Mam koleżankę, ma ona 14 lat i przeżywa ona ciężką anoreksję i początki depresji.Nie jest to kolejna rozpuszczona nastolatka, którą nie interesują się rodzice, czy nieszczęśliwie się zakochała. Znajdowała się w pół roku szpitalu dla osób z anoreksją, lecz pobyt tam nie przyniósł żadnych rezultatów. Kilkakrotnie próbowała podciąć sobie żyły, czy zażyć jakiekolwiek tabletki. Rozmawiała już z niejednym psychologiem, ale to też nie przyniosło skutków. Paulina (bo tak właśnie ma ona na imię) , wyobraża sobie całą swoją chorobę, jako biedną, małą, zagubioną dziewczynkę, dziewczynkę która bez niej umrze. Kiedy Paulina chudnie, każdy zrzucony kilogram dodaje tej dziewczynce sił i pomaga jej. Z każdym wieczorem, choroba przychodzi z coraz większą siłą, przed którą Paulina nie potrafi się już bronić. Ona boi się tego co zrobi, ale nie umie nad tym zapanować. Napisałam tutaj bo chciałabym się dowiedzieć w jaki sposób można pomóc takiej osobie, do jakich źródeł sięgnąć, by już nie musiała cierpieć.
witaj, truno powieziec. Paulina jest na etapie ze to jest silniejsze od niej. moim zdaniem powinna pojsc do psychologa ktory leczy zaburzenia na tle anoreksji. albo na nowo pojsc o szpitala. nie znam sie na tej chorobie ale widzialam kiedys program i jest to bardzo ciezka praca. obejrzyj program ewy drzyzgi na ten temat. moze cos pomoze.pozdrawiam
Napisz, proszę, coś więcej o koleżance - o jej rodzinie, o charakterze. Anoreksja nigdy nie bierze się z niczego, podejrzewasz, jakie mogą być przyczyny tej konkretnie?
Napisz, proszę, coś więcej o koleżance - o jej rodzinie, o charakterze. Anoreksja nigdy nie bierze się z niczego, podejrzewasz, jakie mogą być przyczyny tej konkretnie?
Tak, w sumie chodziło o to, że rodzice wcale się nią nie interesowali, a zaczęli dopiero gdy Paulina rozpoczęła walkę z chorobą. Później rodzice cały czas się nią zajmowali, ale gdy choroba na jakiś czas ustąpiła znowu ją olali. Paulina cierpi strasznie. Boję się, że jeżeli w najbliższym czasie nie podejmiemy jakichkolwiek działań, to ona sobie coś zrobi. Byłaby może możliwość kontaktu poza tym forum ? Nie wiem, e-mail, gg? To dla mnie naprawdę ważne.
Dziewczyna chodzi do szkoły, w której musi być pedagog chociaż, jeśli nie psycholog. Powiadomić jak najszybciej. Wymusić skierowanie do poradni psychologiczno-pedagogicznej. Zaciągnąć. Przynajmniej jedno z rodziców musi się ruszyć. Chociaż tyle.
A ze strony koleżeńskiej - dbać o samoocenę Pauliny i nie uzależniać tej oceny od jedzenia. Komplementy walić, chwalić, zalety podkreślać.
Bo na razie to ona widzi siebie jako problem dla świata i próbuje zniknąć.
To nieładnie ze strony rodziców, że uwagę poświęconą dziecku uzależniają od jej problemów z jedzeniem. To może być taki podświadomy sposób na przyciągnięcie ich zainteresowania.
Byłaby może możliwość kontaktu poza tym forum ? Nie wiem, e-mail, gg? To dla mnie naprawdę ważne.
Wysłałam Ci mail z namiarami na siebie.