Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6 ]

1 Ostatnio edytowany przez Primus (2014-05-10 16:49:01)

Temat: Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

Na wstępie już od razu pragnę wyjaśnić, że na "Tamtym Świecie", nikt nas do niczego nie zmusza, to my sami decydujemy czy już jesteśmy gotowi, by się ponownie narodzić, ze strony naszych Przewodników, mogą być jedynie pewne aluzje - że już czas, że należy już zdecydować się co do wyboru kolejnego życia. Zdarza się jednak że niektóre dusze, które "posmakowały Tamtego Świata", nie są wcale skore wracać do kolejnego, fizycznego życia na Ziemi, co wtedy? Nic, tak jak napisałem - nie ma żadnego przymusu, jeśli nie chcesz ponownie inkarnować fizycznie - nie musisz, ale...oznacza to jednocześnie że musisz się o wiele dłużej uczyć, gdyż najlepszą i najszybszą możliwością uczenia się na swoich błędach, jest fizyczne doświadczanie przeciwieństw. Dusze decydujące się nieinkarnować ponownie, są pozbawione doświadczeń fizyczności (głównie bólu i cierpienia), a to oznacza że muszą uczyć się na doznaniach innych dusz, aby zrozumieć ich sens. Taki sposób nauki trwa niestety bardzo długo. Najlepszym sposobem jest doświadczyć wszystkiego osobiście, a szczególnie w ciałach osób kalekich, zdeformowanych, ubogich, zmagających się z fizycznym bólem i psychiczną traumą. Dla nas żyjących jest to nie do pomyślenia, by można było zdecydować się na takie życie - a jednak, właśnie takie inkarnacje powodują iż posuwamy się niezwykle szybko na naszej ewolucyjnej drodze do Boga.

Paradoksalnie więc, takie ciężkie życie wybierają nie tylko te dusze, na których ciąży karmiczna konieczność odebrania wcześniej popełnionych niegodziwości, ale i takie, które same we wcześniejszych wcieleniach nie dopuściły się żadnej zniewagi w stosunku do innych dusz na Ziemi. Na początku więc (z reguły), to Przewodnicy, gdy przyjdzie czas, delikatnie dają do zrozumienia, czy dana dusza nie uważa, że nadszedł już czas, by ponownie się narodzić. Przebywanie na "Tamtym Świecie" jest tak wspaniałe, tak piękne, tak lekkie, jesteśmy otoczeni wszechogarniającą nas Miłością, brakiem barier i wszechobecną życzliwością - że żadna dusza nie pragnie stamtąd odchodzić. Ale Opiekunowie nalegają, tłumaczą, starają się nas przekonać i oczywiście (poza nielicznymi wyjątkami), zawsze im się to udaje. I gdy już uświadomimy sobie, że wreszcie powinniśmy znów narodzić się na Ziemi (z reguły dusze które inkarnują na Ziemi, nie zmieniają swego stałego miejsca narodzin i bardzo rzadko się zdarza, by "ziemska dusza", zdecydowała się narodzić na innej planecie - zresztą Ziemia jest wystarczająco dobrym miejscem dla dalszej nauki, gdyż pełno na niej jest niegodziwości, zła, niechęci, odrzucenia, obłudy, a jednocześnie empatii, życzliwości, dobroci, poświęcenia, miłości), musimy zastanowić się nad tym "gdzie", "kiedy" i w "jakim ciele", chcielibyśmy spędzić kolejne życie.

W tym celu udajemy się do miejsca, gdzie...będziemy mogli przyjrzeć się ewentualnym ciałom i obejrzeć jak (w ogólnych zarysach, gdyż to my dopiero będziemy wybierać prawdziwe drogi życia dla owego ciała), będzie wyglądało nasze życie. Najpierw decydujemy o okresie, czyli czasie w którym pragniemy się narodzić. Potem zaś - "gdzie" mają mieć miejsce nasze narodziny, dopiero na samym końcu zaczynamy "przeglądać" dostępne w tym okresie i miejscu ciała. To może brzmieć nieco komicznie, gdyż w pewnym sensie przypomina to wizytę w sklepie, w którym zastanawiamy się nad wyborem koszuli, marynarki, krawata, bądź sukienki. Ale przecież te nasze ciała, to nic innego jak takie "kostiumy", w których przyjdzie nam spędzić kolejne życie, dlatego też muszą być "wygodne" i nam odpowiadać. Aby więc dobrać sobie najbardziej dla nas odpowiednie ciało, udajemy się wraz z naszym Przewodnikiem, do specjalnego miejsca, w którym będziemy mogli "obejrzeć" sobie kolejne ciała i związane z nimi (ewentualne), wydarzenia na Ziemi. Pewien mężczyzna, zapytany przez hipnoterapeutę czy boi się tego miejsca?, odpowiedział: "Nie, chyba będzie ciekawie, zresztą byłem tu już tyle razy. Ciekaw jestem co mi teraz zaproponują". Na " ścianach" owego przybytku, znajdują się wielkie "lustra", przypominające "ekrany" (pisząc ściany - lustra - ekrany, należy pamiętać że zupełnie nie przypominają one naszych ziemskich przedmiotów, a jedynie są pewnym ich eterycznym odwzorowaniem).

Gdy decydujesz się na określony czas i miejsce, w jakim pragniesz się narodzić, ekrany "ożywają", czyli zaczynają puszczać "film" o owym miejscu - jak ono wygląda. Ty kontrolujesz przebieg owego "filmu", jego długość i wszystko to co pragniesz ujrzeć o owym czasie i miejscu. Jeśli chcesz zatrzymać ujęcie - zatrzymujesz, jeśli pragniesz przyśpieszyć - przyspieszasz. Na ekranach widać różne alternatywne wybory naszego przyszłego życia, oraz to, jak mogą się one potoczyć w przyszłości (o tym jak się rzeczywiście potoczą, decydujemy już sami). Jeśli zatrzymujesz daną scenę by się jej dokładniej przyjrzeć, możesz...stać się jej częścią, to znaczy że możesz "wpłynąć" do tego momentu i obserwować dane (wybrane przez ciebie wcześniej), miejsce - bezpośrednio, unosząc się nad głowami poruszających się ludzi (jednocześnie nadal pozostajesz w owym przybytku - to jest właśnie możliwość dzielenia własnej energii i przebywania w kilku miejscach jednocześnie - o czym jeszcze nie pisałem). Co ciekawe, nie wszystko jednak zostanie nam pokazane - pewne elementy naszego przyszłego życia, mogą zostać przed nami ukryte, a wszystko po to, byśmy sami podjęli właściwe wybory i znaleźli na nie rozwiązania już za życia (z tego jesteśmy też "rozliczani" po śmierci).

Można zadać pytanie, dlaczego nie pokazuje się nam całego naszego życia (czyli wszystkich możliwych alternatyw i ewentualnych "niespodziewanych zawirowań" w przyszłym życiu), skoro i tak po narodzinach o niczym nie będziemy pamiętali? Tak po narodzinach (z reguły - nie zawsze, niektórzy później w wieku 3-4-5 lat), tracimy pamięć czasu spędzonego w "Zaświatach", to jednak posiadamy coś, co na pewnym etapie może pozwolić nam przypomnieć sobie pewne wydarzenia. To "podświadomość", klucz do pamięci naszego umysłu, a więc także klucz do pamięci o czasie spędzonym na "Tamtym Świecie". Podświadomość ma nam służyć i pomagać w naszym rozwoju, gdyż ilekroć nie jesteśmy pewni co dalej w życiu robić, możemy wyciszyć się w sobie, odpocząć, usiąść i spokojnie pomyśleć o tym gdzie już byliśmy, jednocześnie porównując to z tym gdzie chcielibyśmy się udać w przyszłości - (p)odpowiedź przyjdzie do nas sama. Tak więc w owym "sanktuarium" wybieramy sobie następne życie, czerpiąc ze wszystkich dostępnych w owym czasie i miejscu ciał (możemy zawsze zmienić zarówno czas jak i miejsce przyszłych narodzin). Gdy już dokonamy wyboru, nasz Przewodnik wraz z...Założycielami, pytają nas, czy jesteśmy zadowoleni z przyszłej inkarnacji? Jeśli odpowiemy twierdząco, nie oznacza to wcale że musi to już być nasze kolejne wcielenie, Oni bowiem dają nam znów czas do namysłu, czy naprawdę chcemy tego życia.

Udajemy się więc z powrotem do naszej grupy, do naszych przyjaciół z "paczki" (z grupy docelowej), by wspólnie zastanowić się czy ów wybór był dla nas właściwy. W tym celu możemy wspólnie (z przyjaciółmi), udać się do miejsca, gdzie można "doświadczyć cielesności", nim jeszcze rzeczywiście się narodzimy. To są kanały czasoprzestrzenne o różnych tunelach. Niektóre są jaśniejsze, inne ciemniejsze (jaśniejsze to miejsca gęsto zaludnione, ciemniejsze to tereny, gdzie większość czasu możemy spędzić praktycznie samotnie, lub tylko w gronie najbliższych przyjaciół z naszej grupy). W tych tunelach możemy doświadczyć cielesności, wybierając sobie poszczególne życie, które jednak...nie jest ludzkim wcieleniem. nie jest też wcieleniem zwierzęcym, a raczej organicznym, jak ogień (płomień ognia), lub strumień wody, lub płachty śniegu. Ten wybór nie ma znaczenia (gdyż podejmujemy go tylko po to by "doświadczyć" życia w formie materialnej, nim rozpoczniemy kolejną inkarnację w ludzkim wcieleniu), i trwa z reguły tak długo jak zapragniemy. Nie musi też odbywać się na Ziemi, możemy udać się na inną planetę (np. wulkaniczną), by jako strumień gorącej lawy doświadczać fizycznych przyjemności przed narodzinami. Wbrew pozorom takie praktyki nie służą tylko przygotowaniu do kolejnego wcielenia, a np...zabawie. Dusze bardzo często udają się na niezamieszkałe planety i na odludne regiony, by po prostu wspólnie dobrze się bawić. Nie zawsze przybywają tam w swej formie duchowej (bezcielesnej), czasem także w postaci lawy, deszczu, powietrza lub śniegu - co kto lubi.

Są też dusze, które decydują się z góry na wybór ciężkiego (pełnego chorób, przemocy i biedy), życia, ale za to krótkiego. Pewien mężczyzna poddany hipnozie, opowiedział ze w poprzednim wcieleniu zmarł z głodu w wieku 7 lat. "To mi wystarczyło" - powiedział, "szukałem krótkiego, lecz treściwego życia, w którym będę mógł nauczyć się pokory - to właśnie było idealne". Zresztą łatwe i przyjemne żywoty, są swoistym "fizycznym odpoczynkiem", dla duszy pomiędzy "trudniejszymi" wcieleniami (pełnymi bólu i psychicznej traumy - może to być np. życie wojownika lub żołnierza, które łączy w sobie przyjemności cielesne z możliwie odniesionymi ranami fizycznymi). "Cięższe" i "trudniejsze" życie powoduje bowiem nasz szybszy rozwój - przyspieszamy na naszej drodze wiodącej ku zjednoczeniu z Bogiem, zaś życie pełne dostatku i wygód - niewiele wnosi w nasz rozwój (bywa więc raczej wytchnieniem "pomiędzy", niźli nagrodą za dobrze przeżyte poprzednie wcielenie). Dusze same więc częściej wybierają te "cięższe" żywoty, pełne codziennej walki o godność i przeżycie (np. ciała kalekie, bardzo chore, zdeformowane lub zmagające się z problemami psychicznymi, uzależnieniami własnymi lub członków rodziny).

Problem polega jednak na tym, że z chwilą narodzin taka dusza (której w postaci eterycznej fatwo przychodzi wybór "ciężkiego" życia, gdyż ona wówczas nie doświadcza bólu fizycznego, a otoczona jest wszechogarniającą Miłością i całkowitą akceptacją jej zamierzeń i celów), żyjąc już w ciele fizycznym, często nie rozumie swojego położenia. Nie rozumie dlaczego Bóg (lub los), tak ją ukarał, dlaczego dał jej tak marne, biedne, kalekie, chore lub pełne biedy i przemocy - życie. Ludzie wówczas o swoje wybory najczęściej oskarżają więc kogo...oczywiście Boga, gdyż nie pamiętają że jedynym winowajcą, do którego mogą mieć jakiekolwiek pretensje, są - oni sami.

Tak więc, gdy podejmiemy już decyzję dotyczącą wyboru kolejnego ciała, udajemy się do grupy naszych przyjaciół, by wspólnie rozważyć wszystkie "za" i "przeciw", naszego nowego życia. Zresztą wszyscy z grupy docelowej danej duszy - znają się doskonale, wiedzą o swoich słabościach i mocnych stronach charakteru, o swych dawnych klęskach i sukcesach, oraz o tym na co powinniśmy uważać w nowym życiu. Nie ma tam niechęci czy zazdrości, pomiędzy członkami grupy panuje jedność, wyrażająca się w całkowitej akceptacji naszych wyborów i dokonań (nie oznacza to jednak, że nie wyrażają oni swych krytycznych uwag, dotyczących naszego zachowania w byłych i przyszłych żywotach, ale zawsze jest to krytyka konstruktywna, zmierzająca do wspólnego poradzenia sobie z owym problemem, a nie w celu upokorzenia nas, lub wyśmiania naszych porażek). Nie zawsze jednak tylko omawiamy przyszłą inkarnację w gronie przyjaciół z "naszej paczki", niekiedy przybywają członkowie innych grup, ci którzy wybrali ciała, które w przyszłym życiu również będą miały wpływ na korelacje z naszym ciałem. Gdyż nie tylko my mamy coś wynieść z nowego życia, ale także nowe wcielenie jest nauką dla innych dusz, nie koniecznie z naszej grupy. Wszyscy mamy się czegoś nauczyć, każdy (raczej) czegoś innego.

Gdy więc wspólnie ustalimy wszystkie "za" i "przeciw", oraz wyjaśnimy wątpliwości, udajemy się z tymi duszami, z którymi będziemy wchodzić w bliższe lub dalsze interakcje za życia (niekoniecznie muszą to być dusze z naszej grupy docelowej - o czym już wspominałem), do specjalnego miejsca, w którym musimy wysłuchać ostatniej przed narodzinami...przemowy. Wchodzimy (raczej wpływamy), do dużego "audytorium" z podium na samym środku. Podium to przynależne jest tylko naszej grupie dusz, z którymi mamy się narodzić i wspólnie żyć (nie koniecznie od razu), są też i inne "podia" i inne grupy dusz, które słuchają swych własnych mówców. Istoty które na owym podium do nas przemawiają, udzielają nam ostatnich osobistych wskazówek. Dają nam znaki, byśmy mogli się "rozpoznać" za życia, oraz udzielają szczegółowych wskazówek, tych które nie zostały nam pokazane, podczas przeglądania przez nas nowego życia. Znaki dotyczyć będą najróżniejszych fizycznych i materialnych szczegółów, jak choćby mimika twarzy danej osoby, szczególny rodzaj śmiechu lub ulubiony wisiorek noszony na szyi, "nagle" napotkanej na ulicy osoby. Ale głównym miejscem w którym rozpoznać możemy bliską nam duszę (np. Bratnią Duszę), są oczy. Nie na darmo mówi się że to właśnie oczy są zwierciadłem duszy.

Te wszystkie znaki są ważne (nawet bardzo ważne), ale należy pamiętać, że my nie musimy wcale im ulegać. Nawet jeśli nie pójdziemy za "głosem" owej wskazówki, nie oznacza to dla nas katastrofy życiowej, po prostu nasze życie będzie...inne, czy lepsze czy też gorsze, trudno orzec, być może nie będzie tak intensywne jak wówczas gdybyśmy ów "sygnał ostrzegawczy" w porę dostrzegli. Zresztą do wydarzeń z naszego życia nie powinniśmy podchodzić w sposób ściśle analityczny. Wiele z naszych decyzji podejmujemy pod wpływem osobistego przeczucia, czyli instynktu. Powinniśmy im ulec i dać się im ponieść. Powinniśmy czerpać garściami wszelkie wrażenia jakie niosą ze sobą chwile naszego życia. Zdarzają się błędy które popełniamy w życiu, ale nawet one nie są "czasem straconym", gdyż każdy z owych "błędów", uczy nas i wzmacnia, a przede wszystkim stanowi doskonały impuls do dalszego rozwoju. Gdy w naszym życiu ma się zdarzyć jakiś szczególnie ważny i przełomowy moment, to z reguły i tak się zdarzy. Wszystkie alternatywne wydarzenia z naszego życia, zostały przez nas "obejrzane" i omówione. Teraz my tylko decydujemy w jakim kierunku potoczą się nasze losy, którą z alternatyw wybierzemy i czy nasze życie przeżyjemy na tyle dobrze, by czuć się spełnionymi a jednocześnie nie krzywdzić innych dusz, wchodzących z nami w interakcje za życia.

Gdy więc już wysłuchamy mowy dla nas (i dusz z nami inkarnujących za życia), przeznaczonej, udajemy się na kolejne spotkanie do miejsca w którym byliśmy zaraz po śmierci - czyli do "Rady Starszych" (są to zapewne Założyciele). Tam po raz ostatni zapytują nas czy jesteśmy zadowoleni z wybranego przez nas życia, oraz przypominają o wytrwałości w dążeniu do wcześniej wypracowanych założeń, a także podkreślają korzyści z trzymania się ściśle określonego systemu wartości. To jest już ostatnia mowa przed narodzinami, po jej zakończeniu Założyciele przesyłają nam potężną dawkę pozytywnej energii, jako swoisty "prezent urodzinowy" i proszą byśmy starali się pohamowywać nasze negatywne uczucia, które pojawią się wraz z otrzymaniem fizycznego ciała. Pewien mężczyzna poddany hipnozie, tak wyraził się o owym spotkaniu ze "Starszymi" (Założycielami): "Gdy jestem przed obliczem tych wyjątkowych istot, na myśl przychodzi mi źródło wszelkiego stworzenia". Założyciele jak wspomniałem wcześniej, otoczeni są niezwykle jasnym światłem, emanuje od nich zrozumienie i szacunek dla wszelkich naszych błędów i wypaczeń, oraz niekończąca się Miłość dla nas jako indywidualnych bożych istot. Są bezpośrednią emanacją samego Źródła, jedyna różnica polega na fakcie obdarzenia ich indywidualizmem (Wolną Wolą). Co ciekawe - przybierają oni niekiedy również określona płeć, choć nie ma to dla nich większego znaczenia i nie przywiązują do tego żadnej wagi.

Po opuszczeniu miejsca w którym po raz ostatni wysłuchaliśmy Założycieli, z powrotem udajemy się do naszej grupy przyjaciół by wspólnie oczekiwać "przydzielenia" do wybranych wcześniej ciał. Czas "oczekiwania", wykorzystujemy na wzajemne psoty, żarty i przekomarzania. Po raz ostatni (przed narodzinami), cieszymy się wszechwiedzą nabytą na "Tamtym Świecie", oraz żegnamy się z przyjaciółmi mówiąc: "Do zobaczenia" (są też figlarze, którzy dodają do tego - "...po śmierci"). Humor i figle maja ukryć prawdę, którą jest niechęć do ponownych narodzin i opuszczania "naszej paczki". Oczekujemy więc na "pierwszy szkolny dzwonek", który każe nam ponownie udać się do "szkoły". Szkoły zwanej Ziemię.

https://www.youtube.com/watch?v=7Ov72Dfl4KI


CDN.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

NARODZINY!


Także więc dusze czekające na swoje nowe życie, ostatni raz śmieją się, dowcipkują i przekomarzają w gronie swych znajomych, swojej "paczki". Są też takie dusze, które w tym "ostatnim" momencie pozostają ciche i spokojne, całkowicie skupione na oczekiwaniu tego co ma nadejść czyli  - "nieuchronnych" ponownych narodzin. Ostatni raz cieszą się wszechwiedzą którą tutaj nabyli (a raczej jedynie przypomnieli sobie). Wiedzą dobrze, że wraz z ponownym "wejściem" do fizycznego ciała - utracą tę pamięć i to częstokroć powoduje żal, przed opuszczeniem "Tamtego Świata", a zwłaszcza przed rozłąką z przyjaciółmi. Niektórzy wręcz dla żartów "robią zakłady" (jeśli można to w ogóle tak nazwać), typu: "Zobaczysz, jak tu powrócisz to też nie będziesz niczego pamiętał, tak jak poprzednio", albo: "Żeby was ponownie ujrzeć, znów będę musiał umrzeć, to takie nieprzyjemne uczucie - nie lubię umierać!" itp. Potem (lub w międzyczasie), krótka rozmowa z Przewodnikiem i dopracowanie ostatnich szczegółów, ostatnich wskazówek (to wszystko, trochę przypomina żołnierzy szykujących się do kolejnej misji lub bitwy). Na pytanie hipnoterapeuty: "Co czujesz w tej chwili, tuż przed swoimi narodzinami?", kobieta poddana hipnozie, odpowiedziała: "Jestem podekscytowana, znów przez to przechodzę, ale...nie mogę się już tego doczekać".

Gdy Przewodnik stwierdzi że: "Już czas", następuje z reguły...kolejne już "ostatnie" pożegnanie z grupą (świadczy to o niezwykłej bliskości członków grupy względem siebie - zresztą trudno się temu dziwić, skoro inkarnują ze sobą od początku). Gdy zakończymy pożegnanie i jesteśmy gotowi do "skoku" w kolejne ciało (niektóre osoby poddane hipnozie, właśnie tak nazywają ów moment wejścia duszy do nowego ciała), zaczynamy powoli unosić się w górę, ponad naszą grupę. Towarzyszy nam oczywiście nasz Przewodnik i to on odprowadza nas w stronę "życia fizycznego". Unoszą się razem - dusza i jej Przewodnik, wzbijanie zaczyna też nabierać tępa i szybkości. Szybkość się wzmaga, tak że w pewnym momencie nasz Przewodnik musi już nas opuścić, dalej "płyniemy" (a raczej pędzimy), sami. Wracamy tą samą drogą, którą tu przyszliśmy, przez pas gęstych chmur. Zaczynają pojawiać się fałdy i kolory tracą swą przejrzystość a pozostają jedynie różne odcienie bieli. Przyspieszamy jeszcze bardziej, obraz staje się zamazany i mało widoczny, ale my pędzimy dalej, aż wreszcie...koniec drogi - spadamyyyy!

Jesteśmy w ciemnym tunelu (najprawdopodobniej jest to ten sam "tunel", przez który przeszliśmy po naszej ostatniej śmierci). Dokoła nas panuje ciemność, ale nie trwa to długo, zresztą nic nie czujemy, nic, wcale - zaraz, zaczynamy coś odczuwać, tak, czujemy - CIEPŁO, tak nam ciepło! Gdzie jesteśmy? Co to za ciasne miejsce? Ciasne, ale tak ciepłe, tak przyjemne - co to może być? Rozglądamy się na boki - no tak jesteśmy już w łonie naszej przyszłej mamy. Ale My, gdzie My dokładnie jesteśmy? Na tak postawione pytanie hipnoterapeuty, badana kobieta odpowiedziała: "Jestem tam w środku, jestem w niemowlaku, a raczej...ja jestem niemowlęciem". Teraz jest czas na "przywyknięcie do fizyczności". Nasze ciało (fizyczne), nie jest jeszcze ukształtowane, kształtuje się powoli, a my widzimy jak rosną nam paluszki, jak powoli zaczyna zmieniać się nasz wygląd, jak rośniemy. Przez ten czas otula nas ciepło matczynego łona, spokój i błogostan. Ten czas jest przeznaczony właśnie na aklimatyzację w fizyczności, zaakceptowanie ponownego materialnego "kostiumu" i odpowiednie jego "dopasowanie". Ten czas "aklimatyzacji", ma nas przygotować do czegoś gorszego, co dopiero przed nami - do narodzin.

Narodziny (i potwierdzą to różne osoby poddane sesjom hipnotycznym), to najgorsza rzecz, jaka nas spotyka na tym świecie (tak mówią ci ludzie i dodają, że narodziny są o wiele gorsze i straszniejsze dla duszy "zamkniętej" w ciele noworodka - nawet od samego momentu śmierci). Taka dusza jest przerażona, a dlaczego? Najpierw oślepiające światło szpitalnych lamp, potem pojawia się coś dużego i nieprzyjemnego, co chwyta nas i wyciąga z naszego miłego i ciepłego miejsca - to oczywiście ręce lekarza albo tego kto przyjmuje poród. Wychodzimy na światło dzienne, światło jest oślepiające, poza tym zaczynamy nabierać powietrza, co to jest - takie dziwne? Powietrze "leci" nam do ust i nosa, zaczynamy się krztusić (długo nieprzyzwyczajeni do takiego oddychania - wcześniej oddychaliśmy w łonie matki). Wszyscy nas dotykają, to takie nieprzyjemne, te łapska - zaczynamy płakać, nie chcemy odchodzić z matczynego, ciepłego łona. Ale już jesteśmy na zewnątrz, lekarz przecina przeponę i mama bierze nas na ręce - to moja mama? Co ciekawe, przebywając w łonie matki, dusza nie od razu łączy się z fizycznym (kształtującym się), mózgiem noworodka, dzieje się to trochę później, jednak już w chwili narodzin zarówno nasz duchowy umysł, jak i "nasz" fizyczny mózg - stanowią odtąd jedno i to samo.

Zaczyna się z nami dziać coś dziwnego i nie mam tu na myśli obłapiających nas po całym ciele - wielkich ludzkich rąk, zaczyna się coś innego, niewidocznego - nasza dusza powoli zaczyna zapominać to, co przeżyła w "Zaświatach". Tworzy się też nasze indywidualne ego, które kształtuje się na zasadzie obawy o przeżycie w tych dziwnych warunkach. Nasze ego "fizyczne", powoli, lecz bardzo intensywnie - zaczyna "zagłuszać" nas samych, czyli umysł naszej niefizycznej duszy. Zaczynamy odbierać świat w kategoriach: "Ja i to wszystko wokół mnie". Leżymy więc w pobliżu kobiety, w której łonie spędziliśmy ostatnie dziewięć miesięcy i myślimy sobie: "Słuchajcie, jestem głodny, dajcie mi jeść, a w ogóle, przeciąg tu jakiś czy co - zimno mi w tym kocyku, dajcie jakieś ubranko". Tak właśnie zaczynamy odbierać świat, już wraz z pierwszym naszym oddechem - indywidualistycznie i niestety coraz bardziej...egoistycznie. A to dopiero przedsmak tego, co czeka nas w kolejnych latach naszego życia, gdy nasz egocentryzm jeszcze bardziej się umocni - "A tak w ogóle to czy nie uzgadnialiśmy z kimś jakichś celów, jakiegoś zadania, jakiejś lekcji do odrobienia? - nieważne dajcie mi mleka i...podkręćcie wreszcie to ogrzewanie!"


https://www.youtube.com/watch?v=O8HwJaDIKe0

3

Odp: Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

Chciałbym abyście tego wysłuchali. To zapewne pomoże Wam zrozumieć o czym tu piszę. Nadmienię tylko że książki owej pani nigdy nie czytałem (nigdy nawet nie słyszałem o jej istnieniu), nie czytałem również innych książek tu wymienionych (poza pewnymi, wyrwanymi z kontekstu urywkami).


Filmik jest dość długi (1 h), ale myślę że wart obejrzenia.


http://youtu.be/1989jnnYkEg

4

Odp: Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

Z jakiej  ksiazki beirzesz te "rewelacje"?
Najwazniejsze pytanie czy bawi cie zakladanie tematow w ktorych gadasz sam ze soba??

5 Ostatnio edytowany przez violka siwek (2014-05-14 16:57:59)

Odp: Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

Mam pytanie -jakiego jesteś wyznania Primus? Ciekawe skąd ludzie czerpią takie informacje na temat tego co się dzieje w "Tamtym świecie" skoro rzekomo  zaraz po narodzinach zapominają o wszystkim? Pewnie wiadomości te pochodzą z relacji ludzi poddanych hipnozie......takie źródło wiedzy nie jest żadnym źródłem, to diabelskie sztuczki !!! sad

Posty [ 6 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Wybór i przygotowanie nowego ciała - oraz NARODZINY

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024