Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PIERWSZA MIŁOŚĆ I RANDKI » Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?

Drogie Panie,

z góry dziękuję że poświęciłyście czas na przeczytanie tego, kiedyś już Wasze rady pozwoliły mi podjąć właściwe decyzje. Teraz już jestem po 30tce, wtedy jeszcze na studiach - może i tym razem obiektywne spojrzenie na temat przez Was mi pomoże.

Za mną dwie niezwykle udane i pełne miłości, długie związki. Od pewnego czasu jestem jednak singlem i sporo się spotykam - "testuję" różne kobiety i podejścia, szukam trochę siebie w tym wszystkim. Robię to w pełni transparentnie (na ile potrafię), tak by nikogo nie skrzywdzić. Po miesiącach takich doświadczeń mniej więcej wiem na czym stoję i czego chcę, no i w związku z tym poznałem dziewczynę która (nareszcie) mnie kręci i powoli się zauraczam, ale wydaje mi się że jest kilka czerwonych flag, wypiszę je poniżej. Ona ma nieco ponad 23 lata, więc jest młodziutka, i ja nie do końca wiem które rzeczy mam zwalić na błędy młodości, a które rzekomo niby miałyby ją skreslić... Staram się być wyrozumiały, dlatego też piszę tego posta.

Zaledwie 2 miesiące temu rozstała się z chłopakiem po 4 latach - to była toksyczna relacja, wiele razy się schodzili i rozchodzili, były tam narkotyki, dużo alkoholu, zdrady, przemoc, imprezy i różne dziwne układy z "podziemiem". Ona twierdzi że przez niego (bo przez pierwsze 2 lata chłop był normalny) nabawiła się depresji ze stanami lękowymi, obecnie się leczy i niby jest OK. Wtedy taki styl życia nie stanowił dla niej problemu, przynajmniej dopóki nie zachorowała i nie zauważyła że typ jej nie szanuje. Kategorycznie (no nie do końca) zerwała z nim kontakt, zapiera się że nie ma mowy na powrót - nie kocha go i zrozumiała jaki to miało impact na jej zdrowie. Ona też zaczyna nowy rozdział w życiu zawodowo, co ułatwia odizolowanie się. Twierdzi że dorosła do normalnej, zdrowej relacji z kimś takim jak ja, i po w sumie pewnie ~8h rozmów nie widzę powodu dla którego miałaby być tu nieszczera. Jedyne co, to mają wspólnego psa, który finalnie ma trafić do niej, więc kontakt jest w tej sprawie... Ona jak chce tego psa odebrać to odblokowuje go na social mediach, umawiają się na transfer i znowu się blokują. Dla mnie to jest żenujące ale staram się zrozumieć - typa nienawidzi, a psa kocha, na razie nie ma opcji żeby ten pies był cały czas z nią bo nie ma na to warunków. Docelowo w ciągu kilku tygodni ma zamieszkać z tym psem u koleżanki i w ten sposób całkowicie zakończyć relacje z eks. Dziewczyna jest z rozbitej rodziny, sporo imprezuje, ma mnóstwo znajomych "z miasta".

Ja jestem ustabilizowanym emocjonalnie i życiowo mężczyzną, który jest z totalnie innego świata. Jestem z w miarę normalnej rodziny, mam podobnych do siebie znajomych, większość jest szczęśliwa po ślubie. Mi co prawda nie wyszło, ale decyzja była za porozumieniem stron. Jestem po 3 kierunkach, pracuję na wysokim stanowisku. Jestem odpowiedzialny i opiekuńczy. Taki ze mnie miks bad boya z ciepłym misiem, generalnie z kobietami nigdy nie miałem problemu. Zawsze pociągały mnie młodsze, skomplikowane dziewczyny, dlatego na wiele rzeczy jestem w stanie przymknąć oko, ale waham się czy aby nie tracę czasu i energii...

Może znacie podobne przypadki, nie wiem... Ma szanse to wypalić? Słyszałem o takich dziewczynach, że rzekomo od tych eks czy chociażby stylu życia bez trzymanki się nigdy nie uwalniają (takie gadanie), nie chcę skończyć w funkcji terapeuty i plastra na głębokie rany. Ja też byłem młody ale nie zrobiłem zbyt wielu głupot za nastolatka - dlatego też mierząc ją (i jej podobne, bo takich jest sporo - co nagle się budzą i chcą "normalność") swoją miarą nie podoba mi się wiele rzeczy. Ale mnie np. rodzina pilnowała i miała dla mnie czas, miałem jakieś autorytety - ona nie. Dlatego rozumiem przyczyny i skutki pewnych wydarzeń. Czego się obawiam, to że takie rzeczy się nie zmieniają, ale tu doświadczenia nie mam dlatego proszę o podzielenie się swoimi spostrzeżeniami.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?

Nie wiem, ale ta relacja jest obarczona dużym ryzykiem, jesteście też na innym etapie życia ze względu na wiek.
Za szybko też weszła w nowy związek, raczej jesteś plastrem, toksyczny związek uzależnia.

Nie ma sensu być z kimś i cały czas mieć obawy...

A ten pies po kilku tygodniach u koleżanki, gdzie niby z nią ma mieszkać?

3

Odp: Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?

Jest obarczona dużym ryzykiem, to prawda, ale poznałem w końcu kogoś kto na prawdę mnie kręci i komu chcę poświęcać swój czas i energię. Widzę w końcu obrazki dotyczące przyszłości wspólnego spędzania czasu, do tej pory nie widziałem nikogo w takiej roli (przeważnie kończyło się na spotkaniach na seks na 1-2 razy, i elo).

Jak już wspominałem, przyciągam nieoczywiste przypadki - ogólnie kombinuję sobie w życiu, tak już mam i uwielbiam wyzwania (co pewnie dodatkowo działa na mnie pociągająco). Co do psa to ta jej koleżanka też ma szczeniaka, więc mają się poznać te zwierzaki niebawem i wszyscy mieszkać razem, co nie jest głupim pomysłem (jak jedna np. wyjeżdża, to druga zostaje z dwoma).

Czy weszła w nowy związek ze mną? Możemy się dzisiaj nad tym trochę pochylić, bo absolutnie nie wydaje mi się żeby tak było? Kobiety pomóżcie, kto lepiej rozpozna co się tu dzieje, jak nie Wy same.

Wczoraj spotkaliśmy się 3. raz, zaprosiłem ją do mieszkania, scenariusz był oczywisty - wino, sushi, długie godziny rozmów i dużo śmiechu, w tle jakieś filmy. Pieprzyliśmy się do rana. Widziałem od samego początku tego wieczoru że dziewczyna trzyma dystans, z resztą jak od samego początku. Nie odrzucała moich zalotów, dotyku, pocałunków, przełamywania coraz to większych barier fizycznych (gdzie seks był tą finalną)... Ale ja nie czułem tego w drugą stronę, tzn. ani się nie przytulała czy nie zbliżała z własnej inicjatywy, bardziej nie stawiała oporu aniżeli dążyła do czegoś z jakimś pożądaniem. Tak jakby była nieobecna emocjami kompletnie, tylko ciałem. Nad ranem eks zaczął katować ją telefonami, opowiadała mi że generalnie on prowadzi teraz narrację "chcę się zmienić dla Ciebie, wróć". Napisała, że po tej naszej nocy ma straszny mętlik, że eks jej miesza w głowie i ją to wszystko przerasta.

Jak mam to interpretować? Tzn. widać że ona emocjonalnie jest jeszcze w przeszłości, to były 4 lata a nie minęły 2 miesiące od rozstania, wciąż jest konktakt i pies. Chciałbym wiedzieć jak mam działać i na ile jest to możliwe żeby oddała mi się całkowicie i zaczęła nowe życie przy mnie. Nie dziwię się również że ciężko podjąć jej jakiekolwiek decyzje, też miałem 23 lata i swoje pierwsze przeboje miłosne. Chcę otoczyć ją opieką i jakoś wesprzeć w tym procesie, jednocześnie nie sfrajerzyć się. Obiektywnie rzecz ujmując jestem kilka poziomów wyżej nad jej eks, pod prawie każdym względem (znam tę osobę), oczywiście ich "chorej" 4-letniej zażyłości nie przeskoczę w tydzień. Dostarczyłem jej całe spektrum emocji, tj. od przygotowania dla niej kolacji po zwierzęcy, brutalny seks; mam wszystko czego pragnie zdecydowana większość kobiet. Lepiej cierpliwie czekać czy już na tym etapie powiedzieć żeby się decydowała albo się żegnamy?

4

Odp: Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?

Ty jej nawet nie pociągasz, ona jest emocjonalnie z ex i to długo się nie zmieni... Tak jak pisałam jesteś plastrem na jej rany... A, że Ciebie ona kręci, to nie znaczy, że tak będzie w drugą stronę. Nie będzie.

Sam powinieneś wiedzieć, że to nie ma sensu.

5

Odp: Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?
wieka napisał/a:

Ty jej nawet nie pociągasz, ona jest emocjonalnie z ex i to długo się nie zmieni... Tak jak pisałam jesteś plastrem na jej rany... A, że Ciebie ona kręci, to nie znaczy, że tak będzie w drugą stronę. Nie będzie.

Sam powinieneś wiedzieć, że to nie ma sensu.

Dziękuję za odpowiedź, ale skąd ta pewność, że to się nie zmieni? Jak to jest,  że dziewczę idzie ze mną do łóżka i rzekomo jej nie pociągam? To, że robiła mi rano laskę też nie wskazywałoby na to, że nic nie jest na rzeczy i to czysty fun dla niej? Komplementuje moje ciało i umysł.
Co mam zrobić? Uciekać kategorycznie póki jestem w bezpiecznej strefie swoich emocji i jeszcze się mocno nie zaangażowałem, czy postawić ultimatum że dopóki czegoś konkretnego nie postanowi to możemy sobie darować?

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PIERWSZA MIŁOŚĆ I RANDKI » Nadepnąłem na minę czy to mój overthinking?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024