Drogie Panie,
z góry dziękuję że poświęciłyście czas na przeczytanie tego, kiedyś już Wasze rady pozwoliły mi podjąć właściwe decyzje. Teraz już jestem po 30tce, wtedy jeszcze na studiach - może i tym razem obiektywne spojrzenie na temat przez Was mi pomoże.
Za mną dwie niezwykle udane i pełne miłości, długie związki. Od pewnego czasu jestem jednak singlem i sporo się spotykam - "testuję" różne kobiety i podejścia, szukam trochę siebie w tym wszystkim. Robię to w pełni transparentnie (na ile potrafię), tak by nikogo nie skrzywdzić. Po miesiącach takich doświadczeń mniej więcej wiem na czym stoję i czego chcę, no i w związku z tym poznałem dziewczynę która (nareszcie) mnie kręci i powoli się zauraczam, ale wydaje mi się że jest kilka czerwonych flag, wypiszę je poniżej. Ona ma nieco ponad 23 lata, więc jest młodziutka, i ja nie do końca wiem które rzeczy mam zwalić na błędy młodości, a które rzekomo niby miałyby ją skreslić... Staram się być wyrozumiały, dlatego też piszę tego posta.
Zaledwie 2 miesiące temu rozstała się z chłopakiem po 4 latach - to była toksyczna relacja, wiele razy się schodzili i rozchodzili, były tam narkotyki, dużo alkoholu, zdrady, przemoc, imprezy i różne dziwne układy z "podziemiem". Ona twierdzi że przez niego (bo przez pierwsze 2 lata chłop był normalny) nabawiła się depresji ze stanami lękowymi, obecnie się leczy i niby jest OK. Wtedy taki styl życia nie stanowił dla niej problemu, przynajmniej dopóki nie zachorowała i nie zauważyła że typ jej nie szanuje. Kategorycznie (no nie do końca) zerwała z nim kontakt, zapiera się że nie ma mowy na powrót - nie kocha go i zrozumiała jaki to miało impact na jej zdrowie. Ona też zaczyna nowy rozdział w życiu zawodowo, co ułatwia odizolowanie się. Twierdzi że dorosła do normalnej, zdrowej relacji z kimś takim jak ja, i po w sumie pewnie ~8h rozmów nie widzę powodu dla którego miałaby być tu nieszczera. Jedyne co, to mają wspólnego psa, który finalnie ma trafić do niej, więc kontakt jest w tej sprawie... Ona jak chce tego psa odebrać to odblokowuje go na social mediach, umawiają się na transfer i znowu się blokują. Dla mnie to jest żenujące ale staram się zrozumieć - typa nienawidzi, a psa kocha, na razie nie ma opcji żeby ten pies był cały czas z nią bo nie ma na to warunków. Docelowo w ciągu kilku tygodni ma zamieszkać z tym psem u koleżanki i w ten sposób całkowicie zakończyć relacje z eks. Dziewczyna jest z rozbitej rodziny, sporo imprezuje, ma mnóstwo znajomych "z miasta".
Ja jestem ustabilizowanym emocjonalnie i życiowo mężczyzną, który jest z totalnie innego świata. Jestem z w miarę normalnej rodziny, mam podobnych do siebie znajomych, większość jest szczęśliwa po ślubie. Mi co prawda nie wyszło, ale decyzja była za porozumieniem stron. Jestem po 3 kierunkach, pracuję na wysokim stanowisku. Jestem odpowiedzialny i opiekuńczy. Taki ze mnie miks bad boya z ciepłym misiem, generalnie z kobietami nigdy nie miałem problemu. Zawsze pociągały mnie młodsze, skomplikowane dziewczyny, dlatego na wiele rzeczy jestem w stanie przymknąć oko, ale waham się czy aby nie tracę czasu i energii...
Może znacie podobne przypadki, nie wiem... Ma szanse to wypalić? Słyszałem o takich dziewczynach, że rzekomo od tych eks czy chociażby stylu życia bez trzymanki się nigdy nie uwalniają (takie gadanie), nie chcę skończyć w funkcji terapeuty i plastra na głębokie rany. Ja też byłem młody ale nie zrobiłem zbyt wielu głupot za nastolatka - dlatego też mierząc ją (i jej podobne, bo takich jest sporo - co nagle się budzą i chcą "normalność") swoją miarą nie podoba mi się wiele rzeczy. Ale mnie np. rodzina pilnowała i miała dla mnie czas, miałem jakieś autorytety - ona nie. Dlatego rozumiem przyczyny i skutki pewnych wydarzeń. Czego się obawiam, to że takie rzeczy się nie zmieniają, ale tu doświadczenia nie mam dlatego proszę o podzielenie się swoimi spostrzeżeniami.