Witam was.
Szukam porady u obcych osób ponieważ nie potrafię się na tyle zwierzyć moim bliskim. To bardzo trudne dla mnie.
Dziękuje wszystkim, którzy znaleźli chwilę czasu na zgłębienie mojego problemu.
Mogę zacząć od tego, że jestem studentką architektury. Mieszkam wraz z moim wspaniałym chłopakiem, którego naprawdę kocham i jest dla mnie wspaniałym i dobrym człowiekiem. Wydawałoby się, że wszystko jest ok ale to nieprawda. Codziennie płacze, dostaje napadu paniki, duszności... wstanie z łożka jest dla mnie ogromnym wyzwaniem. Wszystkiego się boje, nie mam ochoty na nic. Umycie się sprawia mi problemy. Prawdopodobnie zawalę szkołę bo nie mam siły się uczyć. Długo szukałam odpowiedzi dlaczego tak się dzieje. Chciałabym zacząć od opisania mojego dzieciństwa. Od wczesnych latach byłam bita przez swojego ojca. Nie były to oczywiście zwykłe "klapsy". Byłam bita kablem, sprzączką... po rękach, plecach. Niejednokrotnie leciała mi krew. Byłam bita nawet za to, że gdzieś stał brudny talerz albo za to, że spóźniłam się do domu. Najgorsze było to jak mnie poniżał przy innych. Niejednokrotnie uciekałam do łazienki płakać, a wychodziłam udając,że nic się nie stało. Bił mnie przy innych jak zwierze... w pamięci mi utkwiły słowa mojego wujka w których zapytał się go za co mnie tak bije. Wyśmiewał się ze mnie, co skutkowało wielkimi kompleksami. Moje dzieciństwo to obolałe ciało, brak zrozumienia, ból. Żyłam w strachu. Byłam zaszczuta. Nikt nie wiedział z naszej rodziny co się dzieje. Myśleli, że jestesmy normalną rodziną. W moim domu nie było biedy ani mój ojeciec nie ujawniał nigdzie swojego alkoholizmu. Uważałam, że to jest normalne. Przemoc była u mnie na porządku dziennym.Co więcej, on zdradzał moją matkę... a ja wiedziałam o tym. Miałam niewiele lat ale strasznie mnie to bolało. Moja matka przyglądała się wszystkiemu i od czasu do czasu też mnie biła. Oprócz tego, że mnie biła to szantażowała mnie emocjonalnie. Kiedy popełniłam błąd mówiła, że za każdym razem jak coś robię źle to mnie miej kocha. Lecz najgorszym jej błędem było to, że sama poddawała się przemocy ojca. Na moich oczach nie raz ją uderzył. Kłócili się strasznie. Bałam się, wychodzić z domu... bałam się, że sobie coś zrobią. Chciałabym dodać jeszcze, że mój ojciec jest alkoholikiem. Kiedy w końcu się rozwiedli poczułam wielką ulgę. Choć po tym rozwodzie zaczęli manipulować mną jak jakimś pionkiem. Czy to może mieć wpływ na moje życie? Czuje sie okropnie
1 2013-01-25 14:50:32 Ostatnio edytowany przez karo-kow (2013-01-25 15:28:43)
Witaj ,jestem z Tobą choć w tej chwili nawet nie wiem co ci doradzić ale wiedz że na tym forum jest bardzo wielu życzliwych ludzi ,którzy Ci pomogą choćby słowem.Pisz wszystko ,wyrzuc to z siebie(zawsze po pochmurnych dniach wychodzi słońce-tak kiedys powiedziała mi koleżanka ,ja w to wierzę i wcześniej czy póżniej to słońce zaświeci również dla Ciebie). Bardzo mocno Cię ściskam i pozdrawiam
Witam Cie ,mysle ze życie rodzinne odbija sie na nas w poźniejszym okresie gdy juz jestesmy dojrzali,zdani sami na siebie.Szczerze też mialam taki okres a raczej miewam takie okresy w zyciu ,że sie wszystkiego boje itp.W domu nie mialam stycznosci z przemocą ,ale czasami zdarzaly sie sytuacje ,ze gdy cos źle zrobilam nagle słyszałam krzyki zamiast troche zrozumienia i teraz zostało we mnie cos takiego ze boje sie czegoś dotknąc cos zrobic bo zrobie to źle i moglabym wymienic jeszcze pare innych sytuacji. ...Staram sie z tym jednak walczyc ,tez mam przy sobie wspanialego chlopaka który mnie zawsze wspiera i zawsze jakos jest łatwiej :)Więc ciesz się tym:)Nie pozwól soba manipulować ,żyj swoim życiem .Pozdrawiam.
Wszystkie te trudne i bolesne doświadczenia z pewnością rzutują na Twoje dorosłe życie. Problem alkoholizmu w rodzinie nie jest mi obcy. Jestem w podobnym wieku co Ty i tez czasami miewam takie stany. Przez kilka lat chodziłam do psychologa, aby uwolnić się od niemiłych zdarzeń z przeszłości. Gdy dopada mnie depresja często wpadam w wir ćwiczeń, wcinam smaczne jedzonko i patrze na czułe oczy mojego chłopaka i wtedy wiem, że można z tym badziewiem walczyć. Najgorzej pokonać to uczucie bezsilności. Gdy Cię to dopada zawsze możesz wyżalić się na forum, porozmawiać ze swoim chłopakiem, przyjaciółką bądź udać się do psychologa. Zwłaszcza to ostatnie może nie byłoby takim głupim rozwiązaniem? 3 maj się cieplutko i skupiaj na pozytywach :-)