Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1 Ostatnio edytowany przez krafty (2012-06-14 23:23:18)

Temat: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Witam

Jestem z zona od 7,5 roku, od 4 lat jestesmy malzenstwem. To milosc jaka chyba rzadko sie zdarza. Niestety czasami PRawa Murphy'ego dochodza do glosu i jak jest ok, to cos musi sie popsuc

Mamy 2-ke wspanialych dzieci.

Ja mam raczej lagodny charakter i wielokrotnie, zeby uniknac klotni i sporow ustepowalem,zamiast przedstawic swoje zdanie i nawet sie o to posprzeczac. W dobrej wierze stawialem na 1-wszym miejscu dobro zwiazku (tak mi sie wydawalo) i po prostu unikalem sytuacji konfliktowych, klotni i napiecia. NIestety przez niewyjasnianie, narastal w nas obojgu stres ktory wychodzil z nas podswiadomie i nawzajem sie tym "obdarowywalismy". Dodatkowo przez kilka lat czesto palilem marihuane, co w pewnym momencie zaczelo martwic moja zone i dwukrotnie po wczesniejszych prosbach przedstawila mi ultimatum, ze albo skoncze albo koniec z nami. Jak ja zaluje ze nie wyprowadzila sie za pierwszym razem, kiedy jeszcze nie bylo za pozno. Obiecywalem jej poprawe, niestety z czasem moje postanowienia topnialy i wracalem do tego, rzadziej co prawda ale tak.
W koncu udalo mi sie z tym zerwac. Od kilku miesiecy jestem wolny od nalogu. Dojrzalem do tego sam, nie na skutek ultimatum. Jestem na ten moment zadowolony z siebie, ze poradzilem sobie sam. Rowniez udalem sie do terapeuty od tego typu spraw (zona dawno mnie o to prosila) ostatnio, aby sie upewnic, ze nie mam juz z tym problemu i czy powinienem podjac dodatkowe dzialania. Dowiedzialem sie ze moje zachowania wskazywaly na uzaleznienie i musze byc silny, aby nie ulec nalgowi ponownie i jesli bede sie tego trzymal, to nie powinno miec to wplywu na moje dalsze zycie. Zdecydowalem sie na podjecie terapii nalogu a de facto psychoterapii, ktora ma mi pomoc zrozumiec moje zachowanie, czemu sluzyl moj nalog, co mi zastepowal i wzmocnic szacunek do samego siebie

Zona dawala mi szanse kilka razy, ja ogarnialem sie na jakis czas niestety po czasie moje zle zachowania opisane powyzej wracaly, rzadziej, ale wracaly. Mam tu na mysli nalog oraz negatywne emocje o ktorych pisalem.

JEstem czynnym ojcem, zajmowalem sie dziecmi na rowni z zona, a czesto bralem na siebie wiekszosc obowiazkow. ZAjmowalem sie sprzataniem, gotowaniem, robieniem oplat, smieci, zakupy itd. PRacuje, nie zostaje po godzinach, caly czas po pracy poswiecalem na dom i przebywanie z nia. Ja zerwalem kontakt ze znajomymi, zawsze spieszylem sie do domu, do dzieci, bo myslalem ze tak trzeba.
Ona uwaza mnie za dobrego ojca, ja ja za dobra matke.

Pewnego dnia na skutek klotni o blacha rzecz porozilismy sie i uslyszalem, ze zona nie chce ze mna dalej byc.
Nasz zwiazek chyba rozpadl sie na dobre. Moja zona nie wyobraza sobie dalszego zycia ze mna. Ja powoli sie oswajam z ta mysla, ale z drugiej strony nie wyobrazam sobie zycia bez niej. Teraz kiedy wiele rzeczy udalo sie nam w zyciu poukladac, prace, dzieci, dom myslalem ze bedziemy sie tym cieszyc i poswiecimy wiecej czasu dla naszego zwiazku.

Stracilem jej zaufanie

Opisana sytuacja sprawila, ze momentalnie znalazlem sie w totalnym dole psychicznym. Przez ponad 4 tygodnie nie bylem niemal w stanie normalnie funkcjonowac. W pierwszej chwili ogromny bol poczucie odrzucenia, plakalem jak dziecko (wczesniej jako dorosla osoba plakalem w zyciu 1 raz,kiedy nasz syn powaznie zachorowal). PRosby, przepraszanie - chcialem to naprawic od razu, wzialem wine na siebie przepraszalem, prosilem o szanse, a to wszystko odnioslo odwrotny skutek, oddalilo nas od siebie jeszcze bardziej. Checi moje byly szczere, ale wtedy jeszcze nie rozumialem ze potrzebujemy czasu, spokoju i troche samotnosci.
Nie mialo w moim zyciu miejsca nic, co by tak mna wstrzasnelo i spowodowalo to, ze zrozumialem jak zludne bylo moje dotychczasowe zycie. Brak rozmowy, dyskusji. Zabraklo rownowagi w naszym zyciu, zabraklo zdrowego podejsca. Od miesiaca zastanawiam sie nad tym. Wiele rzeczy udalo mi sie sobie wytlumaczyc, ale nie udalo mi sie zakwestionowac milosci do mojej zony. Przez caly ten czas, mimo ze nie zawsze bylem dobrym mezem kochalem ja.
A teraz jestem pewny jak nigdy.
Kocham moja zone. Kocham ja z wszystkimi jej wadami, jest wspaniala inteligentna pelna kobieta. Piszac pelna mam na mysli, inteligentna, zdecydowana, atrakcyjna, ciepla, kobieca, ambitna, silna, inspirujaca choc wymagajaca i nierzadko trudna.
Wlasnie taka ja kocham i gotow jestem niemal na wszystko aby ja odzyskac.

Z milosci dla niej pozwolilbym jej odejsc bo wiem ze milosc to tak naprawde pragnienie szczescia dla drugiej osoby, ale mamy jeszcze 2-ke dzieci, ktore nie sa niczemu winne i zasluguja zeby miec 2-ke rodzicow. Wiem, ze kolejna szansa, po tym jak spadlem z bardzo wysoka  -mam tu na mysli traume ktora przezylem przez ostatni miesiac-nie bylaby juz przeze mnie zmarnowana. Nie zawiodlbym. Moj swiat wartosci w jednym momencie sie rozsypal, po to zebym przez te wiele bezsennych nocy odbuwowal go na solidnych podstawach. Wiem, ze ta sytuacja mnie zmienila, ze nie bede juz ta sama osoba. W glebi duszy jestem wdzieczny mojej zonie, ze to sie stalo, bo pewnie moglbym przezyc cale zycie powierzchownie, nie zdajac sobie sprawy jak zyje i po co. Pracuje nad soba, w duzym stopniu odbudowalem poczucie wlasnej wartosci i sprecyzowalem cele, ktore chce osiagnac w zyciu.
Marzenie mojego zycia to to co jeszcze przed chwila mialem. Zona, dzieci, dom-azyl. Pod tym wzgledem bylem bardzo szczesliwy i na ten moment mojego zycia bardzo spelniony.

Wielokrotnie juz obiecywalem, przepraszalem. Teraz choc te slowa maja dla mnie inny wydzwiek,sa naprawde szczere i poparte przekonaniem i pewnoscia, dla niej brzmia tak samo jak te ktore wypowiadalem wczesniej. Stracilem zaufanie.

Wyprowadzilem sie, staram sie pomagac przy dzieciach kiedy tylko ona potrzebuje, ale usunalem sie z jej zycia. Nie chce sie narzucac. Staram sie byc teraz jak najlepszym czlowiekiem, wspierac ja jak potrafie.

Chyba nie pisze tego posta zeby uzyskac dobre rady. Potrzebowalem sie z kims podzielic. Rozumiem moja zone. NIe jestem chyba tylko w stanie zrozumiec, ze nie chce sprobowac dla dzieci. A moze potrzeba czasu ?

Do wszystkich ktorzy to czytaja. Pielegnujcie swoj zwiazek, dawajcie sobie kazdego dnia nawet male dowody milosci. Rozmawiajcie, kloccie sie, zaakceptujcie to ze jestescie innymi ludzmi i czasami postrzegacie rozne rzeczy inaczej. NIe odkladajcie milosci na pozniej. MIlosc to zycie.
Ja musialem ja stracic, zeby zrozumiec. Nie robcie tego bledu co ja ! ! !

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Przeraża mnie ogrom historii, które świadczą o tym, ze ludzie doceniają to co mają dopiero gdy to stracą. Widać ten świat jest tak skonstruowany. Nie prosisz o rady, więc nie będę Ci ich udzielać. Sama jestem w swoim związku na dość trudnym etapie. Mój narzeczony może nie ma żadnych nałogów (żucił dla mnie palenie), ale w pewnym sensie przypomina mi Ciebie. Zupełnie jak twoja żona, z trudem znoszę fakt, że on nie ma pracy, nie szuka możliwości rozwoju. Jest bardzo młody, ale ja jestem jeszcze młodsza a mimo to mam już wyznaczone cele, a rozwój osobisty, nauka daje mi mnóstwo satysfakcji. Różnimy się pod tym względem, on ma słomiany zapał do wszystkiego, każda rzecz go fascynuje przez chwilę, ale za chwilę się nudzi albo stwierdza, że to nie ma sensu. Być może jeszcze do tego nie dojrzał, nie znalazł swojego przeznaczenia, ale ja czuję się pewnie podobnie jak twoja żona. Dodam, że mieszkamy razem, jesteśmy zaręczeni i naprawdę planujemy wspólną przyszłość. Ja studiuję, pracuję, jestem optymistką, a on jest jakby zawieszony w próżni i brakuje mi również jego optymizmu, dążenia do celu, również wsparcia finansowego. Wiem, że nie oczekujesz żadnej rady, ale chcę Ci tylko powiedzieć, że ty, dzięki tej stracie też dowiedziałeś się czego pragniesz i wyprostowałeś swoje życie. Dlatego życzę Ci wszystkiego najlepszego, żebyś odzyskał swoją żonę, co jestem przekonana, że będziesz w stanie zrobić dzięki swojej wytrwałości. Na zakończenie dam Ci cytat, który mi w chwilach zawachania bardzo pomaga, a teraz katuje nim swojego partnera:P

- Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? - mówiła dalej.
- To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść - odparł Kot-Dziwak.
- Właściwie wszystko mi jedno.
- W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
- Chciałabym tylko dostać się dokądś - dodała Alicja w formie wyjaśnienia.
- Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

Lewis Carroll ?Alicja w Krainie Czarów?

3

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

poplakalam sie sooory nie jestem w stanie napisac nic innego.....

4

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Pięknie napisane, wzruszyłam się

5

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

ja też sie wzruszyłam... ale mam nadzieję że jeszcze uda się Wasz związek odbudować, że może faktycznie potrzeba czasu. W każdym razie życzę Ci tego z całego serca!

6

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Oj .mnie też wzięło na płacz. Bądź dobry dla Twojej żony, małymi gestami okazuj jej miłość, a jej serducho zmięknie. Żadna z nas nie przejdzie obojętnie obok kogoś, kto okazuje nam uczucia. Pewnie minie trochę czasu, ale czas przecież leczy rany i wtedy można kogoś kochać znów z czystym sercem, bez żalu...

7

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Nic sie jednak nie zmienilo. Moja zona zaproponowala rozwod na przyjacielskich warunkach.
Zgodzilem sie. Jesli zrobilbym inaczej, to pewnie nasze relacje pogorszylyby sie jeszcze, a tego nie chce ze wzgledu na dzieci.
Poza tym moja zona pamieta tylko zle chwile z ostatnich kilku lat, ja widze to inaczej, ale wiem ze nie przekonamy sie nawzajem.

Teraz mysle ze mamy szanse zbudowac przyjazn jako rodzice naszych dzieci.
A moze cos musi sie rozpasc, zeby mozna bylo zbudowac cos nowego ?
Wszystko w zyciu jest po cos. Tak mysle. Mamy teraz szanse byc najlepszymi rodzicami po rozwodzie jacy moga byc, albo jakich jeszcze nie bylo. Wierze,ze mozemy tak to rozwiazac,zeby nasze dzieci nie przestaly byc szczesliwe.

Kocham moja zone i w glebi serca zycze jej zeby jak najszybciej ulozyla sobie zycie, zeby nie bylo jej trudno samotnej.
Czesto mysle jak to naprawde bylo, kto sie bardziej przyczynil, dlaczego, czy trzeba bylo to rozwiazac az tak zdecydowanie...

Nie wiem. Nie dowiem sie i nikt moim zdaniem nie jest w stanie tego ocenic. Pewnie prawda jest po srodku i nawet jesli bym ja znal, to co z tego ? Co by mi to dalo ? Czy pomogloby mi? NIe i dlatego biore zycie takim jakie jest i skupiam sie na przyszlosci i na rzeczach na ktore mam realny wplyw.

Ciesze sie na moje nowe zycie i wierze ze odbuduje jej zaufanie. Wlasnym zyciem pokaze jej jakim jestem naprawde czlowiekiem i jakiego ojca maja jej dzieci. NIe trzymajcie kciukow. Dam sobie rade. Trzymajcie za tych ktorzy walcza i maja jeszcze szanse.

Pozdrawiam smile

8 Ostatnio edytowany przez Helenjane (2025-06-01 11:00:59)

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

9

Odp: Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Historia / Prehistoria, stara jak świat.

Proszę - moja rada:

Kluczowe elementy odbudowy zaufania:
Szczerość i uznanie winy
Osoba, która zawiodła, musi otwarcie przyznać się do błędu bez usprawiedliwień. Tylko pełna transparentność daje szansę na odbudowę zaufania.

Prawdziwa skrucha i empatia
Ważne jest, by okazać, że rozumie się, jak bardzo druga strona została zraniona, i że to uczucie nie jest bagatelizowane.

Czas i konsekwencja
Zaufania nie da się odbudować jednym gestem czy rozmową. Potrzeba czasu i stałego, konsekwentnego działania, które potwierdza, że sytuacja się nie powtórzy.

Otwartość na rozmowę
Druga osoba musi mieć przestrzeń, by mówić o swoich emocjach, złości, żalu — bez osądzania. Trzeba umieć słuchać.

Zmiana zachowania
Deklaracje to za mało. Musi nastąpić realna zmiana postawy lub okoliczności, które doprowadziły do złamania zaufania.

Gotowość do przebaczenia (ze strony zranionej osoby)
Zaufanie można odbudować tylko wtedy, gdy osoba zraniona chce dać drugą szansę. To akt woli, a nie automatyczny proces.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zniszczylem zaufanie zony do mnie - kocham i chce to naprawic

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024