Ostatnio byłam z córką na basenie. Ona oczywiście świetnie się bawiła, pluskała się w wodzie i nie miała żadnych większych obaw. Patrzyłam na nią i zaczęłam się zastanawiać nad sobą.
Prawda jest taka, że nigdy nie nauczyłam się porządnie pływać.
Oczywiście umiem się utrzymać na wodzie, przepłynąć kawałek, nie utonę od razu po wejściu do basenu, ale do prawdziwego pływania jest mi bardzo daleko. Zawsze jakoś brakowało czasu, pieniędzy albo odwagi. Później pojawiały się kolejne problemy życiowe, zdrowotne, poszukiwania własnej drogi i temat pływania schodził na dalszy plan.
Tymczasem stojąc przy basenie zaczęłam się zastanawiać: czy ja nie jestem już za stara na takie rzeczy?
Przecież większość ludzi uczy się pływać jako dzieci. W szkole mają lekcje na basenie, kursy, instruktorów. A ja? Dorosła kobieta z dzieckiem, która zastanawia się nad czymś, co dla wielu osób jest tak naturalne jak jazda na rowerze.
Z drugiej strony pomyślałam sobie, że przecież przez całe życie odkładam różne rzeczy na później.
Prawo jazdy – później.
Biznes – później.
Studia – później.
Lepsze zdrowie – później.
Spełnianie marzeń – później.
A życie leci.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że człowiek nie starzeje się dlatego, że ma określoną liczbę lat. Starzeje się wtedy, kiedy przestaje próbować nowych rzeczy.
Przecież nikt nie mówi pięćdziesięciolatkowi, że jest za stary na naukę języka obcego.
Nikt nie mówi sześćdziesięciolatce, że nie może nauczyć się obsługi komputera.
Dlaczego więc mielibyśmy uważać, że ktoś jest za stary na naukę pływania?
Co więcej, pływanie wydaje mi się jedną z najlepszych aktywności dla zdrowia. Nie obciąża stawów tak jak bieganie. Wzmacnia mięśnie całego ciała. Poprawia kondycję. Pomaga się rozluźnić psychicznie.
Przy moim chronicznym zmęczeniu, problemach zdrowotnych i ciągłym stresie może właśnie ruch w wodzie byłby czymś, co pomogłoby mi poczuć się lepiej.
Pomyślałam też o swojej córce.
Jakim przykładem dla niej będę?
Takim, który mówi: „Jesteś za stara, nie próbuj”?
Czy takim, który pokazuje, że człowiek może rozwijać się przez całe życie?
Może warto, żeby zobaczyła, że mama też się czegoś uczy. Że mama też popełnia błędy. Że mama też czasem się boi, ale mimo tego próbuje.
Być może nigdy nie zostanę świetną pływaczką.
Być może nigdy nie przepłynę kilometrów w jeziorze czy morzu.
Ale może nie o to chodzi.
Może chodzi po prostu o przełamanie własnych ograniczeń.
O zrobienie czegoś nowego.
O odzyskanie kawałka życia, który przez lata odkładało się na później.
Coraz częściej myślę, że człowiek nie powinien pytać: „Czy nie jestem za stary?”
Powinien pytać:
„Jeżeli nie spróbuję teraz, to kiedy?”
Może więc następnym razem, gdy pójdę z córką na basen, nie będę tylko siedzieć i obserwować.
Może zapiszę się na kilka lekcji.
Może nauczę się pływać naprawdę.
Bo niezależnie od wieku, zawsze warto nauczyć się czegoś, co może dać więcej zdrowia, więcej pewności siebie i zwyczajnie więcej radości z życia.