Po tej ostatniej aferze z wyciekiem danych z MyDr zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle mam zastrzeżony PESEL. Minister Gawkowski mówił, żeby zrobić to jak najszybciej, więc chyba faktycznie warto.
Podobno wyciekły ogromne ilości danych, w tym PESEL-e, dane osobowe, a nawet informacje dotyczące recept, leków czy chorób. I właśnie to mnie najbardziej przeraża, bo człowiek może sobie myśleć „a co mi tam, przecież co ktoś zrobi z samym numerem PESEL?”, a później się okazuje, że ktoś ma o nas całkiem sporą wiedzę.
Ja akurat prowadzę dość spokojne życie. Nie mam kredytów, nie mam samochodu na raty, nie mam hipoteki, obecnie nie pracuję na etacie, większość czasu spędzam w domu z córką i próbuję powoli poukładać sobie życie. Myślę też nad swoim biznesem z malowaniem obrazów, więc tym bardziej nie chciałabym kiedyś dowiedzieć się, że ktoś narobił mi problemów finansowych na moje dane.
Zresztą po tych wszystkich historiach z kradzieżą tożsamości człowiek zaczyna się zastanawiać, ile właściwie danych o nas krąży po różnych systemach.
No i teraz pytanie do Was:
Czy zastrzegliście już swój PESEL po aferze z MyDr?
Ja chyba zrobię to profilaktycznie, nawet jeśli obecnie nie mam żadnych kredytów ani większych zobowiązań. Skoro można to zrobić i później w razie potrzeby cofnąć zastrzeżenie, to chyba nie ma większego powodu, żeby tego nie zrobić.
Tylko zastanawiam się, czy rzeczywiście większość z Was już to zrobiła, czy jednak podchodzicie do tego na zasadzie „mnie to nie dotyczy”.
Zastrzegliście? Czy dopiero teraz zaczęliście się nad tym zastanawiać?
