bloody_mary napisał/a:No więc pytanie zupełnie do zamężnych/zażonionych
czy planowaliście takie np. kwestie:
-obowiązki dobowe -kto sprząta, gotuje, wynosi śmieci
-ilość dzieci/jak je będziecie wychowywać
-kto trzyma kasę
-po której stronie łóżka kto śpi
czy raczej wyszło to "w praniu"? I czy fakt, że jesteście ludźmi wierzącymi lub nie miał na to w ogóle wpływ?
Kluczowe kwestie takie jak: dzieci, życiowe priorytety omówiliśmy oczywiście w trakcie poznawania się. No i przed zaręczynami.
Reszta: układ pasty do zębów w łazience, strony łóżka, śmieci
..... samo wyszło w praniu
Wiedzieliśmy, że się z tym dogadamy, a nawet jeśli nastąpiłyby jakieś zgrzyty, na pewno nie byłby to powód do zakończenia związku 
Można być człowiekiem wierzącym- ja postawiłam na pierwszym miejscu tu Boga, męża na drugim (jak mówi Biblia: "mąż-istota najważniejsza zaraz po Chrystusie "
) i mój mąż o tym wiedział. A że jest człowiekiem i mądrym, i pokornym, i dążącym do zgody, i odważnym- nic nie stało na przeszkodzie, byśmy zdecydowali się kontynuować związek.
ps. matko, jak to cukierkowo zabrzmiało 