Mamy czas postu. Wielu katolików wykorzystuje ten okres, by podejmować różne postanowienia, zwykle polegające na odmawianiu sobie czegoś. Osoby sceptycznie nastawione do wiary twierdzą jednak, że podobne postępowanie jest szkodliwe i niepotrzebne. Młodzi ludzie często odsuwają się od Kościoła, twierdząc, że religia to jedynie suma nakazów, wyrzeczeń i ograniczeń narzucanych bez wyraźnego powodu. Życie chrześcijanina jest smutne, polega na ciągłym umartwianiu się i odmawianiu sobie przyjemności. Jaki pożytek może przynieść Bogu to, że w piątek nie zjem plasterka szynki, na który akurat mam ochotę? Dlaczego Bogu miałoby przeszkadzać, że tańczę podczas Wielkiego Postu? Czy Jezus nie powiedział, że to Szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla Szabatu? Czy Bóg potrzebuje, abyśmy dawali wyraz swojej wierze w umartwieniach i wyrzeczeniach, czy jest to potrzebne nam samym? A może raczej stanowi przestarzały wymysł i obciążenie, dostarcza niepotrzebnych zmartwień i utrudnia życie, które i bez tego nie jest najłatwiejsze?
Zakazy i nakazy w chrześcijaństwie są o wiele łagodniejsze niż np. w islamie. Bo jakim wyrzeczeniem jest niezjedzenie w piatek mięsa? Banalnym i tak naprawdę żadnym. Post ramadan w islamie wymaga więcej hartu. Ale nie o to chodzi. Chrześcijaństwo jest faktycznie religią wyrzeczenia, ale bynajmniej nie jedzenia, czy uciech cielesnych lecz wyrzeczenia siebie, własnego indywidualizmu. Idealny chrześcijanin to taki który absolutnie poświęca siebie dla innych. Dlatego nie wróżę chrześcijaństwu dlugiego bytowania w świecie, w którym indywidualizm nabiera znaczenia.
3 2013-01-21 22:29:39 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-01-21 22:30:42)
Powiem inaczej: RELIGIA jest drogą wyrzeczeń. Chrześcijaństwo, takie prawdziwe, z ducha, nie musi
Bo osoba, która zrozumiała i przyjęła ofiarę Jezusa, wie, że NIC innego nie jest w stanie ani jej zbawić, ani uczynić bardziej świętą.
Natomiast niektórym ludziom, niedojrzałym w wierze są potrzebne pewne rytuały, bo czują się w nich bezpiecznie. I nie potępiajmy ich; jeśli zrozumieją DUCHA i pójdą za Jego głosem, wyzwolą się od tego .
Mamy czas postu. Wielu katolików wykorzystuje ten okres, by podejmować różne postanowienia, zwykle polegające na odmawianiu sobie czegoś. Osoby sceptycznie nastawione do wiary twierdzą jednak, że podobne postępowanie jest szkodliwe i niepotrzebne. Młodzi ludzie często odsuwają się od Kościoła, twierdząc, że religia to jedynie suma nakazów, wyrzeczeń i ograniczeń narzucanych bez wyraźnego powodu. Życie chrześcijanina jest smutne, polega na ciągłym umartwianiu się i odmawianiu sobie przyjemności. Jaki pożytek może przynieść Bogu to, że w piątek nie zjem plasterka szynki, na który akurat mam ochotę? Dlaczego Bogu miałoby przeszkadzać, że tańczę podczas Wielkiego Postu? Czy Jezus nie powiedział, że to Szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla Szabatu? Czy Bóg potrzebuje, abyśmy dawali wyraz swojej wierze w umartwieniach i wyrzeczeniach, czy jest to potrzebne nam samym? A może raczej stanowi przestarzały wymysł i obciążenie, dostarcza niepotrzebnych zmartwień i utrudnia życie, które i bez tego nie jest najłatwiejsze?
Rozumowanie jest proste - im więcej będziesz cierpiał tutaj, tym większa nagroda w niebie.
Jaki pożytek może przynieść Bogu to, że w piątek nie zjem plasterka szynki, na który akurat mam ochotę? Dlaczego Bogu miałoby przeszkadzać, że tańczę podczas Wielkiego Postu? Czy Jezus nie powiedział, że to Szabat jest dla człowieka, a nie człowiek dla Szabatu? Czy Bóg potrzebuje, abyśmy dawali wyraz swojej wierze w umartwieniach i wyrzeczeniach, czy jest to potrzebne nam samym? A może raczej stanowi przestarzały wymysł i obciążenie, dostarcza niepotrzebnych zmartwień i utrudnia życie, które i bez tego nie jest najłatwiejsze?
Co kraj to obyczaj: wsrod katolikow sa takze rozne obrzadki i tradycje. We Wloszech czy w Iraku katolicy wcale nie poszcza w te dni, w ktore my Polacy to robimy, a Irlandczycy np. ida gromadnie popic piwka w noc wigilijna. A potem z pubu na pasterke:)
Nie chrzescijanstwo narzucilo te zwyczaje a lokalnie wladcy koscielni. Obecne jest to juz bardziej tradycja narodowa niz religijny przymus..
To prawda! Chrześcijaństwo, katolicyzm, protestantyzm wyglądają inaczej w każdym rejonie świata. Łączą ich tylko przekonania, tzn. podstawy wiary, ale co do obyczajowości- to już zależy od kultury. W Niemczech wiem, że Katolicy jadają w piątek mięso.
7 2013-02-07 13:04:32 Ostatnio edytowany przez ban (2013-02-07 13:07:10)
Ja wierzę, że świat stworzyło coś, co nazwamy Bogiem. Są prawa grawitacji i grawitacja działa na wszystkie przedmioty w taki sam sposób. Tak samo są prawa ("prawa moralne" -- tak je nazwijmy), które rządzą losem ludzi -- te prawa są identyczne dla wszystkich ludzi (nie tylko na tej planecie). Ale praw moralnych nikt nie bada, więc wpaja się młodym dogmaty, obrzędy, tradycje. Wszystkie prawa stworzył Bóg.
Bogu nie przeszkadza, że tańczysz w post. Nie przeszkadza mu też że jesz szynkę w piątek. Nie przeszkadza mu czy ktoś w niego wierzy lub nie wierzy, czy jest chińczykiem, hindusem, czy chrześcijaninem.
Nieprawda, że celem człowieka jest cierpienie. Dla mnie raczej nauka, samodoskonalenie się, aby już nie trzeba było reinkarnować się w ciało (niektórzy nie muszą już...). Celem człowieka jest aby samemu był szczęsliwy i wszyscy inni również.
Kurczę... szkoda że nikt tego nie bada naukowo, nie ma podręczników "z życia", studiów przypadkół ("case studies"), nie uczy się tego w szkołach.
Post w piątek wynika akurat z przykazań kościelnych.
Pewne wyrzeczenia są, ale każdy człowiek ma wolną wolę i nie musi ich czynić. Nie są one po to, żeby po prostu być, ale po to, żeby człowiek potrafił być naprawdę wolny, wiedząc, że nic ludzkiego nie wiąże go w sposób ostateczny. Pragnę przypomnieć, że sam Jezus Chrystus pościł na pustyni.
"żeby człowiek potrafił być naprawdę wolny, wiedząc, że nic ludzkiego nie wiąże go w sposób ostateczny" mogłabyś wyjaśnić?
Jezus również został ukrzyżowany- fakt, są "krzyżownicy"... ale jednak nie podjęłabym się tego.
"żeby człowiek potrafił być naprawdę wolny, wiedząc, że nic ludzkiego nie wiąże go w sposób ostateczny" mogłabyś wyjaśnić?
Jezus również został ukrzyżowany- fakt, są "krzyżownicy"... ale jednak nie podjęłabym się tego.
To znaczy, że skoro potrafię sobie odmówić np. słodyczy czy mięsa tzn. że nie są moim nałogiem, że jestem wolna
Uważam, że trochę dyscypliny dodatkowo wyrabia charakter.
Ok, ale nie tylko Jezus pościł, sporo się pojawia takich postaci w Piśmie Świętym.
Zresztą: ?Wtedy przyszli do niego uczniowie Jana i mówili: Dlaczego my i faryzeusze pościmy, a uczniowie twoi nie poszczą? I rzekł im Jezus: Czyż mogą się goście weselni smucić dopóki z nimi jest oblubieniec? Nastaną jednak dni, gdy oblubieniec zostanie im zabrany, a wtedy pościć będą. A nikt nie wstawia w starą szatę łaty z sukna nowego, bo taka łata ściąga cały materiał i rozdarcie staje się gorsze. I nie wlewają wina młodego do starych worów, bo inaczej pękają wory, wino wycieka, a wory niszczeją. Ale młode wino wlewa się do nowych worów, a wtedy zachowa się jedno i drugie?.
Hm... jeśli komuś jest post potrzebny- czemu nie? Pościłam w swoim życiu, najdłużej chyba 4 dni- nie jadłam nic, tylko piłam wodę. jednak robiłam to z niewłaściwych pobudek; by Bóg wysłuchał mojej prośby.
Uważam, że zawsze, w każdym przypadku jakiegoś "poświęcenia" warto zastanowić się nad pobudkami do tego czynu; "czy chcę być wolna? bardziej święta? Coś uzyskać od Boga? Jednym słowem: po co mi to?"