Dostrzeganie wad u innych jest znacznie łatwiejsze niż zauważenie ich u samego siebie. Mówi się, że zmienianie świata należy zacząć od samego siebie, ale czy to znaczy, że nie powinniśmy w ogóle zwracać uwagi na ludzkie zachowania, które uważamy za niewłaściwe i szkodliwe? Jak należy rozumieć słowa Jezusa ?A czemu widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w oku swoim nie dostrzegasz? Albo jak powiesz bratu swemu: Pozwól, że wyjmę źdźbło z oka twego, a oto belka jest w oku twoim? Obłudniku, wyjmij najpierw belkę z oka swego, a wtedy przejrzysz, aby wyjąć źdźbło z oka brata swego.? (Mat. 7:3?5)? Czy oznaczają one, że powinniśmy całkowicie unikać wtrącania się w cudze życie, powstrzymać się od oceniania innych i skupić na własnym dążeniu do doskonałości? Jak pogodzić te zasady z wymiarem sprawiedliwości, który osądza i skazuje ludzi? Jak w takim razie rozumieć pojęcie grzechu cudzego, czyli grzechu popełnionego przez inną osobę za naszym przyzwoleniem, namową, lub przy braku naszej reakcji?
grzech łamie więź z Bogiem i ludźmi a przestępstwo nie dotyka sfery duchowej, jedynie "ludzkiej" co jest najważniejszym rozróżnieniem, przy grzechu trzeba zadośćuczynić Bogu i ludziom, przy przestępstwie to aparat represyjny państwa zajmuje się wymożeniem zadośćuczynienia..
co do belki i słomki to ostatnio usłyszałam coś co bardzo mi przypadło do gustu: osądzając bliźniego osądzasz siebie (taka inna wersja - nie czyń drugiemu co tobie niemiło).
Czy oznaczają one, że powinniśmy całkowicie unikać wtrącania się w cudze życie, powstrzymać się od oceniania innych i skupić na własnym dążeniu do doskonałości? Jak pogodzić te zasady z wymiarem sprawiedliwości, który osądza i skazuje ludzi? Jak w takim razie rozumieć pojęcie grzechu cudzego, czyli grzechu popełnionego przez inną osobę za naszym przyzwoleniem, namową, lub przy braku naszej reakcji?
Myślę, że własnie to to znaczy:) Nie wtrącać się w cudze sprawy- choć to bardzo trudne, zwłaszcza jak widzisz gotowe rozwiązanie czy wierzysz w to, ze masz złotą radę
Ale jest na to sposób! O którym mówi Jezus: by robić to z miłością.
Co do wymiaru sprawiedliwości : "Co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu"....
Ja uwazam,że we wszystkim nalezy zachować umiar,w osadzaniu innych,we "wtrącaniu się "w czyjeś zycie,sprawy.Sądownictwo jest prawem od Boga,zapisanym w Biblii,jesli ktoś popełnił przestepstwo-czekał go sąd ludzi i okreslona kara.Jezus moim zdaniem miał na mysli,aby przy osądzaniu innych pamiętać o swoich niedoskonałosciach,być wyrozumiałym,miłosiernym,nie uważać się za ważniejszego rangą od innych ludzi.Ale nie mozna popadać w przesadę-nie wtrącanie sie do cudzych spraw powoduje totalną znieczulicę na krzywdę innych,którzy potrzebuja pomocy;nie mozna skupić sie na doskonaleniu siebie bez empatii dla innych,wtedy jest to egoizm.Zresztą niektórzy ludzie potrzebują,aby zwyczajnie "z grubej rury" ktos im wygarnął,ze zle postępuja i to im pomaga zastanowić się nad swoim postepowaniem.A jesli chodzi o grzech cudzy,popełniony za naszą namową,albo przyzwoleniem-jest to też nasz grzech.
Odświeżam ![]()
Grzechy cudze wg KKK
1. Namawiać kogoś do grzechu.
2. Nakazywać grzech.
3. Zezwalać na grzech.
4. Pobudzać do grzechu.
5. Pochwalać grzech drugiego.
6. Milczeć, gdy ktoś grzeszy.
7. Nie karać za grzech.
8. Pomagać do grzechu.
9. Usprawiedliwiać czyjś grzech.
Więc generalnie chodzi o wtrącanie się, ale wtedy gdy ktoś robi coś nie tak ;P
"7. Nie karać za grzech." -- co to znaczy w praktyce?
"7. Nie karać za grzech." -- co to znaczy w praktyce?
To znaczy, że jak katolik widzi kogoś kto grzeszy to ma go ukarać. Obrazić, pobić, rozpowiedzieć,obgadać, zniszczyć itp.
Pozwolę sobie zacytować definicję grzechu cudzego zaczerpniętą z katechizmu kościoła katolickiego:
Grzechy cudze
KKK 1868 Grzech jest czynem osobistym; co więcej, ponosimy odpowiedzialność za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy:
? uczestnicząc w nich bezpośrednio i dobrowolnie;
? nakazując je, zalecając, pochwalając lub aprobując;
? nie wyjawiając ich lub nie przeszkadzając im, mimo że jesteśmy do tego zobowiązani;
? chroniąc tych, którzy popełniają zło.
KKK 1869 W ten sposób grzech czyni ludzi współwinnymi, wprowadza między nich pożądliwość, przemoc i niesprawiedliwość. Grzechy powodują powstawanie sytuacji społecznych i instytucji przeciwnych dobroci Bożej. "Struktury grzechu" są wyrazem i skutkiem grzechów osobistych. Skłaniają one z kolei ich ofiary do popełniania zła. W znaczeniu analogicznym stanowią one "grzech społeczny" (Por. Jan Paweł II, adhort. apost. Reconciliatio et paenitentia, 16).
Tylko, czy możemy być w 100% pewni, że coś jest (ze strony bliźniego) grzechem a co nie jest? Czy wszystko da się sklasyfikować i przypisać?
10 2013-02-15 15:38:22 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 16:31:40)
Catwoman napisał/a:"7. Nie karać za grzech." -- co to znaczy w praktyce?
To znaczy, że jak katolik widzi kogoś kto grzeszy to ma go ukarać. Obrazić, pobić, rozpowiedzieć,obgadać, zniszczyć itp.
Hm, zastanów się jednak trochę nad tym co napisałeś. Chciałeś pewnie jak zwykle "pojechać" po katolikach, ale nie bardzo ci to wyszło.
Załóżmy, że pewni rodzice mają syna, ten ich syn znęca się w szkole nad innymi uczniami albo też dokonuje kradzieży w okolicznych sklepach - rodzice według ciebie mają takie jego zachowanie tolerować?
Załóżmy, że dyrektor jakiegoś departamentu, dowiaduje się o tym, że jeden z podległych mu pracowników znęca się psychicznie nad jedną z pracownic, dyrektor departamentu ma milczeć?
A jak rozsądzić takiego Leopolda Sochę, co kłamał, bo ukrywał Żydów w kanale?
A jak rozsądzić takiego Leopolda Sochę, co kłamał, bo ukrywał Żydów w kanale?
Catwoman, a czy ten człowiek chciał wtedy zrobić na złość Panu Bogu, wyrazić pogardę wobec Niego?
O to już musisz zapytać jego.
O to już musisz zapytać jego.
A co ci podpowiada sumienie?
To, by nie sądzić nikogo, to Bóg jest tym, który zna prawdę tą na dnie serca człowieka.
Ojciecpiotr napisał/a:Catwoman napisał/a:"7. Nie karać za grzech." -- co to znaczy w praktyce?
To znaczy, że jak katolik widzi kogoś kto grzeszy to ma go ukarać. Obrazić, pobić, rozpowiedzieć,obgadać, zniszczyć itp.
Hm, zastanów się jednak trochę nad tym co napisałeś. Chciałeś pewnie jak zwykle "pojechać" po katolikach, ale nie bardzo ci to wyszło.
Załóżmy, że pewni rodzice mają syna, ten ich syn znęca się w szkole nad innymi uczniami albo też dokonuje kradzieży w okolicznych sklepach - rodzice według ciebie mają takie jego zachowanie tolerować?
Załóżmy, że dyrektor jakiegoś departamentu, dowiaduje się o tym, że jeden z podległych mu pracowników znęca się psychicznie nad jedną z pracownic, dyrektor departamentu ma milczeć?
No ale tam jest napisane ZA GRZECH.
Załóżmy, że sąsiad żyje na kocią łapę z dziewczyną i mają nieochrzczone dzieci - czy jego wierzący ma tolerować takie zachowanie i milczeć, czy może zgodnie z tym, co jest tam napisane "ukarać za grzech"?
....czyli wymierzyć samosąd. No i jak?
18 2013-02-15 17:06:52 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 17:12:05)
@Catwoman
Tylko niech to wstrzymywanie od osądów nie doprowadzi np. do cierpienia, krzywdy innych osób.
@Vian
Niech powie mu to, co on o tym myśli.
Próbujecie sprowadzić problem rozmyty -z logiki rozmytej, do problemu zamkniętego w przedziale (lub przedziałach) ostrym.
Ojciecpiotr napisał/a:Catwoman napisał/a:"7. Nie karać za grzech." -- co to znaczy w praktyce?
To znaczy, że jak katolik widzi kogoś kto grzeszy to ma go ukarać. Obrazić, pobić, rozpowiedzieć,obgadać, zniszczyć itp.
Hm, zastanów się jednak trochę nad tym co napisałeś. Chciałeś pewnie jak zwykle "pojechać" po katolikach, ale nie bardzo ci to wyszło.
Załóżmy, że pewni rodzice mają syna, ten ich syn znęca się w szkole nad innymi uczniami albo też dokonuje kradzieży w okolicznych sklepach - rodzice według ciebie mają takie jego zachowanie tolerować?
Załóżmy, że dyrektor jakiegoś departamentu, dowiaduje się o tym, że jeden z podległych mu pracowników znęca się psychicznie nad jedną z pracownic, dyrektor departamentu ma milczeć?
Jeszcze jeden przykład.
Załóżmy, że biskup dowiaduje się, że jeden z księży mu podległych molestuje dzieci. Czy ma go przenosić na inną parafię by uniknął kary i mógł dalej robić to co robi?
20 2013-02-15 17:14:21 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 17:14:43)
Myślę, że sam znasz odpowiedź na ów pytanie.
21 2013-02-15 17:15:31 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-02-15 17:16:17)
@Catwoman
Tylko niech to wstrzymywanie od osądów nie doprowadzi np. do cierpienia, krzywdy innych osób.@Vian
Niech powie mu to, co on o tym myśli.Próbujecie sprowadzić problem rozmyty -z logiki rozmytej, do problemu zamkniętego w przedziale ostrym.
Nie rozumiem tego o myciu.
Primo - czy KARANIE nie wiąże się z cierpieniem innych (karanych) osób?
Secundo - tam jest wyraźnie mowa o KARANIU, a nie o mówieniu, co się o kim myśli. Ty też wcześniej pisałeś/aś przykłady mówiące o KARZE.
Tertio - jakie prawo ma ktoś wchodzić z butami w czyjeś życie i mówić, jakie zasady należy wyznawać?
Quatro - czy wierzący powinien podziękować, jeśli w rewanżu zapuka do niego ateista i opowie mu, za jakiego go ma zabobonnego ciemniaka? Jak powinien zareagować na takie dictum dobry chrześcijanin?
22 2013-02-15 17:20:40 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 17:23:07)
To może czas to zrozumieć. Wtedy też poznasz odpowiedzi na podpunkty, które napisałaś.
Poza tym krzyczysz karanie, nie wiem czego tu oczekujesz - egzekucji? Ukarać można także słownie...
To może mi wyjaśnisz i odpowiesz na pytania, a nie mgliście strzelisz parę hasełek, bo to znaczy tyle, że sama je nie za bardzo rozumiesz. ![]()
To może mi wyjaśnisz i odpowiesz na pytania, a nie mgliście strzelisz parę hasełek, bo to znaczy tyle, że sama je nie za bardzo rozumiesz.
Hm, cały czas staram ci się to wyjaśnić. Przeczytaj może ten temat jeszcze raz - od początku.
Poza tym krzyczysz karanie, nie wiem czego tu oczekujesz - egzekucji? Ukarać można także słownie...
A gdzie napisałam, że oczekuję egzekucji, albo że słownej kary nie uważam za karę? Ja zapytałam tylko, czy wg Ciebie kara nie jest równoznaczna z cierpieniem karanych osób. Słowa też mogą powodować cierpienie.
A poza tym ja niczego nie OCZEKUJĘ (poza wyjaśnieniem od Ciebie Twojego stanowiska), to nie ja twierdzę czy zgadzam się, że "grzech należy karać".
Moim zdaniem punkt o karaniu dotyczy przede wszystkim relacji rodzic-dziecko bądź ewentualnie przełożony-pracownik, ale nie tylko.
Karanie NIE OZNACZA przemocy. Karać należy mądrze.
27 2013-02-15 17:30:21 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-02-15 17:30:43)
Karanie NIE OZNACZA przemocy. Karać należy mądrze.
To co oznacza? Jak się karze bez przemocy? Ja szczerze mówiac nie mam pojęcia.
Przypomnę, że przemoc nie jest tylko fizyczna, ale również psychiczna, słowna, ekonomiczna, społeczna etc.
Dla dzieci są to np. szlabany. Chodzi po prostu o to, żeby dana osoba odczuła, że to co zrobiła było niewłaściwe i rodzicom się to nie podoba. Dla pracownika może to być nagana wpisana do akt czy kara pieniężna.
29 2013-02-15 17:46:16 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 17:47:48)
A gdzie napisałam, że oczekuję egzekucji, albo że słownej kary nie uważam za karę?
Ja też nie napisałem, że oczekujesz egzekucji.
Ponieważ zaczęłaś polemizować z tym co napisałem do ciebie o 16:06:52.
Ja zapytałam tylko, czy wg Ciebie kara nie jest równoznaczna z cierpieniem karanych osób.
Wiem do czego dążysz. Tylko, że zaczynasz próbować usprawiedliwiać oprawców w imię szeroko pojętej tolerancji, dążenia do większej obojętności, powolnego zabijania empatii.
Ja ci dałem przykłady, które przynajmniej według mnie, są jednoznaczne do oceny. Ty zaczęłaś powoli to wszystko rozmywać, podając już trochę dyskusyjny przykład.
Nie oznacza to jednak, że wnioskiem z tego wszystkiego, całej tej dyskusji, ma być to, że np. ja myślę tylko o sobie, a co się komuś innemu dzieje, to już nie mój problem.
Wiem do czego dążysz. Tylko, że zaczynasz próbować usprawiedliwiać oprawców w imię szeroko pojętej tolerancji, dążenia do większej obojętności, powolnego zabijania empatii.
Kompletnie nie wiesz, do czego dążę. ![]()
Ja dążę do czegoś wręcz przeciwnego - do piętnowania oprawców, tylko kompletnie inaczej rozumiemy, kto jest "oprawcą", a KKK ewidentnie tworzy furtkę dla fanatyków i ortodoksów, żeby to właśnie oni stali się oprawcami.
Gdyby tam było napisane "należy karać ludzi, którzy bezzasadnie krzywdzą innych", nawet słowa bym nie zabrała w tym temacie, słuszna postawa. Należy chronić tych, którzy sami się nie mogą ochronić i karać tych, którzy ich bezzasadnie krzywdzą.
Ale tam jest napisane "należy karać za GRZECH", czyli za każde zachowanie odbiegające od KATOLICKICH zasad, katolickiej moralności, kompletnie nie biorąc pod uwagę, że ktoś może mieć inne zasady i to sprawa między nim a jego bogiem, póki nie krzywdzi innych.
W ten sposób jak sam napisałeś, katolik uważa się w pełni praw, żeby iść do ateisty i nawrzucać mu, co o nim myśli za to, że ten nie święci świętego dnia, żyje ze swoją kobietą bez ślubu czy nie chce chrzcić dzieci. Uważa, że dobre i sprawiedliwe będzie, jeśli przestanie mu mówić "dzień dobry" i zacznie udawać, że ten człowiek nie istnieje, bo przecież tak karze grzech i nie bierze pod uwagę, że w tym momencie to on jest oprawcą, a tamten ateista ofiarą ostracyzmu ze strony katolików. Kompletnie bez zdania racji.
A, jak napisałam na początku, ja dążę do piętnowania oprawców, także oprawców z KK, a SZCZEGÓLNIE takich, którzy są oprawcami i jednocześnie uważają się za wybitnie prawych i sprawiedliwych.
KA_pl napisał/a:Wiem do czego dążysz. Tylko, że zaczynasz próbować usprawiedliwiać oprawców w imię szeroko pojętej tolerancji, dążenia do większej obojętności, powolnego zabijania empatii.
Kompletnie nie wiesz, do czego dążę.
Ja dążę do czegoś wręcz przeciwnego - do piętnowania oprawców, tylko kompletnie inaczej rozumiemy, kto jest "oprawcą", a KKK ewidentnie tworzy furtkę dla fanatyków i ortodoksów, żeby to właśnie oni stali się oprawcami.Gdyby tam było napisane "należy karać ludzi, którzy bezzasadnie krzywdzą innych", nawet słowa bym nie zabrała w tym temacie, słuszna postawa. Należy chronić tych, którzy sami się nie mogą ochronić i karać tych, którzy ich bezzasadnie krzywdzą.
Ale tam jest napisane "należy karać za GRZECH", czyli za każde zachowanie odbiegające od KATOLICKICH zasad, katolickiej moralności, kompletnie nie biorąc pod uwagę, że ktoś może mieć inne zasady i to sprawa między nim a jego bogiem, póki nie krzywdzi innych.
W ten sposób jak sam napisałeś, katolik uważa się w pełni praw, żeby iść do ateisty i nawrzucać mu, co o nim myśli za to, że ten nie święci świętego dnia, żyje ze swoją kobietą bez ślubu czy nie chce chrzcić dzieci. Uważa, że dobre i sprawiedliwe będzie, jeśli przestanie mu mówić "dzień dobry" i zacznie udawać, że ten człowiek nie istnieje, bo przecież tak karze grzech i nie bierze pod uwagę, że w tym momencie to on jest oprawcą, a tamten ateista ofiarą ostracyzmu ze strony katolików. Kompletnie bez zdania racji.
A, jak napisałam na początku, ja dążę do piętnowania oprawców, także oprawców z KK, a SZCZEGÓLNIE takich, którzy są oprawcami i jednocześnie uważają się za wybitnie prawych i sprawiedliwych.
Ale te zasady są z Katechizmu Kościoła Katolickiego i jakby nie patrzeć kierowane są do katolików.
Kiedyś rozmawiałam z pewnym księdzem na temat czyjegoś grzechu cudzego z pytaniem jak mam zareagować i jego pierwszym pytaniem było: czy ta osoba jest katolikiem? a potem: czy jest Ci bliska?
To chyba trochę Ci wyjaśnia ![]()
32 2013-02-15 18:25:15 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 18:27:26)
@Vian
Miałem na myśli pewną nieścisłość, ale to już nieważne.
[...] katolik uważa się w pełni praw, żeby iść do ateisty i nawrzucać mu...
Ja ci napisałem, co na ten temat sądzę. Wyrazić swoje zdanie jak najbardziej - ale w kulturalny sposób, wypowiadamy się przecież zwykle kulturalnie. Takie zachowanie miałem na myśli. Czy ta druga osoba zmieni np. swoje postępowanie nie wiem, każdy człowiek ma przecież wolną wolę. Nic na siłę.
Uważa, że dobre i sprawiedliwe będzie, jeśli przestanie mu mówić "dzień dobry" i zacznie udawać, że ten człowiek nie istnieje...
"Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! [...] Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj"
(Rz 12, 17-18, 21)
Ale te zasady są z Katechizmu Kościoła Katolickiego i jakby nie patrzeć kierowane są do katolików.
Kiedyś rozmawiałam z pewnym księdzem na temat czyjegoś grzechu cudzego z pytaniem jak mam zareagować i jego pierwszym pytaniem było: czy ta osoba jest katolikiem? a potem: czy jest Ci bliska?
To chyba trochę Ci wyjaśnia
Nie.
Katolik to kto tak dokładnie?
Ktoś ochrzczony? Ktoś kto chodzi do kościoła? Ktoś, kto przestrzega katolickich zasad? Jeśli to ostatnie, to przecież nie ma potrzeby go karać, nieprawdaż? Jak sprawdzić, kto jest a kto nie jest katolikiem?
Ja ci napisałem, co na ten temat sądzę. Wyrazić swoje zdanie jak najbardziej - ale w kulturalny sposób, wypowiadamy się przecież zwykle kulturalnie. Takie zachowanie miałem na myśli. Czy ta druga osoba zmieni np. swoje postępowanie nie wiem, każdy człowiek ma przecież wolną wolę. Nic na siłę.
Czyli nie zgadzasz się jednak z Katechizmem? Bo z tego co teraz piszesz wynika, że się jednak nie zgadzasz - katechizm wyraźnie pisał o karze a nie o kulturalnym wyrażeniu swojego zdania.
"Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! [...] Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj"
(Rz 12, 17-18, 21)
Zastanawiam się, jak to się ma do tego fragmentu z katechizmu o karaniu grzechów... ^^
Biblia sobie a KK sobie.
34 2013-02-15 20:25:34 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 20:27:36)
Czyli nie zgadzasz się jednak z Katechizmem? Bo z tego co teraz piszesz wynika, że się jednak nie zgadzasz - katechizm wyraźnie pisał o karze a nie o kulturalnym wyrażeniu swojego zdania.
A co napisano o tej karze, oprócz samego użycia słowa kara?
A tak w ogóle, to akurat KKK o grzechach cudzych napisał chyba tylko to, co napisała userka jadvinia.
A co napisano o tej karze, oprócz samego użycia słowa kara?
A jakie to ma znaczenie?
36 2013-02-15 20:46:39 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 20:48:28)
KA_pl napisał/a:A co napisano o tej karze, oprócz samego użycia słowa kara?
A jakie to ma znaczenie?
Do tego, jak to słowo interpretować. Jak nic więcej - spójrz do KKK - post userki jadvinia. Moje zdanie już znasz. Możesz też trochę pogooglować.
Vian napisał/a:KA_pl napisał/a:A co napisano o tej karze, oprócz samego użycia słowa kara?
A jakie to ma znaczenie?
Do tego, jak to słowo interpretować.
Dlatego zapytałam się, jaka jest wg Was kara bez przemocy i niepowodująca cierpienia, ale nie doczekałam się odpowiedzi na żadne z tych pytań. Hm...
A skoro już każesz mi goglować, to też możesz to zrobić: znalazłam dobre parę stron katolickich, które podają dokładnie te podpunkty co allegra90, więc chyba jednak dziewczyna nie wyssała sobie tego z dużego palca u nogi.
Btw - zastanawiam się też jak podpunkt o niechronieniu popełniających zło ma się do Crimen Solicitationis i chronienia pedofili przez Kościół w obawie przed ośmieszeniem.
KA_pl analizując to co się dzieje na świecie, wśród ludzi, śmiem stwierdzić, że zło w dzisiejszych czasach można zwalczyć tylko jeszcze większym złem. Nadstawianie policzka niestety nie działa- dobro jest bezsilne wobec zła. Możesz się czuć wygranym, bo postąpiłeś zgodnie z naukami swojego mistrza zło dobrem zwyciężając, ale tak naprawdę przegrałeś.
Kara zawsze wiąże się z restrykcjami, czymś co uderza w jednostkę. Inaczej jak pisze Vian nie byłaby to kara.
39 2013-02-15 21:35:28 Ostatnio edytowany przez Vian (2013-02-15 21:38:00)
Kara zawsze wiąże się z restrykcjami, czymś co uderza w jednostkę. Inaczej jak pisze Vian nie byłaby to kara.
No! Dziękuję! ![]()
zło w dzisiejszych czasach można zwalczyć tylko jeszcze większym złem
Dlaczego tylko większym?
Można mniejszym.
PS.
Dobrem też pewnie czasem można. Czasem ludzie siedzą głęboko w swoich skorupach, zachowują się jak zachowują, bo się chronią. Jak bite latami psy, które się zrobiły agresywne. Ale czasem można takich ludzi i takie psy cierpliwością i konsekwencją tego oduczyć. A czasem nie. Czasem coś w ludziach pęka i wtedy cała cierpliwość świata tego nie sklei.
Podaj jakiś przykład tego, kiedy mniejsze zło pokonuje większe, bo coś sobie nie mogę żadnego przykładu w świadomości przywołać ![]()
Proszę.
Chodzi sobie psychopata i zabija ludzi. Ktoś zabija psychopatę.
Tadam.
^^
Można się kłócić, czy większe czy mniejsze. Dla mnie wychodzi to na równo- wobec psychopatki zastosowano tak samo wielkie zło, jakie ona czyniła innym ![]()
W tym wszystkim chodzi o to by każdy mógł sobie interpretować to na swój sposób. Tak do końca to nikt nie wie co autor miał na myśli a kościelna interpretacja jest tak pokrętna, że wszystko obróci na swoją korzyść.
Można się kłócić, czy większe czy mniejsze. Dla mnie wychodzi to na równo- wobec psychopatki zastosowano tak samo wielkie zło, jakie ona czyniła innym
Ale ona zabiła więcej ludzi niż tylko 1 osobę. ;-) I zabijałaby nadal. Więc jakby nie patrzeć 1 jest lepiej niż X.
@Ojciecpiotr
Jak dla mnie kościelna interpretacja jest oczywista, tyle, że nakłania słabych, głupich ludzi do złego (ponieważ szykanowanie za przestrzeganie zasad katolickich uważam za zło). Cóż, KK nigdy szczególnie nie słynął z tolerancji wobec inności.
45 2013-02-15 21:56:15 Ostatnio edytowany przez Matt87 (2013-02-15 21:56:51)
Myśle, że nadal będzie to zło jednej tej samej wielkości, tyle że powtórzone wielokrotnie lub obejmujące większą liczbę ludzi ![]()
Czyli kilogram mięsa to tyle samo co 1000kg mięsa, tylko to 1000kg jest powtórzone więcej razy? ![]()
Przykład nie do końca trafny bo z mięsem sytuacja jest jasna. Im więcej coś waży, tym jest cięższe. W przypadku zła problem jaki się pojawia, to jak określić jego wielkość? Czy na podstawie tego, jaki wpływ wywiera na ludzi (wtedy przyznam Ci racje, im więcej zabitych tym większe zło) czy na podstawie samych jego cech (zło jako odebranie życia jest samo w sobie większe niż zło związane z np. drobnym kłamstwem bez względu na liczbę morderstw czy kłamstw). ![]()
A nie da się na podstawie jednego i drugiego?
W sensie jedno zabójstwo z zimną krwią gorsze niż 10 z usprawiedliwionego powodu, 10 zabójstw z zimną krwią gorszych niż 1. W Stanach chyba myślą jak ja, dlatego tam wyroki się sumują. W Polsce tak jak (chyba) Ty, dlatego niezależnie od tego czy zarżnę i pokroję jedną osobę czy 100, dostanę powiedzmy 25lat. Dla mnie to oczywiste, że 100 płaczących rodzin jest gorszych niż 1, ale ze mnie chałowy filozof... ![]()
W sumie masz racje, sprawiedliwiej będzie brać pod uwagę obie okoliczności. Morderca 10 osób powinien więc dostać cięższy wyrok niż ten, który zabił jedną osobę. Z kolei złodziej używanego i niezbyt drogiego samochodu powinien ponieść mniejszą karę niż seryjny morderca.
50 2013-02-15 23:02:33 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-15 23:05:06)
A skoro już każesz mi goglować, to też możesz to zrobić: znalazłam dobre parę stron katolickich, które podają dokładnie te podpunkty co allegra90, więc chyba jednak dziewczyna nie wyssała sobie tego z dużego palca u nogi.
Ja nie napisałem, że nie istnieje lista grzechów cudzych, tylko że w Katechizmie Kościoła Katolickiego jest napisane na ten temat chyba tyle, ile napisała właśnie jadvinia.
A ty napisałaś:
Czyli nie zgadzasz się jednak z Katechizmem? Bo z tego co teraz piszesz wynika, że się jednak nie zgadzasz - katechizm wyraźnie pisał o karze a nie o kulturalnym wyrażeniu swojego zdania.
Jak ja traktuję "karę" - po pierwsze, niech ona będzie uzależniona od tego co jakaś osoba czyni np. innej osobie. Należałoby też spojrzeć czy jest to wszystko bezdyskusyjne czy też mamy jakieś wątpliwości. Oraz np. w jaki sposób jest ona zależna od nas. Karą więc może być w zależności od okoliczności - np. dymisja ze stanowiska i/lub zawiadomienie prokuratury o pełnieniu przestępstwa, ustna reprymenda, lecz także kulturalne ale jednocześnie stanowcze upomnienie, zwrócenie uwagi.
Ty z kolei zaczęłaś pisać mniej jednoznaczne przykłady i zaczęło się kombinowanie - jak to się mówi - jak koń pod górkę i łapanie za słowa. I pewnie niemała liczba osób zastanawiała się o co tym wszystkim wypowiadającym się w tej dyskusji chodzi.
A czy kara ma mieć wymiar społeczny (np.wymiar sprawiedliwości typu sąd) czy kościelny?
Ty z kolei zaczęłaś pisać mniej jednoznaczne przykłady i zaczęło się kombinowanie - jak to się mówi - jak koń pod górkę i łapanie za słowa. I pewnie niemała liczba osób zastanawiała się o co tym wszystkim wypowiadającym się w tej dyskusji chodzi.
Miej pretensje do KK że tak to sformułował. ![]()
KA, musisz zrozumieć, że dla Ciebie "karanie grzechu" np. w przypadku sąsiada-homoseksualisty, który żyje ze swoim partnerem, to kulturalne wspomnienie o tym, że wg katolicyzmu będzie potępiony. DLA CIEBIE. Dla kogoś innego to "karanie" może już oznaczać zwymyślanie i szykanowanie, dla jeszcze innego dosłowne obrzucenie błotem czy kamieniami, wybicie szyb z okien, dla jeszcze innego pobicie, a dla jakiegoś psychola zabicie - w końcu jak zabije, to uchroni przed grzechem. I żeby nie było w literaturze z psychopatologii kryminalnej znajdziesz masę takich przypadków, że rodzic zabijał dziecko w z miłości - żeby je uchronić przed grzechem homoseksualizmu czy bezbożnego związku.
Poczytaj sobie i powiedz, że niesłusznie... jak to ująłeś? zamydlam temat? i czepami się słówek:
http://www.fronda.pl/blogi/o-wierze-modlitwie-zyciu/grzechy-cudze,28341.html
Fronda to zdaje się znana katolicka strona, nieprawdaż?
Szczególnie mi się "podoba" ten fragment:
Ale bywa też i tak, że ktoś nie radzi i nie nakazuje, ale na widok zła "nabiera wody w usta" i milczy. To także jest grzechem, jeżeli w naszym otoczeniu ktoś popełnia zło, a my z fałszywej delikatności milczymy, jakby się nic nie stało. Jest to dziś grzech nagminnie popełniany w imię fałszywej wolności (liberalizmu) i fałszywej tolerancji. Nie ma wolności do popełniania zła. Co więcej, ci którzy z racji swojej funkcji sprawują władzę nad innymi, a więc rodzice, pracodawcy, przełożeni, władza polityczna, nie powinni zezwalać na grzech, jako na największe duchowe nieszczęście człowieka. Kto zezwala na grzech bliźniego, podobny jest do człowieka, który na widok dziecka bawiącego się brzytwą nic by nie zrobił, by mu brzytwę odebrać, bo chciałby w ten sposób uszanować wolność dziecka.
Przyznalibyśmy, że taki człowiek musiałby być szalony. Tym więcej, ten kto widzi, jak jego bliźni ryzykuje potępienie wieczne, winien zrobić wszystko, by do zła, które obraża Boga i sprowadza karę, nie dopuścić. Ale może ktoś powiedzieć, że nie chodzi tu o dzieci, tylko o ludzi dorosłych, którzy mają prawo wyboru. Cóż wtedy odpowiedzieć? Nikt nie ma takiego prawa, by wybierać zło, stawiać się ponad Bogiem i Jego przykazaniami, na nowo krzyżować Pana Jezusa. A poza tym, ten kto grzeszy wcale nie jest wolny, lecz znajduje się w niewoli szatana. Czasem jest tak zaślepiony pokusą, że za popełnienie grzechu, za tę krótką chwilę, gotowy jest poświęcić całą wieczność. Takie szaleństwo nazywamy namiętnością i grzeszy ten, kto bliźniego do grzechu pobudza, kto go na ciężką pokusę wystawia.
Nie ma wolności dla popełniania zła (grzechu) czyli nie ma wolności przykładowo dla mnie dla wolnego związku, dla związku homoseksualnego czy niechrzczenia swoich dzieci, a dobry chrześcijanin powinien zrobić WSZYSTKO, żeby mnie przed tym powstrzymać.
Nie ma wolności dla popełniania zła (grzechu) czyli nie ma wolności przykładowo dla mnie dla wolnego związku, dla związku homoseksualnego czy niechrzczenia swoich dzieci, a dobry chrześcijanin powinien zrobić WSZYSTKO, żeby mnie przed tym powstrzymać.
Człowiekowi Bóg dał rozum i wolną wolę. Może wybierac dobro, lub zło.
Ale ...jednocześnie "Jeśli się nie nawrócicie ,wszyscy podobnie zginiecie"
54 2013-02-16 00:19:18 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-16 00:21:15)
@Catwoman - może mieć wymiar społeczny, może mieć wymiar kościelny, może mieć wymiar i jeden, i drugi.
Userko Vian, przecież np. naubliżanie komuś, zwyzywanie go, pobicie kogoś (zakładam, że nie jest ono wynikiem samoobrony), umyślne niszczenie czyjegoś mienia to są grzechy. I to jest bezdyskusyjne. Takie działania z pewnością doprowadzą też dodatkowo do eskalacji konfliktu.
Złem na złe nie można odpowiadać. Zło ma być zwyciężane dobrem.
Poza tym - czy nie uważasz, że kiedy, komuś coś się tłumaczy na spokojnie to wzrasta szansa na osiągnięcie celu? Ja tak uważam.
Rozumu jak najbardziej należy używać. I sumienia - nie można wyłączać sumienia.
Jeżeli w jakimś domu lub mieście was nie przyjmą i nie zechcą słuchać waszych słów, wtedy wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie proch z waszych nóg. Zapewniam was: Lżej będzie ziemiom Sodomy i Gomory w dni sądu niż temu miastu.
Mt (10, 14-15)
55 2013-02-16 00:26:53 Ostatnio edytowany przez Animus (2013-02-16 00:28:30)
A jak rozsądzić takiego Leopolda Sochę, co kłamał, bo ukrywał Żydów w kanale?
Kłamstwo nie jest grzechem wymienionym w dekalogu Mojżesza. Grzechem jest fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu.
@Catwoman - może mieć wymiar społeczny, może mieć wymiar kościelny, może mieć wymiar i jeden, i drugi.
Złem na złe nie można odpowiadać. Zło ma być zwyciężane dobrem.
Poza tym - czy nie uważasz, że kiedy, komuś coś się tłumaczy na spokojnie to wzrasta szansa na osiągnięcie celu? Ja tak uważam.
Rozumu jak najbardziej należy używać. I sumienia - nie można wyłączać sumienia.
To się nie sprawdza we współczesnym świecie, jak i w wiekach wcześniejszych, bo problemem jest natura ludzka.
Najprostszy przykład: czy jeśli idziesz ulicą i ktoś Cię zaatakuje, to w myśl swojej ideologii będziesz stał i czekał aż Cię przekopie "nadstawiając mu policzek" czy postarasz się mu tak przyłożyć, aby następnym razem zastanowił się czy w ogóle kogoś atakować? On uzna, że zlał kolejnego lamusa, który nawet obronić się nie potrafił. Ty uznasz, że wygrałeś, bo przeciwstawiłeś się złu swoją biernością, którą uznajesz za dobro, nie odpowaidanie złem na zło. Tak naprawdę przegrałeś, wygrało zło.
57 2013-02-16 20:49:05 Ostatnio edytowany przez KA_pl (2013-02-16 20:52:37)
Dążę do tego, aby zło nie zmieniało istoty, generalnego kierunku, mojego postępowania. Działania samoobronne - jak najbardziej, jeżeli zajdzie taka konieczność (w sferze fizycznej, psychicznej, społecznej).