Salomonka napisał/a:To też chyba nie zawsze.
Jakiś czas temu, moja córka brała kredyt na kupno mieszkania dla siebie. Kupowala z rynku pierwotnego (ja nigdy), w stanie deweloperskim/ Miała spory wkład własny (mama "pożyczyła"), zarobki takie sobie, bo była parę miesięcy po studiach i w pierwszej pracy, w której zarabiała dobrze ale nie były to kokosy (biuro projektowe) i kredyt dostała, na trzy pokoje.
Kilka spraw:
1) jak sama piszesz - spory wkład własny - czyli to o czym pisałem i ja
2) brak jdg (ogromny czynnik ryzyka dla banku - w szczególności w okresie pierwszych 3 lat działalności)
3) brak dziecka na utrzymaniu (ogromny czynnik ryzyka dla banku).
Taką kwestią dodatkową pozostaje wiek. Kobieta przed 40stką średnie ma szanse na kredyt z niższą ratą, ale dłuższy okres czasu (ponad 20 lat), bo wiek emerytalny kobiet to 60tka. Młoda osoba (przed 30stką) ma większe szanse i na kredyt i na jego dobre warunki, bo ma perspektywę wielu lat na rynku pracy.
Kolejną kwestią jest to, że pożyczająca mama to dodatkowe zabezpieczenie.
Ela210 napisał/a:można mieć duzy wkład własny z podziału majątku, zabezpieczenia czy nawet kredyt z ojcem dziecka.
Jakiego podziału majątku? Przecież oni nie byli małżeństwem. Nawet alimentów ona przecież nie ma. I nie twierdzę, że duży skok zarobków nie jest możliwy. Ja twierdzę, że w jej sytuacji to zwykłe kłamstwo, aby z osoby zarabiającej minimalną krajową (LUB MNIEJ), bez doświadczenia, pasji, specjalistycznej wiedzy w dwa lata wskoczyć na wypłatę rzędu kilkunastu tysi z zapleczem finansowym pozwalającym na kredyt/zakup 3 pokojowego mieszkania w jednym z najdroższych rejonów Polski.
A jeśli pomógł jej ex to przeczy to jej bajaniom jaki to on zły i jak bardzo ma wszystko w dupie.