Dwa lata temu wyprowadziłam się z własnego rodzinnego domu. Dokładnie mija dzisiaj 26.11.2007 rok dwa lata a mi tak smutno, bo tęsknie za tamtymi latami. Miałam tam wszystko, co chciałam, to było całe moje życie i jak nauczyć się z tym żyć. Już nie mam tam powrotu ;( Pomóżcie mi proszę
Jesteś pewna że nie masz powrotu? Co się stało? Oczywiście jeśli nie chcesz tu opisywać to nie musisz.
Może jednak warto spróbować...
Tak jestem pewna, że nie mam powrotu.
Właścicielem domu była moja ciotka, która po 17 latach nagle stwierdziła, że musimy się stamtąd wyprowadzić razem z mamą. Dostałyśmy miejsce w takim ośrodku jak Dom Samotnych Matek. Mój dom z racji własności został sprzedany, meble przywieźli na adres ośrodka. Ja przeprowadziłam się z Domu Samotnych Matek do mieszkania komunalnego.
Dziś już wiem, że nie wrócę, mieszka tam ktoś inny. Ja i mama nie miałyśmy prawa głosu, pokazano nam drzwi. Całe życie tam mieszkałam a teraz nagle zmienił się świat i chciałabym nauczyć się żyć z tą świadomością a nie potrafię.
Tak bardzo tęsknie, nagle najbliższe mi miejsce jest dla mnie zupełnie obce .
Dwa lata temu wyprowadziłam się z własnego rodzinnego domu. Dokładnie mija dzisiaj 26.11.2007 rok dwa lata a mi tak smutno, bo tęsknie za tamtymi latami. Miałam tam wszystko, co chciałam, to było całe moje życie i jak nauczyć się z tym żyć. Już nie mam tam powrotu ;( Pomóżcie mi proszę
Ja też czasami tęsknię za tym co minęło. Było super, ale... życie idzie na przód i to co na nas czeka również może być fajne.
Sarenko, ja miałam w zyciu dwa miejsca jakie mogłam nazwać domem-dom rodzinny, gdzie sie wychowywałam (ale o tym za chwilkę)-choć nie mam dobrych wspomnień-to jednak dom, wspomnienia, uczucia.
I dom w jakim mieszkałam z MMŻ (Miłością Mego Zycia(; )
Później bywałam krócej lub dłuzej w wielu miejscach...a teraz jestem...w domu gdzie się wychowywałam.
Ale sama i nie jest mi w nim dobrze.
Wiesz Sarenko, wydaje mi się, ze Domem jest miejsce w sercu ważnych dla nas ludzi...
Wiesz, ja wyprowadziłam się z domu 6 lat temu, dopóki byłam z chłopakiem było wszystko w porządku, ale kiedy się rozstaliśmy zaczęłam bardzo silnie odczuwać dobijającą samotność, dodatkowo spotęgowaną depresją, na którą choruje od kilku lat. W "moim" mieszkaniu mam wszystko wyremontowane, umeblowane tak jak ja chciałam, ale nadal nie czuję, że jest to mój dom, natomiast u rodziców mama zajęła mój były pokój i zrobiła swój. Przemalowała go i przemeblowała i jak idę do rodziców to tam też nie mam swojego miejsca, ale u rodziców czuję, że jestem w domu. To nie otoczenie, pokój, meble, wystrój pokoju sprawia, że to mieszkanie jest naszym domem, ale ludzie, którzy nas kochają tworzą nam dom. Tak więc całkowicie się zgadzam z tym, co napisała Tosia.