Moje zainteresowanie astrofizyką oraz fizyką kwantową spowodowały że wiara w Boga słabła aż w końcu zniknęła.
Na dzień dzisiejszy mówię o sobie ?poganka?. Odzwierciedla to nie tylko brak wiary w Boga ale również umiłowanie do nauk, które tak dobrze rozwijały się w tych czasach.
Ostatnio jednak poszłam w góry i przyznam się że trochę utknęłam. Pamiętam że kiedyś gdy miałam podobne problemy nie czułam takiej samotności a raczej strachu że jest się samemu i można polegać tylko na sobie. To takie stare powiedzenie ?Jak trwoga to do Boga?.
W moim przypadku jest jednak inaczej. Wiem jak działa ludzki umysł i dlaczego pragniemy nie być w trwodze osamotnieni. Pomijając ten wywód naukowy to trochę mnie to zaciekawiło.
Zaczęłam o tym trochę myśleć już w domu i dochodzę do wniosku że jeżeli wierzymy i nie ma to znaczenia w jakiego Boga i z jaką intensywnością, łatwo jest nam odwoływać się do niego z prośbami i w sytuacjach ?trwogi? czuć jego... obecność.
Jednak gdy jest się absolutnie niewierzącym bardzo ciężko jest uwierzyć na nowo. Wydaje mi się to prawie niemożliwe. Odrzucić racjonalne myślenie i poddanie się pod opiekę sile wyższej. Wiem że w moim przypadku jest to niemożliwe. A wy znacie jakichś nawróconych?
Z moją wiarą było podobnie. Chodzę do kościoła, bo chce przebywać z ludźmi, modlić się z nimi, ale jest to trudne dla mnie. Czasem mam problem wymówić niektóre zwroty, wtedy albo milcze albo mówię bardzo cicho....Myślę że nasza wiara ma jakiś sens, lecz jest smutna i melancholijna, jakby mówi o oczekiwaniu, wyczekiwaniu, trwaniu.....jakbyśmy byli roślinami, które trwają, wzrastają, dojrzewają w bólach. Nie wiem czy są jacyś nawróceni ludzie, ale na pewno sa święci, którzy byli zwykłymi ludźmi a zostali świętymi.
A wy znacie jakiś nawróconych.
Znam, moja znajoma była zdeklarowaną ateistką, a potem z bliżej nieznanej mi przyczyny nawróciła się i teraz na dobranoc czyta katechizm ;-)
Ja z kolei byłam wierząca, a potem nawróciłam się na agnostycyzm. ^^
Siebie
I masę innych osób ![]()
Nie znam takich osób. Ja osobiście opowiadam się za nauką, kieruję się rozumem. Choćby sam Jezus stanął przede mną-zapewne i tak bym nie uwierzyła i nie nawróciłabym się. Wytłumaczyłabym sobie to w racjonalny sposób.
A wy znacie jakichś nawróconych?
Ja raz doprowadziłem do tego ze człowiek o dosyć spokojnych poglądach i chyba wierzący, uznał Watykan za wroga Polski, ale jak jest z jego wiarą to nie wiem. Znam też jednego muzyka kryjącego się pod kryptonimem "Brunette Models" który był ateistą ,a stał się mocno wierzący.
Wielu ateistów ma poglądy zkonstruowane równie słabo co wielu ludzi wierzących, więc nawrócenie takich słabych umysłów zapewne jest możliwe.
Chciałbym się jednak opowiedzieć przeciwko nawracaniu. Ta cholerna ewangelizacja w wykonaniu zapalczywych wyznawców powoduje tylko powstawanie konfliktów na tle religijnym. Skądinąd widać to wyraźnie, że reakcja jest współmierna i wiele osób zaczyna głosić poglądy ateistyczne w dosyć ostry sposób.
7 2013-03-03 12:32:26 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-03-03 12:32:57)
Pan Lewski nawrócić człowieka może tylko Bóg. Nikt i nic nie uczyni w sercu człowieka tego, co może uczynić Bóg, zatem jeśli chce się poznać to uczucie, należy się zwrócić bezpośrednio do Niego.
Nefretette82, nigdy nie mów nigdy, dla Boga nie ma nic niemożliwego ![]()
Bóg potrafi coś niesamowitego: zmienić serce człowieka o 180 stopni, jego sposób myślenia, jego POZNANIE.
Pan Lewski nawrócić człowieka może tylko Bóg. Nikt i nic nie uczyni w sercu człowieka tego, co może uczynić Bóg, zatem jeśli chce się poznać to uczucie, należy się zwrócić bezpośrednio do Niego.
Wybacz ale mnie wziął pusty śmiech na Twoje stwierdzenie, że tylko Bóg może nawrócić człowieka. KK od wieków nawraca bardziej lub mniej krwawymi sposobami.
Nie ma człowieka, który wierzy w Boga sam z siebie bez uprzedniej religijnej indoktrynacji.
Nieprawda. Obejrzyj sobie świadectwo nawrócenia przestępcy np. Piotra Stępniaka: https://www.youtube.com/watch?v=NBMA-PzKKC4
Przemiany gratuluję. Nie jest to jednak dowód na istnienie Boga.
Ale my tu nie rozmawiamy o tym, czy Bóg istnieje czy nie ![]()
Również jestem ateistką i wydaje mi się, że nigdy nie byłabym w stanie znów uwierzyc w boga. Gdybym zobaczyła Jezusa pomyślałabym, że mam urojenie i skierowała się do psychiatry.
Nooo może gdybym ja zobaczyła Jezusa to też bym się zgłosiła do psychiatry
![]()
Dlaczego?
Dlaczego jak wierzący mówi do boga to jest wiara i modlitwa, ale jak jego bóg mu odpowie, to jest to schizofrenia? ;-)