NIE BĄDŹ WSZĄ!
Była sobie raz królewna
Pokochała grajka?
STOP. Nie o tej księżniczce i nie o tym grajku dzisiaj chcę Wam opowiedzieć. Dawno temu (a może nie aż tak dawno) była sobie księżniczka ? piękna, młoda, bogata. Udała się na przyjęcie organizowane przez jej ojca na dworze. W ferworze ucztowania i tańców zdarzyła się pewna niespotykana rzecz. Księżniczka podczas jedzenia puściła publicznie bąka. Nie wiadomo do końca czy ktokolwiek oprócz niej o tym wiedział, jednak w akcie rozpaczy i na znak poniżenia wzięła do ręki nóż, który, niewiele myśląc, wbiła w swoje porcelanowe serduszko. Oczywiście zgon na miejscu, wielkie poruszenie uczestników uczty, panika, rozpacz, itd.
Boska komedia Dantego. Brzmi znajomo? Jasne, że tak! Jedno z najwybitniejszych dzieł literackich, jakie widział świat. Ale zaraz, zaraz! Do jakiego gatunku by go dopasować?? I tu pojawia się zasadniczy problem. Gościu łażący po zaświatach, widzący zmarłych, rozmawiający z istotami boskimi. Zdecydowanie jest to opowieść twardo stąpająca po ziemi. Dramat historyczny, powieść obyczajowa. Myślę, że to najodpowiedniejsze dopasowanie.
- Moja piękna primadonno! Zechcij pojawić się w mym grodzie dziś podczas blasku księżyca! Jam ci rycerz, ślubujący dozgonną miłość i oddanie!
- Będę na pewno! O mój miły! Tyś mi najmilszy wśród wszystkich kochanków!
Tych dwoje spotkało się wieczorem w bardzo romantycznych okolicznościach: on ubrany w lekką zbroję, ona w suknię i falbany. Oboje mówili prawdę umawiając się ze sobą. Pewnie już niedługo odbędą się zaślubiny! Siedli bowiem na łożu, ona przylgnęła piersiami do jego pleców, wplotła palce w jego bujną czuprynę. Byli okazem młodości i zdrowia, dlatego też kochance udało się wyciągnąć z włosów wybrańca całkiem pokaźną kolonię wszy. Przekładali je z głowy na głowę przez calą, długą, jesienną noc. Ubrania oczywiście zostały na nich, bo ciało to w końcu tylko ciało. Z resztą po co komu wąchanie tego nieszczególnego zapachu osoby, która od roku nie widziała wody na oczy, bo przecież przez nią można przedwcześnie umrzeć, a oni tak się kochają. Do ślubu faktycznie doszło. Mieli oboje po osiemnaście lat, uroczystość była piękna i żyli ze sobą całe pięć lat, po czym śmierć pochłonęła i kobietę i mężczyznę. Wcześnie? prawdopodobnie zbyt często mięli styczność z wodą, bo oboje zeszli z tego świata przez poważne choroby skóry i choroby dróg rodnych?
Wszystkie powyższe sytuacje są prawdziwe i nie były niczym dziwnym i niecodziennym w czasach, których dotyczą. Każdy bowiem wiek rządzi się swoimi prawami. Nie tylko wiek człowieka, ale również człowieczeństwa. Wyobrażasz sobie dzisiaj, w XXI wieku być porcelanową panną z pierwszej opowieści? Prawdopodobnie już dawno byś nie żył/a, bo pewnie zdarza Ci się popełnić faux pas dość często. Niekoniecznie jest to puszczenie bąka w towarzystwie, ale zachować się w nieodpowiedni do sytuacji sposób nie jest aż tak ciężko (np. strzelisz sobie w głowę, bo skłamałeś księdzu w konfesjonale? Non sens! A może skoczysz z wieżowca bo na egzamin nie założyłeś białego kołnierzyka? Bzdura!)
Dante opisując wędrówkę po zaświatach wcale nie miał na myśli jej symbolicznego znaczenia. Wszystko co zdarzyło się w powieści zaraz po wydaniu było dosłowne i prawdziwe od początku do końca. Przynajmniej w odbiorze czytelników. Średniowiecze w pełni i kto podda w wątpliwość niepodważalny fakt, że można odwiedzić w czyśćcu czy w niebie zmarłą żonę? Kościół tak mówi, więc tak jest. (W końcu kłamstwo powtórzone milion razy staje się prawdą.)Dziś uważamy to za wierutną bzdurę, bo stawiamy na empiryczne wartości. Jak nie możesz czegoś doświadczyć, znaczy, że tego nie ma. I basta.
Mmmm, jaka to przyjemność czuć tupanie małych stópek? na swojej głowie. Te małe paskudy przenoszą choroby, rozprzestrzeniają się błyskawicznie, ciężko je wytępić i są strasznie upierdliwe w swoim jestestwie. Tak, mówię o wszach z trzeciej historii. Dziś uważamy za odrażające fakt, że ktoś z kim przebywamy może nosić na sobie te paskudztwa. A jeszcze nie tak dawno temu to była oznaka witalności, bo przecież na chorą osobę wesz nie wejdzie. A jakie są skutki hodowania tych małych stworzeń, o tym nie myślał nawet najbardziej wykształcony człowiek, a jeśli myślał, to nie mówił tego na głos, bo jak tu się sprzeciwić takiej gromadzie tumanów tkwiących w błędnym przekonaniu.
Widzisz jak to wszystko się pozmieniało od tamtych wydarzeń? Zastanów się teraz dlaczego. Odpowiedź jest bardzo prosta. Z tego samego powodu, dla którego człowiek ewoluował z małpy do obecnej postaci. Otóż w pewnym momencie jednostka, zwana dzisiaj anarchistą i nonkonformistą , postanowiła że nie będzie taka jak inni, i właśnie że zejdzie z drzewa i będzie fajniejsza biegając po ziemi. W końcu inne małpki zobaczyły, że to faktycznie jest jakiś sposób i zaczęły naśladować naszego kochanego, anarchistycznego osobnika, któremu zawdzięczasz to, że czytasz ten artykuł, a ja mogę go dla Ciebie napisać.
Pomyśl jak będzie wyglądał świat za tysiąc lat (bo tyle mniej więcej minęło od trzech powyższych historii) i co o Tobie pomyślą następne pokolenia. Naprawdę chcesz być jednym z tych miliardów istot, które zostaną wyśmiane i określone mianem zacofanych cywilizacyjnie idiotów? Jeśli nie to zrób rachunek sumienia. Pomyśl, z jakimi wartościami i ideałami się zgadzasz, a które zostały Ci odgórnie narzucone. Następnie odrzuć te, których w głębi duszy nie akceptujesz. Zejdź z drzewa i pozwól ewoluować sobie i tym, którzy przyjdą po Tobie! Musisz nauczyć się samodzielnie myśleć. Pokaż innym jak mają żyć! Dlaczego to wiecznie Ty musisz ich gonić i przez cały czas w ogonku próbować za nimi nadążać? Pokaż im czego potrzebują! Pewnie teraz zostaniesz skrytykowany? ale żyj tak, żeby za tysiąc lat powiedzieli o Tobie: to był wielki człowiek!