mam pytanie. czy Waszym zdaniem ludzie wyznający różne religie mają szansę stworzyć udany związek? bo ja byłam w takim związku, ja katolik, on ŚJ. mam także koleżankę tylko że ona jest Świadkiem i ma te same dylematy, które ja bym miała,jeśli bym wiedziała, że mój eks jest Świadkiem (dowiedziałam się dopiero po rozstaniu).
Mają, pod warunkiem, że się szanują i obie strony są w stanie pójść na kompromisy.
Jeśli chodzi o różne religie (nie różne wyznania w ramach tej samej religii) w związku to może (ale nie musi) wystąpić problem gdy np. pojawią się dzieci i trzeba będzie zdecydować w jakiej religii je wychowywać. Jeśli np. będzie to muzułmanin i chrześcijanka to ojciec będzie żądał, żeby jego dzieci były muzułmanami bo tak mu nakazuje jego religia. W przypadku małżeństw międzywyznaniowych ale w ramach jednej religii (np. Chrześcijaństwa) problemy są nieporównywalnie mniejsze, z resztą takich małżeństw jest cała masa (sama w takim jestem
) i jakoś sobie radzą. Mam jednak problem jak zakwalifikować zwiazek między np. katoliczką a ŚJ, bo według mnie ŚJ nie są Chrześcijanami (chociaż oni uważają się za jedynych prawdziwych Chrześcijan), gdyż nie uznają Chrystusa za Boga i nie wierzą w istnienie Trójcy Świętej. Jednak na pewno sa bardziej zbliżeni religijnie do Chrześcijaństwa niż do innych religii, więc w sumie taki związek uznałabym za międzywyznaniowy. Trzeba jednak pamiętać, że ŚJ mają bardzo surowe zasady (np. nie obchodzenie świąt, urodzin itp i unikanie wszelkiej symboliki z tym związanej, nie obchodzenie uroczystości państwowych), których złamanie grozi u nich wykluczeniem ze wspólnoty (typowe zagranie sekt, chociaż oni twierdzą że nie są sektą). I tu może się pojawić problem, bo jak tu pogodzić fakt, że żona nie chce i nie może obchodzić w żaden sposób Bożego Narodzenia a mąż chce, albo matka nie urządzi dziecku urodzin, a ojciec chciałby.
z tym wykluczeniem to chyba u nich różnie bywa, bo za zdradę podobno można być wykluczonym, aczkolwiek mój były nie został... albo może zataił ten fakt, nie wiem.
mam pytanie. czy Waszym zdaniem ludzie wyznający różne religie mają szansę stworzyć udany związek?
Mają jak najbardziej, oczywiście pod warunkiem, że jedno i drugie przestanie wierzyć w bajki.
ja wiem że są szanse na udane związki międzywyznaniowe. sama mam przyjaciół jedni chrześcijaństwo- hinduizm a drudzy chrześcijaństwo- islam i tworzą udane małżeństwa od dobrych kilku lat. Wszystko zależy od dogadania się i wzajemnego szacunku. Zresztą coraz częściej spotykam małżeństwa chrześcijańskie, którym się nie powodzi i się szybko rozwodzą. Także religia nie jest wyznacznikiem udanego pożycia małżeńskiego ale charaktery osób, wzajemne zrozumienie i przede wszystkim szacunek.
sama mam przyjaciół jedni chrześcijaństwo- hinduizm a drudzy chrześcijaństwo- islam
W tych przypadkach dochodzi jeszcze kwestia różnic kulturowych, które są znacznie bardziej problematyczne. Małżeństwa międzywyznaniowe są bardzo powszechne w Polsce np. na Podlasiu (między katolikami i prawosławnymi) oraz na śląsku Cieszyńskim (między katolikami i luteranami), w innych częściach kraju też występują, ale nie tak często. W takich przypadkach problemów wielkich raczej nie ma, co najwyżej katolicko/prawosławne małżeństwa świętują Boże Narodzenie i Wielkanoc podwójnie, a to może być wyczerpujące
.
mam pytanie. czy Waszym zdaniem ludzie wyznający różne religie mają szansę stworzyć udany związek? bo ja byłam w takim związku, ja katolik, on ŚJ. mam także koleżankę tylko że ona jest Świadkiem i ma te same dylematy, które ja bym miała,jeśli bym wiedziała, że mój eks jest Świadkiem (dowiedziałam się dopiero po rozstaniu).
Zastanowiłam się nad tym i uważam, że jeżeli obie strony podchodzą do wiary po łebkach to ma szansę przetrwać. Jeżeli jednak wierzą głęboko ( każdy w swoją religię) to nie. Chociaż zależy jeszcze jaki to ma być związek, ale jeśli chodzi o miłość na lata, to uważam jak wyżej napisałam. Wyobraź sobie katolika z buddystką.
Wyobraź sobie katolika z buddystką.
a tego to sobie nie wyobrażam:) choć kto wie, może są takie związki. ale jeśliby tak jak piszesz podchodzili do wiary poważnie, to takie związki nie są przyszłościowe.
Wyobraź sobie katolika z buddystką.
Akurat w tym przypadku sobie wyobrażam, buddyzm to bardziej filozofia życia niż religia, nie narzuca niczego, jest pokojowy. Problem może się pojawić dopiero w kwestii dzieci, ale to w przypadku każdego mieszanego małżeństwa jest podobnie. Trzeba po prostu wybrać, w której religii lub wyznaniu wychować potomstwo.