Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1 Ostatnio edytowany przez Achch (2010-06-21 23:08:12)

Temat: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

No niestety, przy kolejnych wyborach widzę i w oczy mnie kłuje ,że z niektórych ambon ludzie dostają wytyczne na kogo mają głosować. Kiedyś mój wujek opowiadał mi ,że w trakcie spowiedzi powiedział księdzu, że głosował na Kwaśniewskiego i ksiądz mu nie dał rozgrzeszenia !!! Podczas tegorocznych wyborów kościół także się miesza i "doradza" sad  Zdaniem socjologa prof Wodza, Kościół przeformułował definicję wroga. Jeszcze dziesięć lat temu wrogiem dla Kościoła była komuna, komuniści, ekskomuniści itd. W tej chwili wrogiem są liberałowie. I to mnie boli - bo kościół powinien być moim zdaniem wolny od polityki a polityka od kościoła. A już na pewno ni powinien jątrzyć i podburzać jednych przeciwko drugim.

Czy sądzicie ,że kościół powinien się mieszać i wtrącać do polityki ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

To bardzo proste: "Co boskie Bogu, co cesarskie cesarzowi".
Jasne, że powinni trzymać się z daleka. Tym bardziej niestety, że taka agitacja nie ma nic wspólnego z obiektywną oceną programów politycznych, a wyznacznikiem są jedynie preferencje osobiste księży. Niech siedzą cicho i cieszą się, że póki co nie płacą podatków. (o zgrozo!)

3

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Kościół mieszał się do polityki już od czasów wczesnego średniowiecza, podczas postępującej chrystianizacji Europy. Potem stanowił opozycję polityczną w stosunku do cesarstwa. W międzyczasie wyrzynał w pień tzw. innowierców, np. rzeź hugenotów w 1572. Oczywiście inkwizycja była jak najbardziej polityczna, a ile wtedy Kościół majątków naprzejmował! Podczas wojen światowych jego rola wcale nie zmalała. Do dziś słychać głosy dotyczące tego, że zbrodnia przeciwko narodowi żydowskiemu nigdy nie została przez KK jednoznacznie potępiona.
Itp. itd.
Krzyż w ciągu wieków wiele razy spływał krwią niewinnych. Niewinnych - dla KK niewiernych. Vide wspomniana przeze mnie chrystianizacja. To nie było głaskanie ludzi po główkach i opowiadanie im o dobrym Jezusie i jego cudach. To było pytanie, czy wyprzesz się swej wiary i przyjmiesz chrzest? Bez tłumaczeń, opowiadań, rozmowy. Prosto z mostu, często do osób nic z tego wszystkiego nie rozumiejących. Kiedy odpowiedź brzmiała: "nie", była smierć. Często okrutna. Nie mówię teraz która religia lepsza, a która gorsza, oczywiście że wiele pogańskich zwyczajów było dla swych wyznawców okrutne, krwawe, jak np. ofiary z ludzi, których w chrześcijańskim świecie nie było.
Chrześcijaństwo szło jak burza przez wieki (nie tylko Kościół Katolicki zabijał swych przeciwników, protestanci też mają na sumieniu podobne zbrodnie). Wynikało to z chęci dominacji, pożądania władzy i pieniędzy.
Dziś na szczęście KK nie zabija przeciwników, ale nadal chce dominować, chce by wierni byli posłuszni, poddani wew szystkich życiowych wyborach. Zagląda ludziom do łóżek i do urn wyborczych. Dla mnie to hańba, wstyd mi za Kościół do którego jeszcze należę! Nic się przez te lata nie zmieniło, Chrystus był tylko pretekstem do sięgania po więcej i nadal jest. Te agitacje z ambon nie mają nic wspólnego z ewangelią. Są takie prostackie. Kiedyś KK się przez to rozpadnie, już dziś traci wielu zwolenników (nie piszę "wiernych", bo wierzyć można poza KK także).

4 Ostatnio edytowany przez Achch (2010-07-06 22:24:52)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Straszne to co piszesz Emilko ,ale prawda niestety i straszne było kazanie u mojej siostry w niedzielę, która mieszka na wsi. Ksiądz z ambony mówił o grzechu ciężkim jeśli ktoś zagłosuje na Komorowskiego. Gdzie indziej u znajomych ksiądz z ambony mówił ,że teraz głosują na polskę liberalną i katolicką !!!! No ludzie !!! Na prawdę, przykro sie tego słucha. Ale najgorsze jest o ,że ani Episkopat, ani nikt z hierarchów nie powiedział nic na ten temat. Tak jakby nie wiem , temat angażowania się księży w wybory nie istniał ? Przecież autorytet kościoła na tym traci. Kilkoro moich znajomych jest tak tym oburzonych, że nie wiem czy dalej będą chodzić do kościoła.

Czy kościół w Polsce oszalał czy jak ? A gdzie trzymanie się słów Jana Pawła II, który mówił wyraźnie, że " Polityka i religia to dwa różne światy ! Polityka i religia muszą zostać rozdzielone !" Gdzie się pytam stosowanie polskiego kościoła do tych słów ? Czy połowa narodu polskiego ma teraz nie dostać rozgrzeszenia ? Jestem przerażona, bo kościół w perspektywie na tym straci. Po prostu bardzo wiele straci.

Myślę, że trzeba o tym mówić głośno żaby ludzie zrozumieli ,że to co kościół w Polsce obecnie robi nie jest dobre i Bóg nie ma takiego powołania dla niego, aby mieszał się w politykę ! Może jak ludzie zaczną protestować to kler się opamięta w końcu. Niech kościół w Polsce zajmie się tym co jest jego przeznaczeniem ! Ewangelizacją !

5

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Kościół traci przede wszystkim ludzi, wiernych. Co za tym idzie - prozaicznie - źródło utrzymania. Może hierarchia przejrzy na oczy i przystopuje z mieszaniem się do polityki, zanim kościoły zaczną świecić pustkami.

6 Ostatnio edytowany przez november (2010-07-07 10:02:46)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Zgadzam się. Poza tym mnie dziwi to co się dzieje. Niedawno była beatyfikacja Popiełuszki - ofiary służb PRL-u. Ale za co? za mieszanie się w politykę... Moim zdaniem oni niczego się nie nauczą.

7

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Nawet ostatni Sobór wyraźnie uczy, że "wspólnota polityczna i Kościół są w swoich dziedzinach od siebie niezależne i autonomiczne" (KDK 76). Także straszne to co teraz się dzieje z kościołem w Polsce. Teraz kościół na świecie w ogóle przeżywa duży kryzys więc na prawdę się dziwię, że tutaj kościół w Polsce chce się mieszać do polityki i osłabiać się wewnętrznie.

8

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Ja juz się pogubiłam ,praktycznie wiara ,religia nie jest zła .Ale najgorsi są ludzie którzy przychodzą do kościoła ,a za chwilę obmawiają ,lub mówią jawnie o tym iz najlepiej się rozwieść,lub ktoś przynosi pecha .Podczas gdy w ich domach ,są nieslubne dzieci czy synowa odchodzi i jescze obgaduje po wsi .Ale liczy się to ze podjedzie starą drypą pod kościół ,a awans jej rodziny to tylko słowa k,ch,itd.
Co do polityki do Racja ,najwazniejsze to nie nasladowac nikogo ,tylko decydować za siebie a nie bo wszyscy tak robią .A to błąd........................

9

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
november napisał/a:

Zgadzam się. Poza tym mnie dziwi to co się dzieje. Niedawno była beatyfikacja Popiełuszki - ofiary służb PRL-u. Ale za co? za mieszanie się w politykę... Moim zdaniem oni niczego się nie nauczą.

Chyba nie za dobrze Cię zrozumiałam. Myślisz, że można bestialsko zamordować za mieszanie się do polityki? Mam nadzieję że tak nie uważasz. Poza tym - wtedy były inne czasy, panował reżim, nie było czegoś takiego jak wolność osobista, m.in. dzięki temu, że wtedy KK mieszał się do polityki teraz mamy wolną Polskę. Trochę się sytuacja polityczna zmieniła i nie ma czego bronić, bo dziś wolno wszystko.

10

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

owszem, nie zrozumiałaś mnie dobrze. Nie zagłębiałam się tu w sam fakt morderstwa. Nie da się jednak ukryć, że mieszał się i to zbyt - jaka by ta polityka nie była. A KK z wolnością w Polsce ma tyle wspólnego, na ile mu to było konieczne.
Wolno wszystko? Wydaje mi się, że nie do końca. Na pewno nie wszystkim. I na pewno nie tym, którzy po prostu mimo wolności czegoś robić nie powinni. Tu cytat, który przywołałam w swoim pierwszym poście w tym wątku.

11

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

A kto miał się wtedy mieszać? Skoro normalni ludzie byli stłamszeni do tego stopnia, że bali się podjąć jakiekolwiek działania? Ktoś to musiał robić, a Popiełuszko poniósł olbrzymią ofiarę za wolną Polskę. Przypominam, że kraj był wówczas pod de facto okupacją radziecką, jakkolwiek by jej nie nazywać (komuna, PRL) itp. Mówiąc o wolnej Polsce mam na myśli brak obcych wpływów.

Cały czas piszę o tym, że KK się miesza. Owszem, ale trzeba rozgraniczyć ofiarę Popiełuszki i innych jemu podobnych od wygłaszania z ambony swoich własnych prywatnych poglądów.

12

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Ok, nie zaprzeczam. Ja mówię, że po prostu tak było zawsze. I sadzę, że "wolność" jaką teraz mamy zawdzięczamy raczej działaniu rzesz ludzi... To był drastyczny przykład. Zdaję sobie z tego sprawę, że piętnowanie rzezi górników czy stoczniowców to coś innego, bo to przecież oczywiste. I uważam, że w tym miejscu było słuszne, ale tylko dlatego, że moim zdaniem kościół powinien krzyczeć wtedy, kiedy staje przeciwko oczywistej ludzkiej krzywdzie, a nie kreuje własny interes.
A co do "braku obcych wpływów".. cóż, sądzę, że nie ma na świecie kraju, który byłby niezależny. Taka jest prawda.

13

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Takie hasło :"mieszanie się kościoła w Polsce do polityki" jest dla mnie juz tak wyświechtanym sloganem i nie rozumiem co Was tak boli? Podejrzewam, że Ci którzy to piszą są albo niewierzący, nie chodzą do kościoła, a zatem nie powinno ich obchodzić co się tam dzieje, przecież i tak robią swoje, albo są z rodzaju tych tzw. katolików, którzy chodzą do kościoła 2 razy do roku - na pasterkę i do święconki a ich katolicyzm wynika z tradycji rodzinnej a nie z przekonania - mamusia ochrzciła, posłała do 1 komunii itd, więc dla ładnej ceremonii i białej sukienki z welonem nawet ślub kościelny biorą, ale nie mają pojęcia czym jest prawdziwa wiara i tylko jątrzą. Nie jestem jakąś dewotą, jestem jednak osobą wierzącą (z przekonania, nie tylko z nazwy) i rozumiem, że Kościół jest do tego właśnie m. in. powołany, aby ludziom (nie tylko tym wierzącym, ale własnie przede wszystkim tym niewierzącym)wskazywac co jest dobre a co złe... Każdy ma jednak własne sumienie i ma wybór. Kościół do niczego nie zmusza a jedynie pokazuje co jest właściwe w jego rozumieniu. Kościół dobro i zło rozpatruje przez pryzmat nauki Jezusa, opierając się m.in. na 10 przykazaniach. Zadaniem kościoła nie jest klepanie zdrowasiek czy pacierza. Ksiądz ma nie tylko odprawiać msze, chodzić po kolędzie i odprawiac pogrzeby. Religia to codzienność, całe życie a nie tylko niedzielna msza. Jeżeli ktoś wierzy, kieruje się tą wiarą we wszystkich dziedzinach swojego życia, w szkole, w pracy, w domu, również w polityce. Jeśli jesteś wierząca, nie poprzesz polityka, który jest np. za aborcją, karą śmierci, eutanazją itd., bo Ci sumienie na to nie pozwoli, a nie dlatego,że ksiądz tak kazał!!!!  Nie wybierzesz go nie dlatego, że ksiądz zabronił, tylko dlatego, że sama masz takie przekonanie, że życie ludzkie jest cudem, skarbem i człowiek nie ma prawa decydować o życiu czy śmierci drugiego człowieka. Jeśli wierzysz to nie będziesz kłamać, kraść i zabijać. Nie dlatego że ksiądz tak powiedział, tylko że wierzysz w Boga i takie postępowanie jest niezgodne z Twoim sumieniem. Wg Was gdzie jest granica, w co może a w co nie może się angażować kościół? Ja nie jestem oczywiście zwolenniczką rzucania z ambony nazwisk typu Kaczyński jest cacy, a kto inny już ble... Sama zresztą Kaczora nie lubię, nie popieram, na PIS nie głosowałam. Wybieram tą partię która jest najbliższa mojemu światopoglądowi, mojemu podejściu do życia. Gdyby Kościół nagle zaczął nawoływać do głosowania na SLD(co jest oczywiście niemożliwe) , to bym ich nie poparła tylko dlatego że proboszcz tak chce. Ja wierzę w Boga, nie w księdza. Nie jestem bezmózgowcem, który da sobie wcisnąc tzw. kaszanę, nikt mnie nie zmusi do niczego, nie narzuci swojej woli ot, tak. Muszę mieć merytoryczne argumenty. Kościół, czyli katolicy, czyli ludzie wierzący popierają w polityce tych, którzy działają zgodnie z chrześcijańską wiarą, i którzy posługują się metodami, zgodnymi  z nauką bożą. To przecież oczywiste. Nie pojmuję co ma robić kościół Waszym zdaniem, jeśli nie być obecnym w naszym całym życiu - obojętnie czy to jest polityka, czy to sprawy związane z rodziną, małżeństwem, seksem, pracą itd. W dzisiejszym świecie łatwo się pogubić i łatwo zatrzeć granicę między dobrem a złem, dlatego jestem wdzięczna Kościołowi, za to że czasem przypomni człowiekowi właściwy tok postępowania i myslenia, potrząśnie sumieniem i przywróci właściwy porządek. A Ci, którzy są niewierzący i tak robią po swojemu, nie muszą tego słuchać, tak jak mnie nie przekonuje do swoich teorii świadek Jehowy, buddysta itp. Nie protestuje przeciwko temu co robią i o czym mówią w swoich świątyniach i tam nie chodzę! Wy też nie musicie, chociaż zapraszam.

14 Ostatnio edytowany przez november (2010-07-08 14:22:30)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Realia w tym kraju są o wiele inne niż byś sobie życzyła, i owszem, ważne jest to, że polityka nie jest czymś leżącym w spektrum kościoła. Jeśli KK ma walczyć przeciw aborcji i eutanazji, jako postulatów jakichś polityków, to niech to robi w inny sposób. np nauczając o moraności lub niemoralności takich czynów. Wtedy nie potrzba rzucać nazwiskami - i to nie jest już brnięcie w politykę. Już właśnie Jezus to wyraźnie oddzielił I za przeproszeniem klecha, który za pomocą ambony wyraża własne poglądy to dla mnie żaden ksiądz. I o tym jest wątek. Kościół udziela wskazówek za pomocą encyklik i innych pism, jakie kieruje do wiernych. I zawsze są one wyważone w treści i nie mają nic wspólnego z tym, co się dzieje w wielu polskich kościołach.

karola7908 napisał/a:

Jeśli wierzysz to nie będziesz kłamać, kraść i zabijać. Nie dlatego że ksiądz tak powiedział, tylko że wierzysz w Boga i takie postępowanie jest niezgodne z Twoim sumieniem.

I właśnie dlatego komentarze z ambony są zbędne.  Poza tym - być osobą myślącą samodzielnie, jak jest w Twoim przypadku, to coś innego, niż być potulnym baranem. O takich ludziach w poście mówiłaś, i niestety takich jest bardzo wielu. Dla nich wyznacznikiem nie jest ich własne przekonanie, ale słowa księdza. Szczególnie ludzi starsi i społeczność wiejska (nie chcę nikogo urazić - sama pochodzę ze wsi). To przykre, ale są ludzi, za których myślą inni. I to właśnie z tego powodu ksiądz nie powinien mówić z ambony "Szatan Komorowski".

15

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

wyświechtanym sloganem i nie rozumiem co Was tak boli?

Wlasnie to ze sie miesza do polityki smile

karola7908 napisał/a:

Kościół jest do tego właśnie m. in. powołany, aby ludziom (nie tylko tym wierzącym, ale własnie przede wszystkim tym niewierzącym)wskazywac co jest dobre a co złe....

Kosciol niech sie wezmie lepiej za sprzatanie brudow u siebie. Ludzi niewierzacych i innych wyznan zostawi w spokoju bo oni maja swoich nauczycieli ktorzy im mowia co jest dobre a co zle i nie jest to zadanie dla kosciola.

karola7908 napisał/a:

Wg Was gdzie jest granica, w co może a w co nie może się angażować kościół? .

Np. In vitro - jest niezgodne z naukami kosciola , wiec niech Katolicy nie przeprowadzaja tego typu zabiegow. Co z innymi osobami ktore nie sa tego wyznania? Dlaczego im automatycznie utrudnia sie taki zabieg chociaz nie jest niezgodny z ich wiara i naukami ich wyznania?
Religia w szkolach publicznych, Aborcja, budowanie wypasionych pomnikow i bazylik za pieniadze panstwowe etc - to jest wlasnie ta granica.

karola7908 napisał/a:

Nie protestuje przeciwko temu co robią i o czym mówią w swoich świątyniach i tam nie chodzę! Wy też nie musicie, chociaż zapraszam.

Wlasnie o to chodzi - W swoich swiatyniach !!!  Kosciol niech sciagnie krzyze z miejsc publicznych i z nauka religi od przedszkola tez niech wroci do swojej swiatyni.

16

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

Ci którzy to piszą są albo niewierzący, nie chodzą do kościoła, a zatem nie powinno ich obchodzić co się tam dzieje, przecież i tak robią swoje

Właśnie ludzi niewierzących nie interesuje to, co nie przeszkadza im "robić swojego" - jest im wszystko jedno, co plecie ksiądz na ambonie. Ale nie jest wszystko jedno osobie niewierzącej, że:
- Nie może zdecydować się na eutanazję, bo każda próba jej legalizacji spotyka się z protestami KK, przez co ustawa jest nietknięta,
- Jeśli z powodu przestępstwa/nieuleczalnej choroby dziecka zdecyduje się na w pełni legalną aborcję, może liczyć na odzew KK (jak w przypadku 14latki, której Ewa Kopacz wskazywała szpital, który przeprowadzi zabieg), choć nawet nie łamie prawa,
- Płaci podatki na KK, mimo, że może wyznawać inną wiarę/nie wyznawać żadnej (patrz Świątynia Opatrzności),
- Nie może mieć w Polsce swojej świątyni, bo zaraz się burzy KK (patrz budowa meczetu w Warszawie),
- Nie może przeprowadzić legalnej prawnie manifestacji własnych preferencji seksualnych, bo z całą pewnością będą ten event próbowali zablokować katolicy,
- Nie może zrobić normalnych zakupów i skorzystać z sieci usług z dni wolnych od pracy będących świętami kościelnymi, za to nie dostaje urlopu, gdy jego wyznanie ma święto,
- Nie może żądać powieszenia w klasie swojego dziecka symbolu religijnego/stworzenia sali przeznaczonej na lekcję np. judaizmu, ba, nie może nawet żądać wprowadzenia zajęć z danej religii, choć mają takie prawo katolicy,
- Podczas świąt państwowych nie może sobie zażyczyć obecności własnego kapłana.

Mogłabym dodać jeszcze kilka punktów, ale na początek tej debaty wystarczy. Nie zabraniam nikomu wierzyć w cokolwiek i kogokolwiek zechce, ale jestem ogromną przeciwniczką mieszania religii i polityki - nieważne, jaka by to była religia.

karola7908 napisał/a:

Kościół dobro i zło rozpatruje przez pryzmat nauki Jezusa, opierając się m.in. na 10 przykazaniach.

Ciekawe, które z 10 przykazań łamią krytykowani z ambony politycy i skąd taki ksiądz w Koziej Wólce ma o tym wiedzę.

Jesteś w wielkim błędzie sądząc, że kościół przekazuje Ci na mszy dyskutując o tematach politycznych to, co jest "zgodne z Biblią". Ksiądz mówiąc "Głosujcie na X, nie na Y" przekazuje własne poglądy. Świetnie to zresztą skomentował jeden z dominikanów na antenie mówiąc, że "Żaden ksiądz nie wie, który kandydat podoba się Bogu, ksiądz nie jest rzecznikiem Boga i nie powinien się w niego bawić".

karola7908 napisał/a:

Wg Was gdzie jest granica, w co może a w co nie może się angażować kościół? (...) Nie pojmuję co ma robić kościół Waszym zdaniem, jeśli nie być obecnym w naszym całym życiu(...)

Granicę stanowią drzwi kościoła. Dosłownie i metaforycznie. Nie rozumiesz bardzo podstawowego bezprawia, jakie ma miejsce w naszym kraju, że nauki kościoła nie są kierowane tylko do katolików i wcale nie dyktują jedynie katolikom, jak żyć - wpływają na to, jakie ustawy mają być wprowadzane w życie, jakie nie, w jakich szkołach uczą się dzieci, w jakich nie, a nawet kto ma pracować, a kto nie - choć katolikiem wcale nie jest, podpada pod te same zasady.

I jeszcze jedna rzecz odnośnie aborcji, eutanazji itd, której za nic nie pojmują katolicy - prawo Cię nie zmusza. Jeżeli jesteś wierząca, nie musisz tej aborcji przeprowadzać. Nie musisz decydować się na eutanazję. To jest TWÓJ wybór. Niewierzący wcale nie mają wyboru - nie mają opcji dlatego, że jest niemoralna z katolickiego punktu widzenia.

17 Ostatnio edytowany przez karola7908 (2010-07-09 02:14:09)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
GetReal napisał/a:
karola7908 napisał/a:

wyświechtanym sloganem i nie rozumiem co Was tak boli?

GetReal napisał/a:

[Wlasnie to ze sie miesza do polityki smile

Nie trafiają do mnie argumenty typu:"dlaczego?" -"bo tak" Kościół będzie się "mieszał" do każdej dziedziny życia, w której można wybierac między dobrem a złem i będzie wskazywał to co jest dobre w rozumieniu wiary chrześcijańskiej, bo takie jest jego zadanie.

karola7908 napisał/a:

Kościół jest do tego właśnie m. in. powołany, aby ludziom (nie tylko tym wierzącym, ale własnie przede wszystkim tym niewierzącym)wskazywac co jest dobre a co złe....

GetReal napisał/a:

Kosciol niech sie wezmie lepiej za sprzatanie brudow u siebie. Ludzi niewierzacych i innych wyznan zostawi w spokoju bo oni maja swoich nauczycieli ktorzy im mowia co jest dobre a co zle i nie jest to zadanie dla kosciola.

No chyba jesteś lekko nielogiczna w tym co piszesz.... Kościół jest przede wszystkim właśnie dla niewierzących, dla wszystkich grzeszników, aby ich nawracać a nie po to, by wsród swoich wyznawców śpiewać alleluja i tworzyć kółko wzajemnej adoracji. Gdybyś znała choć podstawy Biblii, znałabyś przypowieść o tym, jak Bóg cieszył się o wiele bardziej z 1 nawróconego grzesznika niż z 10 "wierzących".
Wiem, że ludzie tworzący kościół, m.in. niektórzy księża wypaczają obraz KOścioła, co innego mówią, co innego robią...zgadzam się więc że powinni sprzątać brudy u siebie... Ale nie wyobrażam sobie czym sie kierujesz i gdzie Twoja logika, jeśi piszesz że mają zostawić niewierzących w spokoju?  To po co wg Ciebie jest kościół? Jeśli piszesz z jednej strony, że ludzie niewierzący i innych wyznań mają swoich nauczycieli, to chyba wiesz, że każde wyznanie próbuje przeciągnąć człowieka na swoją stronę.... bo przeważnie każdy wyznawca danej religii jest przekonany o słuszności jej teorii. Kościół nie propaguje zła, zabijania, kłamstwa, złodziejstwa, nie wiem skąd taki bunt i niechęć do takich wartości z Twojej strony.
Nie podejrzewam Cię o aż tak wielki brak rozsądku, byś nie mogła pojąć że na tym polega misja kościoła, czy jakiejkolwiek religii - nawracać, wskazywać właściwą drogę. Z pewnością ogarniasz tę ideę... Dlaczego nie burzysz się, że np Świadkowie Jehowy nachodzą nas w domach, że Hari Krisznowcy wciskają kadzidełka na ulicy, by pokazać jacy są mili i jak bardzo Cię kochają, jak chętnie Cię zobaczą w swoich szeregach... To nie jest mieszanie się w cudze życie?
Otóż, gdyby Kościół wg Twojej teorii i zgodnie z Twoim naiwnym marzeniem dał spokój niewierzącym, ja oraz miliony innych nigdy nie dowiedzielibyśmy się o Jezusie, o Jego pięknych i ponadczasowych naukach, wartościach. Nigdy nie byłoby papieża Jana Pawła II tylko jakiś tam Karol Wojtyła. Nie byłoby Świętego Pawła, który zanim uwierzył w Boga był zbrodniarzem i wielkim grzesznikiem...

karola7908 napisał/a:

Wg Was gdzie jest granica, w co może a w co nie może się angażować kościół? .

GetReal napisał/a:

Np. In vitro - jest niezgodne z naukami kosciola , wiec niech Katolicy nie przeprowadzaja tego typu zabiegow. Co z innymi osobami ktore nie sa tego wyznania? Dlaczego im automatycznie utrudnia sie taki zabieg chociaz nie jest niezgodny z ich wiara i naukami ich wyznania?.

Dlatego się tak dzieje, że są w mniejszości, a demokracja polega na tym,że większość ma rację. Jeśli większosć społeczeństwa to katolicy, to w wyniku różnych głosowań przeważają ich wybory, ich decyzje. Jeśli nie ma dla Ciebie znaczenia 10 przykazań, nie będzie miało dla Ciebie znaczenia działanie poza prawem, oszustwo, przekupstwo itp. Zrobisz i tak po swojemu. Chcesz mieć dziecko dzięki in vitro,  dopniesz swego. Może nawet będziesz mogła wybrać kolor oczu i włosów,lekarz  na Twoją prośbę pogrzebie w genach, by dziecko miało odpowiedni kształt nosa...zabawicie się w Pana Boga.

GetReal napisał/a:

Religia w szkolach publicznych, Aborcja, budowanie wypasionych pomnikow i bazylik za pieniadze panstwowe etc - to jest wlasnie ta granica. .

Na religię chodzi kto chce, nie chcesz nie chodzisz. Za moich czasów na religię chodziło się do kościoła, w liceum już miałam religię w szkole. nie ma różnicy. Religia nie była obowiązkowa.
Aborcja - podobnie jak in vitro, to  kwestia poglądów większości polityków, którzy to politycy są wybierani przez wierzących bądź nie. Tych których więcej, Ci mają prawo decydowac wg swoich przekonań. Reszta musi to uszanować.

karola7908 napisał/a:

Nie protestuje przeciwko temu co robią i o czym mówią w swoich świątyniach i tam nie chodzę! Wy też nie musicie, chociaż zapraszam.

Wlasnie o to chodzi - W swoich swiatyniach !!!  Kosciol niech sciagnie krzyze z miejsc publicznych i z nauka religi od przedszkola tez niech wroci do swojej swiatyni.

Jeśli rodzice są wierzący, to tak też wychowują swoje dzieci - od najmłodszych lat. Ja mam 2 małych dzieci i nie czekam do ich pełnoletności, by im powiedzieć co jest dobre a co złe, wychowuję je po chrześcijańsku. Jeśli w klasie jest większośc dzieci z rodzin katolickich, nie widzę przeciwskazań do umieszczania w ich szkole krzyża, który niczego nie narzuca swoją obecnością i dla ateisty jest gadżetem bez znaczenia. Gdybym była ateistką, mógłby sobie wisiec na ścianie krzyż, kwadrat, kokardka, kapelusz albo wielki kamień i choćby wszyscy byli przekonani że jest magiczny, padali przed nim na ziemię, a ja w to bym nie wierzyła, to nie miałabym nic przeciwko jego obecności. Chyba że czułabym, że coś jest na rzeczy, chyba że miałabym wątpliwości ze może faktycznie ten kamlot jest czarodziejski, wtedy by mnie intrygował, zmuszał do zastanowienia, może przez to wkurzał. Podobnie jest z krzyżem.

18

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

Jeśli rodzice są wierzący, to tak też wychowują swoje dzieci - od najmłodszych lat. Ja mam 2 małych dzieci i nie czekam do ich pełnoletności, by im powiedzieć co jest dobre a co złe, wychowuję je po chrześcijańsku. Jeśli w klasie jest większośc dzieci z rodzin katolickich, nie widzę przeciwskazań do umieszczania w ich szkole krzyża, który niczego nie narzuca swoją obecnością i dla ateisty jest gadżetem bez znaczenia. Gdybym była ateistką, mógłby sobie wisiec na ścianie krzyż, kwadrat, kokardka, kapelusz albo wielki kamień i choćby wszyscy byli przekonani że jest magiczny, padali przed nim na ziemię, a ja w to bym nie wierzyła, to nie miałabym nic przeciwko jego obecności. Chyba że czułabym, że coś jest na rzeczy, chyba że miałabym wątpliwości ze może faktycznie ten kamlot jest czarodziejski, wtedy by mnie intrygował, zmuszał do zastanowienia, może przez to wkurzał. Podobnie jest z krzyżem.

Gdybyś była ateistką... ale nie jesteś, więc nie zrozumiesz pewnych rzeczy. Nie każdy musi myśleć tak jak ty, a szkoła jest od tego, aby być neutralną. Jeśli ktoś pragnie, aby w szkole wisiał krzyż, niech idzie do szkoły katolickiej, nic nie stoi na przeszkodzie. W szkole świeckiej nie powinno być krzyży ani innych symboli religijnych i nie chodzi tutaj o to, co komu przeszkadza. Tutaj chodzi o realizowanie zasady neutralności światopoglądowej.
Po drugie - może to niezbyt trafne porównanie i przepraszam jeśli kogoś urażę - jeśli w szkole większość dzieci jest pełnosprawnych, to oznacza, że możemy ignorować te niepełnosprawne ( i na odwrót)? Nie chcę na tym przykładzie porównywać ateistów do niepełnosprawnych tylko pokazać czym jest rzeczywiste poszanowanie praw mniejszości.
Po trzecie - dziwnie napisałaś: "Ja mam 2 małych dzieci i nie czekam do ich pełnoletności, by im powiedzieć co jest dobre a co złe(...)" Myślisz, że ateiści nie pokazują od małego dzieciom co jest dobre a co złe?

19

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

demokracja polega na tym,że większość ma rację.

Nie wiekszosc ma racje, tylko wiekszosc wybiera aktualny stan rzeczy.

20

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Ja naprawdę nie chce być jakąś wielką obrończynią tego co robi Kościół, jestem przeciętną katoliczką, nie jakąś specjalnie zagorzałą. Bulwersuje mnie jednak tytuł tego wątku, ze wzgledu na brak logiki. Mój tok rozumowania jest taki: polityka to ludzie, którzy dokonują różnych wyborów, podejmują decyzje. Ich wybory i decyzje zawsze są podyktowane tym, jaki jest światopogląd danego polityka, jakie są jego wartości, każdy kieruje się swoimi zasadami, sumieniem. Skolei ludzie, którzy wybierają polityków popierają ich dlatego, że mają zbieżne poglądy, podobnie myślą, na wiele problemów mają analogiczne rozwiązania. Zarówno wyborcy jak i politycy działają więc w oparciu o własne przekonania. Jeśli ja jako osoba wierząca mam dokonać wyboru, kieruję się swoim sumieniem, działam zgodnie z wiarą. Gdybym była politykiem, też bym działała wg tego w co wierzę.
Jeśli jestem w Kościele na mszy, nie potrzebuję by ksiądz mi rzucał nazwiskiem polityka i mówił kogo wybrać. Po czynach i słowach wiadomo który polityk jest wierzący i który będzie kierował się podobynmi jak moje wartościami.  Wystarczy, że ksiądz na kazaniu mówi ogólnie o tym, czego uczył Jezus i ja juz wiem, który z rządzących się tymi zasadami kieruje a który nie. Nie widze też jednak powodu, by owijać w bawełnę i nie móc nazwać rzeczy po imieniu. Każdy kto ma sumienie i rozum wie, która partia jest blisko Kościoła, nie dlatego że ksiądz mówi o tym z ambony, ale dlatego że większość z nas umie dedukować. Skoro ksiadz może mówić na mszy: nie zabijaj, nie kłam, nie kradnij, kochaj bliźniego, nadstaw policzek, nie cudzołóż, szanuj rodziców itp. to tak samo może mówić np.  nie dokonuj aborcji, protestuj przeciwko karze śmierci, nie dawaj łapówek.... to wszystko to przecierz nic innego jak 10 przykazań.
Następuje więc reakcja łańcuchowa : katolicy zgodnie ze swoimi przekonaniami głosują na wierzących polityków, w demokracji większość wygrywa, zatem jeśli większością głosów wygrywają Ci właśnie chrześcijanie, to rządzą wg swojego sumienia. I to nie kościół miesza się w politykę, ale w naturalny sposób nasza wiara, nasze przekonania determinują nasze postępowanie, nasze decyzje. To nie wina księdza tylko Boga, jego istnienie obwiniajcie za to, że ludzie kierują się Jego naukami. Najłatwiej zaatakować księdza, ale powinniście buntować się przeciw Bogu że ustanowił takie zasady, że się nie zabija, nie kradnie, nie zdradza.... Tam poślijcie swoje pretensje.
Mogliby wyginąc wszyscy księża, cały kler, czy to by w czymś pomogło? NIe, bo wiara ludzi jest największą siłą, a nie to co sobie proboszcz wypapla na mszy z  ambony.

21

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
Oen_242 napisał/a:
karola7908 napisał/a:

demokracja polega na tym,że większość ma rację.

Nie wiekszosc ma racje, tylko wiekszosc wybiera aktualny stan rzeczy.

Tak, oczywiście masz rację. Własnie to miałam na mysli, choc źle to ujęłam :-)

22 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-07-09 00:11:56)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

Podejrzewam, że Ci którzy to piszą są albo niewierzący, nie chodzą do kościoła, a zatem nie powinno ich obchodzić co się tam dzieje, przecież i tak robią swoje, albo są z rodzaju tych tzw. katolików, którzy chodzą do kościoła 2 razy do roku - na pasterkę i do święconki a ich katolicyzm wynika z tradycji rodzinnej a nie z przekonania - mamusia ochrzciła, posłała do 1 komunii itd, więc dla ładnej ceremonii i białej sukienki z welonem nawet ślub kościelny biorą, ale nie mają pojęcia czym jest prawdziwa wiara i tylko jątrzą.

Rozczaruję Cię. W tym wątku może pisać każdy. Niezależnie od wyznania. Piszą tu ateiści, tacy, którzy tolerują katolicyzm i tacy, którym skóra cierpnie na samą myśl o KK. Piszą tu też katolicy, dla których wtrącanie się KK do polityki jest bolesną sprawą, którym wstyd jest za swój Kościół i za jego przedstawicieli. Nikt tu nie jątrzy, jako katolicy mamy prawo krytykować pewne poczynia księży, nie stać ze spuszoną głową albo jedynie przytakiwać księżom. Nie Tobie nas oceniać.

Poza tym - co jest dobre a co złe to wie każdy. Niemniej wybory głowy państwa nie są kwestią moralności i mają się nijak do 10 przykazań. Wybiera się to, co dla Polski najlepsze. W tej chwili ważna jest gospodarka, bo jak Ci zapewne wiadomo w kraju jest kryzys i najważniejsze będzie, jak Polski bardzije nie pogrążyć. Aborcja, eutanazja itp. to są sprawy, które w moim przekonaniu w ogóle nie powinny mieć prawnych regulacji, z wyjątkiem sytuacji, w których może dochodzić do nadużyć. To kwestia sumienia. KK nie ma monopolu na zbawieniae jak i na prawdę (choć tak twierdzi) i dlatego nie może osobom spoza swego kręgu narzucać pewnych prawd i światopoglądów. Tymbardziej jego wyznawcy nie powinni wychodzić przed szereg i werbalnie kamienować tych, którzy mają inne poglądy.

Kolejna kwestia - ateista też wie, jak odróżnić dobro od zła i potrafi tego nauczyć swoje dzieci. W jego naukach nie ma drugiego dna, nie ma karzącego Boga, który tylko czeka na najmniejsze potknięcie by rzucić się karać i mścić. Ateista rozróżnia dobro od zła, ale jest wolny od jakichkolwiek filozofii i ideologii. A Ty jako ponoć wierząca katoliczka jedziesz po ateistach i swoich wspólwyznawcach jak za przeproszeniem Bułgar po indyku. Więcej miłości bliźniego, dziewczyno!

Edit:

karola7908 napisał/a:

I to nie kościół miesza się w politykę, ale w naturalny sposób nasza wiara, nasze przekonania determinują nasze postępowanie, nasze decyzje. To nie wina księdza tylko Boga, jego istnienie obwiniajcie za to, że ludzie kierują się Jego naukami. Najłatwiej zaatakować księdza, ale powinniście buntować się przeciw Bogu że ustanowił takie zasady, że się nie zabija, nie kradnie, nie zdradza.... Tam poślijcie swoje pretensje.

Czytałaś ten wątek cały od początku? Jeśli nie to radzę Ci, żebyś to zrobiła. Zostało wyraźnie powiedziane, że księża z ambony namawiają na kogo głosować, która partia lepsza, obrażając przy tym innych polityków. I nie jest to często zbieżne z przykazaniami, tylko stanowi odbicie osobistych poglądów danego księdza. Przeciwko temu się buntujemy. A te kilka ostatnich zdań w Twojej wypowiedzi jest po prostu bez większego sensu, dlatego tego nie skomentuję.

23

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

Kościół dobro i zło rozpatruje przez pryzmat nauki Jezusa, opierając się m.in. na 10 przykazaniach.

Ciekawe, które z 10 przykazań łamią krytykowani z ambony politycy i skąd taki ksiądz w Koziej Wólce ma o tym wiedzę.

Każdy polityk,który np. głosuje za ustawą niezgodną z zasadami wiary katolickiej, który głosi hasła sprzeczne z moralnością chrześcijanską wiadomo, że nie wierzy w Boga i w naszym rozumieniu "grzeszy". Dlatego, niezależnie czy ktoś jest z Koziej Wólki, czy z Warszawy, czy jest księdzem czy nie, każdy logicznie myślący, wie które z przykazań dany polityk łamie. Jeśli jest np za aborcją, eutanzją, karą śmierci - wg katolików dziala wtedy wbrew przykazaniu "nie zabijaj" i wierzący go nie wybierze.

Jesteś w wielkim błędzie sądząc, że kościół przekazuje Ci na mszy dyskutując o tematach politycznych to, co jest "zgodne z Biblią". Ksiądz mówiąc "Głosujcie na X, nie na Y" przekazuje własne poglądy.

A poglądy księdza są raczej zgodne z wiarą, czyż nie? Nie słyszałam by jakiś ksiądz popierał lewicę... A popierając działanie polityka postępującego wg wiary katolickiej nie robi chyba nic dziwnego? Skoro wskazuje na kandydata X, to znaczy że X wyznaje zasady zbieżne z tymi, które wyznaje kościół... Skolei Y działa wbrew tym zasadom, więc logiczne jest, ze wierzący nie będą chcieli na niego głosować.

karola7908 napisał/a:

Wg Was gdzie jest granica, w co może a w co nie może się angażować kościół? (...) Nie pojmuję co ma robić kościół Waszym zdaniem, jeśli nie być obecnym w naszym całym życiu(...)

Granicę stanowią drzwi kościoła. Dosłownie i metaforycznie. Nie rozumiesz bardzo podstawowego bezprawia, jakie ma miejsce w naszym kraju, że nauki kościoła nie są kierowane tylko do katolików i wcale nie dyktują jedynie katolikom, jak żyć

No i o to właśnie chodzi. Kościół jest po to by NAWRACAĆ, pokazywać Boga tym, którzy go nie znają. Nie wiem, czy Jan Paweł II jest dla was jakimkolwiek autorytetem, ale na jego przykładzie widać, że nie zamknął się w Watykanie, tylko jeździł tam, gdzie byli ludzie nie znający Boga, potrzebujący nawrócenia.....

24

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Ale wyzwiska płynące z ambony pod adresem polityków nie sprawią że ludzie się nawrócą. Węcz przeciwnie, tylko zniesmaczają wiernych i powodują kryzys wiary u niektórych. Poza tym, polecam lekturę moich wcześniejszych wypowiedzi w tym wątku. KK nie jest od nawracania, bo wtedy zazwyczaj ma miesce przemoc i krzywda niewinnych ludzi (patrz ewangelizacje pogan we wczesnym średniowieczu, inkwizycja i wiele innych). JPII jeździł tam, gdzie były środowiska katolickie, nie był misjonarzem, nie nawracał na siłę.

25

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
november napisał/a:

Realia w tym kraju są o wiele inne niż byś sobie życzyła, i owszem, ważne jest to, że polityka nie jest czymś leżącym w spektrum kościoła. Jeśli KK ma walczyć przeciw aborcji i eutanazji, jako postulatów jakichś polityków, to niech to robi w inny sposób. np nauczając o moraności lub niemoralności takich czynów. Wtedy nie potrzba rzucać nazwiskami - i to nie jest już brnięcie w politykę. Już właśnie Jezus to wyraźnie oddzielił I za przeproszeniem klecha, który za pomocą ambony wyraża własne poglądy to dla mnie żaden ksiądz. I o tym jest wątek. Kościół udziela wskazówek za pomocą encyklik i innych pism, jakie kieruje do wiernych. I zawsze są one wyważone w treści i nie mają nic wspólnego z tym, co się dzieje w wielu polskich kościołach.

karola7908 napisał/a:

Jeśli wierzysz to nie będziesz kłamać, kraść i zabijać. Nie dlatego że ksiądz tak powiedział, tylko że wierzysz w Boga i takie postępowanie jest niezgodne z Twoim sumieniem.

I właśnie dlatego komentarze z ambony są zbędne.  Poza tym - być osobą myślącą samodzielnie, jak jest w Twoim przypadku, to coś innego, niż być potulnym baranem. O takich ludziach w poście mówiłaś, i niestety takich jest bardzo wielu. Dla nich wyznacznikiem nie jest ich własne przekonanie, ale słowa księdza. Szczególnie ludzi starsi i społeczność wiejska (nie chcę nikogo urazić - sama pochodzę ze wsi). To przykre, ale są ludzi, za których myślą inni. I to właśnie z tego powodu ksiądz nie powinien mówić z ambony "Szatan Komorowski".

Bardzo dziękuję za Twojego posta, miło czyta się merytoryczne argumenty....
zgadzam się z Tobą, w takim rozumieniu o którym piszesz jestem gotowa przyznać Ci rację...... Dziękuję, że nie ma w Twoim poście wyraźnej złości i zadziorności, reszta osób przyjęła moje posty bardzo wrogo. Jednak jak rozumiem ten watek został stworzony przez osoby niezbyt przychylne kościołowi, więc krytyka moich postów jest oczywista
Jestem z rodziny w której tata był ateistą, mama wierząca. Mam obraz ateisty zupełnie odbiegający od tego co tu się prezentuje. Mój ojciec, choć nie wierzył w konkretnego Boga i miał awersję do kleru, był dobrym człowiekiem i nieświadomie wiele z nauk kościoła uznawał za słuszne. Każdy normalny człowiek wie że kłamstwo czy zabójstwo są złe.... Jako ateista nie miał mimo wszystko nic przeciwko wychowywaniu mnie, swojego dziecka w wierze katolickiej. Nie przeszkadzało mu to, że w naszym domu jest krzyż, że mama chce mnie ochrzcić, na moją 1 komunię poszedł do kościoła jak na przedstawienie teatralne, czy do kina na film, nie zapierał się rękami i nogami, że dla zasady nie wejdzie do kościoła.... 

Ja jako katoliczka nie wyobrażam sobie, bym miała żyć w oderwaniu od swojego sumienia, na codzien niemalże każda czynność wymaga ode mnie wyboru między dobrem a złem. W wyborach politycznych również. W rozumieniu katolika dobrem jest polityka zgodna z zasadami chrześcijańskimi a złem polityka wbrew tym zasadom. W każdym moim poście próbowałam Wam wytłumaczyć, że kościól nie jest w stanie przestać ingerować w politykę, bo w tej dziedzinie, jak w każdej innej dziedzinie życia mamy do wyboru działanie wg 10 przykazań lub im wbrew. Jeśli ksiądz mówi "nie zabijaj" to siłą rzeczy miesza się w politykę, bo katolik mający na uwadze to przykazanie nie uzna aborcji i nie zagłosuje na polityka który aborcje toleruje. A polityk - katolik też nie poprze takiej ustawy.
Oczywiście z punktu widzenia nie-katolika sytuacja jest gorsza, bo nie-katolik nie ma wyboru, a katolik, chocby aborcja była legalna,nie dokona jej, ma jednak teoretyczny wybór

26

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
Emilia napisał/a:

Ale wyzwiska płynące z ambony pod adresem polityków nie sprawią że ludzie się nawrócą. Węcz przeciwnie, tylko zniesmaczają wiernych i powodują kryzys wiary u niektórych. Poza tym, polecam lekturę moich wcześniejszych wypowiedzi w tym wątku. KK nie jest od nawracania, bo wtedy zazwyczaj ma miesce przemoc i krzywda niewinnych ludzi (patrz ewangelizacje pogan we wczesnym średniowieczu, inkwizycja i wiele innych). JPII jeździł tam, gdzie były środowiska katolickie, nie był misjonarzem, nie nawracał na siłę.

Oczywiście, że wyzwiska z ambony nie nawrócą... Jestem takim metodom przeciwna, choć osobiście żadnych wyzwisk nie słyszałam ze strony księdza.
KK jest od nawracania, nie żadną przemocą, nie mówmy o jakiś skarajnościach i sytuacjach ekstremalnych, zresztą nie wydaje mi się, by ktokolwiek rzeczywiście się nawrócił metodą przemocy, co najwyżej ze strachu mógł przytakiwać.  Nie powinnaś za normę przyjmować obraz kościoła z czasów średniowiecza, bo to tak jakbym ja uznała że każdy ateista to morderca, złodziej itd. Wszędzie są przypadki okrucienstwa- nawet niestety w hidstorii kościoła. Bogu dzięki skonczyły się czasy, że katolik zabija w imię Boga.

JPII nie był misjonarzem, jednak spotykał się również z wyznawcami a nawet przywódcami innych religii. Nawet misjonarze nie nawrócą na siłę.. JPII pokazywał jak kochać, miał szacunek do 2 człowieka, ale był jednocześnie bardzo radykalny w swoich poglądach. Mieszał się jak wy to mówicie do wszystkich dziedzin życia, poprostu uczył jak należy życ zgodnie z wiarą. POtępiał zabijanie, jednocześnie wybaczając swemu niedoszłemu zabójcy. Kochał ludzi, bo to nie ludzie są źli, nie ich trzeba eliminowac tylko ich złe postępowanie....

Nie

27

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
Szczurunia napisał/a:

Po trzecie - dziwnie napisałaś: "Ja mam 2 małych dzieci i nie czekam do ich pełnoletności, by im powiedzieć co jest dobre a co złe(...)" Myślisz, że ateiści nie pokazują od małego dzieciom co jest dobre a co złe?

Jestem pewna, że ateiści pokazują od małego dzieciom co dobre a co złe, ale wg swojego uznania. To co jest złe wg katolika wg ateisty złem byc nie musi. ateista uważa, że aborcja nie jest czyms złym, to nie jest wg niego zabójstwo.... A moje dzieci bedą uczone, że jednak jest... Nawet palenie papierosów jest złamaniem przykazania "nie zabijaj", bo świadomie niszczy się swoje zdrowie, które jest darem danym nam przez Boga. Wątpię że ateista też tak to rozumie, jedak niewątpliwie i ateista i katolik bedzie uczył swoje dzieci że się nie kłamie, nie kradnie, itd.
Mam więc na mysli fakt, iż od małego pokazuję swoim dzieciom dobro i zło w rozumieniu chrześcijańskim. Nie czekam do ich pełnoletności by się nauczyły "Ojcze nasz". jUż teraz zabieram ich do kościoła na msze dziecięce, uczę ich jak się modlić, że trzeba sobie wybaczać itd... A jak dorosną same zdecydują jak chca zyć.

28

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
Emilia napisał/a:

Poza tym - co jest dobre a co złe to wie każdy. .

Czyżby? To dlaczego wciąż trwają dyskusje między tymi, którzy twierdzą że np. aborcja, eutanazja, kara śmierci to nic złego,a tymi, dla których to morderstwo? Skoro każdy wie co jest dobre a co złe, to dlaczego jedni chca przekonać drugich że mają racje? No i wreszcie, skoro wszyscy wiemy co jest dobre, dlaczego jest tyle przemocy, nienawiści, okrucienstwa? Nie potrafimy dobrze wybrać? A może ta granica jest dla niektórych płynna?

Emilia napisał/a:

Niemniej wybory głowy państwa nie są kwestią moralności i mają się nijak do 10 przykazań.

Jak to nijak? Ja nie chcę wybrac prezydenta, który toleruje łapowkarstwo, nie widzi nic złego w aborcji bądź eutanazji, który pozwoli gejom lub lesbijkom adoptować dzieci. Ja jako katolik kieruję się w każdym swoim działaniu wiarą, 10-przykazaniami. Wierzę, że każdy człowiek niezależnie czy to głowa Państwa czy pospolity Kowalski, jeśli swoją moralnośc opiera na dekalogu, nie zrobi nikomu krzywdy.  Jeśli wg Ciebie aborcja to kwestia sumienia i nie powinna mieć regulacji prawnych, to może pozwólmy by we wszystkim kierować się sumieniem. Jak ktoś Cię zastrzeli, to będzie to sprawą jego sumienia, pozwólmy ludziom dokonywać wyborów - kto chce niech kradnie, kto chce niech zabija, kto chce niech odłącza chorego śmiertelnie od aparatury....

Emilia napisał/a:

Kolejna kwestia - ateista też wie, jak odróżnić dobro od zła i potrafi tego nauczyć swoje dzieci.

Czyżby? Jeśli zabicie dziecka, czy płodu jak wam wygodniej, to wg ateisty nic złego, to ja mam wątpliwości czy potrafi odróżnić...

Emilia napisał/a:

W jego naukach nie ma drugiego dna, nie ma karzącego Boga, który tylko czeka na najmniejsze potknięcie by rzucić się karać i mścić. .

W mojej wierze też nie ma takiego Boga. Mój Bóg jest kochający, wybaczający, miłosierny, dobry.
W jakiej religii jest Bóg z Twojego opisu? Może w Mitologii greckiej?

Emilia napisał/a:

A Ty jako ponoć wierząca katoliczka jedziesz po ateistach i swoich wspólwyznawcach jak za przeproszeniem Bułgar po indyku. Więcej miłości bliźniego, dziewczyno!.

Nie jadę, tylko krytykuje postępowanie i postawy, które są wg mnie niesłuszne. Każdy ma do tego prawo. Nie potępiam ludzi tylko grzechy jakich się dopuszczają Mam wiele szacunku do każdego, próbuję zrozumieć Waszą filozofię życia i znależć wogóle takową, bo nie chce mi się wierzyć, że sądzicie, iż jesteśmy na świecie tylko po to by jeść, spać, rozmnażać się i .... korzystac z toalety.
Jestem wierząca, ale nie święta i nie fanatyczka. Grzeszę, dokonuje czasami niewłaściwych wyborów, czasami nawet świadomie i z premedytacją.... Jestem tylko człowiekiem... Ale mam wyrzuty sumienia, żałuję tego co złe, nie wyznaję zasady: hulaj dusza, piekła nie ma. Mam perspektywe, że wierząc i żałując oraz mając chęć poprawy, wszystko będzie mi kiedyś wybaczone. A uczucie ogarniające po szczerej spowiedzi - mistyczne, najlepszy psychoterapeuta Ci tego nie zaoferuje.

29

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Karola, a uwierzysz, że są ateiści, którzy uważają, że eutanazja i aborcja są zabójstwem? Uwierzysz, że są ateiści, którzy uważają, że palenie papierosów jest złe?
Nie trzeba być katolikiem, żeby być tym rzeczom przeciwnym.

Ujednolicasz obraz ateistów, a tymczasem nie sposób to zrobić. Będą ateiści, którzy są za aborcją, będą tacy, którzy są przeciwko! Bez sensu jest pisanie, że wszyscy ateiści to tamto a tamto... Można coś napisać o ogólnych zasadach, którymi się kierują katolicy - bo takie istnieją. O ogólnych zasadach, którymi kierują się ateiści nie można napisać nic. Może tylko tyle, że nie wierzą w boga. W kwestii zasad moralnych nie można uogólniać, bo każdy ateista kieruje się innymi.
Przestań mówić 'wy ateiści'. Chcesz zrozumieć filozofię życiową ateistów? Musiałabyś poznać każdego z osobna.
Co do boga karzącego - poczytaj ST.... A od mitologii greckiej się odczep.

30 Ostatnio edytowany przez GetReal (2010-07-09 12:35:21)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Karola7908 my nie dajemy ci argumentow typu - "tak bo tak albo nie bo nie". Bardzo konkretnie wypisalysmy dlaczego nam sie nie podoba mieszanie Kosciola do polityki. Achch, Emilia, November, Szczurunia  napisaly Ci konkretnie a Yvette nawet elegancko wypunktowala rzeczy ktore dla osob innych wyznan albo niewierzacych sa problemem.
Przypominam ze Polska jest panstwem swieckim a nie wyznaniowym.

karola7908 napisał/a:

No chyba jesteś lekko nielogiczna w tym co piszesz.... Kościół jest przede wszystkim właśnie dla niewierzących, dla wszystkich grzeszników, aby ich nawracać a nie po to, by wsród swoich wyznawców śpiewać alleluja i tworzyć kółko wzajemnej adoracji.

Kosciol tak jak wszystkie instytucje innych wyznan jest od tego by nauczac ale nie narzucac swojej wiary. Jest od tego by osoby tego konkretnego wyznania mogly praktykowac swoja religie, spotykac sie w miejscach do tego przeznaczonych, studiowac swoje pisma i jak najbardziej tworzyc kolka wzajemnej adoracji oraz spiewac alleluja tak dlugo, czasto i glosno jak im sie podoba o ile nie zaklocaja ciszy nocnej big_smile
Moj profesor od logiki nie mial do mnie zastrzezen i dal mi nawet 5 wiec chyba nie jest tak zle big_smile big_smile

karola7908 napisał/a:

Gdybyś znała choć podstawy Biblii

ble ble ble... gdybys znala podstawy Koranu, przeczytala Bagawatgite lub Sutre Serca albo wyklady Nagardzuny to tez bys mogla sie dowiedziec ciekawych rzeczy smile Ale nie o to chodzi big_smile

karola7908 napisał/a:

Ale nie wyobrażam sobie czym sie kierujesz i gdzie Twoja logika, jeśi piszesz że mają zostawić niewierzących w spokoju?

Kieruje sie podstawowym prawem do wyznawania swojej wlasnej wiary, warosci, etyki i moralnosci mojego wyznania. I zgodnie z tym swiatopogladem chcialabym moc jako obywatel Polski, kraju swieckiego- miec wybor dotyczacy pewnych aspektow mojego zycia i mojej rodziny. Ten wybor mam jednak ograniczony albo go nie mam dlatego ze jest niezgodny ze swiatopogladem Kosciola. Nie jest to moj swiatopoglad ani mojego wyznania.
Kosciol nie ma prawa narzucac swojego swiatopogladu innym. Ma prawo mowic Katolikom co jest zgodne a co jest niezgodne z naukami Kosciola. Powinni zostawic osoby innych wyznan albo niewierzacych w spokoju i zajac sie swoimi owieczkami big_smile

Ohhh, znowu ta logika ;D

karola7908 napisał/a:

Jeśli piszesz z jednej strony, że ludzie niewierzący i innych wyznań mają swoich nauczycieli, to chyba wiesz, że każde wyznanie próbuje przeciągnąć człowieka na swoją stronę....

W wypadku KK ciezko nie zauwazyc big_smile Nie kazde wyznanie probuje "przeciagnac" na swoja strone - np buddyzm, naucza ale nie nawraca i nie podbija sobie statystyk ;D Nigdy nikt z Krishnowcow tez nie probowal mnie "przeciagnac". Doswiadczenia tego typu mialam tylko z KK i muzulmanami big_smile

karola7908 napisał/a:

Kościół nie propaguje zła, zabijania, kłamstwa, złodziejstwa, nie wiem skąd taki bunt i niechęć do takich wartości z Twojej strony.

Czy ja gdzies napisalam ze Kosciol propaguje takie wartosci?
Ja tez nie wiem skad taki bunt, moze pokaz mi ten moj bunt i niechec do takich wartosci, konkretnie w ktorej linijce mojego tekstu to dostrzeglas to bedzie latwiej mi rozwinac ten temat big_smile

karola7908 napisał/a:

Nie podejrzewam Cię o aż tak wielki brak rozsądku, byś nie mogła pojąć że na tym polega misja kościoła, czy jakiejkolwiek religii - nawracać, wskazywać właściwą drogę. Z pewnością ogarniasz tę ideę...

Wskazywac wlasciwa droge - jak najbardziej (swoim wlasnym wyznawcom), narzucac wlasne wartosci innym wyznaniom - Nie. Jest to jak najbardziej zdrowo - rozsadkowe podejscie. Co jesli ja nie chce byc nawracana? KK wskazujacy wlasciwa droge innym wyznaniom? - to juz jest aroganckie.

karola7908 napisał/a:

Dlaczego nie burzysz się, że np Świadkowie Jehowy nachodzą nas w domach, że Hari Krisznowcy wciskają kadzidełka na ulicy, by pokazać jacy są mili i jak bardzo Cię kochają, jak chętnie Cię zobaczą w swoich szeregach... To nie jest mieszanie się w cudze życie?

Swietny przyklad podalas i moze teraz zobaczysz i zrozumiesz o co nam chodzi:
Mam prawo zrobic sobie transfuzje krwi mimo tego ze nie jest to zgodne z wiara Swiadkow Jehowy - im wiara zabrania i tego nie robia ale jednoczesnie nie zakazuja innym wyznaniom. Tym sposobem nie mieszaja sie w cudze zycie.
Moje dziecko w szkole tez nie musi odspiewywac Hare Krishna kazdego ranka big_smile  To ze dadza kadzidelka mi nie przeszkadza a nawet podziekuje bo ladnie pachna. Swiadkom Jehowy wystarczy ze powiem z 2 razy ze nie jestem zainteresowana dyskusa na temat Krolestwa Bozego i przestaja mnie nawiedzac. I w tych konkretnych 2 przypadkach nie jest to mieszanie sie w cudze zycie.
Jesli jednak odwiedzam moja mame a akurat chodzi ksiadz po koledzie i  zaczyna zameczac mnie pytaniami dlaczego moje dziecko jest nieochrzczone, kiedy je ochrzcze i dlaczego jeszcze tego nie zrobilam i ze wlasnie grzesze i zaczyna wpisywac je do kartoteki koscielnej to jest juz wchodzenie w moje zycie.

karola7908 napisał/a:

Otóż, gdyby Kościół wg Twojej teorii i zgodnie z Twoim naiwnym marzeniem dał spokój niewierzącym, ja oraz miliony innych nigdy nie dowiedzielibyśmy się o Jezusie, o Jego pięknych i ponadczasowych naukach, wartościach. Nigdy nie byłoby papieża Jana Pawła II tylko jakiś tam Karol Wojtyła. Nie byłoby Świętego Pawła, który zanim uwierzył w Boga był zbrodniarzem i wielkim grzesznikiem...

Moje naiwne marzenie to prawo do wlasnego wyznania zapewnione w konstytucji - to tyle w kwesti teorii, w praktyce KK narzuca innym co maja robic a czego nie robic w imie swoich wlasnych wartosci ktore niekoniecznie sa punktem widzenia osob innych wyznan.
Wiesz w jaki sposob miliony dowiedzialy sie o Jezusie? Nie bylo to ani piekne ani mile. Co z tego ze przekazywano ponadczasowe wartosci, milosci do blizniego etc, skoro sposob w jaki to robiono zaprzeczal wszystkiemu co mowil Jezus big_smile Na ten temat mozna zalozyc osobny temat.

karola7908 napisał/a:

Jeśli nie ma dla Ciebie znaczenia 10 przykazań, nie będzie miało dla Ciebie znaczenia działanie poza prawem, oszustwo, przekupstwo itp.

Czyli w skrocie wg tego co tu napisalas jesli nie jestem Katoliczka wyznajaca 10 przekazan ktore Mojzesz przytargal z gory Synaj -  jestem szumowina popierajaca oszustwo, kradzieze, przekupstwo etc. i nie mam zadnych wartosci moralnych.  Nawet nie wiem co Ci tu napisac...zatkalo mnie... powaznie w ten sposob myslisz o ludziach innych wyznan?
Moze  powinnas zagladnac do tekstow Wojtyly albo Ksiedza  Tischnera.


karola7908 napisał/a:

Jeśli w klasie jest większośc dzieci z rodzin katolickich, nie widzę przeciwskazań do umieszczania w ich szkole krzyża, który niczego nie narzuca swoją obecnością i dla ateisty jest gadżetem bez znaczenia. Gdybym była ateistką, mógłby sobie wisiec na ścianie krzyż, kwadrat, kokardka, kapelusz albo wielki kamień i choćby wszyscy byli przekonani że jest magiczny, padali przed nim na ziemię, a ja w to bym nie wierzyła, to nie miałabym nic przeciwko jego obecności. Chyba że czułabym, że coś jest na rzeczy, chyba że miałabym wątpliwości ze może faktycznie ten kamlot jest czarodziejski, wtedy by mnie intrygował, zmuszał do zastanowienia, może przez to wkurzał. Podobnie jest z krzyżem.

Wiem ze Ty nie widzisz przeciwskazan bo jako Katoliczce tobie nie przeszkadza. Mi jako osobie innego wyznania krzyz przeszkadza i narzuca sie swoja obecnoscia i nie sa to dla mnie jakies zlaczone 2 patyki. Nie traktuje krzyza jako gadzetu bez znaczenia - jest to wazny symbol religijny ( musze Ci to tlumaczyc?). Nie jest to symbol mojego wyznania ale mam do krzyza szacunek taki sam jak do symboli wszystkich innych religii. W szkole jako miejscu publicznym i swieckim powinny wisiec wszystkie symbole religijne albo zaden. Wg mnie zaden wlasnie z tego powodu ze jest to miejsce publiczne. Religia zas jest prywatna sprawa kazdego czlowieka.
Czy osoba innego wyznania niz Katolickie moze powiesic w szkole publicznej symbol swojej religii?

karola7908 napisał/a:

Jestem pewna, że ateiści pokazują od małego dzieciom co dobre a co złe, ale wg swojego uznania. To co jest złe wg katolika wg ateisty złem byc nie musi.

Dlatego kazdy podejmuje decyzje na podstawie wlasnej wiary i swojego swiatopogladu i ponosi konsekwencje swoich dzialan. Ateista nie ma prawa narzucac np Katolikowi aborcji ale Katolik nie ma prawa zakazywac aborcji ateiscie.
Mozecie razem usiasc, porozmawiac, pokazac moze inne wyjscie w tej sytuacji moze pomoc w jakis sposob ale Kosciol nie moze zakazac aborcji i wytykac palcami osoby ktore aborcje przeprowadzily tylko dlatego ze jest to niezgodne ze swiatopogladem Kosciola. I tylko o to chodzi.


Czy jestem naiwna myslac ze Polska powinna byc dla wszystkich a nie tylko Katolikow?
Czy Katolicy faktycznie w Polsce sa wiekszoscia czy moze po prostu swiatopoglad Kosciola jest narzucony wlasnie przez mieszanie sie tej instytucji do polityki i zaleznosci wielu politykow od Kosiciola?

31 Ostatnio edytowany przez november (2010-07-09 12:16:18)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Karolo sformułowałam tamtego posta możliwie dla mnie jak najłagodniej. Jestem ateistką także i w wielu miejscach się z Tobą po prostu nie zgadzam. Wychodzisz z założenia, że ateista ma inne spojrzenie na dobro i zło i to prawie tak, jakbyś mówiła, że dla nas zabicie kogoś nie stano problemu, lub też dywagujemy kiedy może być dobre... Sądzę, że wielu z nas kieruje się bardzo ścisłymi zasadami, które wynikają z jakiejś etyki i sądzę, że robienie czegoś, co wewnętrznie uważamy za złe jest dla ateisty większym ciężarem, gdyż nosi on winę jedynie w sobie, nie szukając tłumaczenia, że jest człowiekiem - istotą ułomną, stworzoną przez boga - i ma prawo się mylić. (to moje osobiste odczucia). Będąc ateistką, uważam się jednocześnie za osobę bardzo uduchowioną, z systemem wartości. - i pewnie myśli tak wielu z nas. Oczywiście wszędzie wkrada się relatywizm. Jeśli np. papież śmiało i bez ogródek potrafi powiedzieć, że prezerwatywy są tylko przyczyną zła - patrząc w oczy ludziom, których tysiące umierają na AIDS - to ja się zastanawiam już, czy przypadkiem nie chodzi po prostu o to, że antykoncepcja jest złem bo tak sobie powiedział kościół i za przeproszeniem głęboko ma prawdziwą ludzką krzywdę...

Przytaczasz fragmenty o radości z nawrócenia niewiernego... Ok, tak faktycznie jest napisane i jedną z działalności KK jest "nawracanie", nie mniej jednak powiedziane także zostało, że każdy człowiek ma wolną wolę, by właśnie dokonywać wyboru i również oddzielać "cesarskie" i "boskie".
Zgadzam się z yvette - jeśli katolicy nie zrobią czegoś bo zakazuje im tego religia - to dlaczego zakazuje się tego osobom, których wyznanie nie stoi z tym "zakazem" w sprzeczności lub kiedy działanie jest dozwolone prawnie (przykład yvette z 14-latką, Alicja Tysiąc, i wiele innych, którym przez postępowanie "mądrych"KK wyrządzono ogromną krzywdę)

Pojawiła się tu definicja demokracji. Owszem są to rządy powszechne, w których społeczeństwo zrzeka się części uprawnień, na rzecz rządzących sprawujących władzę w imieniu ludu. Nie mniej jednak twórcy terminu demokracji - ludzie światli - obok przytaczanych "rządów większości" dodają zawsze "z poszanowaniem wszelkich praw mniejszości . Dlatego właśnie prawa ustalane być powinny bez nacisków ze strony kościoła, a ich przywódcy wybierani przez ludzi i według ich uznania, a nie ze strachu, przed "grzechem". Jak powiedziałam - ci, którzy nie myślą samodzielnie, zagłosują tak, jak każe ksiądz, choćby nie wiem kogo popierał. Jeśli episkopat powiedziałby nagle, że lewicowy kandydat jest dobry, to "baranki" głosowałyby na niego, bezrefleksyjnie.

32

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

Czyżby? Jeśli zabicie dziecka, czy płodu jak wam wygodniej, to wg ateisty nic złego, to ja mam wątpliwości czy potrafi odróżnić...

Nie podoba mi się Twój ton i Twoje uogólnienia. Tu nie podziału na my i wy. Jetsem katoliczką tak, jak i Ty i nie życzę sobie, żebyś mnie oceniała na podstawie kilku wypowiedzi. Nie jesteś w stanie zajrzeć do mojego serca, nie znasz mnie, a mimo to oceniasz.
Poza tym - maŁo wiesz o ludziach, skoro generalizujesz i twierdzisz, że każdy ateista jest wrogiem życia. Otóż muszę Cię rozczarować - nie każdy, znam niewierzących, którzy są przecinikami aborcji. Niestety KK nie posiada monopolu na moralność.

karola7908 napisał/a:

W mojej wierze też nie ma takiego Boga. Mój Bóg jest kochający, wybaczający, miłosierny, dobry.
W jakiej religii jest Bóg z Twojego opisu? Może w Mitologii greckiej?

Daruj sobie ten uszczypliwy ton, dobrze wiesz o czym mówię.

karola7908 napisał/a:

próbuję zrozumieć Waszą filozofię życia i znależć wogóle takową, bo nie chce mi się wierzyć, że sądzicie, iż jesteśmy na świecie tylko po to by jeść, spać, rozmnażać się i .... korzystac z toalety.
Jestem wierząca, ale nie święta i nie fanatyczka. Grzeszę, dokonuje czasami niewłaściwych wyborów, czasami nawet świadomie i z premedytacją.... Jestem tylko człowiekiem... Ale mam wyrzuty sumienia, żałuję tego co złe, nie wyznaję zasady: hulaj dusza, piekła nie ma. Mam perspektywe, że wierząc i żałując oraz mając chęć poprawy, wszystko będzie mi kiedyś wybaczone. A uczucie ogarniające po szczerej spowiedzi - mistyczne, najlepszy psychoterapeuta Ci tego nie zaoferuje.

I znowu Cię rozczaruję. Nikt z jak to nazywasz "nas" nie jest taki piszesz. Po prostu mamy zdroworozsądkowe podejście do życia i wiary, nie fanatyzujące. Jestem katoliczką i mam prawo do krytyki swojego Kościoła, nie tylko do wiecznej adoracji całego kleru i ich pomysłów.

33

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Przeczytalam Wasze argumenty i nadal wydaje mi się że jednak nie macie racji... Moim zdaniem kościół nie miesza się do polityki, tylko ludzie zaangażowani w politykę, będący jednocześnie katolikami uchwalają ustawy itd zgodne ze swoim sumieniem i światopoglądem. To nie wina Kościola de facto,że aborcja jest nielegalna tylko naszej wiary, a dokładnie mówiąc Boga, który ściśle określił ludziom jak powinni żyć i jakimi zasadami się kierować. Ci którzy w niego wierzą, kierują się tymi przykazaniami, trudno by o nich zapominali angażując się w politykę. Polityk nie głosujący za eutanazją, sprzeciwia się jej nie dlatego, że kościół, czy ksiądz naciska, tylko dlatego że takie ma wartości moralne wynikające z wiary.
Przepraszam za uogólnienia co do ateistów, przepraszam Cię November, faktycznie głupio to zabrzmiało z mojej strony, nie myślę że ateiści są za zabijaniem itp, jednak nie wierząc w Boga łatwiej jest przymknąć oko na pewne sytuacje zyciowe, gdzie nie zawsze wszystko jest białe lub czarne. Jak napisałam w którymś poście, mój tata był ateistą, choćby dlatego wiem że ten kto nie wierzy w Boga nie jest jakimś wyzutym z moralności zwyrodnialcem. Nie traktuję ateistów jako wrogów, przepraszam bardzo jeśli kogoś uraziłam.
November, czuję że jesteś bardzo mądrą i fajną dziewczyną, Twoje wypowiedzi są bardzo logiczne, rozsądne i jak już wsppomniałam poprzednio, miło się je czyta i miło się polemizuje, bo jest w twych postach dużo merytorycznych argumentów, bez negatywnych emocji względem siebie nawzajem.
Ja nie jestem bezkrytyczna względem kościoła, wiele zachowań i postaw kleru mi nie odpowiada. Często się zdarza, że ksiądz pięknie mówi na kazaniu, ale żyje całkiem inaczej, burząc autorytet kościoła. Jak ateista ma uwierzyc w Boga, jak ma wysłuchać ksiedza, który mówi o Bogu a żyje sprzecznie z tym co mówi? Żenada. Taki ksiądz jest nieprzekonujący, zniechęca i wręcz odstrasza... czasem myślę, że niektórzy faceci zostają księzmi, nie z powołania, tylko jest to dla nich zawód jak każdy inny, taki wybierają sposób na życie... Niektórzy nie wierzą nawet w Boga, żyją po swojemu, ale mają talent np do pięknych kazań.. Sama w młodości bardzo byłam zaangażowana w kościól, należałam do tzw oazy, a wszystko za sprawą księdza, który porwał mnie swoją charyzmą. Był poprostu niesamowity. Dzięki niemu do kościoła przychodziły tłumy. Potrafił przełożyć znaną, dla niektórych nawet nudną ewangelię na obecne czasy, chciało się wcielać wszystko w życie, ja pod wpływem jego kazań bardzo zmieniłam swoje postępowanie i myślenie,a moja wiara do tej pory stricte tradycjonalna nagle stała się żywa i miała faktyczne przełożenie na to co robię. Ksiadz ten był po studiach,po psychologii, więc po spowiedzi człowiek czuł się wniebowzięty, bo ksiądz  potrafił wysłuchać i faktycznie pomóc w słabościach charakteru, w problemach, a nie jak wielu księzy wysłucha odklepanycvh grzechów, rzuci każdemu tą samą gadkę i za pokutę zada 10 razy zdrowaś mario i pięć razy ojcze nasz.... a potem człowiek wracał do tych samych przyzwyczjeń, grzechów... Ten ksiądz, o którym piszę  dzięki wymaganiom jakie zadawał jako pokutę, zmieniał człowieka, po każdej spowiedzi stawałam się coraz lepszym człowiekiem i wiele grzechów wyeliminowałam wogóle ze swojego życia. Po 3 latach ksiądz "odszedł do innej parafii" a faktycznie zamieszkał z kochanką i dzieckiem w innej części miasta. Autorytet upadł, a mój światopogląd zatrząsł się w posadach. Wtedy się zbuntowałam. Zaczęłam zyc bezbożnie, ale szybko zrozumiałam że wierzę przecież w Boga a nie w księdza. To Jezus jest dla mnie autorytetem, a nie człowiek, który został księdzem. Wprawdzie od ksiedza człowiek oczekuje szczególnej postawy, świadczenia swoim życiem że to co głosi jest prawdą, dlatego nie dziwię się ze dla ateistów kościół wydaje się mało wiarygodny. Kler a nawet Ci zdeklarowani katolicy żyją nieraz gorzej od tego, kto w Boga nie wierzy. PISowcy szczególnie mnie odstraszają.... Bardziej konfliktowych i zacietrzewionych ludzi nie znam.
Mimo to nie obwiniam kościoła, czyli kleru,  za wtrącanie się do polityki. Moim zdaniem ateiści oraz Ci tylko z nazwy "katolicy" powinni skierować raczej swoje pretensje do prawdziwie wierzących polityków i do wierzących wyborców, że ich Bóg takie zasady moralne im wyznaczył.
P.S. Rozumiem że dla nie jednego ateisty czy kogoś innego wyznania jest uciązliwe że czasem nie ma wyboru....że jeśli chciałby dokonać aborcji czy eutanazji, a jest zakazana przez tych, którzy uważają ją jako zabójstwo, musi działać poza prawem. Dla mnie osobiście, jako osoby wierzącej, jest to taka sama sytuacja jakby złodziej lub morderca buntował się że nie może ukraść ani zastrzelić drugiego człowieka, bo prawo mu zabrania....wiem, że to brzmi strasznie, ale tak właśnie to odbieram. Problem krzyży w szkołach potrafię teoretycznie zrozumieć. Moim zdaniem, skoro większośc dzieci jest katolikami, to nie jest to nic złego że wisi w ich klasie. Mniejszośc powinna to uszanować. Przecież krzyż nie jest czymś obraźliwym, niczego sam w sobie nie wymaga od niewierzących, nikt nie musi się na jego widok przeżegnac.
Chciałabym też z ciekawości zapytać  niewierzących, które z zasad chrześcijańskich są dla was nie do przyjęcia, przed czym się buntujecie? Rozumiem, że jeśli ktos nie wierzy, to nie będzie chodził do kościola czy spowiedzi, nie weźmie ślubu kościelnego...ale jesli chodzi o zasady międzyludzkie typu "zawsze wybaczaj" "nadstaw drugi policzek" nie kradnij, nie zabijaj, kochaj i szanuj drugiego, nie zdradzaj, nie kłam, nie napalaj sie na cudzą żonę czy męża, szanuj rodziców itd itd Co w tym jest nie do przyjęcia?

34 Ostatnio edytowany przez november (2010-07-12 14:01:22)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

P.S. Rozumiem że dla nie jednego ateisty czy kogoś innego wyznania jest uciązliwe że czasem nie ma wyboru....że jeśli chciałby dokonać aborcji czy eutanazji, a jest zakazana przez tych, którzy uważają ją jako zabójstwo, musi działać poza prawem. Dla mnie osobiście, jako osoby wierzącej, jest to taka sama sytuacja jakby złodziej lub morderca buntował się że nie może ukraść ani zastrzelić drugiego człowieka, bo prawo mu zabrania....wiem, że to brzmi strasznie, ale tak właśnie to odbieram. Problem krzyży w szkołach potrafię teoretycznie zrozumieć. Moim zdaniem, skoro większośc dzieci jest katolikami, to nie jest to nic złego że wisi w ich klasie. Mniejszośc powinna to uszanować. Przecież krzyż nie jest czymś obraźliwym, niczego sam w sobie nie wymaga od niewierzących, nikt nie musi się na jego widok przeżegnac.
Chciałabym też z ciekawości zapytać  niewierzących, które z zasad chrześcijańskich są dla was nie do przyjęcia, przed czym się buntujecie? Rozumiem, że jeśli ktos nie wierzy, to nie będzie chodził do kościola czy spowiedzi, nie weźmie ślubu kościelnego...ale jesli chodzi o zasady międzyludzkie typu "zawsze wybaczaj" "nadstaw drugi policzek" nie kradnij, nie zabijaj, kochaj i szanuj drugiego, nie zdradzaj, nie kłam, nie napalaj sie na cudzą żonę czy męża, szanuj rodziców itd itd Co w tym jest nie do przyjęcia?

Rozumiem Twój tok myślenia. Racja - dla ludzi, którym wiara zakazuje pewnych rzeczy czy przyjmowania jakichś postaw, naturalne jest dążenie do tego, by uniemożliwić czynienie "złego" także innym. Jednakże mamy wolny wybór i żyjąc w demokratycznym, laickim kraju powinniśmy liczyć na rozsądne prawa. Krótko mówiąc właśnie w chwilach takiego sporu Państwo jest tym podmiotem, którego zadaniem jest rozgraniczenie tych spraw. Państwo powinno prawem akceptować dążenia większości, szanując mniejszość - zatem jeśli krzyż nikogo nie razi - nie będzie też gwiazda Dawida, czy też symbole religijne muzułmanów. Mniejszość powinna uszanować krzyż, tak jak większość powinna uszanować inne symbole. I niestety właśnie tu jest problem, bo z tą tolerancją w Polsce jest bardzo źle.
Co do Twojego pytania - owszem, od zawsze były sprawy, które bulwersowały mnie w religii. Nie mniej jednak stwierdziłam sama, że bóg jest mi zbędny. I tyle. Nie mam zamiaru brać ślubu kościelnego. Nie jestem hipokrytką. Ale odwrócę pytanie - jak np. katolik, który uważa się za wierzącego idąc do spowiedzi i przykładowo spowiadając się z seksu przed małżeńskiego może nie być hipokrytą? Podchodzenie do spowiedzi zakłada postanowienie poprawy. Sądzę, że ci, którzy na seks się zdecydowali, nie zrezygnują z niego... Będą po prostu szukać sami swoich usprawiedliwień i dywagować co jest dla nich grzechem, a co nie. Słowem - wybierać sobie to co im pasuje, a co nie.
Mimo wszystko jednak myślę, że to już jest wchodzenie w czyjeś sumienie i jest mi to zbędne. I jeszcze druga sprawa - ilu znasz ludzi, którzy nadstawiają policzek? Wszystkie "zasady", które wymieniłaś są na ogół uznawane za dobre. Wiążą się one z religią, ale osobiście staram się pamiętać, że każda religia opiera się na podbudowie etyki. I stąd są pewne zasady, które czy to jako laickie, czy jako religijne, zawsze będą uniwersalne.

35

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

Przeczytalam Wasze argumenty i nadal wydaje mi się że jednak nie macie racji... Moim zdaniem kościół nie miesza się do polityki, tylko ludzie zaangażowani w politykę, będący jednocześnie katolikami uchwalają ustawy itd zgodne ze swoim sumieniem i światopoglądem.

No tak tak też to widzę, pytanie jednak w tym kontekście trzeba poszerzyć   - czy mamy jako katolicy prawo robić z polski państwo wyznaniowe ? No bo mieszkają tu i ateiści i społeczności innych religii, którym te poglądy mogą być w jakiś sposób obce.

36

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Nie rozumiesz, karola, jednej bardzo podstawowej rzeczy. PRAWO jest dla wszystkich. PRAWO nie ma nic wspólnego z demokracją, ponieważ PRAWO nie obowiązuje większości, ale obowiązuje wszystkich jak leci.

I właśnie dlatego uważam, że dobry polityk powinien robić tak, żeby to PRAWO dawało równość wszystkim obywatelom, a nie szło po myśli własnego wyznania.
Polityk to jest praca jak każda inna. Ty idąc do pracy masz wykonywać swoje obowiązki, a nie nawracać, nie tego od Ciebie oczekują. Do obowiązków posła należy praca nad ustawami, które będą najlepiej służyły obywatelom/Polsce/itd, a nie jego rodzinie i współwyznawcom.

Jeżeli lekarz jest świadkiem Jehowy, jego obowiązkiem jest nadal wykonywanie transfuzji tam, gdzie jest konieczna oraz udzielanie informacji o szczepieniach, mimo, że sam ich nie popiera, bo raz jeszcze podkreślę, nie idziesz do pracy, żeby manifestować poglądy, ale po to, żeby wykonywać to, co do Ciebie należy i zarobić na życie. Kropka.

Zadawanie pytania tzw. niewierzącym, z jakimi zasadami życia katolickiego się nie zgadzają jest zupełnie niezwiązane z tematem - nikogo nie obchodzą reguły wiary, której nie wyznaje. Ale obchodzi go, że nie może w tym kraju wyznawać reguł własnego wyznania, że nie może wybudować meczetu bez protestów, mimo, że nowe kościoły za jego podatki powstają na każdym rogu itd - wróć do mojego pierwszego posta i odnieś się do każdego myślnika, a szybko zobaczysz, że z prawnego punktu widzenia nie masz podstaw do polemiki.

37

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
karola7908 napisał/a:

jednak nie wierząc w Boga łatwiej jest przymknąć oko na pewne sytuacje zyciowe, gdzie nie zawsze wszystko jest białe lub czarne.

Proszę, udowodnij  to, co napisałaś. Dalej uważasz, że ateista nie odróżnia tego co jest dobra a co złe? Nie wszyscy muszą mieć zasady spisane w księgach. Sumienie ma każdy, niezależnie od tego, czy wierzy czy nie.

W chrześcijanizmie nie przeszkadza mi raczej żadna zasada. No może jedzenie mięsa. Po prostu nie wierzę w to, że bóg istnieje, że są 'święci', że idziemy sobie gdzieś po śmierci. Jestem racjonalistką i już. Choćbym chciała, to nie zmuszę się do wiary. Czy to oznacza, że mam problem z rozróżnieniem dobra i zła?

38 Ostatnio edytowany przez GetReal (2010-07-13 23:38:18)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

"Art. 25.

   1. Koscioly i inne zwiazki wyznaniowe sa równouprawnione.

   2. Wladze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowuja bezstronnosc w sprawach przekonan religijnych, swiatopogladowych i filozoficznych, zapewniajac swobode ich wyrazania w zyciu publicznym.

   3. Stosunki miedzy panstwem a kosciolami i innymi zwiazkami wyznaniowymi sa ksztaltowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezaleznosci kazdego w swoim zakresie, jak równiez wspóldzialania dla dobra czlowieka i dobra wspólnego."

Bezstronnosc w sprawach przekonan religijnych, czyli panstwo nie wprowadza regulacji ktore odpowiadaja stanowisku albo  interesom jednego z wyznan.

Karola odpowiedz mi teraz ktore zwiazki wyznaniowe maja :
-przywileje celne?
-przywileje podatkowe?
-przywileje dotyczace zwrotu majatkow?
-przywileje dotyczace dotacji i darowizn?
-nauczanie swojej wiary w szkolach publicznych?
-dofinansowanie do budowy swoich swiatyn?
-swoj symbol w Parlamencie?

Ktore ze zwiazkow wyznaniowych forsuje ustawy zgodnie z wlasna etyka i dla wlasnych korzysci? Jak to sie ma do Konstytucji?
Czy ustawa dotyczaca In Vitro albo aborcji byla oparta na "autonomii i wzajemnej niezaleznosci": Panstwa od Kosciola, czy moze dyskusja zakonczyla sie na ogloszeniu przez Watykan, ze jest sprzeczna z ich etyka?
Spytano sie jaki stosunek do aborcji i In Vitro maja inne wyznania? Nikogo to nie interesowalo?

Moze warto by bylo przeprowadzic w tej sprawie referendum zamiast zmuszac wszystkich do swoich wlasnych "prawd objawionych"?

Najwyrazniej wszyscy sa rowni ale niektorzy rowniejsi.
Jak w takim razie ma sie to wszystko do Konstytucji i zapisie o rownouprawnieniu i bezstronnosci?

39 Ostatnio edytowany przez moniasta20 (2010-07-14 11:49:44)

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Ciekawy wątek i kontrowersyjna sprawa. To jakaś niedorzeczność, aby Kościół mieszał się do polityki, lecz tak jest i niestety...będzie. Jeżeli jedno radio pod rządami księdza z Torunia nie przestanie używać anteny jako nośnika agitacji, i stawać murem za jedną opcją polityczną...takim ludziom powinno się cofać koncesję!!! Ludzie ami pozwalają, aby Kościół mieszał się do polityki, widząc w osobach duchownych wzór cnót wszelakich i naiwnie słuchając.
Kościół się miesza do polityki, bo politycy za to dyrygują mediami, tymi państwowymi.
To jest błędne koło. ono tak się toczy i zamyka. A samo uzależnianie telewizji od władzy to ogromny krok w tył.

40

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Polecam przeczytać książkę Jacka Piekary "Przenajświętsza Rzeczpospolita". smile ciekawe spojrzenie na omawiany temat.

41

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
november napisał/a:

Polecam przeczytać książkę Jacka Piekary "Przenajświętsza Rzeczpospolita". smile ciekawe spojrzenie na omawiany temat.

Heh November czytając ten temat już dawno miałem napisać, że ta książka bardzo ciekawie przedstawia wizję polityki i kościoła w Polsce za parę lat;)

42

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(
moniasta20 napisał/a:

Jeżeli jedno radio pod rządami księdza z Torunia nie przestanie używać anteny jako nośnika agitacji, i stawać murem za jedną opcją polityczną...takim ludziom powinno się cofać koncesję!!! Ludzie ami pozwalają, aby Kościół mieszał się do polityki, widząc w osobach duchownych wzór cnót wszelakich i naiwnie słuchając.

Tu akurat podpiszę się obiema rękoma. To radio to jakaś żenada, ma się nijak do wiary katolickiej. To co można w nim usłyszeć to jedynie zaprzeczenie wszelkich chrześcijańskich postaw i zachowań. W żadnym innym radiu nie ma tyle jadu i nienawiści, mściwości i zacietrzewienia. Moja babcia katoliczka go słuchała i ufała bezgranicznie temu co tam usłyszala. Nie umiała się posłuzyć własną logiką i własnym sercem, tylko posłusznie jak to przysłowiowe cielę na niedzielę brała wszystko co powiedział ksiądz Rydzyk i jego ekipa za jedyną prawdę i słuszność. Przerażający jest obraz katolika, człowieka wierzącego w Boga w tym radiu. Oby nikt z niewierzących w Jezusa nie słuchał tej stacjii bo się zniechęci do Kościoła i odstraszy na dobre.

43

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Ostatnio byłam w kościele i kapłan przykazał, aby modlić się za całą ekipę Radia Maryja oraz za ojca Dyrektora, o zdrowie i wszelkie łaski potrzebne do kontynuowania ich "dzieła". Uśmiechnęłam się z politowaniem, bo skoro prosi się Boga o pomoc w szerzeniu Rydzykowego antysemityzmu, ksenofobii i spiskowych teorii, to obraża się i Najwyższego, i Jego Syna - Żyda. Dzięki Bogu, moje obie babcie nie są moherowymi beretami, znam jednak starszego człowieka, który, wprawdzie miły dla mnie, dobił mnie wręcz teoriami, że za całe zło na świecie odpowiedzialni są Żydzi.

44

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Tak krótko, bo więcej nie trzeba z mojej strony: jak tu już wiele osób powiedziało, głosujemy zgodnie z własnym sumieniem. Katolik czy ateista albo człowiek jeszcze innego wyznania, religii, filozofii etc. wie, dlaczego głosuje na tego czy innego polityka, dlaczego go popiera, dla jakich wartości, z jakiego powodu; i wybiera tak by być w zgodzie z samym sobą, a u wierzącego ma to jeszcze dodatkową sankcje religijną, odniesienie do Boga. Dla dobrego obywatela liczy się dobro Polski, jakieś te czy inne wartości, (może i własne powodzenie, bez urazy, to nic złego- ja też chciałabym, żeby mi było w Polsce dobrze- tu, nie gdzie indziej)- uważa, że ten kandydat to przyniesie, gdy wygra. A teraz liczy się zgoda, pokój i gospodarczy rozwój. Jak zwykle zgadzam się z Emilią ( raczej).

Kościół, jeżeli uważa za grzech aborcję, eutanazję itp. kierując się Objawieniem i nauczaniem, to będzie mówił zawsze i wszystkim, ze to jest złe, choćby go mieli prześladować. A katolik nie poprze jakiegoś kandydata  z tego powodu i po to żeby te kwestie poszerzyć, może dla innych kwestii. Liczy się intencja. I przykro mi, że trafiacie na dziwnych, przykrych księży- bo wyzwisk być nie może!  A ja wiem że słyszenia, że ktoś nie dostał rozgrzeszenia u jednego ks-a,u następnego z tym samym przyszedł- dostał! odp. Albo stan duszy zmienił na lepszy ( czytaj: żal, poprawa itd.), albo ks. normalny się trafił, tego nie wiemy. Nie będzie źle, głowa do góry.[Ja też czasem na nich trafiam, np. na spowiedzi i pojadą po mnie jak po indyku, a wiem, że zdarza im się przesadzić bo surowy egzemplarz mi się w danej chwili trafił.]Choć jeżeli jest radykalny, to wcale nie. A skuteczny polityk i tak pójdzie z czasem na kompromis, żeby było ,, dla wszystkich". Tak jak jest z preambułą konstytucji i aborcją dzisiaj.

45

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Dla mnie każdy wierzący ma swoją wizją Boga i także tam, tzn. w kościele panuje ogromny relatywizm wartości moralnych. Byłam przez 15 lat bardzo zaangażowana, nawrócona i z wielkim zdziwieniem obserwowałam, że to, co dla mnie jest nie do pomyślenia, np. obgadywać bliźnich, bliźnim zupełnie nie przeszkadza, jeśli to oni obgadują oczywiście,  i odwrotnie: dla mnie słuchanie niechrześcijańskiej muzyki nie było problemem lub palenie papierosów (dla jasności - jestem niepaląca), a dla wielu moich współbraci był to problem ogromny itd. Przekonałam się też, że wierzący nie bardzo różnią się od niewierzących. Często wiara jest bowiem traktowana jako dowód świętości sam w sobie, powód do dumy i w gruncie rzeczy pychy: takie rozróżnienie: ,,my i świat": czyli ,,my święci i wy grzesznicy" było powszechne lub ,,tylko między nami istnieje prawdziwa miłość, przyjaźń, dobro także". Dla mnie najważniejsze są słowa Jezusa: kochaj bliźniego ... i przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, która tłumaczy, na czym ta miłość ma polegać lub o jawnogrzesznicy i słowa Jezusa: kto jest bez grzechu niech rzuci kamieniem. Moje doświadczenie życiowe jest takie, że to ludzie religijni zdecydowanie częściej rzucają. Dziś uważam, że religia głównie kontroluje społeczeństwo i to jej podstawowy cel, hamować ludzkie popędy (to ma dobre i złe skutki, polecam ,,Białą wstążkę"), ale także pragnienia, często ludzi unieszczęśliwiać, np. żona, która ma w imię niesienia krzyża znosić męża alkoholika, przemocowca itd.

46

Odp: Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Epilenka, podpisuję się pod twoim postem obiema rękami.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Mieszanie się kościoła w Polsce do polityki :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024