Witam.
Mam 47 lat jestem samotną matka. Po rozwodzie zamieszkałam u rodziców z dzieckiem. Oczywiście dopłacałam się do rachunków, pracowałam. Gdy dziecko dorosło wyprowadziło zaczęłam wyjeżdżać za granicę. Na początku raz w roku a potem dwa razy w roku. Cieszyło mnie to ponieważ lubię takie wyjazdy i byłam z dala od rodziców. Mieszkając z nimi nie dawało mi poczucia wolności, trzeba było się tłumaczyć co robisz, gdzie idziesz i takie tam mimo że było się dorosłym. Wiedziałam że mama jest chora na cukrzycę jak wyjeżdżałam było ok tak mi się zdawało .
I tu jest problem na który chcę się podzielić.
Dwa lata już nie wyjeżdżam z powodu mojej mamy a to z powodu jej choroby cukrzycy . Jak się okazało to jej nie leczyła ja trzeba, tabletek na serce brała tylko wtedy jak miała ataki, ma kontrolę nie chodziła bo po co. Żeby nie było mama nie zostawała sama był z nią jeszcze ojciec- to człowiek specyficzny, mający inne poglądy, jest osobą która ma kilka obliczy, już kilka naście razy miałam spięcia a nawet musiałam na policję zadzwonić-broniłam mamy. Trzeba mu się było podporządkować bo jeśli nie to kłótnia na całego i kazał się wyprowadzać. I dlatego też moje wyjazdy były moją ucieczką. Aż do tego , cukrzyca nie leczona właściwie mojej mamy poszła na głowę czyli ma początki demencji a to z kolei wiąże się z chorobą alzhaimera. W tym czasie znalazłam sobie pracę , jestem od wszystkiego podaję leki, gotuję , sprzątam, chodzę po lekarzach. Mama tak się zmieniła, stała się nerwowa, tłumaczenia nic nie dają, od dwóch lat nie wychodzi na dwór jedynie do lekarzy ale i za to mi się obrywa. A co robi ojciec NIC tylko pojedzie do lekarzy jak się go jeszcze poprosi jak jestem w pracy, nie przypilnuję tabletek insuliny , nie raz się o to kłócimy wkurza mnie to. Mało tego mam wrażenie że mamie bardziej na ojcu zależy niż na sobie boi się że ją zostawi czy jak ... Zaczynam być z tym wszystkim zmęczona i codziennie myślę o wynajęciu mieszkania i doglądaniu i czy nie byłabym wyrodną córką gdybym tak zrobiła ...myśląc teraz tylko o sobie...
2 2026-06-24 16:11:57 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-06-24 16:15:01)
Witam.
Mam 47 lat jestem samotną matka. Po rozwodzie zamieszkałam u rodziców z dzieckiem. Oczywiście dopłacałam się do rachunków, pracowałam. Gdy dziecko dorosło wyprowadziło zaczęłam wyjeżdżać za granicę. Na początku raz w roku a potem dwa razy w roku. Cieszyło mnie to ponieważ lubię takie wyjazdy i byłam z dala od rodziców. Mieszkając z nimi nie dawało mi poczucia wolności, trzeba było się tłumaczyć co robisz, gdzie idziesz i takie tam mimo że było się dorosłym. Wiedziałam że mama jest chora na cukrzycę jak wyjeżdżałam było ok tak mi się zdawało .
I tu jest problem na który chcę się podzielić.
Dwa lata już nie wyjeżdżam z powodu mojej mamy a to z powodu jej choroby cukrzycy . Jak się okazało to jej nie leczyła ja trzeba, tabletek na serce brała tylko wtedy jak miała ataki, ma kontrolę nie chodziła bo po co. Żeby nie było mama nie zostawała sama był z nią jeszcze ojciec- to człowiek specyficzny, mający inne poglądy, jest osobą która ma kilka obliczy, już kilka naście razy miałam spięcia a nawet musiałam na policję zadzwonić-broniłam mamy. Trzeba mu się było podporządkować bo jeśli nie to kłótnia na całego i kazał się wyprowadzać. I dlatego też moje wyjazdy były moją ucieczką. Aż do tego , cukrzyca nie leczona właściwie mojej mamy poszła na głowę czyli ma początki demencji a to z kolei wiąże się z chorobą alzhaimera. W tym czasie znalazłam sobie pracę , jestem od wszystkiego podaję leki, gotuję , sprzątam, chodzę po lekarzach. Mama tak się zmieniła, stała się nerwowa, tłumaczenia nic nie dają, od dwóch lat nie wychodzi na dwór jedynie do lekarzy ale i za to mi się obrywa. A co robi ojciec NIC tylko pojedzie do lekarzy jak się go jeszcze poprosi jak jestem w pracy, nie przypilnuję tabletek insuliny , nie raz się o to kłócimy wkurza mnie to. Mało tego mam wrażenie że mamie bardziej na ojcu zależy niż na sobie boi się że ją zostawi czy jak ... Zaczynam być z tym wszystkim zmęczona i codziennie myślę o wynajęciu mieszkania i doglądaniu i czy nie byłabym wyrodną córką gdybym tak zrobiła ...myśląc teraz tylko o sobie...
Takie życie…
Tylko to raczej w niczym za bardzo by ci nie pomogło, choć nie można mówić, żebyś myślała tylko o sobie, bo do mamy byś przychodziła czy przyjeżdżała, ale ona musiałaby mieć dodatkową opiekę, skoro ojciec jest jaki jest. Ale jakbyś była w stanie doglądać to uważam, że by było ok.
A może by się zmienił i opiekował się żoną jakby ciebie nie było, nie wiemy.
W każdym razie, jak najbardziej możesz porozmawiać z rodzicami, co powie na to mama i ojciec, choć pewnie będą przeciw, więc sumienie nie pozwoli ci ich zostawić.
Możesz tak zrobić na próbę i zobaczyć co z tego wyjdzie, czy faktycznie będziesz w lepszej kondycji psychicznej czy gorszej.
Jesteś w dobrej sytuacji bo nie masz innych zobowiązań, czyli z zewnątrz można powiedzieć nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś się poświęciła opiece nad mamą i pewnie przyjdzie nad ojcem.
Jesteś jedynym ich dzieckiem?
Nie jestem jedynym dzieckiem, mam 2 rodzeństwa starsi ale oni tak na prawdę mało kiedy przychodzą a jeden to już w ogóle zapomniał że ma rodziców nawet na święta nie przychodzi jakieś chore wymówki. Na początku godziłam się na to ale z czasem już mam dość mam wrażenie że walczę z wiatrakami .Tłumaczę sobie że to tylko choroba ale i tak to jest do pewnego momentu, wkurza mnie to że przez całe życie ojcu wszystko uchodziło jak z płatka i teraz też bo zajmuję się prawie wszystkim ale czy ja dobrze robię !!!. jak moje rodzeństwo ma gdzieś. Więc wynajęcie mieszkania na początek dało by mi poczucie większej swobody dla siebie a tak bym doglądała. Zauważyłam że mama nie myśli o gotowaniu bo ma mnie i odbija całkowicie , a tak coś by na pewno wymyśliła taka terapia a ojciec przecież też umie gotować, tylko mu się nie chce a tak ma naszykowane.
4 2026-06-24 17:30:01 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-06-24 17:31:15)
Jak wyglądają sprawy majątkowe rodziców?
Mam na myśli dom, czy mieszkanie czy to jest wieś czy miasto?
Mieszkamy w mieście w bloku , . Jeśli chodzi o jakąś podzielność majątkową to jeszcze nic nie jest podzielone więc wszystko jest w rękach rodziców. Generalnie już dawno bym się wyprowadziła tylko ta sytuacja z moją mamą mnie tak jakby wstrzymuję , pociesza mnie to że pracuję , bo jakbym była z nimi 24h to podejrzewam że psychika by mi padała. Alzheimer nie jest łatwą chorobą przekonuję się na każdym kroku a mama mi to nie ułatwia niestety. Jestem za nią ale mnie też prędzej czy później puszczą nerwy, gdybym miała wsparcie z ojca i rodzeństwa inaczej bym reagowała a jeśli wszystko spada na mnie a inni mają gdzieś tylko wysłuchują to mnie szlag trafia.
Mieszkamy w mieście w bloku , . Jeśli chodzi o jakąś podzielność majątkową to jeszcze nic nie jest podzielone więc wszystko jest w rękach rodziców. Generalnie już dawno bym się wyprowadziła tylko ta sytuacja z moją mamą mnie tak jakby wstrzymuję , pociesza mnie to że pracuję , bo jakbym była z nimi 24h to podejrzewam że psychika by mi padała. Alzheimer nie jest łatwą chorobą przekonuję się na każdym kroku a mama mi to nie ułatwia niestety. Jestem za nią ale mnie też prędzej czy później puszczą nerwy, gdybym miała wsparcie z ojca i rodzeństwa inaczej bym reagowała a jeśli wszystko spada na mnie a inni mają gdzieś tylko wysłuchują to mnie szlag trafia.
Nie dziwię ci się, ale czy wchodzi w rachubę taka sytuacja, że rodzice przepisują ci to mieszkanie za opiekę, bo wtedy rodzeństwo nie będzie należało do niego i ty zostajesz u nich i się po prostu poświęcasz ich opiece?
Tak szczerze nawet nie myślę o tym. Mój ojciec to dzieli majątkiem od swojego widzimisię , raz że się wszystkim należy a raz że nic nie dostanę bo to nie twoje. Ja wyczuwam tu szantaż jak nie będę się zajmowała jak trzeba to ...i tu mam myśli mieszane, a moi rodzeństwo nie mieszkają i mają spokój. Tłumaczę sobie że mieszkając u nich i tak ponoszę koszty żeby później nie było problemów . Wiem że jak im to powiem trochę pewnie będą zawiedzeni bo gosposi nie będzie i ojciec z pewnością na dłuższą metę nie wytrzyma też z mamą , ale ojciec patrzy tylko na swoje cztery litery...i nie myślenie o niczym.
To musisz postawić na swoim, wyprowadzić się i niech ojciec opiekuje się żoną, albo zatrudni pomoc, jak taki mądry.
Bo trzeba brać pod uwagę, że będzie tylko gorzej i ty np. pracując, gdy będzie potrzeba pomocy w nocy, wykończysz się, również nerwowo mając takich rodziców.
Musisz myśleć też o sobie, bo nikt za ciebie życia nie przeżyje.
9 2026-07-01 23:56:35 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2026-07-01 23:57:16)
Zaczynam być z tym wszystkim zmęczona i codziennie myślę o wynajęciu mieszkania i doglądaniu i czy nie byłabym wyrodną córką gdybym tak zrobiła ...myśląc teraz tylko o sobie...
Przeczytałam wszystko, co zostało tutaj napisane, i uważam, że jak najbardziej powinnaś zrobić, jak czujesz, czyli co podpowiada Ci rozsądek i własne samopoczucie. To, że chcesz zadbać również o siebie, nie czyni Cię wyrodną córką. Od lat bierzesz na siebie ogrom obowiązków i nic dziwnego, że jesteś zmęczona.
Dopóki Twój ojciec jest sprawny, to również na nim spoczywa odpowiedzialność za opiekę nad mamą. Nie może być tak, że cały ciężar jest przerzucony na Ciebie tylko dlatego, że tak jest wygodniej. Ty masz prawo do własnego życia, odpoczynku i prywatności. Wynajęcie mieszkania nie oznacza porzucenia mamy. Nadal możesz ją odwiedzać, pomagać i mieć nad wszystkim pewną kontrolę, ale jednocześnie odzyskać choć trochę przestrzeni dla siebie. Czasem właśnie takie rozwiązanie pozwala pomagać dłużej i z mniejszym poczuciem frustracji.
Pamiętaj też, że nie jesteś w stanie wykonywać obowiązków trzech osób, a tak to w zasadzie teraz wygląda, ani poświęcić całego swojego życia, żeby utrzymać obecną sytuację. To nie jest egoizm, tylko dbanie o własne granice. Nawiasem mówiąc ojciec zachowuje się w tak naganny sposób w stosunku do Ciebie, bo wie, że może.