Witam, nie wiem jak sobie poradzic z problemem, nie wiem czy to choroba, czy dam sobie z tym rade sama, ale zauwazylam ostatnio, ze mam powazny problem. Przez to, mamy trudnosci w zwiazku, chociaz moj partner jest bardzo cierpliwy. Jestem dorosla kobieta, po 40-tce, mamy niedlugo sie pobrac, przeszkadza mi ( napewno jemy tez) to, ze po przeczytaniu kilku artykulow na ten temat doszlam do wniosku, ze jestem od niego uzalezniona. Jestesmy razem ok 5 lat
Mam ogromne leki, ze go strace, chociaz nie daje mi do tego powodow, kazda kobieta z ktora on ma kontakt jest dla mnie realnym zagrozeniem, nawet jezeli tylko jest na zdjeciu, w filmie. Nie moge sabie poradzic z faktem, ze czasami oglada strony erotyczne, dostaje niewyobrazalnej histerii. Nawet na ulicy jak tylko zauwaze, ze kontem oka zerknie, popadam w przygnebienie i placze.
Rano , jak wychodzi do pracy ( wstaje wczesnie) musi mnie obudzic i powiedziec, ze wychodzi, bo gdybym sama sie obudzila i jego by nie bylo, popadlabym w taka histerie, ze musialby natychmiast wrocic. Nie moge zniesc mysli, ze bede bez niego tydzien tego lata juz od 2 miesiecy sie tym stresuje. Jak ma przyjechac troche pozniej z pracy, to musi mi powiedziec, bo jezeli go nie ma o wyznaczonej godzinie, to wpadam w panike i robie glupie rzeczy.W domu najlepiej jesli jestesmy sami, wtedy jest dobrze, natomiast jak sa inne osoby, a on skupia na nich uwage, to jestem niemila i powoli trace kontrole, bo zajmuje sie innymi ludzmi a nie mna, chociaz zdaje sobie sprawe, ze goscmi trzeba sie zajac, jednak nie potrafie nad tym panowac, to jakby we mnie byly dwie rozne osoby sklocone ze soba. Moglabym mnozyc te sytuacje, ale musialabym pisac tydzien no i kto by mial cierpliwosc to czytac, hmmmm
Nie chce tego, ale to jest silniejsze odemnie potrzebuje rady i pomocy
Kobieto, jeśli on wytrzymał takie jazdy przez 5 lat to musi bardzo Cię kochać... My Ci tu nie pomożemy - Ty zdajesz sobie sprawę, że Twoje zachowanie nie jest normalne, a mimo to nie umiesz tego opanować. Pozostaje Ci tylko psycholog i to w trybie pilnym...
Tak, masz racje, ale problem polega na tym, ze mieszkam zagranica i musialabym jezdzic do polski na terapie, a to niemozliwe. On ze mna nie moze czesto jezdzic, bo ma prace i musi zarabiac na dom.
Bardzo sie staram nie histeryzowac codziennie, ale to trudne.
Namiastką terapii może być odpowiednia lektura. Jeśli nie możesz udać się do psychologa - idź do księgarni i poszukaj książek o tematyce związkowej, o zazdrości, o uczuciach, emocjach. Może troszkę Ci pomogą. W każdym razie musisz coś z tym zrobić, bo tak się nie da żyć - ani Ty nie możesz, ani Twój partner.
Tak, dziekuje Ci, wiem ze tak zyc nie mozna. Tak jutro poszperam po ksiegarni i poszukam czegos. Ktos na ktoryms watki polecal komus film "sekret" chyba sobie go znaje.
Powiem, ze samo napisanie o tym wszystkim dalo mi bardzo wiele.
Tak na marginesie, on ma do mnie taka cierpliwosc, bo wie ze sam sie przyczynil do moich lękow.
Poślubisz go i będziesz mu wisieć na szyi z okrzykiem ''mój Ci on''.To nie zda egzaminu.Sama jestem mężatką która traktowała swego męża nie mal jak boga.Miałam lęki podobne do Twoich,ciągle myślałam że nie jestem zbyt atrakcyjna,byłam zazdrosna o jego byłe kobiety.Mam z nim syna którego bardzo kocham więc ogólnie przez jakiś czas byłam mu wdzięczna za to że poszedł ze mną do łóżka.Dziś wiem że z takim bagażem nie wolno wchodzić w małżeństwo,nie wolno nikogo stawiać na piedestale.Praca nad sobą,poczuciem własnej wartości,poznanie siebie to jest klucz do sukcesu.W dobrym związku opartym na szacunku,zrozumieniu można porozmawiać o wielu sprawach,można nawet wspólnie oglądnąć jakiś erotyk .Ale można a nawet trzeba też wytyczać granice mówiąc''nie życzę sobie,to mi nie odpowiada''Reagować jak dojrzała ,pewna siebie, asertywna kobieta.A piękne kobiety zawsze były i będą .Kiedy zaakceptujesz siebie taką jaka jesteś nie będziesz traktować je jak rywalki.Osobiście uważam że to cudowne minąć jakąś piękność i jakie urocze i piękne jest widzieć ten błysk w oku mężczyzny.Pomarzyć zawsze mogą...
Jest duza roznica, miedzy tym, ze dostrzeze piekna kobiete na ulicy, a tym ze siedzac ze mna i rozmawiajac patrzy nie na mnie skoro do niego mowie i rozmawiamy, tylko na zdjecia z rozkraczona zdzira na ekranie komputera. Co prawda nie widze tego w danym momencie, bo ekran ma odwrocony do mnie tylem, ale jak na drugi dzien sprawdzam komputer, to sie okazuje, ze w tym czasie gdy rozmawialismy, on gromadzil w ulubionych zdjecia pornograficzne, zdajac sobie sprawe, ze mnie to rani i tym bardzoej, ze siedze obok. Rozmawialam z nim wiele razy i prosilam, ze jak musi poogladac, niech nie robi tego przy mnie i niech nie gromadzi tego w ulubionych. Wydaje mi sie, ze on zdajac sobie z tego sprawe z premedytacja to robi majac gdzies moje odczucia, czy uczucia. Po milionach rozmow przeprowadzonych na ten temat, nie moge uwierzyc w to ze o tym nie wie. Wydaje mi sie, ze jezeli sie kogos kocha i sie wie, ze druga osoba cierpi z tego powodu, wygazuje sie chociaz minimum dobrej woli by jej nie ranic w tak bezczelny sposob