Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo) - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PIERWSZA MIŁOŚĆ I RANDKI » Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1

Temat: Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Witam, jestem tutaj nowa. Chciałby się podzielić z wami moją historią i poprosić Was o radę, bo już sama nie wiem co mam zrobić... (proszę o cierpliwość)
Mam 18 lat, ogólnie nigdy wcześniej nie miałam chłopaka, ciągle myślałam że żaden się mną nie zainteresuje (kompleksy, brak pewności siebie, wielka nieśmiałość w szczególność do chłopaków itp..). Tak się złożyło, że 4 miesiące temu zaczęłam umawiać się z chłopakiem z mojej klasy. Już rok wcześniej słyszałam, że mu się podobam, ale nie przywiązywałam do tego uwagi, uznałam  to za jakiś żart, a poza tym wolałabym aby sam mi to powiedział. Byłam strasznie nie pewna z początku, ale w końcu ciekawość posiadania chłopaka, te całe randkowanie, pocałunki, których nigdy nie poznałam wzięły górę i postanowiłam spróbować, nie się bawić, ale spróbowąć, może nawet zakochać. Z początku było mi ciężko się przemóc do czegokolwiek, nawet patrzenia mu prostu w oczy (niestety do teraz mi to nie wychodzi w 100%). Później długie przytulenia na chodniku (z dala od ludzi, bo też nie chcę aby ktoś patrzył), długie rozmowy, z czasem zwykłe cmoknięcia i pocałunki. Ogólnie od samego początku związku nie byłam przekonana do tego wszystkiego, uznawałam że się nie nadaję, że jestem okropną dziewczyną i powinien znaleźć sobie inną, ale On zawsze mnie uspokajał mówił, że mnie kocha i poczeka, że nie ma nic na siłę, że kiedyś też go pokocham. Przeważnie co miesiąc była taka rozmowa typu "powinniśmy zerwać, nie pasuję do tego, lepiej żebyśmy byli przyjaciółmi..."... Wiem, że bardzo go tym krzywdziłam, zdawałam sobie z tego sprawę, dlatego też cięgle się bałam czy robię dobrze będąc z nim. To tak jakbym się nim bawiła, jego uczuciami, źle się z tym czułam. Nie jest On jakimś typowym playboyem czy coś, bardzo miły i dobry z niego chłopak, szczerze mnie kochający. Mimo wszystko w głównej mierze nie potrafiłam zaakceptować chyba jego wyglądu (tak wiem to okropne). Jeżeli pominąć charakter (mało stanowczy, a lubię kiedy chłopak wie co chce) to z wyglądem i ciałem słabo hmm  no ale co prawda prawdziwie mnie kocha, jest wierny, bardzo cierpliwy, świata poza mną nie widzi. Mimo wszystko mam taką jakąś blokadę i nie potrafię się przełamać, nie potrafię go jakoś zaakceptować, myślę że może mi przejdzie, ale nie chcę się i jego oszukiwać...
Zawsze była sama, nigdy nie lubiłam zwierzać się ludziom, nigdy nie miałam takiej "prawdziwej przyjaciółki", nie potrafię też ufać innym, zaraz myślę, że nie lubią mnie i będę źle mi życzyć. Cieszyłam się, że mam Jego, może nie całkowicie, ale bardzo mocno mu zaufałam. Niestyty jakoś nie czułam tej całej miłość, bardziej nic nie czułam, taką pustkę, dlatego wolałam przyjaźń, wsparcie. Od początku nie ciągnęło mnie do całowania czy ciągłego przychodzenia do chłopaka (lub on do mnie), wolałam przytulasy, ale też nie cały czas. Wydaję mi się że byłam obojętna. On to najchętniej przebywałby ze mną każda sekundę do końca życia, ja już miałam tego dość. Nie tęsknię tak jak On, więc nie chcę się z nim widzieć (czy 2 razy w tygodniu, w wakacje to mało?).
Koniec końców kilka dni temu zdecydowałam, że zerwę z nim, bo i tak nie mam do niego żadnych większych uczuć, chciałabym przyjaźni, nic więcej i myślę że byłby szczęśliwszy z inną. Znosłam to bez żadnych problemów, koniec i już, jedyne co to pojawił się lęk czy aby na pewno dobrze zrobiłam i sumtek, bo mocno go tym skrzywidziłam. Załamał się, płakał całymi dniam, błagał że zrobi wszystko, że się zmieni tak jak chcę, ale mam go nie zostawiać, nawet troszkę się pociął, więc następnego dnia pojechałam sprawdzić, bo się martwiłam. Była rozmowa, że nie wiem co zrobić, że myślę że tak będzie lepiej. Może nigdy się w nim nie zakocham, a co jak spotkam innego chłopaka i to faktycznie będzie "To ten jedyny" to czy wtedy mnie zostawi? Gdy miałam wychodzić zmienił się, podjął decyzję i zgodził się na przyjaźń, a ja widząc jak cierpi, że poświęca swoje szczęscie, bo ja tego chcę, ale nie pokazując mi tego zaczęłam po prostu płakać, tuliłam go i płakałam, bo nie mogę go uszczęśliwić. Mówił, że zawsze będzie mnie kochąć i woli zostać sam do końca życia. Po powrocie do domu jeszcze trochę wylewałam łzy, przed snam też, oczy mam opuchnięte, ale już jest lepiej, uspokoiłam się i tak jakbym wróciła do bezuczuciowej siebie. Może gdybym nie przyjechała wtedy to zniosłabym to bez zbędnych myśli, ale z drugiej strony czy ta tęsknoty i smutek oznacza że go kocham? Czy powinnam przeprosić i znowu być razem (chociaz martwię się czy to nie będzie z litości hmm )? Czy lepiej poczekać z tydzień i jeśli bardziej zapomnę to znaczy że dobrze zrobiłam zrywając? Nie wiem czy postapiłam dobrze, trochę tak jakbym traciała coś ważnego, czego już nie będę mieć.. może lepiej było czekać w tym związku aż faktycznie się zakocham? No ale właśnie nie wiem jak wygląda miłość? Po czym ją poznam? Jestem jakby wyprana z uczuć, nie wierzę w miłość i nie umiem kochać (chociaz bardzo bym chciała się nauczyć, tylko nie wiem jak), ale lubie Go, lubię z nim przebywać, jestem do niego przywiązana, już się nawet uzależniłam od patrzenia na telefon czy czegoś przypadkiem do mnie nie napisał, tak jak wcześniej gdzie całymi dniami pisaliśmy ze sobą...  Naprawdę nie wiem już co zrobić...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Widzisz, do miłości nie można się zmusić, uczucia nie można wywołać na życzenie, ono jest, albo go nie ma.
Myślę że, uległaś presji " posiadania chłopaka ", typu mam 18 lat i nie jetem w związku, a wszyscy znajomi, mają pary. Wiedziałaś że, On chce z Tobą być, więc byłaś z Nim pomimo braku zaangażowania, facet Ci się nie podobał, dlatego zabrakło namiętności z Twojej strony, już nie wspominając o głębokich uczuciach. Dobrze zrobiłaś, kończąc tą znajomość, będąc z Nim krzywdziłaś Was oboje. I nie daj się brać na litość, oraz szantaż emocjonalny.
Moim zdaniem, jesteś młoda i masz czas zakochać się, kiedy się zakochasz, na pewno będziesz o tym wiedziała.

3

Odp: Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Myślałam, że może z czasem ta miłość sama przyjdzie, a wygląd zaakceptuję, niestety nie potrafiłam się przełamać, więc uznałam że lepiej będzie się rozstać. Poddałam się...
Jak napisałaś mi, że dobrze zrobiłam to ucieszyłam się z tego, ale z drugiej strony tęsknię. Piszemy ze sobą, ale nie tak jak kiedyś, brakuje mi Jego obecności, czuję się sama, ale wiem też że nie mogę oczekiwać od Niego, że będzie tak jak dawniej.
Skoro tak już mam to zostawić to będzie lepiej jak zapomnę, prawda? Jadąc, przechodząc tymi samymi ulicami co z Nim robi mi się smutno i pusto. Tak jakbym żałowała, wiem że straciłam coś ważnego i być może już nigdy nikogo nie znajdę, ale czuję też ulgę z powodu rozstania...
Dziękuję, teraz jestem pewniejsza, że dobrze zrobiłam i nie powinnam wracać do przeszłości i Niego.

4

Odp: Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Posłuchaj... czytając to wszystko, co napisałaś, w pewnym sensie widziałam siebie i relacje z moim pierwszym chłopakiem. Miałam podobną sytuację, tyle że on tak naprawdę nigdy mnie nie kochał, bo na moje ''rozstańmy się, bo ja nic nie czuję'', odparł obojętne ''ok''. Twoja sytuacja jest bardziej skomplikowana, bo chłopak naprawdę się zakochał. Niestety nikogo nie można zmusić do miłości, do uczucia, bo jeśli absolutnie nic nie podoba nam się w drugiej osobie, to żadne błagania nic nie dadzą. Postąpiłaś słusznie i absolutnie nie powinnaś się obwiniać za to, że on się pociął. Bierze Cię na litość i stosuje szantaż emocjonalny. To on musi zrozumieć, że płaczem i samookaleczaniem się, nie sprawi, że nagle coś do niego poczujesz. Ty nic nie poczujesz i nie pokochasz go, bo on tak chce. Owszem, próbowałaś, ale nie wyszło.
Uważam też że dla dobra obojga powinniście urwać kontakt absolutnie. Nie pisać ze sobą, unikać wspólnych miejsc - tak będzie lepiej, bo przyjaźń w tym przypadku to chyba nie jest najlepszy pomysł. Żeby wymazać jego uczucie do Ciebie i Twoje poczucie winy, że go skrzywdziłaś, najlepsza będzie separacja.

5

Odp: Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Moim zdaniem to ty go kochasz tylko sama o tym nie wiesz albo wydaje Ci się że miłość to większe fajerwerki. Czekasz na tel, tęsknisz, miło spędza Ci się z nim czas .On Cię kocha być może za bardzo i to Cię razi , ponieważ trochę uczepił się Ciebie jak bluszcz

6

Odp: Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Próbowałam się zakochać, ale martwię się że może jednak te 4 miesiące to za mało czasu... Może trzeba było pociągnąć to jeszcze z miesiąc, dwa? Tylko właśnie z drugiej strony jestem jakaś tak bardziej wolna, ale jednak samotna.. Uczucia są naprawdę skomplikowane...
--Nina_J tak przeglądnęłam troszkę forum i znalazłam tą wypowiedź, Twoją (Temat: "Gdzie poznajecie swoje drugie połówki?" - nie mogę wrzucać linków niestety), w której napisałaś, że swojego męża poznałaś przypadkiem, ale nie podobał Ci się z wyglądu, ale za to miał piękne wnętrze. Okazał się wsparciem, byłaś przy nim sobą, zaufałaś mu. Czytając to poczułam, że jest to podobna sytuacja. Chciałam nawet napisać jaką prywatną wiadomość, aby dowiedzieć się czegoś więcej, ale jakoś nieśmiałość mnie wstrzymała (i troszkę brak czasu), aż tu nagle napisałaś smile Zastanawia mnie skoro to Twój mąż to znaczy, że jednak go zaakceptowałaś i pokochałaś? Ciekawi mnie czy to było trudne? Kiedy pomyślałaś, czy może byłaś pewna, że to miłość?
--anicorek87 nigdy nie byłam zakochana, jestem oziębła emocjonalnie jeżeli chodzi o te wszystkie uczucia i tak jak mówisz, zawsze wyobrażałam sobie miłość jak coś większego, mocniejszego i raczej nie powinnam się znudzić i być zła tym, że On mnie tak uwielbia i się o mnie troszczy hmm
Jestem pogubiona...

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PIERWSZA MIŁOŚĆ I RANDKI » Co robić? Dobrze zrobiłam? Czy to miłość? (będzie długo)

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018