Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Temat: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Co rusz ktoś zawiera związek małżeński, który albo przetrwa, albo się rozpadnie, będzie szczęśliwy bądź nie.
Chciałabym dziś zapytać osoby wierzące, jak przygotowują się do małżeństwa - nie do ślubu, bo to formalność trwająca do słów zgody "TAK" - ale do małżeństwa.

Jak dowiadujecie się, że to TA osoba, jak ją poznajecie, czym się kierujecie. Jak przygotowujecie się do wspólnego życia dzień po dniu, "w zdrowiu i chorobie, bogactwie i biedzie" ?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz nie mieszkanie razem wink

3

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Rozmowa.
I koniecznie mieszkanie ze sobą przed ślubem. Bo wtedy o człowieku można dowiedzieć się najwięcej.

4

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Cynicznahipo napisał/a:

Rozmowa.
I koniecznie mieszkanie ze sobą przed ślubem. Bo wtedy o człowieku można dowiedzieć się najwięcej.

No, to jest to! Połowa ślubów, a tym samym rozwodów, nie miałaby miejsca gdyby przed zawarciem związku ludzie mieli o b o w i ą z e k przynajmniej przez rok ze sobą mieszkać big_smile

5

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Iceni napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Rozmowa.
I koniecznie mieszkanie ze sobą przed ślubem. Bo wtedy o człowieku można dowiedzieć się najwięcej.

No, to jest to! Połowa ślubów, a tym samym rozwodów, nie miałaby miejsca gdyby przed zawarciem związku ludzie mieli o b o w i ą z e k przynajmniej przez rok ze sobą mieszkać big_smile

Też tak uważam.

6

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

mieszkanie razem przed ślubem nie jest przecież akceptowane przez kościół??

7

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

seks przed ślubem tez nie jest akceptowany przed ślubem,a mało która para zachowuje czystość do tego momentu
zgadzam się z Cyniczną i Iceni odnośnie mieszkania ze sobą

8

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
lena812 napisał/a:

seks przed ślubem tez nie jest akceptowany przed ślubem,a mało która para zachowuje czystość do tego momentu
zgadzam się z Cyniczną i Iceni odnośnie mieszkania ze sobą

też nie wyobrażam sobie małżeństwa bez mieszkania ze sobą wcześniej, bo bez tego można przeżyć gorzkie rozczarowanie, szczególnie jeśli ma się zbyt nierealne oczekiwania, jednak za ludzi "wierzących" którzy  pzygotowują się do (w domyśle założyłam - katolickiego) małżeństwa uważam ludzi którzy bardzo poważnie traktują naukę kościoła i jego wytyczne, a nie tylko chodzą tam od czasu do czasu a nauki puszczają mimo uszu

9

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Jak dla mnie nie o mieszkanie ze sobą tu chodzi. I nie mówcie mi tu że czasy się zmieniają a Kościół się zatrzymał na średniowieczu. Tu chyba jest ten problem że czasy się zmieniają a ludzie nie przykładają wagi do świętości małżeństwa, żyją tu i teraz, a że rozwód jest na wyciągnięcie ręki to zamiast się porządnie zastanowić przed ślubem, czy też rozwiązać problem w małżeństwie, lepiej się rozstać i być znowu wolnym...

I dla mnie to rozmowa jest najważniejsza, spędzanie ze sobą czasu, poznawanie drugiej osoby, jej wad i zalet... I miłość smile prawdziwa zwycięży wszystko.

a w domu mam ładny przykład smile rodzice, 35 lat razem, ślub przez "wpadkę", bez mieszkania przed ślubem. ewentualnie jeszcze brat i bratowa smile szczęśliwi, nie mieszkali przed ślubem, po ślubie 6 lat, dzieciaki są i im się układa bardzo dobrze

doszły mnie też słuchy że parom które mieszkały przed ślubem razem "coś" się po ślubie zaczęło psuć... czyżby w końcu zrozumieli, że już nie ma odwrotu? wink

a seks to tam wiadomo... zakazany owoc smakuje najlepiej tongue

btw, z tego co wiem, to jak młodzi przed ślubem ze sobą nie mieszkają to idą do spowiedzi "klasycznie" 3 razy przed zawarciem związku małżeńskiego, natomiast ci co mieszkają ze sobą idą tylko raz (jak wiadomo z powodu nie otrzymania rozgrzeszenia) - no i niech mi ktoś teraz powie że kościół się nie dostosowuje do czasów wink

10 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-17 23:04:30)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
PodPseudonimem napisał/a:

mieszkanie razem przed ślubem nie jest przecież akceptowane przez kościół??

Mieszkanie, czy seks przedmałżeński? ;-)

Rycerzowa - ja mieszkałam z moim mężem przed ślubem, byłam u spowiedzi kilka razy i za każdym razem rozgrzeszenie otrzymałam. Ciekawostka, co? ;-)

11

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Tak się zastanawiam nad tym co piszecie odnośnie konieczności zamieszkania razem przed ślubem.

Może żyję w jakieś bańce nieświadomości tongue ale co innego jak para zna się rok czy krócej i bierze ślub, albo ich związek był "nietypowy" (nigdy razem nie wyjeżdżali, nie odwiedzali się w domach, nie poznali rodziców, nie spędzili razem bez przerwy więcej czasu niż na randce) - no to rozumiem, można się rozczarować. Ale dlatego, że się razem nie mieszkało, czy dlatego, że się właściwie nie znali?

Z moim chłopakiem spędzaliśmy masę czasu razem: w swoich domach, na imprezach, na randkach, na uroczystościach, wycieczkach itp. Po 2 latach zamieszkaliśmy razem i obyło się bez rozczarowań, rewolucji, bicia talerzy wink kłótnie jakieśtam były, bo były zawsze. Po prostu dobrze się znaliśmy.

Tak więc nie generalizowałabym, że każda para powinna razem zamieszkać przed ślubem. Ale na pewno powinni się dobrze poznać, a mieszkanie wcale nie jest do tego konieczne.

12

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Cynicznahipo nie mówię że każda para w moim otoczeniu źle zniosła mieszkanie razem przed ślubem wink każdy jest inny. a rozgrzeszenia dostać nie powinnaś jeśli się wyspowiadałaś z tego że mieszkasz z narzeczonym, bo to wszystko jest w jednym przykazaniu "nie cudzołóż" tongue i wyspowiadać się owszem można, ale rozgrzeszenia się nie dostanie, w końcu na tym polega spowiedź - pokuta rozgrzeszenie i... postanowienie poprawy. o spowiedzi jednej lub trzech wiem z racji tego że siostra brała ślub w tym roku i mieszkała ze swoim.

zgadzam się w stu procentach z bloody_mary! trzeba się po prostu dobrze poznać, a do tego nie potrzeba mieszkania razem, a spędzanie razem czasu, obserwowanie swoich zachowań w różnych momentach życia. No i jak to mnie nauczyła mama - patrz jak Twój chłopak traktuje rodziców. Proste wink

sama osobiście nie zamierzam mieszkać przed ślubem z moim chłopakiem, bo to mi nie jest potrzebne

13

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Cynicznahipo napisał/a:
PodPseudonimem napisał/a:

mieszkanie razem przed ślubem nie jest przecież akceptowane przez kościół??

Mieszkanie, czy seks przedmałżeński? ;-)

i to i to tongue chyba że mieszkanie ale nie w sposób "małżeński". jeśli para mieszka ze sobą jak małżeństwo podchodzi to już pod cudzołóstwo. więc mieszkanie razem, z osobnymi łóżkami wchodzi w grę smile

14

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

rycerzowa, ależ zapewniam Cię, iż rozgrzeszenie otrzymałam. Jakiś czas później wzięliśmy zresztą ślub kościelny.

15

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

to może trafiłaś na "lajtowego" księdza wink bo u mnie w rodzinie była sytuacja, że ksiądz odmówił chrztu z powodu tego że matka chrzestna mieszkała za granicą z chłopakiem, więc rozgrzeszenia by nie dostała wink oczywiście nie w dniu chrztu tylko przy załatwianiu formalności

16

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Księża są różni. Ale jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, kiedy jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, a rozgrzeszenia nie ma.
No może tylko w sytuacji mojej mamy, która była rozwódką i żyła już z drugim mężem. Ona nie dostała rozgrzeszenia, zresztą, nie dziwi mnie to.

17

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

A ja tam się w małżeństwo bez małżeństwa bawił nie będę.

18

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Abizer napisał/a:

A ja tam się w małżeństwo bez małżeństwa bawił nie będę.

- polać mu! wink

Cynicznahipo nie chodzi o żal za grzechy itd. ale z drugiej strony czy żałowałaś tego że mieszkasz z nim przed ślubem? po spowiedzi zabrałaś swoje rzeczy? wink no chyba że nie żyliście jak małżeństwo. poza tym, nie trzeba tego tak teraz roztrząsać, ważne że jesteście małżeństwem i jesteście szczęśliwi. No a z Twoją mamą to wiadomo, rozwód "kościelny" to jednak trudno dostać.

a co myślicie o unieważnieniach ślubów kościelnych? z tego co pamiętam to zatajanie informacji na temat bezpłodności czy posiadaniu dzieci wchodzi w grę. też się da jeśli związek nie będzie skonsumowany, ale ciekawe jest jak to udowodnić wink

19

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

wariografem:P

20

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

chyba tylko tak wink

21

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

http://www.youtube.com/watch?v=ix22i1qoE5c

22

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Cynicznahipo napisał/a:

Księża są różni. Ale jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, kiedy jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, a rozgrzeszenia nie ma.

Ale jak mozna mowic o zalu za grzechy i checi poprawy jak dobrowolnie sie mieszka ze swoim partnerem przed slubem i zakladam ze tak naprawde nie zalowalas tego i nie probowalas zmienic tej sytuacji np przez wyprowadzenie sie. Dla mnie nie ma sensu isc do spowiedzi i klamac ksiedzu ze 'obiecuje poprawe' jak wiem ze jest mi dobrze w takiej relacji i nic nie bede zmieniac. Takze jak bylam ostatnim razem u spowiedzi to wlasnie nie dostalam rozgrzeszenia bo brakowalo podstawowych elementow dobrej spowiedzi z mojej strony...

23

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

http://www.youtube.com/watch?v=6TySofOD9_A

24

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

A co sądzicie o mieszkaniu ze sobą.... bez seksu? wink Znam taką parę smile

25 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-18 10:39:15)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Doktorantka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Księża są różni. Ale jeszcze nie spotkałam się z sytuacją, kiedy jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, a rozgrzeszenia nie ma.

Ale jak mozna mowic o zalu za grzechy i checi poprawy jak dobrowolnie sie mieszka ze swoim partnerem przed slubem i zakladam ze tak naprawde nie zalowalas tego i nie probowalas zmienic tej sytuacji np przez wyprowadzenie sie. Dla mnie nie ma sensu isc do spowiedzi i klamac ksiedzu ze 'obiecuje poprawe' jak wiem ze jest mi dobrze w takiej relacji i nic nie bede zmieniac. Takze jak bylam ostatnim razem u spowiedzi to wlasnie nie dostalam rozgrzeszenia bo brakowalo podstawowych elementow dobrej spowiedzi z mojej strony...

A skąd przypuszczenie, że kłamałam? Że nie żałowałam? I że mi pasowała taka sytuacja? Szczegóły mojej sytuacji i mojej spowiedzi... to już chyba moja sprawa ;-)

Cat, jeśli to pasuje tej parze, to dlaczego nie ;-).
Podziwiam takich ludzi.

26

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

No bo my tu o mieszkaniu przed ślubem- ja wiem, że KK to potępia, no bo mieszkanie = seks. A co z samym mieszkaniem, gdzie seks excluded? big_smile

27

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

"potępia" to może nie do końca właściwe słowo. Proponuję w chwili wolnych trzech kwadransów odsłuchać nagranie z pierwszego linka.

28

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

W każdym razie: jest przeciwny. No ale ja tu nie tylko o KK - ale o ludziach wierzących w ogóle smile

29 Ostatnio edytowany przez bloody_mary (2013-11-18 11:16:03)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Na samo mieszkanie razem bez seksu, z tego co mi wiadomo, "Kościół" też nie patrzy przychylnie, bo to może prowadzić do nieczystych myśli, pokus. Nie wiem tylko co w sytuacji jeśli para nie uprawia seksu i ich to w ogóle nie interesuje smile

rycerzowa napisał/a:
Abizer napisał/a:

A ja tam się w małżeństwo bez małżeństwa bawił nie będę.

- polać mu! wink

rycerzowa, prawisz tu jak ostoja moralności, a w innym wątku podejrzewasz ciąże smile Nie zrozum mnie źle, ja mam do tych kwestii raczej luźne podejście. Ale skoro tak się bronisz przed mieszkaniem razem i twierdzisz, że to Ci nie jest potrzebne i w ogóle nikomu też, to z jakich powodów? Bo nie chodzi widocznie o zachowanie czystości do ślubu.

30 Ostatnio edytowany przez rycerzowa (2013-11-18 12:13:33)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
bloody_mary napisał/a:

Na samo mieszkanie razem bez seksu, z tego co mi wiadomo, "Kościół" też nie patrzy przychylnie, bo to może prowadzić do nieczystych myśli, pokus. Nie wiem tylko co w sytuacji jeśli para nie uprawia seksu i ich to w ogóle nie interesuje smile

rycerzowa napisał/a:
Abizer napisał/a:

A ja tam się w małżeństwo bez małżeństwa bawił nie będę.

- polać mu! wink

rycerzowa, prawisz tu jak ostoja moralności, a w innym wątku podejrzewasz ciąże smile Nie zrozum mnie źle, ja mam do tych kwestii raczej luźne podejście. Ale skoro tak się bronisz przed mieszkaniem razem i twierdzisz, że to Ci nie jest potrzebne i w ogóle nikomu też, to z jakich powodów? Bo nie chodzi widocznie o zachowanie czystości do ślubu.

u mnie jest to związane z wychowaniem. Według moich rodziców mieszkanie przed ślubem z narzeczonym jest brakiem szacunku dla nich, dlatego też nie chcę robić problemów sobie i ich ranić. Fakt, moi rodzice sami wpadli, więc nie o czystość tu chodzi a sam fakt mieszkania jak małżeństwo wink no i to że wiem co jest dobre a co złe, co jest akceptowane przez KK a co jest grzechem, nie znaczy że jestem święta wink btw mój chłopak jest ateistą, żeby było śmieszniej wink

i nie mówię że nikomu to nie jest potrzebne, każdy jest inny, z tym że według mnie nie trzeba ze sobą od razu mieszkać żeby się dobrze poznać. wystarczy spędzać czas i widzieć drugą osobę w codziennych sytuacjach. Byłam w związku 2 lata, bez mieszkania razem, i tyle czasu wystarczyło mi na stwierdzenie, że ten facet to jednak nie ten.

31

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
rycerzowa napisał/a:

btw mój chłopak jest ateistą, żeby było śmieszniej wink

I będziecie brać ślub kościelny?Zastanawiam się bo u mnie sytuacja jest odwrotna,mój narzeczony wierzy. Ja nie chcę ślubu kościelnego,on tak,moi i jego rodzice też są wierzący.Czy w takiej kwestii ślub kościelny ma w ogóle sens?

32

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
xYxAngelxYx napisał/a:
rycerzowa napisał/a:

btw mój chłopak jest ateistą, żeby było śmieszniej wink

I będziecie brać ślub kościelny?Zastanawiam się bo u mnie sytuacja jest odwrotna,mój narzeczony wierzy. Ja nie chcę ślubu kościelnego,on tak,moi i jego rodzice też są wierzący.Czy w takiej kwestii ślub kościelny ma w ogóle sens?

sens dla całego otoczenia pewnie ma, skoro są wierzący. Jeśli ty nie wierzysz a ślub kościelny będziesz brać i przed bogiem (w którego nie wierzysz) przysięgać to robi się tu niespójność wink

33

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

xYxAngelxYx według mnie ma. Dla jednej strony jest to ważne. Poza tym, według prawa kanonicznego ślub z ateistą jest możliwy, tak samo jakby to była osoba innej wiary. Jeśli nie wierzysz, po prostu nie mówisz końcówki przysięgi "tak mi dopomóż Panie Boże...", chociaż słyszałam przypadki gdzie jeśli był to ślub konkordatowy jedna osoba mówiła przysięgę kościelną, a druga cywilną. Dlaczego KK miałby Ci odbierać prawo uzyskania sakramentów, tylko dlatego że kochasz osobę innej wiary czy też właśnie ateistę? No i oczywiście, nic na siłę. On Cię do tego nie zmusi, ale warto w związku szukać kompromisów w każdej sprawie, nawet takiej.

Gorzej jest w przypadku chrzcin i wychowywania dzieci w wierze, bo z tym mamy problem. Mój chce żebym wychowała dziecko w wierze, natomiast nie chce go ochrzcić, związane to jest z jego doświadczeniami z dzieciństwa, jak i z tym, że z tego co się dowiedziałam rodzic niewierzący musi podpisać coś w KK że nie będzie się wtrącał w wychowanie w wierze własnego dziecka, ale mogłam coś pokręcić.

34

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
xYxAngelxYx napisał/a:

I będziecie brać ślub kościelny?Zastanawiam się bo u mnie sytuacja jest odwrotna,mój narzeczony wierzy. Ja nie chcę ślubu kościelnego,on tak,moi i jego rodzice też są wierzący.Czy w takiej kwestii ślub kościelny ma w ogóle sens?

Jeśli on i wasze rodziny są tak bardzo wierzące, to trzeba się zastanowić, czy wogóle wasz związek ma sens. A co z dziećmi, jak będziecie je wychowywać? O tym przede wszystkim trzeba porozmawiać.

35

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

A ja czekam, aż wypowiedzą się osoby wierzące, może nawet niewierzące co do przygotowania do małżeństwa.  :)Jak się można do tego przygotować tak naprawdę?
Jak osoby wierzące wybierają kogoś na współmałżonka?

36 Ostatnio edytowany przez Abizer (2013-11-18 13:07:07)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

"Nie wprzęgajcie się w nierówne jarzmo z niewierzącymi" big_smile

37 Ostatnio edytowany przez xYxAngelxYx (2013-11-18 13:09:12)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
rycerzowa napisał/a:

xYxAngelxYx według mnie ma. Dla jednej strony jest to ważne. Poza tym, według prawa kanonicznego ślub z ateistą jest możliwy, tak samo jakby to była osoba innej wiary. Jeśli nie wierzysz, po prostu nie mówisz końcówki przysięgi "tak mi dopomóż Panie Boże...", chociaż słyszałam przypadki gdzie jeśli był to ślub konkordatowy jedna osoba mówiła przysięgę kościelną, a druga cywilną. Dlaczego KK miałby Ci odbierać prawo uzyskania sakramentów, tylko dlatego że kochasz osobę innej wiary czy też właśnie ateistę? No i oczywiście, nic na siłę. On Cię do tego nie zmusi, ale warto w związku szukać kompromisów w każdej sprawie, nawet takiej.

Gorzej jest w przypadku chrzcin i wychowywania dzieci w wierze, bo z tym mamy problem. Mój chce żebym wychowała dziecko w wierze, natomiast nie chce go ochrzcić, związane to jest z jego doświadczeniami z dzieciństwa, jak i z tym, że z tego co się dowiedziałam rodzic niewierzący musi podpisać coś w KK że nie będzie się wtrącał w wychowanie w wierze własnego dziecka, ale mogłam coś pokręcić.

Narzeczony chce konkordatowy,czyli ja mówiłabym przysięgę cywilną w takim razie.Mam szacunek do ich wiary(TŻ,rodzice)dlatego zgodziłabym się na taki ślub,pod warunkiem że nie musiałabym nic przysięgać ich Bogu.

Dzieci nie planuję,ale jeżeli by coś w tej kwestii uległo zmianie(różnie w życiu bywa)nigdy nie zgodziłabym się na chrzest,wiedzą to już wszyscy z mojej jak i TŻ rodziny.

To ja się wypowiem jak przygotowujemy się do małżeństwa jako ta niewierząca z wierzącym smile
Podstawa-rozmowa o wszystkim i o niczym big_smile
Mieszkamy razem-chyba to jest najważniejsze,my znaliśmy się już na tyle że żadnych zdziwień nie było.Ważną kwestią jak dla mnie jest też seks przedmałżeński,nie mogłabym wyjść za mąż jeżeli nie miałabym pewności że w łóżku też jesteśmy w 100% spójni smile Nie chciałabym poczuć się rozczarowana,jak pewnie miało wiele osób ,którzy czekali do ślubu z pierwszym razem.

Wierzący (RYGORYSTYCZNI) mogą mieć nie lada kłopot(mieszkać razem nie mogą,o seksie nie ma mowy),bo albo po zamieszkaniu razem po ślubie okaże się że do siebie nie pasują,albo na tle łóżkowym sobie odpowiadać nie będą.Wtedy dopiero może być zdziwienie.

38

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Hm.. z tym seksem to jest tak, że chyba z*  95% par uprawia seks przed ślubem, a jednak rozwodów jest coraz więcej, zatem nie wiem, czy to aż taka tragedia.

*z - nie liczyłam, statystyk nie znam.

39

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Heh... big_smile

40

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Catwoman napisał/a:

Hm.. z tym seksem to jest tak, że chyba z*  95% par uprawia seks przed ślubem, a jednak rozwodów jest coraz więcej, zatem nie wiem, czy to aż taka tragedia.

*z - nie liczyłam, statystyk nie znam.

Rozumiem,różnie bywa,ja z nie pewniakiem ślubu bym nie wzięła.A może chodzi o to że ludzie(nie wszyscy)nie potrafią ze sobą rozmawiać,wszak łatwiej dostać rozwód,niż pracować nad związkiem.

41

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Catwoman napisał/a:

Co rusz ktoś zawiera związek małżeński, który albo przetrwa, albo się rozpadnie, będzie szczęśliwy bądź nie.
Chciałabym dziś zapytać osoby wierzące, jak przygotowują się do małżeństwa - nie do ślubu, bo to formalność trwająca do słów zgody "TAK" - ale do małżeństwa.

Jak dowiadujecie się, że to TA osoba, jak ją poznajecie, czym się kierujecie. Jak przygotowujecie się do wspólnego życia dzień po dniu, "w zdrowiu i chorobie, bogactwie i biedzie" ?

Ja myślę, że do tego nie można się przygotować. To czy jesteśmy w stanie stworzyć udane małżeństwo zależy od wielu czynników, ale  w największym stopniu zależy od nas samych, i od tego czym się kierujemy wybierając partnera życiowego.  W sferze wiary można prosić Boga o pomoc w rozeznaniu, czy dana osoba jest dobrym wyborem na współmałżonka oraz o siłę, wytrwałość i mądrość w przezwyciężaniu trudności, które trafiają się w każdym małżeństwie. Sądzę też, że im bardziej jesteśmy nastawieni na dawanie, a nie na ciągnięcie w swoją stronę za każdą cenę, tym większe mamy szanse na stworzenie udanego małżeństwa. Małżeństwo to ciągłe budowanie, ale i sztuka szukania kompromisów. Biorąc pod uwagę, że małżeństwo trwa w założeniu kilkadziesiąt lat i przechodzi przez różne etapy życia człowieka- młodość, posiadanie dzieci, przekwitanie, starość nie sposób wszystko przewidzieć i się na wszystko przygotować. Jednak jeśli człowiek zdaje sobie z tego sprawę, wie, jak trudna czasem bywa sztuka życia z drugim człowiekiem, na pewno łatwiej będzie mu zbudować trwały związek.
Moim zdaniem chyba bardziej do tego przygotuje wspólne mieszkanie pod jednym dachem, niż najlepsze nauki przedmałżeńskie, chociaż kłuci się to z zakazem pozamałżeńskiego seksu. No cóż, czasem trudno rozeznać, co jest na prawdę słuszne.

42

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Pytanie, czy osoby wierzące w ogóle przygotowują się inaczej niż nie wierzące?

Chyba nie ma lepszego przygotowania niż pełne poznanie siebie, znajomość swoich oczekiwań, wizji małżeństwa, obowiązków, odpowiedzialności, kwestii posiadania dzieci i ich wychowania, miejsca zamieszkania (sami/z rodzicami/w domu/w bloku).... masa kwestii do obgadania! smile

Czy jest się wierzącym czy nie to te same przygotowania należy, w mojej opinii, poczynić. To czy się wcześniej uprawia seks przedmałżeński czy nie, to sprawa, której nie biorę pod uwagę bo zawiera się dla mnie w "znajomość swoich oczekiwań" smile

Ja i mój chłopak jesteśmy tego samego wyznania i podobnych poglądów.

To tyle, jeśli przez "wierzący" rozumiem "katolik"/"chrześcijanin".

Myślę, że większe problemy w przygotowaniu do małżeństwa mają pary , gdzie jedna z osób jest wierząca, ale z innego wyznania np. katoliczka i muzułmanin. Ciekawe jak wtedy wygląda ich przygotowanie. Ktoś przecież musi ustąpić? (chociaż to chyba niezbyt dobry przykład:P)

43

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

O, a ja całkiem niedawno przeczytałam dość ciekawy i na pewno jeśli go tu zarzucę: kontrowersyjny tekst na ten temat smile Posłuchajcie:

"Niemniej jednak to, ze zakochalem się w mojej najlepszej przyjaciolce nie przeszkodzilo w pojawieniu sie w mojej glowie wielu lękow i niepokojow na temat ślubu. Im bliżej Kim i ja zbliżalismy się do podjecia decyzji o zawarciu małżeństwa, tym bardziej wypelnial mnie paraliżujący strachu. Czy jestem gotów? Czy jestem w stanie dokonać właściwego wyboru? Czy Kim jest odpowiednią osobą do zawarcia małżeństwa? Czy ona mnie uszczęśliwi?

W koncu pewnego pamiętnego wieczoru, podzieliłem sie tymi myślami i wątpliwościami z moim tatą.

Być może każdy z nas ma chwile w naszym życiu, kiedy wydaje się nam, jakby czas spowolnil. Powietrze staje się ciezkie i wszystko wokół daje nam do zrozumienia, ze to bedzie ten moment, ktorego nigdy nie zapomnimy .

Kiedy mój ojciec zbieral sie do odpowiedzi, dla mnie to był taki wlasnie moment.

Z delikatnym uśmiechem powiedział, ?Seth, zachowujesz sie jak wielki egoista. Odpowiem ci wiec w bardzo prosty sposob? ?Małżeństwo nie jest dla ciebie. Nie żenisz sie aby sie uszczęśliwic. Żenisz sie, aby uczynic kogos innego szczęśliwym. Powiem więcej, małżeństwo nie jest dla ciebie. Małżeństwo jest po to aby stworzyc rodzine. Nie tylko dla teściów i tych wszystkich zwiazanych z tym bzdur, ale dla twoich przyszłych dzieci. Kto bedzie ta osoba, ktora chcesz zeby pomogla ci je wychowac? Kto bedzie miec na nie wplyw? Małżeństwo nie jest dla ciebie. Tu nie chodzi o ciebie. W małżeństwie chodzi o ta osobe z którą się ożeniłeś.?" (Internet)

Co o tym sądzicie?:)

44

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Mądre słowa. Podejmując decyzję o małżeństwie (a pewnie nawet decydując o każdej sprawie w związku) często myślimy kategoriami: JA to, JA tamto, czy JA będę szczęśliwy, co JA z tego będę mieć, co to dla MNIE zmieni.

A przecież jest to wielka odpowiedzialność także za drugą osobę, jej szczęście, jej życie. Dla mnie przesadzone jest zdanie "małżeństwo nie jest dla ciebie". Jak najbardziej jest "dla ciebie", ale nie mniej mocno jest dla drugiej osoby, dla przyszłych dzieci także. Rozważając te decyzje nie decydujemy jedynie osobie.

45

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Catwoman napisał/a:

O, a ja całkiem niedawno przeczytałam dość ciekawy i na pewno jeśli go tu zarzucę: kontrowersyjny tekst na ten temat smile Posłuchajcie:

"Niemniej jednak to, ze zakochalem się w mojej najlepszej przyjaciolce nie przeszkodzilo w pojawieniu sie w mojej glowie wielu lękow i niepokojow na temat ślubu. Im bliżej Kim i ja zbliżalismy się do podjecia decyzji o zawarciu małżeństwa, tym bardziej wypelnial mnie paraliżujący strachu. Czy jestem gotów? Czy jestem w stanie dokonać właściwego wyboru? Czy Kim jest odpowiednią osobą do zawarcia małżeństwa? Czy ona mnie uszczęśliwi?

W koncu pewnego pamiętnego wieczoru, podzieliłem sie tymi myślami i wątpliwościami z moim tatą.

Być może każdy z nas ma chwile w naszym życiu, kiedy wydaje się nam, jakby czas spowolnil. Powietrze staje się ciezkie i wszystko wokół daje nam do zrozumienia, ze to bedzie ten moment, ktorego nigdy nie zapomnimy .

Kiedy mój ojciec zbieral sie do odpowiedzi, dla mnie to był taki wlasnie moment.

Z delikatnym uśmiechem powiedział, ?Seth, zachowujesz sie jak wielki egoista. Odpowiem ci wiec w bardzo prosty sposob? ?Małżeństwo nie jest dla ciebie. Nie żenisz sie aby sie uszczęśliwic. Żenisz sie, aby uczynic kogos innego szczęśliwym. Powiem więcej, małżeństwo nie jest dla ciebie. Małżeństwo jest po to aby stworzyc rodzine. Nie tylko dla teściów i tych wszystkich zwiazanych z tym bzdur, ale dla twoich przyszłych dzieci. Kto bedzie ta osoba, ktora chcesz zeby pomogla ci je wychowac? Kto bedzie miec na nie wplyw? Małżeństwo nie jest dla ciebie. Tu nie chodzi o ciebie. W małżeństwie chodzi o ta osobe z którą się ożeniłeś.?" (Internet)

Co o tym sądzicie?:)

Powiem Ci, że w pewnym momencie związku uświadomiłam sobie, że w tym wszystkim nie chodzi tylko o mnie. big_smile Banał, ale o ile łatwiej jest żyć z drugą osobą, budować relacje, jeśli stara się o tym pamiętać.

Można powiedzieć, że ja z moim chłopakiem przygotowujemy się powolutku do małżeństwa, ale nie wiem czy jest w tym coś wyjątkowego ze względu na naszą wiarę. Chcemy się jak najlepiej poznać, ale bez mieszkania razem, oboje jesteśmy katolikami,choć ja jestem bardziej zaangażowana religijnie. Obgadujemy właściwie wszystkie, nawet najdrobniejsze sprawy. Poza tym, ze nie będziemy mieszkać przed ślubem i nie będziemy uprawiać seksu, to wiele się chyba nie różni w przygotowaniach. Z tego względu kładziemy nacisk na rozmowę, skoro nie chcemy się testować to musimy więcej spraw omówić. No i dużo się modlę za mojego wink

46

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Oby Wam się wink

47 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-11-27 00:54:25)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Co do mieszkania razem - problem w tym, że ludzi którzy mieszkali ze sobą przed ślubem jakoś częściej się rozwodzą niż Ci co nie mieszkali. Nie wiem dlaczego - ale tak jest.

Nawiasem mówiąc jako zatwardziały zwolennik wolności unikam związku i małżeństwa jak diabeł święconej wody. Jedne ksiądz mi nawet kiedyś zaproponował bardzo ciekawą koncepcję objaśniającą moje obiekcje.

MAŁŻEŃSTWO TO ŚMIERĆ MOJEJ INDYWIDUALNOŚCI - CZŁOWIEK BOI SIĘ ŚMIERCI RÓWNIEŻ TAKIEJ - tyle, że jego zdaniem w swoich kombinacjach zapomniałem o jednym - śmierć jest warunkiem sine qua non zmartwychwstania.

48

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Adam12 napisał/a:

Co do mieszkania razem - problem w tym, że ludzi którzy mieszkali ze sobą przed ślubem jakoś częściej się rozwodzą niż Ci co nie mieszkali. Nie wiem dlaczego - ale tak jest.

jakieś dowody na te śmiałe tezy? chociaż stanowisko amerykańskich naukowców, proszę smile

49

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
bloody_mary napisał/a:
Adam12 napisał/a:

Co do mieszkania razem - problem w tym, że ludzi którzy mieszkali ze sobą przed ślubem jakoś częściej się rozwodzą niż Ci co nie mieszkali. Nie wiem dlaczego - ale tak jest.

jakieś dowody na te śmiałe tezy? chociaż stanowisko amerykańskich naukowców, proszę smile

Adam, ja sądzę, że wynika to z prostej przyczyny: ludzie, którzy zdecydowali się nie mieszkać ze sobą ze względów religijnych, są skłonni "walczyć" o związek, widzę sens w tym, są bardziej zaangażowani religijnie.
No i na odwrót smile

50

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Catwoman napisał/a:
bloody_mary napisał/a:
Adam12 napisał/a:

Co do mieszkania razem - problem w tym, że ludzi którzy mieszkali ze sobą przed ślubem jakoś częściej się rozwodzą niż Ci co nie mieszkali. Nie wiem dlaczego - ale tak jest.

jakieś dowody na te śmiałe tezy? chociaż stanowisko amerykańskich naukowców, proszę smile

Adam, ja sądzę, że wynika to z prostej przyczyny: ludzie, którzy zdecydowali się nie mieszkać ze sobą ze względów religijnych, są skłonni "walczyć" o związek, widzę sens w tym, są bardziej zaangażowani religijnie.
No i na odwrót smile

Też tak myślę. Dodałabym do tego też, że osobom, które chcą się sprawdzać przez mieszkanie razem, niekoniecznie zależy na ''wpuszczaniu'' Boga do związku. Oczywiście nie mówię, że nigdy tak nie jest, ale na pewno jest to mniejszy procent.

51

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

A po co mi badania amerykańskich naukowców. Wystarczą mi spostrzeżenia sędziów Wydziału I Cywilnego Sądów Okręgowych. Obawiam się, że w tej sprawie mają do powiedzenia znacznie więcej niż amerykańscy naukowcy.

W sumie to dość logiczne, jeżeli zważyć na to co mi kiedyś opowiadała stara zakonnica. Jej bratanica przyszła do niej i mówi tak:
- Ciociu nie mogę sobie poukładać z facetami. To już 17 ja dałam mu wszystko a on odchodzi, dlaczego?
A siostrzyczka jej odpowiada:
- Dlatego.

52

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Adam12 napisał/a:

A po co mi badania amerykańskich naukowców. Wystarczą mi spostrzeżenia sędziów Wydziału I Cywilnego Sądów Okręgowych. Obawiam się, że w tej sprawie mają do powiedzenia znacznie więcej niż amerykańscy naukowcy.

W sumie to dość logiczne, jeżeli zważyć na to co mi kiedyś opowiadała stara zakonnica. Jej bratanica przyszła do niej i mówi tak:
- Ciociu nie mogę sobie poukładać z facetami. To już 17 ja dałam mu wszystko a on odchodzi, dlaczego?
A siostrzyczka jej odpowiada:
- Dlatego.

Potwierdziła teorię niektórych, że faceta trzeba trzymać cały czas w niepewności, na dystans, żeby cały czas musiał o kobietę się starać (także po ślubie), żeby nigdy nie miał pewności smile. Nie wiem, czy to działa zawsze, mojego męża na przykład by to zniechęciło. Tyle sposobów, ilu facetów smile.

53 Ostatnio edytowany przez Adam12 (2013-11-28 09:55:53)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Wiesz co do badań amerykańskich naukowców to najszerzej zakrojone badania (przebadano z tego co pamiętam 1/3 populacji) nad tymi tematami pokazały jednoznacznie, że katolicy i żydzi stosujący się do zaleceń swojej wiary:

1. tworzą najbardzej trwałe związki,

2. osiągają najwyższy poziom satysfakcji seksualnej,

jak się Bill Clinton z tymi wynikami zapoznał w połowie prowadzonego badania to od razu dotację wycofał, bo badania miały potwierdzić wyniki Kingsleya a tu d....pa

54 Ostatnio edytowany przez Kizia75 (2013-11-28 11:23:44)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Nie prawda, najbardziej trwałe związki małżeńskie tworzą muzułmanie, rzadko się rozwodzą smile. Co do satysfakcji z życia seksualnego to nie wiem. Nie znam tych badań. Możesz podać źródło? Wydaje mi się dziwne jeśli chodzi o te najwyższą satysfakcję seksualną ortodoksyjnych  katolików, ze względu na to, że stosują oni zwykle NPR, działający wtedy gdy kobieta współżyje wyłącznie w okresach niepłodnych, a to zazwyczaj łączy się z najniższym libido w całym cyklu, chyba, że akurat para stara się o dziecko. Problem potęguje to, że katolicka etyka seksualne zabrania również zaspokajania (w sensie doprowadzenia do orgazmu) kobiety w inny niż stosunek sposób, więc rozwiązanie np. seksu oralnego w okresie płodnym też odpada.  Wiem z własnego doświadczenia i rozmów z kobietami stosującymi te metody, że ta abstynencja w szczytowym okresie libido (śpiąc w jednym łóżku z własnym facetem smile) to czasem jest poważny problem i znacząco wpływa na satysfakcję z życia seksualnego, zwłaszcza w dłuższym okresie czasu. Problem jest poważny do tego stopnia, że są kobiety - katoliczki, którym spowiednik udzielił zezwolenia na stosowanie czasowe antykoncepcji, bo dalsze stosowanie  ortodoksyjnie NPR groziło rozpadowi ich małżeństwa. Dlatego dziwi mnie wynik tych badań. Ciekawe jaki był podział grup do badań.

55

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Wybacz ale to było najbardziej rzetelne badanie w sprawach ludzkiej seksualności. Badanie zostało zainicjowane przez administrację B. Clintona i miało potwierdzić tzw. raporty Kingsleya. Było to jedyne badanie na temat ludzkiej seksualności, które nie było prowadzone na ochotnikach i obejmowało 1/3 populacji USA. Jak znajdę wyniki - gdzieś jest to w pdf - to dam namiar.

Co do "zakazów" technik - skąd Ty wzięłaś?? Kościół kładzie nacisk na relację między partnerami aktu seksualnego a nie na techniki zaspokajania. Dość dobry wykład etyki seksualnej Kościoła Katolickiego znajdziesz w: Miłość i odpowiedzialność.

Teraz co do problemy co jest ważniejsze stosunek osoby do osoby czy techniki. Podaję za A. Kępińskim w Z psychopatologii życia seksualnego: Poszukiwanie coraz to nowych form współżycia, nowych technik jest wyrazem znudzenia się partnerem, którego już dawno przestało się kochać. Technicznymi manipulacjami nie zastąpi się stosunku osoby do osoby, można powiedzieć, że usiłowania takie są nieudolne....Wiec chyba stosunek oralny, analny itd....nie ma aż tak wielkiego wpływu.

Co do trwałości związków muzułmańskich: rozwodzę się z Tobą, rozwodzę się z Tobą, rozwodzę się z Tobą i po problemie.

Odrobinę wiedzy z seksuologii i wnioski nie powinny dziwić.

56

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Adam12 napisał/a:

Wybacz ale to było najbardziej rzetelne badanie w sprawach ludzkiej seksualności. Badanie zostało zainicjowane przez administrację B. Clintona i miało potwierdzić tzw. raporty Kingsleya. Było to jedyne badanie na temat ludzkiej seksualności, które nie było prowadzone na ochotnikach i obejmowało 1/3 populacji USA. Jak znajdę wyniki - gdzieś jest to w pdf - to dam namiar.

Najbardziej rzetelne w czyjej ocenie? Czekam niecierpliwie smile

Adam12 napisał/a:

Co do "zakazów" technik - skąd Ty wzięłaś?? Kościół kładzie nacisk na relację między partnerami aktu seksualnego a nie na techniki zaspokajania. Dość dobry wykład etyki seksualnej Kościoła Katolickiego znajdziesz w: Miłość i odpowiedzialność.

Z wykładów księdza Ksawerego Knotza. Według niego Kościół katolicki dopuszcza wszelkie pieszczoty, w tym oralne ale stosunek MUSI zakończyć się  "w ciele kobiety". Co do relacji między partnerami to oczywiście tego nie neguję, to jest kluczowe, ale hormonów nie oszukasz smile im lepsze relacje, tym nawet gorzej smile bo jak co noc śpisz obok własnego męża, którego kochasz i pożądasz, a tknąć go nie możesz wtedy gdy najbardziej go pragniesz (okres płodny), ani on ciebie, bo wtedy to już ciężko będzie się powstrzymać, to zapewniam cię że tortura jest to czasem okrutna. Znam to z autopsji, nie z teorii. Uwierz mi, że łatwiej już chyba żyć w celibacie i spać samemu, niż powstrzymywać się w szczytowym okresie libido śpiąc obok własnego męża. W dodatku jeśli ten problem jest co miesiąc.

Adam12 napisał/a:

Teraz co do problemy co jest ważniejsze stosunek osoby do osoby czy techniki. Podaję za A. Kępińskim w Z psychopatologii życia seksualnego: Poszukiwanie coraz to nowych form współżycia, nowych technik jest wyrazem znudzenia się partnerem, którego już dawno przestało się kochać. Technicznymi manipulacjami nie zastąpi się stosunku osoby do osoby, można powiedzieć, że usiłowania takie są nieudolne....Wiec chyba stosunek oralny, analny itd....nie ma aż tak wielkiego wpływu.

Nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Nie chodzi o stosowanie różnych technik jako urozmaicenia (chociaż w urozmaicaniu też nie widzę niczego złego o ile obie strony tegochcą), ale jeśli nie można odbyć "normalnego" stosunku bo są akurat dni płodne, to rozwiązaniem dla kobiety będącej akurat w swoim szczytowym okresie libido, byłoby gdyby mąż mógł zaspokoić ją w inny sposób i vice versa smile.

Adam12 napisał/a:

Co do trwałości związków muzułmańskich: rozwodzę się z Tobą, rozwodzę się z Tobą, rozwodzę się z Tobą i po problemie.

Teoretycznie. Statystyki jednak pokazują, że muzułmanie rzadko się do tego sposobu uciekają. Nie żebym gloryfikowała islam. To po prostu kwestie kulturowe. Rozwody są najczęściej tam, gdzie kobiety są bardziej ekonomicznie niezależne i tyle.

57

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Dalej nikt nie przytoczył żadnego źródła. Nie piszę tego złośliwie, na prawdę jestem ciekawa.

W mojej opinii wszystkie wywody w tematyce: mieszkanie razem przed ślubem - rozwód, mają złe założenie. Otóż czy jest tak, że każda para, która nie mieszkała razem przed ślubem nie uprawiała też przed ślubem seksu? I jeżeli nie mieszka się razem, a seks uprawia w samochodzie to czy ma się większą szansę na stały związek?

Za dużo tu dla mnie generalizowania.

Ale na pewno zgodzę się ze spostrzeżeniem, że pary katolickie są bardziej skłonne do naprawiania problemów/walki o związek.

ALE na pewno jest też podobnie wśród par, których rodzice (niekoniecznie katolicy) nie rozwiedli się, dbają o związek, dają dobry przykład.

58

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Szamnaka ale tu nie potrzeba źródeł. Po prosty jak zaczynasz od d....y strony to d...a z tego wyjdzie, eta wsio.

59 Ostatnio edytowany przez bloody_mary (2013-11-28 22:29:23)

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Adam12 napisał/a:

Szamnaka ale tu nie potrzeba źródeł. Po prosty jak zaczynasz od d....y strony to d...a z tego wyjdzie, eta wsio.

jeśli mi odpowiadasz to przynajmniej przeczytaj dokładnie co napisałam, proszę. Wybacz, ale nie wierzę na słowo forumowym specjalistom.

Może rozjaśni ci moje słowa przykład: nie będę podawać nazwy użytkowniczki tego forum, ale jej poglądy przedstawiają się tak, że jest bardzo przeciwna mieszkaniu razem przed ślubem, bo to źle wpływa na związek. Ale nie przeszkadza jej to współżyć przed ślubem. Czy jej związek jest przez to mniej lub bardziej zagrożony rozwodem w przyszłości? Moim zdaniem ani bardziej, ani mniej. Statystyki to jedno, a życie to drugie - każda relacja rządzi się własnymi prawami i wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest odpowiednie.

Przy okazji, co sądzicie odnośnie osób, które mieszkają przed ślubem z drugą połówką i jest to dla nich obojga pierwsza taka sytuacja. A co o osobach, które mieszkają z kimś, kto jest dla nich 3-4 partnerem i za każdym razem mieszkają razem bez ślubu?

Dla mnie nie wszystko jest czarno-białe.

Adam12, Współczuje bardzo takiego podejścia ("od dupy strony" ... ).

60

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Statystyka pokazuje pewien proces - ogląd ogółu, na jej podstawie możesz co najwyżej określić pewne ryzyka.

Jak się to przekłada na indywidualne przypadki - na szczęście różnie, jedni wpisują się w ogólny proces inni nie.

Ależ moje zdanie o zaczynaniu i kończeniu właśnie się odnosi się m.in. do tego przykładu.....

61

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Adam12 napisał/a:

Szamnaka ale tu nie potrzeba źródeł. Po prosty jak zaczynasz od d....y strony to d...a z tego wyjdzie, eta wsio.

Nie koniecznie. Znam parę, która zaczęła od tego, że jak się poznali, to poszli ze sobą od razu do łózka i są ze sobą.....ponad 30 lat, to moja ciotka i wujek smile. Taki temperament mają oboje, że zaczęli od seksu, a szaleją za sobą do dzisiaj chociaż mają oboje po 60 - tce. Różnie to bywa jak widać.

62

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Adam12 napisał/a:

Wiesz co do badań amerykańskich naukowców to najszerzej zakrojone badania (przebadano z tego co pamiętam 1/3 populacji) nad tymi tematami pokazały jednoznacznie, że katolicy i żydzi stosujący się do zaleceń swojej wiary:

A do której Ty grupy należysz? wink

63

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Kizia75 napisał/a:

Nie koniecznie. Znam parę, która zaczęła od tego, że jak się poznali, to poszli ze sobą od razu do łózka i są ze sobą.....ponad 30 lat, to moja ciotka i wujek smile. Taki temperament mają oboje, że zaczęli od seksu, a szaleją za sobą do dzisiaj chociaż mają oboje po 60 - tce. Różnie to bywa jak widać.

Z jednej strony nie wiem czy jest sens przytaczania przykładów, powoływania się na statystyki i inne dowody, bo każda relacja jest inna, ale też znam jedną taką ciekawą historię:

kuzynka mojej mamy poszła w tango na dyskotece z bliżej nieznanym tancerzem. Kiedy okazało się, że jest w ciąży, to jej rodzice odnaleźli gościa i jego rodziców i dosłownie kazali im wziąć ślub smile Aktualnie są małżeństwem z 25-letnim stażem, mają trójkę dzieci i są przeszczęśliwą rodziną, aż miło popatrzeć. A przecież od "dupy strony" zaczęli.

Ale chyba trochę z tematu schodzimy. Przecież przygotowania do małżeństwa to nie tylko kwesta seksu/braku seksu!

64

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

No a jednak zawsze się na seksie kończy big_smile Może dlatego tyle małżeństw się rozstaje- bo myślą, że przygotowania do małżeństwa to seks głównie big_smile

65

Odp: Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.
Catwoman napisał/a:

No a jednak zawsze się na seksie kończy big_smile Może dlatego tyle małżeństw się rozstaje- bo myślą, że przygotowania do małżeństwa to seks głównie big_smile

Otóż to, a tak na prawdę seks jest tylko "kropką nad i", bardzo ważną "kropką", ale jednak tylko dopełnia to, co jest istota bycia razem z drugim człowiekiem na dobre i na złe. Nie ważne czy się zacznie pisać "i" od kropki, czy od laseczki, ważne, czy ładna i czytelna literka nam z tego wyjdzie smile.

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » Przygotowania do małżeństwa ludzi wierzących.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024