Jestem z mężczyzną D. (23l.) który ma problemy ze samym sobą, jak to twierdzi wywołane jego ciężkim dzieciństwem a wszystko to przekłada się na nasz związek w którym coraz gorzej. On ma starszą siostrę i młodszego brata. Twierdzi, że w dzieciństwie jego rodzeństwo było faworyzowane przez rodziców a on sam sobie zawsze musiał radzić. Co więcej pomiędzy jego rodzicami również nie było za dobrze. Przez jakiś czas rodzice mieszkali osobno a D. używali jedynie do kontaktów ze sobą. Od najmłodszych lat ciągle pracuje; próbuje połączyć studia i pracę, nigdy nie miał prawdziwych wakacji. ciągle zarobione pieniądze były przekazywane na bieżące wydatki. D. ma bardzo zły kontakt ze swoimi rodzicami jak i z rodzeństwem. Bardzo się denerwuje gdy ktokolwiek się o niego pyta, troszczy. Nie przyjmuje pomocy od nikogo. Bardzo ciężko przychodzi mu przyznawanie się do błędów a jak już się przyznaje to uważa że jest takim człowiekiem, który tylko rani innych i lepiej byłoby gdyby nie istniał. Na wszelką krytykę reaguje alergicznie. Mogłabym go porównać do małego pieska; potrzebuje dużo uwagi jednak jak ma drzazgę w łapce to na osobę, która chce mu pomóc warczy a co więcej kąsa. I to nie tylko w stosunku do rodziny. Do mnie również. Jest osobą bardzo skrytą, nie miał i nie ma przyjaciół a jedynie znajomych a na dodatek osoba o zaniżonej samoocenie. Najbliższą dla niego osobą jestem właśnie ja. W naszym związku niby jest ok ale jednak nie. Gdy jesteśmy ze sobą jest wszystko w porządku; jak jedziemy do swoich domów to od razu znajdują się problemy i kłócimy się o nic a jednak o wszystko. On twierdzi że to wszystko wina jego dzieciństwa, środowiska i atmosfery w jego rodzinie. Sam chciałby się zmienić tylko nie może, nie ma na to siły i woli się dołować.
Czy ktokolwiek jest w stanie wyjaśnić jego zachowanie? jest na to jakieś wytłumaczenie z psychologicznego punktu widzenia? Zależności ? W jaki sposób do niego dotrzeć?
Jeżeli będzie trzeba przedstawię więcej szczegółów. Chciałabym mu pomóc jednak nie wiem w jaki sposób.