Czesc,
Postanowilam zalogowac sie tutaj, poniewaz borykam sie z moimi emocjami, nad ktorymi sama nie potrafie juz zapanowac i odbijam to na Mezu ;( Napisalam z nadzieja, ze pomozecie mi Kochane, jak tylko bedziecie potrafily. Psycholog jest ostatecznoscia ;/ Mianowicie chodzi o to, ze nieradze sobie sama ze soba... Wiecznie cos mi nie odpowiada, ciagle o cos sie czepiam: a to, ze Maz nie poswieca mi uwagi, a to, ze nie docenia mnie i nie potrafi odwzajemnic tego, co dla niego robie, a to, ze za duzo pije( co zdarza sie wylacznie w weekendy). Maz nie potrafi ze mna rozmawiac, ciagle obarcza mnie poczuciem winy i nie okazuje mi na tyle uczuc, na ile tego potrzebuje ;/ Chce sie zmienic i w koncu zaczac panowac nad zloscia i jezykiem, bo widze, jak Go tym ranie ;( podpowiedzcie mi jak byc dobra zona, zebym i ja byla szczesliwa. Rozpaczliwie prosze o pomoc, poniewaz jestem zaledwie 4 miesiace po slubie, a juz mamy nielada problemy, ktore sa glownie moja specjalnoscia ;/
Moim zdaniem musisz poszukac przyczyny tego stanu rzeczy. Moze to przez cieżką pracę? Może coś innego? Sprobuj to wyeliminować
Wyimaginowana, nie zakładaj 2 identycznych wątków na Forum, bo robi się bałagan. Zapoznaj się proszę z regulaminem i życzę Ci miłego pobytu na Forum.
Pozdrawiam
Moderatorka Yvette
wyimaginowana_ana czy wcześniej miałaś już takie problemy? Czasami człowiek nie jest wstanie spojrzeć na siebie obiektywnie, na własne zachowanie, niektóre rzeczy mogą być wyolbrzymione.
Może bierzesz tabletki hormonalne? Czasami też wina leży po stronie tarczycy.
5 2010-06-10 01:04:04 Ostatnio edytowany przez Emilia (2010-06-11 22:03:30)
Spróbuj poszukać jakiegoś ujścia tych emocji, może zacznij uprawiać jakiś sport? a co do Twojego męża to myślę iż ktoś powinien zrobić pierwszy krok aby ta druga osoba poczuła się lepiej. Może przeprowadźcie rozmowę co najbardziej przeszkadza wam w waszych charakterach i próbujcie to stopniowo zmieniać. A jeśli to Cie nadal nie przekonuję to może poczytaj jakieś porady w gazetach spam. Raczej nie jesteś pierwszą osobą która ma takie problemy. Powodzenia ![]()
Mam tak samo - oprócz tego, że nie jesteśmy jeszcze małżeństwem, ale jesteśmy razem od prawie 6 lat. też się czepiam, mówię za dużo a później żałuję. I choć zdaję sobie z tego sprawę i chociaż mój partner jest dla mnie dobry - mi ciągle coś nie pasuje. Kłótnie są tym gorsze, że obydwoje jesteśmy cholerykami, co jest dosyć niekomfortową sytuacją. Rozmowy już nic nie dają, bo emocje robią swoje. Nie jestem agresywna, ale wysiłek fizyczny rzeczywiście mnie uspokaja, więc w ten sposób staram się wykluczyć takie zachowania. Może i Tobie by to pomogło? Albo poproś męża, aby hamował Cie w chwili wybuchu. Odeszdł. Poprosił. Przytulił. To także działa.