Może macie dla mnie rady odnośnie pisania książek?
28 czerwca 2008 roku zaczęłam pisać moją książkę i... już chyba po raz piąty zaczęłam od nowa. Nie potrafię jej skończyć. Ciągle wydaje mi się, że może być lepiej, a to co zrobiłam jest bezsensu. Setki stron nadają się do wyrzucenia. A najgorsze jest to, że gdy porównuję tekst z 2008. z tym, który napisałam w tym roku, to moje wypociny napisane pod wpływem prawdziwego natchnienia 7 lat temu wydają się być lepsze pod względem walorów artystycznych niż te najnowsze. Najnowsze natomiast są bardziej logiczne. Może ja po prostu się do tego nie nadaję?
Pocieszę Cię. Nie tylko Ty masz takie dylematy.
Z wiekiem człowiek się zmienia, dojrzewa, rozwija. Normalne, że styl sprzed lat będzie odbiegał od obecnego. Polecam opinie innych. Dobrze gdy nasze prace mogą przeczytać różne osoby, o różnym spojrzeniu na literaturę. Np. polonistka/polonista i tacy, niezwiązani zupełnie z językiem. Autorom trudno jest ocenić własny tekst, bo są z nim emocjonalnie związani. Pamiętają co chcieli przekazać, wiedzą o czym pisali i mają gotowy obraz. Watro się przekonać, czy inni wyczytują w naszych słowach to, co chcieliśmy napisać.
Może wstawisz nam jakiś fragment napisany siedem lat temu i jego obecną wersję dla porównania?
Takie rady podawane są na portalach literackich. A wypowiadają się ludzie z doświadczeniem w pisaniu. A co do pisania to mówi się, że lepsze jest wrogiem dobrego.