Jak dla mnie nie o mieszkanie ze sobą tu chodzi. I nie mówcie mi tu że czasy się zmieniają a Kościół się zatrzymał na średniowieczu. Tu chyba jest ten problem że czasy się zmieniają a ludzie nie przykładają wagi do świętości małżeństwa, żyją tu i teraz, a że rozwód jest na wyciągnięcie ręki to zamiast się porządnie zastanowić przed ślubem, czy też rozwiązać problem w małżeństwie, lepiej się rozstać i być znowu wolnym...
I dla mnie to rozmowa jest najważniejsza, spędzanie ze sobą czasu, poznawanie drugiej osoby, jej wad i zalet... I miłość
prawdziwa zwycięży wszystko.
a w domu mam ładny przykład
rodzice, 35 lat razem, ślub przez "wpadkę", bez mieszkania przed ślubem. ewentualnie jeszcze brat i bratowa
szczęśliwi, nie mieszkali przed ślubem, po ślubie 6 lat, dzieciaki są i im się układa bardzo dobrze
doszły mnie też słuchy że parom które mieszkały przed ślubem razem "coś" się po ślubie zaczęło psuć... czyżby w końcu zrozumieli, że już nie ma odwrotu? 
a seks to tam wiadomo... zakazany owoc smakuje najlepiej 
btw, z tego co wiem, to jak młodzi przed ślubem ze sobą nie mieszkają to idą do spowiedzi "klasycznie" 3 razy przed zawarciem związku małżeńskiego, natomiast ci co mieszkają ze sobą idą tylko raz (jak wiadomo z powodu nie otrzymania rozgrzeszenia) - no i niech mi ktoś teraz powie że kościół się nie dostosowuje do czasów 