Poznam koleżankę/przyjaciółkę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Poznam koleżankę/przyjaciółkę

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 264 z 264 ]

261

Odp: Poznam koleżankę/przyjaciółkę
R_ita2 napisał/a:

Farmer, przyznałam już, że widocznie nie umiem w mężczyzn. Mój błąd, to też przyznałam. Wiem, ze małżeństwo narzuca ograniczenia nam obojgu i mąż sobie radzi z tym świetnie, cieszy się że zalozył rodzinę. Ja też się wbrew pozorom cieszę mimo, że nigdy nie było to moim marzeniem.

Ostatnie zdanie jest najlepsze.

R_ita2 napisał/a:

Nie wiem czy to dobrze, że umiem w komplementy. Czytałam, nie wyłapałam. Gdzie niby komplementowałam, jestes w stanie mi powiedzieć? Bo ja nie widzę.  Może jestem ślepa.

To przeczytaj kilka razy smile
Ciemne włosy, umięśniony itd. Jaki z niego fajny gościu. Może to inaczej odbierasz (:)), ale to komplementy.
Gdybym nie wiedział, że masz męża i dziecko, to bym powiedział, że go delikatnie podrywasz i liczysz na zaproszenie do któregoś z hoteli.

R_ita2 napisał/a:

Właśnie nigdy nie miałam luźnego podejścia do mężczyzn. Bardzo stanowczo podchodziłam do relacji, flirtów (nie uskuteczniałam), relacje miałam dwie, byłam zimna dla mężczyzn, nie byłam miła bo bycie miłym traktowali jako zaproszenie.

Luźne podejście, to nie relacje, ale śmiałość w stosunku do mężczyzn.
Jesteś ekstrawertyczką i tak po prostu działasz.
Wszędzie Ciebie pełno i przyciągasz ludzi, w tym mężczyzn.

R_ita2 napisał/a:

Nie wiem co mi odwaliło, że uznałam że jawne śmieszki na forum to nic złego. Może dlatego że były jawne, może dlatego że tylko były smieszkami. TYLKO SMIESZKAMI.  albo wyszły jakieś braki ktore są do przerobienia na terapii, ja juz podejrzewam o co moglo chodzić.

Ja wiem, że to były śmieszki i naprawdę fajnie się to czytało.
Ale mąż miał prawo nie być zadowolony.

R_ita2 napisał/a:

Przeczytałam ten temat  ktory podeslaleś i teraz rozumiem jak rozumują mezczyzni, ok. Cóż, jestem w podobnym położeniu co żona autora, dom-córka-dom. Ale ja mam udane pożycie z mężem, bardzo udane. Pisałam to już nie raz, może to przez to że był trudny ostatni  czas przez te zwolnienia. Do przerobienia na terapii.

Nie do końca tak postrzegamy świat jak jest to przedstawione w tamtym temacie.
Jesteś na takim etapie życia i zostałaś tak wychowana, że tego nie zrozumiesz do końca.
Lady Loka szybko zrozumiała. Myślę, że bardziej doświadczone forumowiczki, też twoją miłą konwersację inaczej postrzegają niż ty.

R_ita2 napisał/a:

mąż (...) nie uznaje rozwodów. Nawet zdrada dla niego to nie powód do rozwodu, bo to da się przerobić. Rodzina jest święta więc jak się ja założyło to jest się za nią odpowiedzialną do końca I się w tym tkwi bo sie kochało i wybralo i podjelo decyzje a decyzja rzecz święta(pomijając przemoc).

Wiesz co dla Ciebie poświęcił i co dla niego znaczysz? On byłby w stanie przeboleć Ci zdradę.
A tobie się nudzi ...

R_ita2 napisał/a:

Piszesz, że jestem flirciarą (co najwyżej wyszła że mnie flirciara, bo tego nigdy nie uskutecznialam) ale mój mąż też jest flirciarzem. Nie bez powodu ma przeszłość jaką ma. A jakoś sobie ufamy i wiemy że nic złego nie zrobimy.

Przyznam, że jesteś straszną flirciarą smile
Zaufanie to podstawa, a ty troszkę nadkruszyłaś podstawę.

R_ita2 napisał/a:

czytałeś Komentarz Shoggies? Jest bardzo mądry.

Nie widziałem w tym temacie. Pokażesz?

Nie bierz naszych uwag za osobisty atak na Ciebie.

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Poznam koleżankę/przyjaciółkę
R_ita2 napisał/a:

Nie wymyślam i nie dopowiadam. Nie raz pisałaś o kwestii pracy czy wiary córki, więc się do tego odniosłam bo się z Tobą  nie zgadzam. Może dla ciebie słowa nic nie znaczą ale dla mnie i dla męża dużo. Ja nie muszę się martwic o swoją sytuację bo mam pewną pracę u taty i mam swoją kasę z wynajmu mieszkania (może pamiętasz sprzed 2 lat o jakie mieszkanie chodzi) to moje "waciki" odkładane mimo życia za kasę męża.

Ja tez wyczuwam konflikty,  bo dla każdego z nas to "nasze jest ważne" ale wiem że nie kosztem dobra córki. Co mąż deklarował przy całej rodzinie, a było nas, żeby nie skłamać ze trzydziestu tam to ja mu wierzę. Jest zasadniczy.

Ale wiesz co mnie jeszcze drażni? Że teraz każdy każdą dyskusję będzie sprowadzał do tego i wolał mnie zdyskredytować wyciągając jako argument chorobę. Sama to zrobiłaś. Czyli brak argumentów i tyle. Przez bliskich nie jestem tyle razy podejrzewana o jakieś nawroty co przez was tylko dlatego, że sobie z kimś posmieszkalam albo teraz dyskutuje. Dyskutuje, nie zgadza się? CHORA! To przemoc swoją drogą, upewniałam się u terapeutki.

To co, sztama mimo przeciwnych poglądów? I nie wmawiaj mi choroby, proszę.

Rita, to mój ostatni post w tym temacie, bo mam wrażenie, że dyskusja idzie w dziwnym kierunku.

Przepotwornie wyolbrzymiasz i dopowiadasz.
Powtórzę, że Ty na wychowawczym jesteś w innej sytuacji niż Autorka a temacie, w którym wypowiadałam się wtedy. To nie moja wina, że Tobie się ulewa, ja nigdy na temat Twoich finansów i dodatkowych dochodów się nie wypowiadałam. I dlatego NIE poruszałam tutaj tematu wychowawczego. Poruszyłam kwestię pracy PO wychowawczym. I tyle. I wytłumaczyłam Ci to już kilka razy, więcej nie zamierzam.

I zauważ, że nigdy nie napisałam i nigdy nie napisałabym Ci czegoś w stylu "masz na pewno nawrót, ogarnij się". Tak samo jak nigdy nie doszukiwałam się Twoich alternatywnych wcieleń.
Po prostu zwróciłam uwagę na to, że coś mi nie pasuje w Twoim postępowaniu, że piszesz inaczej i że może to dla Ciebie sygnał. I nie zrobiłam tego po to, żeby dyskredytować Twoje opinie, a po to, żebyś sama mogła zastanowić się i ewentualnie rozważyć, czy faktycznie coś się nie dzieje.
Napisałam, że w tym temacie zachowywałaś się inaczej niż w innych i że wbijasz w ten sam schemat, w który wbijałaś wtedy. To nie oznacza od razu choroby, ale oznacza lekki punkt, na który możesz zwrócić uwagę, a równie dobrze możesz olać. Piszę bardziej na zasadzie "czy jesteś pewna, że wszystko jest ok". Bo przy nawrotach są wcześniej sygnały, które da się wyłapać. Jeżeli Ty jesteś pewna, że jest ok, to super smile

Nie wiem czy to będzie dobre porównanie, ale przykładowo teraz w ciąży dmucham na takie rzeczy ile wlezie. Bo poprzednio zignorowałam lekki ból brzucha, więc teraz nawet jak mnie lekko zaboli, to kontroluję. Nie lecę od razu do lekarza przekonana, że jest tragedia, ale daję sobie czas na obserwację siebie i zobaczenie, czy to fałszywy alarm czy faktycznie coś jest nie tak i powinnam jechać do szpitala.
Jak ktoś mnie widzi obecnie z zewnątrz, to może wyciągać wnioski, że jestem borderem, bo przeplatają mi się fazy depresji z fazami euforii, ale ja mam diagnozę i wiem, że to nie border, a PTSD po wcześniejszym porodzie, które się wyciszy po porodzie. Ale nikomu nie zabronię zapytać, czy na pewno wszystko jest ok, bo wiem, że to nie wynika ze złośliwości, a z troski.

263

Odp: Poznam koleżankę/przyjaciółkę
R_ita2 napisał/a:

Miałam się nie odzywać dopóki nie wrócę z urlopu i z Sylwestra w Pradze ale mam chwilę.

Johnny zaskoczę Cię ale sprawa tyczy się obu stron bo mamy to obgadane. Może mój mąż jest porywczy i jego pierwsze reakcje są dzikie ale ma refleksję bo mój mąż odpuścił temat tego pisania na czas urlopu po czym  sam stwierdził że może zbyt emocjonalnie zareagował (jak zwykle, jak wszyscy turcy ktorych znam), nic dużego się nie wydarzyło, że mi wierzy że po prostu nie wyczułam granic bo wie że jestem porządna I brak mi doświadczenia i po prostu mam z tego powodu nauczkę na przyszlość jak cienkie są granice i że nie umiem w facetów, teraz już rozumiem jak to wyglądało  i bym na przyszłość już nie uskuteczniała takich śmieszków a już na pewno nie z jego kolegami, bo mogą to odebrać bardzo dziwnie. I po temacie. Mąż mi wierzy, że nie robiłam tego celowo a to najwazniejsze. Zresztą mój mąż też się zreflektował że ten czas po zawarciu ślubu przez jego pracę nie był łatwy i nie wyglądał jak powinien więc rozumie że ucieklam w coś co z początku było niewinne No a potem się rozwinęło (gdzie dla mnie caly czas bylo niewinne bo dalej uwazam, ze NIE FLIRTOWAŁAM). I że oboje się musimy postarać by rozmawiać o brakach a nie szukać atencji gdzie indziej. Teraz oboje się śmiejemy że pierwszy kryzys małżeński na koncie i co jesteśmy mądrzejsi to nasze. I że jednak nie możemy mieć swoich indywidualnych kolegów/koleżanek bo widać oboje w to nie umiemy. Nawet pozartowalismy i zbiliśmy piątkę za pierwszy konflikt małżeński, co jestesmy mądrzejsi to nasze. Czym innym jest pierwszą reakcja (jest porywczy, ja też) a czym innym przemyślenie sprawy. Więc znowu pudlo Johhny.

farmer nie biorę osobiście Twoich uwag/waszych uwag, no moze Loki wzielam bo nie lubię jak ktoś jest przekonany o wlasnej nieomylności i uwaza, ze zna moje zycie lepiej niż ja. Akurat z Tobą fajnie mi się wymienia opinie na ten temat więc jak jeszcze masz jakieś uwagi to śmiało. Także luz. Wiem, że mąż miał prawo być niezadowolony. Przyznałam to. I to nie była kwestia nudy a chyba szukania atencji przez trudną sytuację zawodową męża. Przerobię to z terapeutka, dzięki.

Ja też Ci loka wytłumaczyłam mój powrót do pracy po wychowawczym we wrześniu (dać Ci znać, że wróciłam?) I nie podoba mi się, że ciągle mi wmawiasz, że, znasz lepiej moją sytuację. Wakat na mnie czeka, kurs certyfikacji rusza, Excela się uczę, mąż trochę marudzi że to ten a nie kolejny wrzesień, ale WRÓCĘ. Specjalnie Ci się tu we wrześniu zaloguje by napisać "loka, pracuje!" Przypominam Ci, że mój mąż nie miał nic przeciwko pracy ogólnie ale chciał by to było pół etatu. Będzie 3/4, to nasz kompromis. Ja chciałam cały, on pół, będzie 3/4. Więc Twoje oświecone prawdy ma temat muzułmanów nie pasują do mojej sytuacji. I tak, cała rodzina wie, że wracam do pracy tongue

Nie pisze inaczej Loka. Po prostu nie znacie mnie tak naprawdę, nie wszystkich moich oblicz np. oblicza śmieszka i sytuacji, jak kogoś polubię. Na codzień owszem, jestem dość chłodną, powściągliwą osobą ale jeśli ktoś mnie zna to wie, że jestem ciepłą i zabawną osobą. BLISCY to wiedzą. Więc jak kulą w płot uważanie, że możesz coś o mnie powiedzieć. Sorry. Ale dziękuję za troskę, wszystko jest ok, jestem pod stałą opieką, jestem w całkowitej remisji i mam wysoki wglad w chorobę (ciąża to wtedy zaburzyła ale teraz jest inaczej). To co, sztama? A we wrześniu dam znać, że wróciłam do pracy! Bo gwarantuje Ci to. : D

Swoją drogą bardzo rozbawiłaś mojego męża pisząc, że jest Panem sytuacji. Śmiał się, że on zachodzi w głowę jak okiełznać i czy w ogóle da się okiełznać krnąbrną żonę a tu się dowiaduje że jest Panem sytuacji. Miło mu : D rozbawiło go także stwierdzenie o 3 synach, posłuchu i szacunku I pytał  iloma muzułmanami obcowałaś/współżyłaś ale kuma, że masz swoje poglądy ale nie zgadza sie z tym jako muzułmanin. Ale pamiętaj Loka  że to ja żyje/obcuje i mam na głowie z dwudziestu tureckich muzułmanów (podkreślam tureckich, nie arabskich czy jeszcze innych) ja ich znam, ja ma  praktyczne doświadczenie z obcowania z nimi na codzień wiec proszę nie wciskaj mi więcej, że wiesz lepiej jaki jest mój mąż. Wiem, że też masz swoje doswiadczenia bo chyba teściowa się bujała z Marokańczykami, dobrze pamiętam? Albo mylę. Ale już poznałam dobrze TURECKĄ kulturę, tureckie wydanie islamu, wydanie islamu mojego męża I jego kolegów dlatego nie martwię sie o pracę, rzucam sie i mimo poszanowania odmienności nie uginam się pod nią.

A przy okazji Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku od naszej (już niedlugo) czwórki!

Czwórki?

264

Odp: Poznam koleżankę/przyjaciółkę

Dzięki Rito wzajemnie smile

Posty [ 261 do 264 z 264 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Poznam koleżankę/przyjaciółkę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024