczna coraz częściej mówiła:

„Oto człowiek w określonej sytuacji.”

Człowiek cierpiący.

Walczący.

Umierający.

Uciekający.

Triumfujący.

Nike właśnie triumfuje.

Ale nawet tutaj triumf nie został przedstawiony jako spokojne stanie na podium. To triumf pełen energii.

## Co ciekawe, Nike jest prawie pozbawiona „osobowości”

W przeciwieństwie do Dawida Michała Anioła nie możemy zastanawiać się, o czym Nike myśli.

Nie znamy jej twarzy.

Nie jest konkretną historyczną kobietą.

Nie ma indywidualnych cech portretowych.

Jest symbolem.

I to jest bardzo interesujące, bo artysta wykorzystuje realistyczne ciało do przedstawienia czegoś, co nie jest człowiekiem.

Nike jest ideą.

Zwycięstwem zamienionym w kobietę.

Podobnie jak sprawiedliwość może być przedstawiana jako kobieta z wagą, a wolność jako kobieta z pochodnią, tak Nike jest fizycznym wcieleniem zwycięstwa.

Tylko że tutaj symbol został przedstawiony z niezwykłym realizmem.

## Wielka rzeźba, której brakuje najważniejszych części

Nike ma jeszcze jeden paradoks.

Brakuje jej głowy i rąk, a mimo to jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych rzeźb świata.

To pokazuje, że kompletność fizyczna nie zawsze decyduje o sile dzieła.

Wyobraźmy sobie, że ktoś nigdy wcześniej nie widział Nike i zobaczył ją pierwszy raz.

Nie wiedziałby, jak wyglądała jej twarz.

Nie wiedziałby, co trzymała w dłoniach.

A jednak prawdopodobnie natychmiast zrozumiałby, że patrzy na postać niezwykle dynamiczną.

W pewnym sensie brakujące elementy zmuszają nas nawet do większej aktywności wyobraźni.

## Schody prowadzące do Nike

Jednym z najbardziej niezwykłych sposobów prezentowania rzeźby jest jej współczesna ekspozycja w Luwrze.

Nike stoi wysoko, na szczycie monumentalnych schodów.

Kiedy człowiek wchodzi po schodach i nagle widzi ogromną, skrzydlatą postać przed sobą, efekt jest niemal teatralny.

I jest w tym coś bardzo odpowiedniego.

Przecież Nike miała być boginią, która pojawia się nagle.

Nie stoi grzecznie na wysokości oczu.

Nie czeka spokojnie na widza.

Widz musi do niej podejść.

Najpierw widzi skrzydła.

Potem sylwetkę.

Potem ogromną podstawę w kształcie okrętu.

Dopiero z bliska można zacząć dostrzegać szczegóły szat i sposób opracowania marmuru.

Współczesna ekspozycja oczywiście nie jest identyczna z pierwotnym ustawieniem w Samotrace, ale doskonale pokazuje, jak wielką rolę może odgrywać przestrzeń.

## Nike i Apollo – dwa zupełnie różne rodzaje piękna

Jeżeli zestawimy Nike z Apollo, którego mieliśmy wcześniej w naszym losowaniu, różnica jest ogromna.

Apollo jest spokojem.

Nike jest ruchem.

Apollo jest harmonią.

Nike jest energią.

Apollo może sprawiać wrażenie, jakby czas się zatrzymał.

Nike sprawia wrażenie, jakby właśnie coś się wydarzyło.

Obie postacie są piękne, ale reprezentują zupełnie inne podejście do piękna.

Apollo pokazuje doskonałość ciała.

Nike pokazuje doskonałość działania.

I być może dlatego Nike do dzisiaj robi tak ogromne wrażenie. Nie musimy nawet znać mitologii greckiej, żeby ją „czytać”.

Widzimy ruch.

Widzimy wiatr.

Widzimy zwycięstwo.

## A jednak jest w niej pewna melancholia

Im dłużej patrzy się na Nike, tym bardziej można zauważyć coś jeszcze.

To przecież bogini zwycięstwa, ale sama rzeźba jest okaleczona.

Nie ma głowy.

Nie ma rąk.

Przez ponad dwa tysiące lat przetrwał tylko fragment pierwotnej kompozycji.

I nagle pojawia się ciekawy paradoks.

Rzeźba przedstawiająca triumf sama przetrwała historię pełną zniszczeń.

Cywilizacje powstawały i upadały.

Zmieniały się religie.

Sanktuarium, dla którego ją stworzono, przestało funkcjonować.

Rzeźba została przewrócona, pogrzebana i zapomniana.

A później została odnaleziona.

Dzisiaj miliony ludzi oglądają ją w Paryżu.

Można więc powiedzieć, że sama Nike stała się symbolem nie tylko zwycięstwa, ale także przetrwania.

## Dlaczego właśnie ta rzeźba jest tak sławna?

Nie dlatego, że przedstawia szczególnie skomplikowaną historię.

Nie dlatego, że ma twarz o niezwykłej ekspresji.

Nie dlatego, że pokazuje najbardziej perfekcyjną anatomię w dziejach sztuki.

Jej siła tkwi w czymś innym.

Artysta potrafił połączyć kilka rzeczy: ciało, skrzydła, tkaninę, wiatr, statek, przestrzeń i symbol zwycięstwa w jedną kompozycję.

I zrobił to tak, że człowiek stojący przed nią niemal automatycznie zaczyna odczuwać ruch.

To jedna z największych sztuczek rzeźbiarskich.

Stworzyć coś nieruchomego, co wygląda, jakby właśnie się poruszało.

## Nike jako idea

Można więc patrzeć na Nike z Samotraki na kilka sposobów.

Jako na arcydzieło sztuki hellenistycznej.

Jako na przedstawienie bogini zwycięstwa.

Jako na pomnik prawdopodobnego zwycięstwa morskiego.

Jako na pokaz niezwykłych umiejętności pracy w marmurze.

Ale można też spojrzeć na nią bardziej uniwersalnie.

Nike pokazuje moment, w którym coś zostało osiągnięte.

Nie widzimy bitwy.

Nie widzimy trudnej drogi.

Nie widzimy przegranych.

Widzimy moment triumfu.

Skrzydła są rozpostarte.

Statek dopłynął do celu.

Wiatr uderza w szaty.

Bogini właśnie pojawiła się nad dziobem okrętu.

I chociaż nie ma twarzy, jej ciało mówi wszystko.

Zwycięstwo już się wydarzyło.

A może właśnie dlatego Nike z Samotraki pozostaje tak fascynująca. Nie jest po prostu piękną kobietą wykutą w marmurze. Jest chwilą zamienioną w kamień – chwilą, której normalnie nie dałoby się zatrzymać.

Chwilą, w której człowiek wygrywa.

4

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Słaby bait, w dodatku odgrzewany tongue ale niech stracę, masz lajka po znajomości big_smile

5

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

PunBB bbcode test

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Solaris napisał/a:

Słaby bait, w dodatku odgrzewany tongue ale niech stracę, masz lajka po znajomości big_smile

To niestety nie jest zaden bait sad

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Julia life in UK napisał/a:

Wolnośc moja zostaje na waszych oczach bezgranicznie i bezwzglednie odebrana sad.
W srode juz mam rozmowę kwalifikacyjna.

Zastanawiam sie jak i czy moge polaczyc wlasny biznes obrazowy z ta niewolnicza praca sad


Zero, dosłownie ZERO umiejętności łączenia kropek u Ciebie sad

Kiedy powstawały największe dzieła? Kiedy artyści tworzyli jak natchnieni?

Podczas cierpienia

Właśnie teraz, na naszych oczach wykuwa się geniusz pędzla i sztalugi.
Strach pomyśleć co to będzie Kiedy w końcu pójdziesz na te 4g dziennie do pracy.
Van Gogh ze strachu grób rozkopał i uciekł z cmentarza.

CIERP I TWÓRZ!

PER ASPERA AD ASTRA!!!

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Wolnośc moja zostaje na waszych oczach bezgranicznie i bezwzglednie odebrana sad.
W srode juz mam rozmowę kwalifikacyjna.

Zastanawiam sie jak i czy moge polaczyc wlasny biznes obrazowy z ta niewolnicza praca sad


Zero, dosłownie ZERO umiejętności łączenia kropek u Ciebie sad

Kiedy powstawały największe dzieła? Kiedy artyści tworzyli jak natchnieni?

Podczas cierpienia

Właśnie teraz, na naszych oczach wykuwa się geniusz pędzla i sztalugi.
Strach pomyśleć co to będzie Kiedy w końcu pójdziesz na te 4g dziennie do pracy.
Van Gogh ze strachu grób rozkopał i uciekł z cmentarza.

CIERP I TWÓRZ!

PER ASPERA AD ASTRA!!!

sad
Miałam malować piękne kwiaty,ale teraz do mojego umysłu artystycznego przychodzą tylko ciemność i kraty więzienne i kula u nogi....wszystkie piękne obrazy zniknęły w moim umyśle

9

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Może chwilowy brak weny i energii...

10 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-15 11:06:19)

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
jea1 napisał/a:

Może chwilowy brak weny i energii...

Niestety nie sad ... tracę wolność, to jest tragedia jaka niestety większość  przyzwyczajona do niewolniczej pracy ludzi NIGDY nie zrozumie. Jak tutaj większość na forum przyzwyczajona do rozkazów szefa/szefowej nie ma nawet zielonego pojęcia o jakim cierpieniu ja pisze sad

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

To straszne, takie znecanie sie nad człowiekiem. Trzeba tę sprawę zgłosić do trybunału obrony praw człowieka w Strasburgu. Julka walcz o swoje prawa

12 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-15 18:54:28)

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:

To straszne, takie znecanie sie nad człowiekiem. Trzeba tę sprawę zgłosić do trybunału obrony praw człowieka w Strasburgu. Julka walcz o swoje prawa

A zebys wiedział ,ze zostaje mi odebrane prawo do wolności oraz nalozony nakaz sluchania sie obcego czlowieka 4 godziny dziennie.  Jest to wbrew moim pogladom i powinnam to zglosic do Trybunalu w StarBugu

13

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Tak trzymaj Julcia smile

14 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2026-09-15 19:55:21)

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Miklosza napisał/a:

Tak trzymaj Julcia smile

Niestety Trybunal w StarBugu nie uznaje pracy za niewole... ludzie sa zbyt slepi,by dostrzec,że sa tak naprawde dalej niewolnikami. Ida do pracy i nie moga opuścić terenu pracy przez pół dnia(w wiezieniu tez nie wolno ludziom opuszczac określonego terenu)- takze juz mamy naruszanie prawa do swobodnego poruszania się po kraju. Po drugie jest nalozony obowiązek wykonywania polecen pod grozba zwolnienia i co za tym idzie uzaleznienie sytuacji materialnej od jednego nieznanego nam człowieka- jest to naruszenie wolności i godnosci ludzkiej. Jezeli ktos nam np rozkazuje,ze mamy byc milym dla rozczeniowego klienta pod grozba zwolnienia po ktorym pojdzie sie pod most z cala rodzina to sa to rowniez tortury psychiczne. W dodatku nigdy 100% wyplaty nie jest nasza,tylko trzeba zapierniczac jak chlop panczyzniany na rachunki

Ja patrze szerzej i glebiej niz wiekszosc ludzi ktorym tak sprano mozgi ,ze do tej niewolniczej roboty ida z radoscia i mysla;ze sa niezalezni wykonujac cudze rozkazy i w zebach co miesiac placa rachunki na poczcie  xD

Najgorsze jest to ,ze jak ktos ma inna wizje zycia niz 60 lat zapierdzielac pod cudzym butem to jest krytykowany i wyzwany od pasozytow

O emeryturze nie wspomne z szacunku do milionow pracujacych ludzi,ktorzy po latach pracy dostaja takie ochlapy,ze sie zastanawiaja czy kupić chleb czy lekarstwo

Niech robia te maszyny i niech one pracuja. A ludziom niech normalnie placa podstawowy dochod na życie. Kasy na świecie jest w nadmiarze mozna sie nia nawet podetrzec. Zaden problem zmienic przepisy by kazdy co miesiac na świecie dostawal po tysiac zlotych/funtow/itd na życie i utrzymanie.... niech produkuja te maszyny i niech zapierdzielaja za ludzi, którym sie nalezy wolnośc jak psu buda i kosc

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Julia life in UK napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Wolnośc moja zostaje na waszych oczach bezgranicznie i bezwzglednie odebrana sad.
W srode juz mam rozmowę kwalifikacyjna.

Zastanawiam sie jak i czy moge polaczyc wlasny biznes obrazowy z ta niewolnicza praca sad


Zero, dosłownie ZERO umiejętności łączenia kropek u Ciebie sad

Kiedy powstawały największe dzieła? Kiedy artyści tworzyli jak natchnieni?

Podczas cierpienia

Właśnie teraz, na naszych oczach wykuwa się geniusz pędzla i sztalugi.
Strach pomyśleć co to będzie Kiedy w końcu pójdziesz na te 4g dziennie do pracy.
Van Gogh ze strachu grób rozkopał i uciekł z cmentarza.

CIERP I TWÓRZ!

PER ASPERA AD ASTRA!!!

sad
Miałam malować piękne kwiaty,ale teraz do mojego umysłu artystycznego przychodzą tylko ciemność i kraty więzienne i kula u nogi....wszystkie piękne obrazy zniknęły w moim umyśle

Maluj KULE!

To może być kropka, której nie umiesz połączyć, lub widok piękny dla zacnych kobiet, będący jednocześnie sennym koszmarem niejednego osadzonego.
Mianowicie, też kule. Dwie. Dyndające niefrasobliwie przed oczami.

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:

Zero, dosłownie ZERO umiejętności łączenia kropek u Ciebie sad

Kiedy powstawały największe dzieła? Kiedy artyści tworzyli jak natchnieni?

Podczas cierpienia

Właśnie teraz, na naszych oczach wykuwa się geniusz pędzla i sztalugi.
Strach pomyśleć co to będzie Kiedy w końcu pójdziesz na te 4g dziennie do pracy.
Van Gogh ze strachu grób rozkopał i uciekł z cmentarza.

CIERP I TWÓRZ!

PER ASPERA AD ASTRA!!!

sad
Miałam malować piękne kwiaty,ale teraz do mojego umysłu artystycznego przychodzą tylko ciemność i kraty więzienne i kula u nogi....wszystkie piękne obrazy zniknęły w moim umyśle

Maluj KULE!

To może być kropka, której nie umiesz połączyć, lub widok piękny dla zacnych kobiet, będący jednocześnie sennym koszmarem niejednego osadzonego.
Mianowicie, też kule. Dwie. Dyndające niefrasobliwie przed oczami.

Mnie sie juz wszystkiego odechcialo. Nawet tych kul malować... kropek tez nie chce mnie sie łączyć. Nic mnie się nie chce.... ludzie jestem w rozpaczy okropnej  sad

Chyba sie pojdem honorowo zastrzelic i zakoncze swoje cierpienia bycia w niewoli pracy.... niech mi ktos ludzie da mercy killing prosto w leb blagam to pojde do Nieba wolna i na zawsze szczęśliwa

Nie macie zielonego pojecia co ja przezywam za koszmar psychiczny na sama myśl,ze bede sie musiala komus przez 4 godziny dziennie podporzadkowac

Ludzie jezeli ja nie dostane tej pracy to ja chyba z tej radosci to na kolana do Czestochowy pojdem

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Ludzie mam pomysł powiem na rozmowa kwalifikacyjna same negatywne rzeczy o sobie i mnie nie zatrudnia i to wtedy nie będzie z mojej winy i nie stracę zasiłków..... ludzie jestem genialna w rozpaczy ciemnosci ten pomysł mnie się narodził niczym iskra nadziei

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Ludzie cud nie muszę iść do pracy. Moje modlitwy zostały wysłuchane.... czuje się jakbym została wyzwolona z niewoli  big_smile

19

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Julia life in UK napisał/a:

Ludzie mam pomysł powiem na rozmowa kwalifikacyjna same negatywne rzeczy o sobie i mnie nie zatrudnia i to wtedy nie będzie z mojej winy i nie stracę zasiłków..... ludzie jestem genialna w rozpaczy ciemnosci ten pomysł mnie się narodził niczym iskra nadziei

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

XD big_smile

21

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...
Palec Boga napisał/a:
Julia life in UK napisał/a:

Ludzie mam pomysł powiem na rozmowa kwalifikacyjna same negatywne rzeczy o sobie i mnie nie zatrudnia i to wtedy nie będzie z mojej winy i nie stracę zasiłków..... ludzie jestem genialna w rozpaczy ciemnosci ten pomysł mnie się narodził niczym iskra nadziei

Boskie big_smile

22 Ostatnio edytowany przez Oczy Boga (2026-09-16 15:24:37)

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Wyobraźmy sobie, że schodzimy pod ziemię i nagle przed naszymi oczami pojawia się ogromna sala. W równych szeregach stoją żołnierze. Są ich setki. Dalej kolejne rzędy. I kolejne. Każdy stoi nieruchomo, jakby czekał na rozkaz.

Tyle że nie są żywymi żołnierzami.

Są wykonani z terakoty.

I nie zostali stworzeni po to, żeby kiedykolwiek walczyć.

Mieli strzec człowieka, który już nie żył.

To Armia Terakotowa, jeden z najbardziej niezwykłych zespołów rzeźbiarskich w historii świata.

## Cesarz, który chciał zabrać ze sobą całe imperium

Historia zaczyna się od człowieka, którego znamy jako Qin Shi Huanga, pierwszego cesarza zjednoczonych Chin.

Żył w III wieku p.n.e., w okresie, gdy Chiny były podzielone pomiędzy rywalizujące ze sobą państwa. Qin ostatecznie pokonał swoich przeciwników i zjednoczył ogromne terytorium.

Nie przyjął jednak po prostu tytułu króla.

Ogłosił się pierwszym cesarzem Chin.

Był człowiekiem, który myślał w ogromnej skali.

Za jego panowania powstawały wielkie projekty budowlane, rozwijano administrację, standaryzowano między innymi miary, wagi i system pisma, a państwo zostało podporządkowane silnej władzy centralnej.

Ale Qin Shi Huang myślał nie tylko o życiu.

Myślał również o tym, co stanie się po jego śmierci.

I właśnie tutaj zaczyna się historia terakotowej armii.

## Cesarz potrzebował armii również po śmierci

W starożytnych Chinach istniało przekonanie, że śmierć nie oznacza po prostu całkowitego końca istnienia. Zmarły władca potrzebował odpowiedniego otoczenia, przedmiotów i służby także w świecie pośmiertnym.

Jeżeli cesarz był władcą potężnego państwa za życia, logiczne było więc, że również po śmierci powinien posiadać odpowiedni dwór.

Tylko że Qin Shi Huang nie chciał poprzestać na kilku figurkach.

Chciał mieć armię.

I to nie symboliczną armię złożoną z kilku małych figurek.

Chodziło o tysiące naturalnej wielkości postaci.

Żołnierze.

Oficerowie.

Woźnice.

Konie.

Prawdopodobnie również inne postacie i wyposażenie.

Całe podziemne wojsko.

## Najbardziej niezwykłe jest to, że każdy żołnierz wygląda trochę inaczej

Kiedy słyszymy „tysiące glinianych żołnierzy”, łatwo wyobrazić sobie coś w rodzaju fabrycznej produkcji identycznych figurek.

Ale właśnie tutaj Armia Terakotowa zaskakuje.

Postacie różnią się twarzami, fryzurami, zarostem, ubraniami, rangą i szczegółami wyposażenia.

Nie oznacza to koniecznie, że każdą figurę wykonano od początku do końca całkowicie indywidualnie.

Artyści korzystali z powtarzalnych elementów i form, a następnie modyfikowali szczegóły.

Dzięki temu powstało coś niezwykle interesującego:

masowa produkcja, która daje wrażenie indywidualności.

To trochę przypomina współczesną produkcję przemysłową, tylko że mamy do czynienia z III wiekiem p.n.e.

## Twarze

Najbardziej fascynujące są chyba twarze.

Patrząc na niektóre figury, można odnieść wrażenie, że przedstawiają prawdziwych ludzi.

Jeden żołnierz wygląda młodo.

Inny ma bardziej surową twarz.

Jeszcze inny ma zarost.

Niektórzy mają charakterystyczne fryzury.

Nie ma jednego uniwersalnego „chińskiego żołnierza”.

Są konkretne postacie.

Oczywiście nie wiemy, czy rzeczywiście przedstawiają konkretnych historycznych ludzi.

Najbardziej prawdopodobne jest, że artyści tworzyli różnorodne typy twarzy, a nie portretowali każdego żołnierza z osobna.

Ale efekt jest niezwykły.

Kiedy stoisz przed taką armią, masz wrażenie, że patrzysz na tłum ludzi

Tyle że cały tłum jest z gliny.

## I właśnie dlatego ta armia jest trochę niepokojąca

Jest w niej coś niemal surrealistycznego.

Wyobraźmy sobie tysiące ludzi stojących w absolutnej ciszy.

Nikt nie rozmawia.

Nikt się nie porusza.

Nikt nie mruga.

Wszyscy czekają.

I tak czekają od ponad dwóch tysięcy lat.

To jedna z tych sytuacji, w których archeologia przestaje być czymś abstrakcyjnym. Nie oglądamy tylko fragmentu ceramiki czy napisu na kamieniu.

Widzimy całe społeczeństwo zapisane w postaci przedmiotów.

## Nie tylko żołnierze

Armia Terakotowa jest oczywiście najbardziej znana z żołnierzy, ale kompleks był znacznie bardziej rozbudowany.

Odnaleziono również figury koni, wozy oraz inne postacie związane z funkcjonowaniem cesarskiego świata.

To ważne, ponieważ pokazuje, że nie chodziło tylko o stworzenie „armii”.

Chodziło o stworzenie miniaturowego odpowiednika cesarskiego świata, tyle że w monumentalnej skali.

Cesarz miał otrzymać po śmierci wszystko, czego potrzebował do zachowania swojej pozycji.

Była armia.

Byli urzędnicy.

Były konie.

Były pojazdy.

Było całe zaplecze.

W ten sposób grobowiec stawał się czymś znacznie większym niż miejscem pochówku.

Stawał się drugim cesarskim światem.

## Dlaczego zrobiono je z terakoty?

Terakota to wypalana glina.

Jest stosunkowo łatwa do formowania, ale po wypaleniu staje się twarda i trwała.

W przypadku tak ogromnego projektu miało to ogromne znaczenie.

Kamień byłby ciężki i trudniejszy w obróbce.

Brąz byłby niezwykle kosztowny.

Glina pozwalała stworzyć tysiące postaci.

Nie oznacza to jednak, że wykonanie armii było łatwe.

Trzeba było przygotować surowiec, stworzyć elementy ciał, połączyć je, nadać im szczegóły, wysuszyć, wypalić, pomalować, a następnie ustawić w odpowiednich miejscach.

To był gigantyczny projekt logistyczny.

## To nie była praca jednego artysty

I tutaj pojawia się kolejna różnica w stosunku do Dawida Michała Anioła czy Apollo.

Nie możemy mówić o jednym genialnym artyście, który przez lata pracował nad swoim arcydziełem.

Armia Terakotowa była przedsięwzięciem angażującym ogromną liczbę ludzi.

Rzemieślników.

Robotników.

Budowniczych.

Malarzy.

Organizatorów.

Ludzi odpowiedzialnych za transport.

Ludzi odpowiedzialnych za wypalanie.

To właściwie bardziej przypominało wielką manufakturę niż pracownię pojedynczego rzeźbiarza.

I to jest fascynujące.

Jednym z największych osiągnięć nie było stworzenie jednej perfekcyjnej figury.

Było nim stworzenie tysięcy figur i umieszczenie ich w gigantycznym kompleksie.

## Pierwotnie żołnierze byli kolorowi

Dzisiejsze wyobrażenie o Armii Terakotowej jest trochę mylące.

Większość ludzi zna ją jako armię w kolorze wypalonej gliny.

Pomarańczowobrązową.

Beżową.

Szaroziemistą.

Ale pierwotnie figury były malowane.

I to intensywnie.

Używano różnych pigmentów, dzięki czemu żołnierze mieli kolorowe ubrania i szczegóły wyposażenia.

Problem polega na tym, że po odsłonięciu figur ich pierwotna warstwa malarska zaczynała bardzo szybko niszczeć pod wpływem powietrza i zmian wilgotności.

Dlatego to, co dzisiaj widzimy, jest w dużej mierze pozostałością pierwotnego wyglądu.

Można więc powiedzieć, że Armia Terakotowa była kiedyś znacznie bardziej kolorowa, niż sugerują jej współczesne fotografie.

## Prawdziwe uzbrojenie

Co ciekawe, terakotowi żołnierze nie zawsze mieli całkowicie gliniane wyposażenie.

W kompleksie znaleziono elementy prawdziwej broni, w tym groty strzał, miecze i inne metalowe przedmioty.

Oznacza to, że dla twórców nie chodziło o całkowicie symboliczną armię.

Chciano stworzyć możliwie realistyczny odpowiednik prawdziwego wojska.

Żołnierz miał wyglądać jak żołnierz.

Koń jak koń.

Wóz jak wóz.

Broń jak broń.

To kolejny element, który sprawia, że całość robi takie wrażenie.

## Jak oni to wszystko wykonali?

To pytanie jest chyba najbardziej naturalne.

Jak w III wieku p.n.e. można było stworzyć coś tak ogromnego?

Odpowiedź jest częściowo prosta: organizacją i ogromną liczbą ludzi.

Figury powstawały z wielu elementów. Korpusy, głowy, ręce, nogi i inne części mogły być wykonywane osobno, a następnie łączone.

Stosowano również formy, które pozwalały powtarzać określone elementy.

Ale później dodawano szczegóły.

W ten sposób można było uzyskać zarówno efektywność produkcji, jak i różnorodność.

To rozwiązanie jest bardzo nowoczesne w swojej logice.

Nie robimy wszystkiego od zera.

Tworzymy system.

A potem system pozwala produkować ogromną liczbę elementów.

## Największa armia, która nigdy nie walczyła

Jest w tym wszystkim pewna ironia.

Qin Shi Huang był potężnym władcą wojskowym.

Jego państwo podbiło rywali.

Jego armia naprawdę walczyła.

A jednak armia, którą zbudował sobie na wieczność, nigdy nie miała stoczyć żadnej bitwy.

Jej przeciwnikiem nie był wróg z sąsiedniego państwa.

Jej zadaniem było pilnowanie grobowca.

Była armią przeciwko światu zmarłych.

A może raczej – armią mającą zapewnić, że cesarz również po śmierci pozostanie cesarzem.

## Grobowiec był gigantycznym projektem

Sam kompleks grobowy Qin Shi Huanga jest ogromny.

Nie chodziło o zwykłą komorę wykopaną w ziemi.

Cały teren został zaprojektowany jako monumentalny kompleks związany z cesarskim grobem.

Armia znajdowała się w oddzielnych podziemnych jamach.

To właśnie dlatego odkrycie było tak niezwykłe.

Archeolodzy nie znaleźli jednej wielkiej sali wypełnionej przypadkowymi figurami.

Znaleźli zorganizowane formacje wojskowe.

Żołnierze byli ustawieni w sposób odpowiadający ich funkcjom i pozycjom.

Całość miała strukturę.

Była armia.

## I przez ponad dwa tysiące lat nikt o niej nie wiedział

To chyba najbardziej niesamowita część historii.

Dzisiaj Armia Terakotowa jest jednym z najbardziej znanych zabytków Chin.

Ale przez ponad dwa tysiące lat pozostawała pod ziemią.

Nie była atrakcją turystyczną.

Nie oglądali jej cesarze kolejnych dynastii.

Nie była częścią muzeum.

Po prostu leżała w ziemi.

Aż do XX wieku.

W 1974 roku lokalni rolnicy kopiący studnię natrafili na fragmenty terakoty.

Początkowo oczywiście nie wiedzieli, z czym mają do czynienia.

Późniejsze badania ujawniły skalę odkrycia.

Okazało się, że pod ziemią znajduje się ogromna armia.

## Co się czuje, kiedy widzi się ją pierwszy raz?

Prawdopodobnie coś trudnego do opisania.

Pojedyncza rzeźba może zachwycać detalem.

Tysiące rzeźb działają inaczej.

Nie patrzymy już na pojedynczego człowieka.

Patrzymy na masę.

Na system.

Na cywilizację.

Na państwo, które było zdolne zgromadzić ogromne zasoby i skierować je w stronę jednego celu.

I nagle terakotowy żołnierz przestaje być tylko dziełem sztuki.

Staje się dowodem na możliwości całego społeczeństwa.

## Najbardziej niesamowity jest kontrast z Wenus z Willendorfu

Niedawno mieliśmy Wenus z Willendorfu.

Kilka centymetrów wysokości.

Anonimowa autorka lub anonimowy autor.

Brak pisma.

Brak informacji o przeznaczeniu.

Prawdopodobnie pojedynczy przedmiot wykonany w bardzo odległej epoce.

A teraz mamy coś znajdującego się niemal na przeciwległym końcu historii.

Gigantyczny projekt państwowy.

Tysiące figur.

Znany cesarz.

Zorganizowana produkcja.

Ogromny kompleks grobowy.

A jednak w obu przypadkach pozostaje coś wspólnego.

Człowiek próbował przenieść swój świat do świata niewidzialnego.

Wenus prawdopodobnie reprezentowała jakąś ważną ideę związaną z ludzkim życiem.

Qin Shi Huang chciał natomiast zabrać ze sobą po śmierci cały porządek swojego imperium.

## I tutaj pojawia się pewna smutna ironia

Cesarz chciał być przygotowany na wieczność.

Stworzył monumentalny grobowiec.

Stworzył armię.

Zgromadził ogromne zasoby.

Chciał zachować swoją władzę również po śmierci.

A jednak jego imperium nie przetrwało długo po jego odejściu.

Dynastia Qin upadła zaledwie kilka lat po jego śmierci.

To jeden z wielkich paradoksów historii.

Człowiek stworzył coś z myślą o wieczności, ale jego państwo okazało się znacznie mniej trwałe, niż zakładał.

Natomiast terakotowi żołnierze przetrwali.

I po ponad dwóch tysiącach lat nadal stoją.

## Rzeźba, która opowiada o władzy

Dlatego Armia Terakotowa nie jest tylko ciekawostką archeologiczną.

To również opowieść o władzy.

O tym, jak wielką władzę musiał mieć człowiek, który był w stanie skierować ogromną część zasobów państwa na przygotowanie własnego grobowca.

To opowieść o organizacji.

O hierarchii.

O wojsku.

O religii.

O strachu przed śmiercią.

I o ludzkiej potrzebie pozostawienia po sobie czegoś, co przetrwa.

Qin Shi Huang chciał, żeby jego armia była przy nim nawet po śmierci.

Nie wiedział jednak, że kilka tysięcy lat później jego żołnierze będą przede wszystkim świadectwem życia ludzi, którzy ich stworzyli.

## A każdy z nich nadal stoi

To chyba najbardziej charakterystyczny obraz całego kompleksu.

Długi rząd żołnierzy.

Potem kolejny.

I następny.

Tysiące twarzy.

Tysiące ciał.

Tysiące nieruchomych postaci.

Nie maszerują.

Nie walczą.

Nie krzyczą.

Po prostu stoją.

Tak jakby ktoś zatrzymał w czasie całą armię.

I właściwie dokładnie to się wydarzyło.

Została stworzona armia, która miała służyć cesarzowi po śmierci.

Cesarz umarł.

Dynastia upadła.

Kolejne dynastie przeminęły.

Chiny zmieniały się przez stulecia.

A terakotowi żołnierze nadal stoją pod ziemią.

Można więc spojrzeć na nich jako na pomnik władzy.

Można jako na dzieło sztuki.

Można jako na cud techniki starożytnych rzemieślników.

Ale można też spojrzeć na nich najprościej.

To tysiące ludzi, których nigdy nie było – a mimo to po dwóch tysiącach lat potrafią sprawić, że mamy wrażenie, jakbyśmy właśnie weszli do ich koszar.

I chyba właśnie dlatego Armia Terakotowa jest jednym z najbardziej niezwykłych „dzieł rzeźbiarskich” w historii.

Nie przedstawia jednej osoby.

Przedstawia całe społeczeństwo.

Nie opowiada o jednym zwycięstwie.

Opowiada o potędze imperium.

I nie została stworzona dla żywych.

Została stworzona dla człowieka, który wierzył, że nawet po śmierci będzie potrzebował armii.

23

Odp: Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

PunBB bbcode test

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Ludzie jak.zaczne pracować to moje życie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024