Cześć!
Niewielkie środowisko towarzyskie w jakim się obracam i kobiety, jakie niekiedy mam okazję poznawać składa się głównie z osób o wyraźnie wyższym statusie społecznym niż ja. Mają lepsze wykształcenie pracę, więcej pieniędzy itd. Byłem ostatnio na pierwszym w życiu speeddatingu i mam wrażenie, że moja cera odpowiedź na temat tego gdzie pracuję (jestem pracownikiem fizycznym) przekreślała zainteresowanie drugiej strony. I nawet szczególnie mnie to nie dziwi, jeśli kobieta była inżynierem, czy miała własną, dobrze prosperującą firmę.
Moje życie nie potoczyło się w sposób jaki bym tego oczekiwał i chociaż w dużym stopniu wyprodukowałem swoje ścieżki, pewnych kwestii już nie zmienię.
Chciałbym poznać np. kasjerkę, kelnerkę, recepcjonistkę. Kogoś kto nie ma wielkich ambicji i akceptuję swój status społeczny. Wiem, że mogę sam zagadać do kasjerki czy kelnerki. Takie rady nie są mi potrzebne. Nie jestem PUA i nie zaczepiam kobiet dla treningu. Bardziej interesuje mnie kwestia tego, gdzie można spotkać takie kobiety w ich czasie wolnym?
Jakby co, portali randkowych próbuje. ![]()
Mam 31 lat.
1 2024-05-06 06:42:57 Ostatnio edytowany przez Zilic (2024-05-06 06:43:45)
2 2024-05-06 12:14:13 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-05-06 12:14:56)
To sobie zacznij szukac kobiety, ktora tez ma jakas fizyczna prace albo sam sobie wez zrob lepsze wyksztalcenie i lepsza prace znajdz... ja tam nie mam pracy wogole,bo uznalam, ze nie bede jak niewolnik zapierdzielac przez minimum 8 godzin dziennie przez 40 lat zycia po to,zeby w 90% moja wyplata pokrywala rachunki
Czy ja wiem, czy recepcjonistka to zawód bez ambicji i o niskim statusie? Może i niedużo zarabiają, ale jednak są bardziej poważane niż takie kelnerki czy kasjerki...
A co do pytania, to niestety nie ma znaczenia, jaki zawód wykonuje kobieta i ile zarabia, bo praktycznie każda szuka przystojniaka. No i najczęściej obracają się w swoim towarzystwie. A co robią w czasie wolnym, to już indywidualna sprawa każdej z nich, to nie jest tak, że mają inne zainteresowania niż te bogatsze.
To sobie zacznij szukac kobiety, ktora tez ma jakas fizyczna prace albo sam sobie wez zrob lepsze wyksztalcenie i lepsza prace znajdz... ja tam nie mam pracy wogole,bo uznalam, ze nie bede jak niewolnik zapierdzielac przez minimum 8 godzin dziennie przez 40 lat zycia po to,zeby w 90% moja wyplata pokrywala rachunki
To tak z ciekawości - to teraz jak nic nie robisz, to masz w 100% pokryte rachunki? To jakieś perpetum mobile?
5 2024-05-08 18:41:05 Ostatnio edytowany przez Robsonpl (2024-05-08 18:42:45)
Czy ja wiem, czy recepcjonistka to zawód bez ambicji i o niskim statusie? Może i niedużo zarabiają, ale jednak są bardziej poważane niż takie kelnerki czy kasjerki...
A co do pytania, to niestety nie ma znaczenia, jaki zawód wykonuje kobieta i ile zarabia, bo praktycznie każda szuka przystojniaka. No i najczęściej obracają się w swoim towarzystwie. A co robią w czasie wolnym, to już indywidualna sprawa każdej z nich, to nie jest tak, że mają inne zainteresowania niż te bogatsze.
To że każda szuka przystojniaka to mit. Duża część facetów uważa, że jeśli nie wygląda na Brad Pitt to nie ma co startować. Wygląd nie ma aż tak dużego znaczenia u facetów jak u kobiet. Poza tym przeciętny facet przy średnim nakładzie sił jest w stanie wyglądać dużo lepiej. Dbasz o sylwetkę na przykład. Już po 6 miesiącach chodzenia na siłownię będą widoczne efekty. Idziesz do fryzjera czy barbera efekt od razu. Ubierasz się stylowo i już twoja atrakcyjność wizualna idzie mocno do przodu. Wygląd to jest najmniejszy problem. Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
JuliaUK33 napisał/a:To sobie zacznij szukac kobiety, ktora tez ma jakas fizyczna prace albo sam sobie wez zrob lepsze wyksztalcenie i lepsza prace znajdz... ja tam nie mam pracy wogole,bo uznalam, ze nie bede jak niewolnik zapierdzielac przez minimum 8 godzin dziennie przez 40 lat zycia po to,zeby w 90% moja wyplata pokrywala rachunki
To tak z ciekawości - to teraz jak nic nie robisz, to masz w 100% pokryte rachunki? To jakieś perpetum mobile?
No tak jest w Anglii jestem na zasilku chorobowym plus dostaje jeszcze inny zasilek i urzad mi pokrywa koszta mieszkania itp
Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
Bo tu nie o zarobki chodzi, ale sposób myślenia. Nie bez przyczyny mówi się, ze chłop wyjdzie ze wsi, ale wieś z chłopa nigdy.
Pan prezes, o ile nie jest po rodzinie i z politycznego nadania, to ma bardzo szerokie horyzonty myślowe. Franek z magazynu już niekoniecznie. Zarobki i wykonywana praca są odzwierciedleniem tego co w głowie w tym wypadku.
Znam niemało par, gdzie to kobieta w związku zarabia więcej, ale to dlatego, że faceci w tych związkach naprawdę mają dużo w głowach i pracują z pasją. Największa przepaść zarobkowa jaką kojarzę to babka jest lekarką (nie na NFZ), a jej mąż raptem ratownikiem medycznym. Różnica z tego co się orientuję 10x, a są naprawdę udanym małżeństwem. Ale to też dlatego, że oboje są prawdziwymi specjalistami w swoich zakresach.
Robsonpl napisał/a:Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
Bo tu nie o zarobki chodzi, ale sposób myślenia. Nie bez przyczyny mówi się, ze chłop wyjdzie ze wsi, ale wieś z chłopa nigdy.
Pan prezes, o ile nie jest po rodzinie i z politycznego nadania, to ma bardzo szerokie horyzonty myślowe. Franek z magazynu już niekoniecznie. Zarobki i wykonywana praca są odzwierciedleniem tego co w głowie w tym wypadku.
Znam niemało par, gdzie to kobieta w związku zarabia więcej, ale to dlatego, że faceci w tych związkach naprawdę mają dużo w głowach i pracują z pasją. Największa przepaść zarobkowa jaką kojarzę to babka jest lekarką (nie na NFZ), a jej mąż raptem ratownikiem medycznym. Różnica z tego co się orientuję 10x, a są naprawdę udanym małżeństwem. Ale to też dlatego, że oboje są prawdziwymi specjalistami w swoich zakresach.
Nie do końca chodzi o horyzonty myślowe. Dla przykładu weźmy gościa co zajmuje się filozofią. Jeśli chodzi o stronę intelektualną to na pewno jest tutaj bardzo dobrze. Ale nie przekłada się to zwykle na zarobki czyli tzw. zaradność życiową. Panie są hipergamiczne z natury.
Nie do końca chodzi o horyzonty myślowe. Dla przykładu weźmy gościa co zajmuje się filozofią. Jeśli chodzi o stronę intelektualną to na pewno jest tutaj bardzo dobrze. Ale nie przekłada się to zwykle na zarobki czyli tzw. zaradność życiową.
I to jest wielka tajemnica wiary.
Kobiety nie cenią u facetów inteligencji. Cenią zaradność (jak najbardziej praktycznie rozumianą), która będzie się przekładała na wygodę ich życia. Znaczy szukają takiego, który pociągnie związkowy wózek. Jeśli tu się kobieta zawiedzie, to wtedy będzie musiała się stać tzw. silną kobietą. Czyli to ona będzie musiała w związku robić za faceta.
rakastankielia napisał/a:Czy ja wiem, czy recepcjonistka to zawód bez ambicji i o niskim statusie? Może i niedużo zarabiają, ale jednak są bardziej poważane niż takie kelnerki czy kasjerki...
A co do pytania, to niestety nie ma znaczenia, jaki zawód wykonuje kobieta i ile zarabia, bo praktycznie każda szuka przystojniaka. No i najczęściej obracają się w swoim towarzystwie. A co robią w czasie wolnym, to już indywidualna sprawa każdej z nich, to nie jest tak, że mają inne zainteresowania niż te bogatsze.
To że każda szuka przystojniaka to mit. Duża część facetów uważa, że jeśli nie wygląda na Brad Pitt to nie ma co startować. Wygląd nie ma aż tak dużego znaczenia u facetów jak u kobiet. Poza tym przeciętny facet przy średnim nakładzie sił jest w stanie wyglądać dużo lepiej. Dbasz o sylwetkę na przykład. Już po 6 miesiącach chodzenia na siłownię będą widoczne efekty. Idziesz do fryzjera czy barbera efekt od razu. Ubierasz się stylowo i już twoja atrakcyjność wizualna idzie mocno do przodu. Wygląd to jest najmniejszy problem. Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
A to już zależy od wieku. Młode kobiety szukają przystojniaków, a potem z wiekiem priorytety się zmieniają i zaczynają szukać kogoś z kasą. Tak czy inaczej, na uczucie z ich strony generalnie nie ma co liczyć, bo większość jest interesowna i nie potrafi kochać.
Robsonpl napisał/a:rakastankielia napisał/a:Czy ja wiem, czy recepcjonistka to zawód bez ambicji i o niskim statusie? Może i niedużo zarabiają, ale jednak są bardziej poważane niż takie kelnerki czy kasjerki...
A co do pytania, to niestety nie ma znaczenia, jaki zawód wykonuje kobieta i ile zarabia, bo praktycznie każda szuka przystojniaka. No i najczęściej obracają się w swoim towarzystwie. A co robią w czasie wolnym, to już indywidualna sprawa każdej z nich, to nie jest tak, że mają inne zainteresowania niż te bogatsze.
To że każda szuka przystojniaka to mit. Duża część facetów uważa, że jeśli nie wygląda na Brad Pitt to nie ma co startować. Wygląd nie ma aż tak dużego znaczenia u facetów jak u kobiet. Poza tym przeciętny facet przy średnim nakładzie sił jest w stanie wyglądać dużo lepiej. Dbasz o sylwetkę na przykład. Już po 6 miesiącach chodzenia na siłownię będą widoczne efekty. Idziesz do fryzjera czy barbera efekt od razu. Ubierasz się stylowo i już twoja atrakcyjność wizualna idzie mocno do przodu. Wygląd to jest najmniejszy problem. Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
A to już zależy od wieku. Młode kobiety szukają przystojniaków, a potem z wiekiem priorytety się zmieniają i zaczynają szukać kogoś z kasą. Tak czy inaczej, na uczucie z ich strony generalnie nie ma co liczyć, bo większość jest interesowna i nie potrafi kochać.
A dla mnie sie kasa faceta nie liczy, bo z doswiadczenia innych wiem,ze lepiej miec kase swoja niz od faceta.
rakastankielia napisał/a:Robsonpl napisał/a:To że każda szuka przystojniaka to mit. Duża część facetów uważa, że jeśli nie wygląda na Brad Pitt to nie ma co startować. Wygląd nie ma aż tak dużego znaczenia u facetów jak u kobiet. Poza tym przeciętny facet przy średnim nakładzie sił jest w stanie wyglądać dużo lepiej. Dbasz o sylwetkę na przykład. Już po 6 miesiącach chodzenia na siłownię będą widoczne efekty. Idziesz do fryzjera czy barbera efekt od razu. Ubierasz się stylowo i już twoja atrakcyjność wizualna idzie mocno do przodu. Wygląd to jest najmniejszy problem. Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
A to już zależy od wieku. Młode kobiety szukają przystojniaków, a potem z wiekiem priorytety się zmieniają i zaczynają szukać kogoś z kasą. Tak czy inaczej, na uczucie z ich strony generalnie nie ma co liczyć, bo większość jest interesowna i nie potrafi kochać.
A dla mnie sie kasa faceta nie liczy, bo z doswiadczenia innych wiem,ze lepiej miec kase swoja niz od faceta.
No ale większość kobiet, mając swoją kasę, i tak szuka faceta, który zarabia więcej.
JuliaUK33 napisał/a:rakastankielia napisał/a:A to już zależy od wieku. Młode kobiety szukają przystojniaków, a potem z wiekiem priorytety się zmieniają i zaczynają szukać kogoś z kasą. Tak czy inaczej, na uczucie z ich strony generalnie nie ma co liczyć, bo większość jest interesowna i nie potrafi kochać.
A dla mnie sie kasa faceta nie liczy, bo z doswiadczenia innych wiem,ze lepiej miec kase swoja niz od faceta.
No ale większość kobiet, mając swoją kasę, i tak szuka faceta, który zarabia więcej.
No tak to prawda, moj obecny partner zarabia wiecej ode mnie, bo ja wogole nie pracuje,ale napewno on ma duzo wiecej kasy niz ja mam zasilkow
rakastankielia napisał/a:JuliaUK33 napisał/a:A dla mnie sie kasa faceta nie liczy, bo z doswiadczenia innych wiem,ze lepiej miec kase swoja niz od faceta.
No ale większość kobiet, mając swoją kasę, i tak szuka faceta, który zarabia więcej.
No tak to prawda, moj obecny partner zarabia wiecej ode mnie, bo ja wogole nie pracuje,ale napewno on ma duzo wiecej kasy niz ja mam zasilkow
Każdy kto pracuje ma więcej kasy niż ty zasiłków. Dobrze, że nie mieszkam w Anglii bo by mnie szlag trafił jakbym miał płacić podatki na osoby wiecznie żyjące z zasiłków.
15 2024-05-09 23:33:46 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-05-09 23:34:08)
Każdy kto pracuje ma więcej kasy niż ty zasiłków. Dobrze, że nie mieszkam w Anglii bo by mnie szlag trafił jakbym miał płacić podatki na osoby wiecznie żyjące z zasiłków.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale właśnie włożyłeś kij w mrowisko i teraz będziesz musiał "wysłuchać" julkowej tyrady, jak to jej się na tych zasiłkach nie powodzi, a przy tym jaką naiwnością jest praca, kiedy głownie (tu cytuję) zapierdziela się na podatki. Bo wiesz, Julki pojęcie o ekonomii państwa kończy się na poziomie jej czybka nosa i portfela.
Aha, możesz też przeczytać, że nawet gdybyś mieszkał w Anglii, to skąd wiesz, że akurat TWOJE podatki idą na JEJ zasiłki
Tak że tego...
16 2024-05-10 00:40:12 Ostatnio edytowany przez JuliaUK33 (2024-05-10 00:40:41)
Robsonpl napisał/a:Każdy kto pracuje ma więcej kasy niż ty zasiłków. Dobrze, że nie mieszkam w Anglii bo by mnie szlag trafił jakbym miał płacić podatki na osoby wiecznie żyjące z zasiłków.
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale właśnie włożyłeś kij w mrowisko i teraz będziesz musiał "wysłuchać" julkowej tyrady, jak to jej się na tych zasiłkach nie powodzi, a przy tym jaką naiwnością jest praca, kiedy głownie (tu cytuję) zapierdziela się na podatki. Bo wiesz, Julki pojęcie o ekonomii państwa kończy się na poziomie jej czybka nosa i portfela.
Aha, możesz też przeczytać, że nawet gdybyś mieszkał w Anglii, to skąd wiesz, że akurat TWOJE podatki idą na JEJ zasiłki
Tak że tego...
No bo tak jest skad by wiedzial, ze akurat jego podatki by szly akurat na zasilki a nie np na szpitale lub szkoly czy wiezienia? A na zasilkach mnie sie zyje calkiem niezle. Na nic mi nie brakuje mam wiele rzeczy
17 2024-05-10 00:53:16 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-05-10 00:54:02)
No bo tak jest skad by wiedzial, ze akurat jego podatki by szly akurat na zasilki a nie np na szpitale lub szkoly czy wiezienia?
Julka, ja Cię błagam ![]()
A jakie to ma w ogóle znaczenie, jeśli podatki idą do wspólnego worka zwanego budżetem państwa, a dopiero potem tę zebraną kwotę dzieli się na poszczególne cele? A może uważasz, że powinniśmy to jakoś znaczyć?
W każdym razie im więcej idzie na zasiłki, tym mniej zostaje na naprawdę kluczowe dla przeciętnego obywatela potrzeby, więc daruj sobie te dyrdymały.
JuliaUK33 napisał/a:No bo tak jest skad by wiedzial, ze akurat jego podatki by szly akurat na zasilki a nie np na szpitale lub szkoly czy wiezienia?
Julka, ja Cię błagam
A jakie to ma w ogóle znaczenie, jeśli podatki idą do wspólnego worka zwanego budżetem państwa, a dopiero potem tę zebraną kwotę dzieli się na poszczególne cele? A może uważasz, że powinniśmy to jakoś znaczyć?
W każdym razie im więcej idzie na zasiłki, tym mniej zostaje na naprawdę kluczowe dla przeciętnego obywatela potrzeby, więc daruj sobie te dyrdymały.
A moim zdaniem bardzo dobrze, ze istnieja zasilki, bo to znaczy, ze panstwo jest wyjatkowo bogate. Tam gdzie nie ma zasilkow jest straszna bieda np moj chlopak mi opowiadal "ze w Senegalu rzad wogole nie dba o obywateli i wiele ludzi tam zyje za 3 funty tygodniowo, ciezko pracujac, a posilek to jest u nich raz dziennie miska ryzu z warzywami ", to sobie pomysl jak Anglia musi byc bogaty skoro rzad stac na takie rozdawnictwo zasilkow, tak samo jak Polska,ze macie teraz 800 plus,a wczesniej bylo 500
Robsonpl napisał/a:rakastankielia napisał/a:Czy ja wiem, czy recepcjonistka to zawód bez ambicji i o niskim statusie? Może i niedużo zarabiają, ale jednak są bardziej poważane niż takie kelnerki czy kasjerki...
A co do pytania, to niestety nie ma znaczenia, jaki zawód wykonuje kobieta i ile zarabia, bo praktycznie każda szuka przystojniaka. No i najczęściej obracają się w swoim towarzystwie. A co robią w czasie wolnym, to już indywidualna sprawa każdej z nich, to nie jest tak, że mają inne zainteresowania niż te bogatsze.
To że każda szuka przystojniaka to mit. Duża część facetów uważa, że jeśli nie wygląda na Brad Pitt to nie ma co startować. Wygląd nie ma aż tak dużego znaczenia u facetów jak u kobiet. Poza tym przeciętny facet przy średnim nakładzie sił jest w stanie wyglądać dużo lepiej. Dbasz o sylwetkę na przykład. Już po 6 miesiącach chodzenia na siłownię będą widoczne efekty. Idziesz do fryzjera czy barbera efekt od razu. Ubierasz się stylowo i już twoja atrakcyjność wizualna idzie mocno do przodu. Wygląd to jest najmniejszy problem. Za to zarobki kobiety mają już większe znaczenie bo mało która kobieta chce wchodzić w relacje gdzie facet zarabia mniej albo taka relacja ma małe szanse na utrzymanie się. Znam przypadek gdzie pani była właścicielką dobrze prosperującej firmy i krótko mówiąc sianem do mogła w piecu palić. Ale i tak chciała się umawiać wyłącznie z prezesami, dyrektorami itp. Chociaż mając zabezpieczoną stronę finansową mogłoby to dla niej być zupełnie bez znaczenia. Najważniejsze jest to, że dużo facetów ma problemy z przekonaniami oraz ma słabe umiejętności socjalne. Szczególnie dotyczy to facetów wykonujących zawody typowo logiczne. Na przykład programistów.
A to już zależy od wieku. Młode kobiety szukają przystojniaków, a potem z wiekiem priorytety się zmieniają i zaczynają szukać kogoś z kasą. Tak czy inaczej, na uczucie z ich strony generalnie nie ma co liczyć, bo większość jest interesowna i nie potrafi kochać.
bzdury, nie kazda kobieta jest taka sama i nie kazdy facet jest taki sam.
Haha, tyle postów a praktycznie żaden nie w temacie...
Haha, tyle postów a praktycznie żaden nie w temacie...
Jak zwykle zreszta
A moim zdaniem bardzo dobrze, ze istnieja zasilki, bo to znaczy, ze panstwo jest wyjatkowo bogate. Tam gdzie nie ma zasilkow jest straszna bieda np moj chlopak mi opowiadal "ze w Senegalu rzad wogole nie dba o obywateli i wiele ludzi tam zyje za 3 funty tygodniowo, ciezko pracujac, a posilek to jest u nich raz dziennie miska ryzu z warzywami ", to sobie pomysl jak Anglia musi byc bogaty skoro rzad stac na takie rozdawnictwo zasilkow, tak samo jak Polska,ze macie teraz 800 plus,a wczesniej bylo 500
Po pierwsze to było nie na temat.
Po drugie: a Ty myślisz, że co wpływa na to, że państwo jest, lub nie, bogate? Nie sądzisz, że między innymi właśnie podatki, którymi tak pogardzasz, ale chętnie przytulasz finansowane nimi zasiłki?
W UK też okres prosperity odchodzi do lamusa, o czym zresztą świadczą te cięcia, o których sama niedawno napisałaś.
I taaak, mamy 800 plus, za które dzięki, pisowskiej galopującej inflacji można kupić mniej niż wówczas, kiedy wprowadzono 500+, więc znowu bardzo mocno kłania się elementarna ekonomia.
JuliaUK33 napisał/a:A moim zdaniem bardzo dobrze, ze istnieja zasilki, bo to znaczy, ze panstwo jest wyjatkowo bogate. Tam gdzie nie ma zasilkow jest straszna bieda np moj chlopak mi opowiadal "ze w Senegalu rzad wogole nie dba o obywateli i wiele ludzi tam zyje za 3 funty tygodniowo, ciezko pracujac, a posilek to jest u nich raz dziennie miska ryzu z warzywami ", to sobie pomysl jak Anglia musi byc bogaty skoro rzad stac na takie rozdawnictwo zasilkow, tak samo jak Polska,ze macie teraz 800 plus,a wczesniej bylo 500
Po pierwsze to było nie na temat.
Po drugie: a Ty myślisz, że co wpływa na to, że państwo jest, lub nie, bogate? Nie sądzisz, że między innymi właśnie podatki, którymi tak pogardzasz, ale chętnie przytulasz finansowane nimi zasiłki?
W UK też okres prosperity odchodzi do lamusa, o czym zresztą świadczą te cięcia, o których sama niedawno napisałaś.I taaak, mamy 800 plus, za które dzięki, pisowskiej galopującej inflacji można kupić mniej niż wówczas, kiedy wprowadzono 500+, więc znowu bardzo mocno kłania się elementarna ekonomia.
Jakos po mojej rodzinie I znajomych za czasow pis zylo sie duzo lepiej, teraz jedynie dzieki 800 plus bo lewica to wszystko drogie robi
24 2024-05-11 00:58:43 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-05-11 00:59:12)
Jakos po mojej rodzinie I znajomych za czasow pis zylo sie duzo lepiej, teraz jedynie dzieki 800 plus bo lewica to wszystko drogie robi
Tak, Juleczko, tak... Ty i ta Twoja wyższa inteligencja ![]()
Przecież to PiS z Glapińskim, który stał na czele NBP (oni mieli samych takich "specjalistów" laików) rozhulał inflację, którą teraz trzeba będzie jeszcze baaardzo długo hamować, ale przecież ignoranci widzą tylko to, co TERAZ im dokucza, bo połączenie kilku kropek okazuje się Was przerastać.
To jest zresztą dokładnie ten sam poziom (nie)wiedzy, co pytanie na ulicy skąd biorą się pieniądze na 500+ czy 13-tki dla emerytów, kiedy padały odpowiedzi, że to PiS je daje ![]()
Haha, tyle postów a praktycznie żaden nie w temacie...
Masz rację. Niestety. Ze swojej strony przepraszam.
Dla przykładu weźmy gościa co zajmuje się filozofią. Jeśli chodzi o stronę intelektualną to na pewno jest tutaj bardzo dobrze
MIałem jednego znajomego, co poszedł na filozofię i poznałem też kilku filozofów z doktoratami. Powiedzieć, że debile, to nie powiedzieć nic.
Cześć!
Niewielkie środowisko towarzyskie w jakim się obracam i kobiety, jakie niekiedy mam okazję poznawać składa się głównie z osób o wyraźnie wyższym statusie społecznym niż ja. Mają lepsze wykształcenie pracę, więcej pieniędzy itd. Byłem ostatnio na pierwszym w życiu speeddatingu i mam wrażenie, że moja cera odpowiedź na temat tego gdzie pracuję (jestem pracownikiem fizycznym) przekreślała zainteresowanie drugiej strony. I nawet szczególnie mnie to nie dziwi, jeśli kobieta była inżynierem, czy miała własną, dobrze prosperującą firmę.
Moje życie nie potoczyło się w sposób jaki bym tego oczekiwał i chociaż w dużym stopniu wyprodukowałem swoje ścieżki, pewnych kwestii już nie zmienię.
Chciałbym poznać np. kasjerkę, kelnerkę, recepcjonistkę. Kogoś kto nie ma wielkich ambicji i akceptuję swój status społeczny. Wiem, że mogę sam zagadać do kasjerki czy kelnerki. Takie rady nie są mi potrzebne. Nie jestem PUA i nie zaczepiam kobiet dla treningu. Bardziej interesuje mnie kwestia tego, gdzie można spotkać takie kobiety w ich czasie wolnym?
Jakby co, portali randkowych próbuje. ![]()
Mam 31 lat.
]Moja tż jest po zawodówce. Zaradna kobieta i nawet ładna. Myślę, że autor byłby z takiej kobiety zadowolony. A gdzie ją poznałem? Nie stosowałem metod PUA itp., bo to wg mnie siara. Poznałem ją przez znajomych. Tak po prostu.
Ja po kilku latach dostawania po dupie (za wygląd, kasę brak ambicji), zmieniłem taktykę wpier luźne relację które i tak nie spełniały potrzeb emocjonalnych była złość, frustracją, teraz zmieniałem to na bajerowanie, kłamstwa próby dostosowania się do potrzeb emocjonalnych kobiet które poznaję. Żeby mieć chociaż co jakiś czas miły weekend i fajny seks chociaż też trochę się oszukuję, ale eee życie to nie jest bajka i co najwyżej możemy dostać w pysk za bycie sobą.