heathcliff napisał/a:nie pracować (niech robią maszyny)
robić to, co się chce
wolne związki
seks
Innymi słowy żadnych obowiązków. Róbcochciejstwo poparte przekonaniem, że wszyscy są dobrzy i będą się radośnie i pogodnie realizować w świecie pokoju i zgody.
Niezupełnie.
Kwestia jest tego typu, iż dawniej ludzie musieli pracować, a i tak byli biedni, gdyż wydajność ludzkiej pracy jest znikoma. Po pojawieniu się maszyn wykonują one znacznie więcej pracy, bez udziału człowieka. Wkrótce pojawią się również inteligentne maszyny - dosłownie inteligentne, rozumiejące (komputer nie rozumie, może co najwyżej pozorować inteligentne zachowania).
Raptem parę dni temu IBM zaprezentował chip wzorowany na ludzkim mózgu. Kilka lat temu Jeff Hawkins (wynalazca metody wprowadzania pisma graffiti, używanej w komputerkach naręcznych, współzałożyciel firm Palm Computing i Handspring oraz fundator Redwood Neuroscience Institute) opublikował książkę zatytułowaną ?Istota Inteligencji: Fascynująca opowieść o ludzkim mózgu i myślących maszynach?, gdzie jest w ogólnych zarysach wyjaśnione, czym jest inteligencja (przewidywanie oparte na pamięci) oraz świadomość (przetwarzanie wspomnień w pamięci deklaratywnej), ale był wtedy techniczny problem z tworzeniem chipów z wystarczającą ilością połączeń zwrotnych.
Inne badania prowadzone są nad procesami starzenia. Kiedy te mechanizmy zostaną poznane (kwestia miesięcy lub kilku lat), średnia długość życia skoczy do kilkuset lat (700?).
Jak widać, koncepcja pracy ludzkiej staje się archaiczna i nie wytrzyma konkurencji techniki (to oznacza coraz większą trudność w znalezieniu pracy zarobkowej). Z drugiej strony wzrastająca średnia długość życia oznacza koniec systemów emerytalnych.
Więc nie będzie innego wyjścia jak wykorzystać potencjał techniki i zlikwidować konieczność pracy zarobkowej. Inna perspektywa byłaby makabryczna - zakaz dalszego rozwoju i stosowania techniki, aby urządzenia mogły zostać zastąpione przez ludzi, oraz zakaz przedłużania życia i ograniczanie opieki medycznej, aby ludzie umierali przedwcześnie. Tak dla zasady, bo życie ma być ciężkie (tak jak kiedyś zakaz stosowania chloroformu, bo rzekomo Bóg powiedział, iż kobieta ma rodzić w bólu).
W przyszłości owszem, ludzie będą pracować, ale dla przyjemności i ambicji, nie dla przeżycia. To wymaga zmiany mentalności, dzisiejszy człowiek nie poradziłby sobie w takim świecie. Ale tą przemianę już widać, ludzie stają się coraz bardziej kreatywni i aktywni, tworzenie czegoś nowego albo robienie tego co nikt wcześniej nie robił sprawia im przyjemność.
Co do wojen, w przyszłości będą one niepotrzebne. Konflikty wynikają z rywalizacji o ograniczone zasoby, a automaty mogą dostarczyć wszystkiego w dowolnej ilości. Nawet za darmo.
Dzisiaj ludzie pożądają rzeczy, bo świadczą one o ich statusie społecznym.
W przyszłości będą magazyny, z których każdy może wypożyczyć co mu potrzeba. Nawet jak sobie ową rzecz zatrzyma, to nic nie szkodzi, automaty uzupełnią zapasy, tylko po co miałby ją zabierać? Przecież w każdej chwili może pobrać z magazynu, więc robienie rupieciarni z mieszkania byłoby pozbawione sensu. A pieniądze też nie będą istnieć, więc rzeczy będą bez wartości.
heathcliff napisał/a:Przepowiednie, które się sprawdziły mnie nie interesują, po fakcie zawsze się przepowiadających pozytywnie ocenia, to wada naszego mózgu i trudno z nią walczyć.
Nie po fakcie, książki Raela się nie zmieniają w czasie. Można porównać to, co pisał 30 lat temu z tym co jest obecnie.
heathcliff napisał/a:Przepowiednie na przyszłość są identyczne z tymi na wszelakich stronach spiskowych, w dużej mierze zbieżne z prognozami "ekspertów" (nie ekspertów od przepowiadania, ale ekspertów w różnych dziedzinach, którzy przewidują przyszłość tych dziedzin).
Nie identyczne, zwolennicy spisków widzą wszystko w czarnych barwach.
heathcliff napisał/a:Jedynym konkretem byłaby data 2035, odległa dość, ale skoro mówisz, że wtedy "zdarzy się albo nie", a to właśnie mówisz, to jednak konkretem nie jest.
Innymi słowy raelianizm posiada cechę większości religii - jest nieweryfikowalny i niefalsyfikowalny.
Jest weryfikowalny. Ale skoro Rael mówi o ideach przyszłości, to wiele z nich na dzień dzisiejszy jest rudne do zweryfikowania, gdyż nauka jeszcze na to nie pozwala. Ale tych idei pozostaje coraz mniej, coraz więcej jest weryfikowanych.
Wcześniej wspominałem o teoriach fizyka Nassima Harameina, są one niemal identyczne z raeliańską ideą nieskończoności dużej i małej. Ewidentnie nie ma on pojęcia o raelianizmie, na zarysy teorii wpadł w wieku 9 lat.
Niedawno pewien naukowiec odkrył, że DNA emituje fale (Rael dawno temu wspominał o komputerze rejestrującym życie każdego człowieka, odbierającym fale emitowane przez DNA).
Najważniejszą niezweryfikowaną do tej pory kwestią jest powstanie życia na Ziemi zaledwie kilkadziesiąt tysięcy lat temu. I to chyba najbardziej zniechęca ludzi do raelianizmu, gdyż wydaje się absurdalne, wszyscy są przesiąknięci ideą ewolucji oraz tych "wielu milionów lat".
Są głosy przeciwne ewolucji, nawet wśród naukowców, ale ich koledzy nie chcą tego słuchać, gdyż uważają ich za kreacjonistów wierzących w nadprzyrodzone duszki. Ciekawe książki zawierające dowody przeczące ewolucji i długotrwałości istnienia życia na Ziemi pisze Hans-Joahim Zillmer, zbiera informacje ze źródeł naukowych i zestawia ze sobą ukazując ich sprzeczności.