Człowiek znajdujący się w grupie czuje się anonimowy, bo tłum jest anonimowy, więc nieodpowiedzialny, tak więc i każdy człowiek z osobna będący częścią tego tłumu nie czuje wówczas odpowiedzialności. Decyzje podejmowane w tłumie są więc zwykle prymitywne i najprostsze, daleko odbiegające od normalnych zachowań zgodnych z inteligencją jednostki. Badania dowodzą, że w sytuacjach trudnych, wymagających natychmiastowej niemal reakcji, zdecydowanie szybciej działamy będąc jedynymi świadkami zdarzenia, czyli wtedy, gdy czujemy, że nikt inny, jak tylko my sami, jesteśmy tu w stanie pomóc. Odwrotna reakcja występuje jednak wtedy, gdy jesteśmy otoczeni innymi ludźmi, czyli w sytuacji, gdy ciężar ten się rozkłada, a w rezultacie czujemy się niemal zwolnieni z obowiązku podejmowania jakichkolwiek działań. Takie okoliczności pozwalają nam myśleć: ,,dlaczego to mam być ja? przecież jest nas tu wielu, niech ktoś inny coś z tym zrobi? i w rezultacie nie robimy nic lub przychodzi nam to znacznie trudniej.
Wyobraź sobie na przykład taką sytuację: idziesz ulicą, tuż obok upada człowiek, rozglądasz się i widzisz, że jesteś sama/sam. Co robisz? Podchodzisz, pomagasz? A teraz to samo zdarzenie, ale wokół zauważasz mnóstwo innych przechodniów. Oni patrzą, przyglądają się, niektórzy zatrzymują, a wokół leżącego zaczyna tworzyć się kółeczko i... Co wtedy? Zachowasz się tak samo? Sami sobie odpowiedzmy na pytanie: jak nasze działanie będzie się zmieniać w zależności od okoliczności? Czy będziemy reagować identycznie w obu sytuacjach, czy może jednak zupełnie odmiennie? Zapraszam do dyskusji i dzielenia się szczerą opinią.