Hej,
Ostatnio byłem na weselu, z racji, że nie udało mi się nikogo znaleźć to byłem sam. Zostałem posadzony tak, że siedziałem koło koleżanki mojego kolegi, z którą przyszedł jako osobą towarzyszącą. Muszę przyznać, że od początku gadało nam się bardzo dobrze, było czuć jak to się mówi "flow". Generalnie miałem wrażenie, że lepiej się nią zajmuje niż ten mój kolega. Tańce się zaczynają, on gdzieś idzie, to ją często do tańca i dobrze się bawiliśmy. Pod koniec wesela, może trochę alkohol zrobił swoje, może nie zrobiło się między nami gorąco i wręcz ona zaproponowała, żebyśmy poszli gdzieś gdzie nie ma ludzi. Poszliśmy na zewnątrz i wtedy ją pocałowałem, nie protestowała zupełnie, trwało to co prawda dosłownie parę sekund, bo zaraz po tym wparowała reszta ekipy, ale jednak było.
Po weselu odezwałem się do niej, chciałem "kuć żelazo póki gorące" i spotkać się z nią w przyszłym tygodniu. Tu natknąłem na pierwszą przeszkodę, bo wyjeżdżała na wyjazd służbowy na tydzień. W ten dzień jeszcze jakoś w miarę odpisywała, ale w tygodniu też tam trochę do niej zagadywałem i niestety różnica była coraz większa, ale tłumaczyłem sobie to tym, że jest tak naprawdę w pracy i nie ma czasu. Wróciła, więc chciałem spróbować znowu ją zaprosić i teraz już wprost powiedziała, że nie jest zainteresowana.
Generalnie sprawa jest dla mnie jasna - nie dla mnie ta dziewczyna
Ale zastanawia mnie jak to działa u niej - wtedy chce teraz nie chce, złapał ją jakiś moralniak? A może ten pocałunek to był dla niej nic nie znaczący epizod i tyle? W przeciwieństwie do mnie, że dla mnie to był sygnał, że mogłoby być z tego coś więcej (chociaż faktycznie dość szybko doszło do tego pocałunku). A może bała się, że będę chciał ją wykorzystać? Czego zupełnie nie chcę. Czy może nie chce kontynuować znajomości bo według niej wyszła na łatwą czy coś takiego? Sam się zastanawiam, ile może się zmienić tydzień... A ja chciałem tylko ją poznać lepiej, bez świadków pogadać sam na sam i może by coś z tego wyszło. Myślicie, że gdyby jednak była w tamtym tygodniu w mieście to zgodziłaby się na spotkanie tak "siłą rozpędu", a przez ten tydzień to jakoś wszystko przemyślała?
A może... Jest jeszcze szansa? Tylko muszę ją uświadomić, jakie mam względem niej cele?... Czy jak nastawiła się na nie, to już będzie ostatecznie nie?