czesc, poznalam chlopaka wprawdzi jest odemnie młodszy o 4 lata ale na poczatku wydawał sie byc dojrzały jak na swój wiek . wszystko zaczelo sie od niewinnych smsów , a potem przerodziło sie we flirt. wszystko było by w porzatku gdzyby nie to ze on ma dziwczyne, ktora cotrasz czescjej zaczela do mnie przyjezdzac uwazajac mnie za swoja przyjaciołke.widywalismy sie codziennie(ja i on mieszkamy w tym samym domu, blizniaku)było miedzy nami cudownie on mi mowil ze chce dla mnie zerwc ze swoja dziewczyna bo ze mna jest mu fajnie jest szczesliwy a z nia jest mu zle. az pewnego dnia on ni z tad ni z owad powiedzial mi ze to koniec i ze nie che juz sie ze mna spotykac. nie wiem co mam robic. on sie do mnie nie odzywa nawet nie wiem dlaczego. pomozcie czy powinnam isc pierwsza do niego i zapytac czy nic nie robic. kompletnie tego nie rozumie.
Ja poszłabym i zapytała co spowodowalo taki obrot sytuacji,skoro z Toba tak flirotwal to naleza Ci sie wyjasnienia.
tez o tym myslalm ale szczerze mowiac to strasznie sie boje tam isc. bylam gotowa pozwolic mu na wszystko. a on tak mnie potraktowal.
minoł juz tydzien odkad nie gadamy ze soba ale strasznie mnie to boli.
Nie masz sie czego bac.Idz tam pewna siebie i zapytaj sie o co mu chodzi dlaczego sie nie odzywa czy moze go czyms urazilas itp powiedz ze nie rozumiesz dlaczego sie nie odzywa? Ale ja to bym zrobila tak "przypadkiem" nie szla do niego specjalnie tylko jakbym go spotkala po drodze czy jakos tak... zeby nie myslal ze dreczysz sie tym co zrobil.
kurcze pytalam ale nie odezwal sie ani słowem...jestem załamana jeszcze bardziej
7 2008-12-07 00:07:33 Ostatnio edytowany przez karina77 (2008-12-07 00:08:22)
To olej go! widac nie jest Ciebie wart.faceci dojrzewaja 3 lata pozniej a skoro jest jeszcze 4 lata mlodszy to... nie martw sie ![]()
jak nie chce z toba rozmawiac to sie nim nie przejmuj, zostaw go za soba i idz do przodu:)
kurcze tragedia , nie rozmawiamy juz około 2 miesiecy on zachowuje sie tak jakby mnie wogole nie znał , mało tego razem z jego rodzina robia nam na złosc na wszelkie mozliwe sposoby wiem ze on nikomu nie powiedzial o naszym zwiazku, jego rodzina poprostu taka jest robia innym na złosc ale zeby im było dobrze, myslslam ze on jest inny , taki sie wydawał, a ja nie moge pojac ze tak sie wszystko potoczyło. było super az tu nagle ni stad ni z owad zaczely sie kłotnie i robienie sobie na złosc nawzajem . strasznie krepujaca sytuacja i nie wiem nawet jak mam sie zachowywać, dzielimy przecież jedno podwórze , boje sie ze ktos sie wkoncu zorientuje ze cos nas łaczyło...