Odpowiadam tworząc nowy wątek zanim nas znów pogonią za offtop.
No właśnie porozmawiajmy o faktach. Cząsteczka wirusa HIV jest 50 - krotnie mniejsza niż plemnik. Prezerwatywa w zapobieganiu ciąży, jeżeli nie pęknie i jest prawidłowo używana daje jakieś 85% - więc ryzyko zakażenia HIV przy prawidłowo użytej prezerwatywie to co najmniej 15%. Wiecie kolego medycynę kończyłem dość dawno temu, ale nie tak dawno, żeby nie pamiętać pewnych podstawowych rzeczy.
Te 85% skuteczności prezerwatywy w zapobieganiu ciąży obejmuje właśnie również ryzyko pękania. Ty dość dawno kończyłeś medycynę, ja dość niedawno seksuologię. Prawidłowo stosowana prezerwatywa zwiększa szanse na niezarażenie się HIV do 90%.
I nie wiem jak Ty, ale ja wole mieć 90% szans niż 0%.PS.
Uważam, że nakłanianie do niestosowania prezerwatyw w takich krajach jak afrykańskie, gdzie 1/3 populacji jest nosicielami, to zwykła zbrodnia, taka sama jak nakłanianie do zabójstwa czy samobójstwa.
Vian nie rozsiewaj plot. Afryka jest bardzo zróżnicowana. Akurat najwięcej zakażeń jest właśnie, w krajach, w których rozdają prezerwatywy i są one używane (RPA, Zimbabwe).
W Europie w państwach największym zużyciu gumek jest najwięcej zakażeń w przeliczeniu na 100 osób.
I można wymieniać, więc wybacz Słonko ale twarde dane pokazuję, że ilość zużytych prezerwatyw jest wprost proporcjonalna do liczby zakażeń. Zapewne dużą rolę odgrywa fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
HiV o dziwo ma najwięcej osób nie w RPA, chociaż to tam popularna jest wiara, że stosunek z dziewicą wyleczy nosiciela. Zimbabwe i Botswana. Pierwsze słyszę, żeby w Botswanie prezerwatywy były jakoś szczególnie popularne. Jakieś twarde dane na ten temat?
Po drugie w Europie najwięcej zakażeń jest nie w krajach, w których popularne są prezerwatywy, a w tych, do których popularna była turystyka w latach 60-tych i 70-tych, wymiana kulturowa, tygiel okresu rewolucji seksualnej - Francja, Włochy, Wielka Brytania. W Szwecji np. prezerwatywy są popularne a ilość zakażonych jest już mniejsza. W krajach bylego bloku wschodniego jest jeszcze nieco mniejsza, skoro migracja była utrudniona, logiczne.
Warto tu dodać, że w najbardziej zakażonym HIV europejskim kraju nosicieli jest ok 100krotnie (sic!) mniej nosicieli niż w tej Botswanie czy Zimbabwe, ergo ja bym nie zrzucała winy na "fałszywe poczucie bezpieczeństwa". Ergo zanim zaczniesz podawać twarde dane warto się krytycznie zastanowić, skąd takie a nie inne dane się wzięły, bo wg twardych danych ja mam 3 nogi i pół ogona. Słonko. ![]()