cześć, jestem chłopakiem, mam 19 lat, chciałbym coś zmienić w swojej fryzurze...
ogółem, wydaje mi się, że moje włosy są za bardzo przesuszone i zniszczyły mi się... mam takie siano na głowie... chciałbym dowiedzieć się jak je odratować.
ogółem strzygę się tak, że górę mam dłuższą - obecnie mam jakieś 3 cm na górze? i jakieś pół centymetra po bokach.
jeszcze rok temu myłem włosy co ok 3 dni i było ok. nie przyglądałem do tego zbytnio wagi, strzygłem się "normalnie", odkąd poszedłem do szkoły średniej zacząłem bardziej dbać o siebie, a od ponad roku obecnie mam na jej punkcie "ała" - tzn. nie, że jestem jakiś lalusiem co siedzi godzine przed lustrem, ale chciałbym o siebie zadbać, bo ostatnio wiele osób mi wytyka moją fryzurę... i po prostu myję je codziennie. nie wiem czy to normalne, czy moi koledzy też tak robią, chociaż wątpię, bo kumple z mojej klasy to takie prawie łyse "dresy" osiedlowe co myją głowę raz na dwa tygodnie, bo nie mają co myć...
moich włosów nie da się nawet rozczesać, są na tyle suche, i trochę kręcą się... jedyne co mnie ratuje to umycie włosów, i nałożenie na mokre włosy gumy (johanna) oraz wysuszenie ich - w ten sposób są proste, ale po kilku godzinach fryzura się psuje..
zaznaczę, że co najdziwniejsze, jakiś rok-dwa temu były mocniejsze i byłem w stanie na chama ułożyć tę fryzurę, żeby "stały" nawet jak były długie, ale i tak nie było to co bym chciał, ale widocznie zrobiłem jakiś błąd i je zniszczyłem i ciężko teraz je układać
chodzi mi o to, co mam zrobić, aby moje włosy były mocniejsze i lepiej się układały - bo obecnie bardzo się kręcą, jak są dłuższe, a jak znowu ostrzygę się na króciuuutko, to wyglądają na takie ulizane...
nie wiem w czym zrobiłem błąd, czy w tym że:
- myję je codziennie i to je za bardzo wysusza? ale z drugiej strony jak nie umyję dwa dni to wyglądam fatalne, bo się przetłuszczają i w ogóle rozchodzą się we wszystkie strony i wtedy nie czuję się komfortowo...
- może to przez to, że je codziennie suszę po umyciu? i w ten sposób je "spaliłem"? ale z drugiej strony, przecież co miesiac chodzę do fryzjera, to nawet jeśli byłyby spalone, to nowe odrosłyby już zdrowsze... a jest ciągle to samo..
no i gdy nie wysuszę, to jest jeszcze większa masakra...
- może to przez to, że używam gumy? czy guma jakoś niszczy włosy? wiem, że lakier tak, więc nie stosuję... a po paście do włosów wydają się tłuste i ociężałe, ehh..
- może myje je złym szamponem? jak tak to jaki polecacie?
- może coś innego robie źle?
przepraszam, może nie powinienem był pisać na tym forum ale naprawdę jestem już zdesperowanym, możecie się śmiać ze mnie, ale proszę doradźcie coś, bo nie mam z kim o tym porozmawiać i wstyd mi czasami wychodzić na ulicę ()
nie chcę za kilka lat być łysy, chyba wtedy zacznę nosić perukę piszcie co chcecie, wyzywajcie mnie od pedała, ale naprawdę to dla mnie dramat... nie tylko dziewczyny mają fioła na punkcie swoich włosów... po prostu chcę o siebie zadbać dla siebie, aby czuć się pewniej, dla mojej dziewczyny i nie tylko..
aha i szampon jakiego używałem, to próbowałem różnych, ostatnio glisskur hair repair, ale jakoś nie zauważyłem, aby te włosy mi regenerował... chyba jakiś przereklamowany...
marzy mi się fryzura coś tego typu, może ciut krótsza, ale coś tego typu, z tym, że gdy mam nawet trochę krótsze włosy i z pomocą gumy, to ciężko osiągnąć chociaż cokolwiek co w 1/5 przypomina tą fryzurę przy moich włosach...
lub coś takiego:
(w miejsce spacji wpiszcie kropkę, bo nie moge wstawic linku
)
imgur com/kk8Sikw png
imgur com/tiD9ScR png