JAK WYGLĄDA BÓG? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » JAK WYGLĄDA BÓG?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: JAK WYGLĄDA BÓG?

Jest to mój pierwszy post na ten temat więc...proszę o wyrozumiałość!


Na "Tamtym Świecie", dusze spotykają wszystkich swych znajomych (z którymi wchodziła w przeróżne fizyczne korelacje za życia), swych Przyjaciół z Grupy, swego Przewodnika, lub Przewodników (w zależności od stopnia zaawansowania duszy). Dusza spotyka i widzi Założycieli/Starszych, których postrzega jako szlachetnych Mędrców, ale...nigdzie nie widzi Boga. Dlaczego? Cóż postaram się po kolei rzucić trochę światła na to zagadnienie. Prawie każda osoba, z tych które poddają się sesjom hipnoterapeutycznym, nie ma doświadczenia "widzenia" Boga, a dla ogromnie wielu wciąż inkarnujących, jest to niedościgle marzenie, przeogromna chęć zbliżenia do...Jedności (jak to opisują), lecz jednocześnie zdania sobie sprawy z faktu iż "jeszcze na to nie zasłużyli". Większość osób, które poddają się hipnozie nie ma najmniejszego związku z istotą, którą można by nazwać Bogiem, ale...są od tego bardzo nieliczne wyjątki. Największą możliwość poczucia Obecności Boga i Jedności z Nim, mają dusze podczas rozmów z Radą Założycieli. Już nie można bardziej (dla wielu dusz, zbliżyć się do Źródła), niż właśnie Tam. Dusze nie widzą "Tam" Boga, ale...są w stanie odczuć ogromną Energię, o wiele większą niż jakakolwiek inna dotąd (nie jest to też Energia Założycieli), Według osób będących pod wpływem hipnozy, Jedność-Obecność-Źródło, znajduje się zawsze za Starszymi z Rady (owi Starsi to oczywiście tzw.: "Sąd Boży" nad duszą, który ze znanym nam sądem, jak również z wszelkimi o nim religijnymi wyobrażeniami - nie tylko chrześcijańskimi - nie ma nic wspólnego).

Promieniuje Ono ogromnym blaskiem o fioletowej lub srebrnej poświacie, lecz Rada stara się nie zwracać uwagi na ów Blask i koncentruje się na rozmowie z daną duszą. Czynią tak świadomie, gdyż gdyby pozwolono duszy na podziwianie blasku owej Energii...nie mogłaby ona skupić się na zadawanych jej pytaniach. Według osób poddanych hipnozie, jest to tak ogromna Siła i Moc, która przyciąga do siebie niczym rodzic tulący swoje dziecko, niektórzy opisują to jako "Pragnienie Jedności Dojrzałego Zrozumienia" (jakkolwiekby to dziwnie nie zabrzmiało, trzeba pamiętać że nie wszystko co dusze opowiadają i co widzą na "Tamtym Świecie", można łatwo przetłumaczyć na ludzki język i opisać za pomocą zrozumiałych dla człowieka przykładów). Pewien mężczyzna opisuje to doświadczenie następująco: "Kiedy znajduję się w sali Rady i widzę Obecność Naszej Jedności (chodzi zapewne o owe Światło), przeszywa mnie odczucie nieopisanego szczęścia bliskości owej Jedności. Wiem, że moja Przewodniczka odczuwa to tak samo, to jest niczym fontanna nieskończonej Miłości i Zrozumienia, Ciepła, Bezpieczeństwa, Radości i Wolności. Gdy spotkanie z Radą się kończy i opuszczam salę, nim to nastąpi już pragnę powrócić Tu ponownie jak najszybciej". Interpretując ową relację, można by powiedzieć że owe Światło jest dla duszy niczym...magnez, ale tylko na zasadzie przypomnienia im Jedności z której pochodzą, oraz konsekwencji w dążeniu do ostatecznego celu - czyli Zjednoczenia.

Prawie nie ma żyjących ludzi, którzy mogliby opowiedzieć więcej o tym Świetle, owej Jedności i odczuwanej przez dusze bardzo silnej bliskości Źródła. Głównym powodem tego stanu rzeczy, jest fakt iż większość z nas nigdy nie doszła do stopnia Przewodników, choć oczywiście i od tego są wyjątki. Wśród osób decydujących się na odbycie sesji hipnoterapeutycznych, też z reguły próżno szukać tych, którzy mieliby bliższy kontakt z ową Energią Jedności, ale i tam...zdarzają się perełki. Pewna kobieta, która poddała się hipnozie, rzuciła na to zagadnienie trochę więcej światła. Kobieta owa była bardzo rozwiniętą Przewodniczką i mieniła się ciemnoniebieską barwą światła (w "Świecie Dusz oczywiście). Opiekowała się (opiekuje), kilkoma grupami dusz, głównie średnio-zaawansowanych i tych już rozwiniętych/starych,a już "wkrótce" miała stać się Nauczycielką innych Przewodników. Kobieta ta opowiedziała najwięcej ze wszystkich dusz poddanych hipnozie, na temat Boga i naszej z nim Jedności. Inkarnuje już od bardzo dawna (czyni tak, pomimo faktu że nie musi już fizycznie "doświadczać", gdyż poziom Jej wewnętrznego rozwoju jest bardzo duży), a swoją drogę przez materialne wcielenia, rozpoczęła jeszcze...przed powstaniem naszego Wszechświata. Inkarnowała w innym, który dobiegł już końca. W tym życiu owa kobieta zajmuje się leczeniem, uzdrawianiem i pomocą innym ludziom (przykład bardzo częstego wcielenia wybieranego przez zaawansowanych Przewodników).

Zresztą uzdrawianie fizycznego bólu jest bardzo mocno związane z siłą Umysłu. Według owej kobiety - można nauczyć się subtelnej sztuki takiej korelacji Energii, by uwalniać od Bólu najróżniejsze części ciała, mówi: "Jestem w stanie pomóc tym, którzy potrafią zrozumieć siłę Energii jaka jest w naszych Umysłach, a Umysł jest drogą która może przynieść ulgę w bólu. Sama pracując w ten sposób z własną Energią, nauczyłam się skuteczniej pomagać innym w ich cierpieniu". Hipnoterapeuta zadał więc jej pytanie: "Czy Ty jako tak rozwinięta Przewodniczka Duchowa, aspirujesz do miejsca w Radzie Starszych?". Jej odpowiedź brzmiała: "Nie! Najpierw pracuję nad tym, by zostać Nauczycielem Przewodników" - "Lecz jeślibyś mogła wybrać, chciałabyś zostać członkinią Rady?" - kontynuuje hipnoterapeuta, "Nie każdy nadaje się na członka Rady, jest przecież wiele innych możliwości "specjalizacji" - odpowiada kobieta. "Lecz jeślibyś się nadawała, jak by to wyglądało?" - "Najpierw udałabym się do miejsca Naszej Jedności" - odpowiada kobieta. W tym momencie ów hipnoterapeuta poczuł, że zaczyna dziać się coś więcej, niż dotychczasowy opis "Życia po Życiu", miejsc, działań i przygotowań duszy na "Tamtym Świecie". Tutaj owa kobieta zaczyna już otwarcie przybliżać nas do samego Źródła, czyli do początków naszego Istnienia. Jej opowieść znacznie wykracza poza dotychczasowe ramy, jakie dotąd prezentowały inne osoby - inne dusze poddane hipnozie.

"Opowiedz mi o tej Jedności czym lub kim Ona jest" - kontynuuje hipnoterapeuta. "To jest...Jedność w Wielości lub Wielość Jedności - Centrum wszelkiego Istnienia". "Czy mogłabyś powiedzieć mi coś więcej na ten temat, proszę byś opisała mi cały ten proces - jeśli oczywiście możesz?" - "Nie powiem Ci wiele, nie doświadczyłam jeszcze tego, jedynie się tam zbliżyłam", "Proszę więc byś opowiedziała mi tylko to, co powiedzieć możesz". "To jest Boskość, jest...Wszystkim" - kontynuuje kobieta, "Proszę, wyjaśnij Nam co to znaczy "Wszystkim?" - "To jest Oddech, Dźwięk, Szept...tak Czysty, tak Nieskończenie Czysty" - "Spokojnie, zatrzymaj te myśli i zabierz mnie w swej opowieści tak daleko jak tylko zdołasz" - mówiąc to hipnoterapeuta kładzie dłoń na czole kobiety. "Dźwięk, On...stwarza wszystko dookoła - WSZYSTKO!". "Przybliż się w kierunku tego Dźwięku, jesteś już bardzo blisko, proszę powiedz co teraz widzisz?" - "Ja...nie mogę, ja...za daleko" - odpowiada kobieta - "Jeszcze troszkę dalej, przejdź poza to, jeszcze troszkę - powiedz co tam jest?" - "Dźwięk wszystko utrzymuje i stwarza, sprawia że całość się porusza, faluje pod Jego wpływem. To jest wysokie czyste nucenie, przypomina echo, ja...nie mogę więcej..." - kobieta urywa w środku zdania. "Ostatni wysiłek, proszę Cię, wiem że dasz radę, czym jest to Echo?" - "To jest niczym Matka...przepełniona Miłością Matka...śpiewająca swemu dziecku!", to było wszystko, co mogła nam przekazać owa kobieta.

Pomimo tego opisu (choć jest najbardziej szczegółowy ze wszystkich jemu podobnych), nadal nie wiadomo jak wygląda Bóg, gdyż nawet inkarnujący Przewodnicy (bardzo nieliczne osoby które poddały się hipnozie), różnie widzą ów Dźwięk i różnie go doświadczają. Na przykład jeden z nich opisał tę muzykę jako "Łagodny dźwięk Dzwonu, rozchodzący się niczym echo - tworzący i utrzymujący wszystko dookoła", inny zaś mówił o..."Męskim Chórze". Jedno jest pewne - żyjący ludzie, choćby nawet byli Przewodnikami, nie są jeszcze gotowi, aby połączyć się z ową Jednością na tyle by opowiedzieć nam jak owa "Obecność Nieskończonej Miłości" i "Dźwięk Wszystko Utrzymujący" - wygląda!



Tak może wyglądać owa Jedność-Źródło z którego płynie "Dźwięk Wszystko Utrzymujący".

http://1.bp.blogspot.com/-Oy4CSyAPvbk/T85uDtabWxI/AAAAAAAAAQQ/0xCRDKDSyhg/s640/10+-+Then+Iluvatar+said+to+them....jpg


Co do samej muzyki - to stanowi ona kluczową rolę wśród dusz. Napisze o tym w kolejnym poście.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?

Są to raczej gotowe materiały dotyczące Hipnozy i stanu w jakim znajduje się człowiek.
Co widzi, czuje,  co potrafi zrobić... i jak odczuwa Osobę - Stwórcę - Boga.

A jak Ty to widzisz sam?

3

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?
Milionek napisał/a:

A jak Ty to widzisz sam?

Najpierw opowiem może jak sam pamiętam pewne wydarzenia!


Wszystko zaczęło się gdy miałem trzy lub cztery lata. Wówczas co noc miałem ten sam sen, który dla tak małego dziecka jakim wówczas byłem, był koszmarny, wręcz przerażający. Śniło mi się że znajduję się w środku dużego, ciemnego lasu, jest noc a ja biegnę przez ten las - uciekam przed kimś, lub przed czymś. Gdy odwróciłem głowę zobaczyłem trzy ścigające mnie "czarownice", biegły za mną, a ja już ze zmęczenia nie miałem sił by dalej uciekać. Nagle potknąłem się o korzeń drzewa (lub kamień - to nie ma znaczenia), i upadłem na ziemię. Gdy już, już były przy mnie i miały mnie dopaść - budziłem się zapłakany. Zawsze budziłem się w tym samym momencie, w chwili gdy już były przy mnie. Ten sen trwał dosyć długo (miesiąc, może dwa), a ja wiedząc że "to" znów powróci, bałem się zasypiać. Pamiętam że płakałem gdy moi rodzice odprowadzali mnie do łóżka, nie chciałem zasypiać, gdyż wiedziałem że znów mi się to przyśni. I tak było, "to" wracało co noc. I choć rodzice uspokajali mnie mówiąc że to tylko sen że nic złego mnie nie spotka, ja nie wierzyłem im. Często leżałem w łóżku do rana przy zapalonym świetle, bojąc się zamknąć oczy i zasnąć. Z czasem jednak to minęło (po kilku miesiącach), a ja o tym zapomniałem.

Kolejne "dziwne" wizje pojawiły się gdy miałem ok. 10-12 lat. Jednak te "obrazy" były już zupełnie inne, łagodne, miłe i ciekawe. Widziałem w nich kilkuletniego chłopca raz w towarzystwie mężczyzny i kobiety, raz jedynie w obecności mężczyzny, innym znów razem w towarzystwie samej kobiety. Widziałem również owego chłopca siedzącego nad brzegiem pięknego brzegu rzeki, siedział pod drzewem i odpoczywał. Pamiętam dokładnie twarze mężczyzny i kobiety. Mężczyzna miał ciemną, krótko przystrzyżoną brodę, kobieta była ładna w średnim wieku. Pamiętam też że dochodziło do konfliktów między chłopcem a owym mężczyzną. Zawsze później pojawiał się obraz chłopca nad brzegiem rzeki. Przekazy te były tak dziwne i niezrozumiałe wówczas przeze mnie, że moich rodziców wprawiałem w stan pewnego zakłopotania gdy opowiadałem te moje wizje ich znajomym i przyjaciołom. Ja zaś nie wiedziałem dlaczego to "coś" spotkało właśnie mnie i co "to" właściwie jest. Następnie i to też ustało. Potem były studia i praca, gdzie już zupełnie nic nie powracało, a ja o większości z tych dziwnych wizji po prostu zapomniałem.

"Przebudzenie" przyszło jakieś siedem lat temu. Wówczas wszystko zaczęło układać się w spójną całość. Poszczególne obrazy zaczęły się "porządkować" i układać w logiczny ciąg. Dzięki temu przypomniałem sobie moje poprzednie wcielenie. Wiem kim byłem w poprzednim życiu, gdzie mieszkałem, co lubiłem a czego nie, kiedy mniej więcej żyłem (nie pamiętam jednak dokładnego roku, ani swego imienia, ani nazwy miejscowości). Wreszcie to co "pamiętam" najdokładniej to własną śmierć w poprzednim życiu. Ale od początku.
Urodziłem się w rodzinie chłopa, żyłem w jakiejś wiosce. Ów mężczyzna opisany wyżej to właśnie był mój ojciec. Pamiętam że nienawidziłem pracy na roli, ani wszystkiego co wiąże się z wykonywaniem obowiązków chłopa. Często dochodziło na tym tle do kłótni z moim "ojcem". Wówczas uciekałem do swojej samotni - nad brzeg rzeki, gdzie godzinami rozmyślałem. Bardzo to lubiłem, ale nie podobało się to mojej rodzinie (głównie ojcu). Moje życie nie było zbyt obfitujące w doświadczenia. Pamiętam szczególnie dokładnie moment własnej śmierci.

Zginąłem jako kilkunastoletni chłopak. Jak jednak do tego doszło? Pamiętam że zbudził mnie tętent końskich kopyt i krzyki ludzi (była noc). Gdy wyszedłem przed dom, zobaczyłem żołnierzy na koniach, trzymających w rękach płonące pochodnie - podpalali wioskę i mordowali mieszkańców. Pamiętam wyraźnie, bardzo wyraźnie owe płonące pochodnie. Pamiętam także że wówczas po raz ostatni spojrzałem na moich rodziców (myślę że to wówczas właśnie dokładnie ich zapamiętałem). Następnie ruszyłem w stronę ciemnego lasu. Kilku żołnierzy (chyba trzech), pobiegło za mną. Uciekałem choć już brakowało mi sił, aż wreszcie potknąłem się o coś i upadłem. Wówczas mnie dopadli i przebili jakimś sztyletem. Tak zakończyłem swoje poprzednie wcielenie. Teraz już zrozumiałem że to co przyśniło mi się w dzieciństwie, było jedynie pamięcią mojej śmierci. Wszystko przypominało mi się więc od "końca".


Pamiętam jeszcze inne "wydarzenie", lecz zupełnie nie związane z ziemskimi (czy jakimikolwiek innymi), wcieleniami. Pamiętam (co ciekawe, pamięć tego mam od dziecka i nie zmieniła się ona wraz z upływem lat), krótką chwilę, krótki moment przed moimi obecnymi narodzinami - tam w "Zaświatach" (że tak się wyrażę kolokwialnie). Stałem obok jakiejś ubranej na biało istoty/postaci. Prawdopodobnie była to moja Przewodniczka (gdyż nie mam wątpliwości iż owa postać miała...żeńskie cechy). W każdym razie, owa "istota" powróciła raz jeszcze w jednym z moich snów, gdy miałem może z pięć lat? Wówczas ta "kobieta" zakomunikowała mi że gdy tylko skończę 25-rok życia, zginie mój ojciec. Sześć dni po moich 25 urodzinach ojciec mój zginął w wypadku na moich oczach. Zdążyłem jeszcze podbiec do Niego i gdy konał pożegnać się. Powiedziałem że wkrótce znów się zobaczymy. Potem jednak, przez kolejne dni i tygodnie dopadała mnie prawdziwa depresja. codziennie chodziłem na cmentarz jakby to cokolwiek mogło odmienić.

Po jakimś czasie jednak zacząłem sobie przypominać" pewne fakty z poprzedniego życia, które wcześniej odrzuciłem na śmietnik mojej podświadomości. Nawet nie zdajesz sobie sprawy Milionku, ile to przyniosło mi spokoju. Więcej, dziś gdy o tym wspominam i gdy patrzę na ludzi którzy płaczą, lamentują po stracie najbliższej osoby - często w duchu śmiać mi się z nich chce. Nie dlatego że jestem nieczułym suk...nem, lecz dlatego iż śmierć w żadnym wypadku nie stanowi końca naszego istnienia. Myślę, wręcz jestem pewien, że ta rozbudzona we mnie pamięć, miała związek ze śmiercią mego ojca, a być może to On sam za tym stał. Dziś śmieszy mnie ludzki strach przed śmiercią (choć staram się również zrozumieć tych ludzi), przed totalnym końcem istnienia. Śmierć nie jest końcem - jest uwolnieniem nas z piekła ludzkiego życia i trudów naszego ciała. Dziś wiem, że istniejemy, istnieliśmy i istnieć będziemy, a owa wiedza napłynęła do mnie zapewne pod wpływem mego nieżyjącego ojca, który widząc jak cierpię po jego śmierci - próbował zapewne temu przeciwdziałać (co również czynią dusze zmarłych, by uspokoić swych żyjących bliskich).


POZDRAWIAM!

4

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?

Z tego co opisujesz wynika że wierzysz w reinkarnację , jak i życie pozagrobowe?
Troszkę to dla mnie sprzeczne,ponieważ zetknęłam się z poglądami ludzi, którzy nie wierząc w Boga nie wierzą że coś jest po śmierci,że nie umieramy i jest koniec tylko ciało pozostaje a dusza unosi się ku niebu.

Czyli  uznajesz że żyjesz w kolejnym wcieleniu? i że to uświadomiłeś sobie 7 lat temu?
Czy też po tym jak zobaczyłeś to we śnie? co będzie lub co się wydarzy?

5 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-04-23 15:47:25)

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?

Na pytanie jak wygląda Bóg odpowiem, to zalezy. Zalezy od rzeczywistosci. Gdyby Bóg miał objawic sie w naszej ziemskiej rzeczyistosci, to musiałby wyglądać jak człowiek. Bóg jest duchem, podobnie jak my ludzie. Wygladamy tak jak wygladamy w ciele, bo tak nas stworzyła ewolucja, Jesteśmy dostosowani do panujacych warunków. Gdy przechodzimy przez smierć w inny świat, to co ziemskie musimy zostawic. Przede wszystkim nasze ziemskie ciało.
Nasz duch umie sie dostoswać do rzeczywistosci i jej warunków. Ciekawym przykładem jest internet jako nowa rzeczywstosc. Wygladamy tu zupelnie inaczej niż w tzw. realu. Ale mamy co potrzebne swoja tożsamosc nick, swój avatar. Żyjemy tu i teraz.

6

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?

Wychodzi tu ignorancja oraz niespojnosc pogladow zadajac pytanie jak w temacie yikes
Jak nie stary gosc z broda to trojkat i oko czy swiatlo a potem koniec pomysłów smile
Tak jak pytac o wyglad atomu, czarnej dziury, snu lub najlepiej myśli - bo to jest ojciec kazdego boga w historii, pytanie kompletnie bez sensu.

7 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-05-03 01:04:40)

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?

JAK WYGLĄDA BÓG?

Bóg wygląda oczami.

8

Odp: JAK WYGLĄDA BÓG?

Bóg wygląda tak jak chcemy go zobaczyć bo jest odbiciem naszych nadziei a nadzieja jest matką głupich.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » JAK WYGLĄDA BÓG?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024