Obejrzałam niedawno dokument o dalszych losach ?rodziny? Charlesa Mansona, której członkowie zostali skazani na dożywotnie więzienie za morderstwo w domu Romana Polańskiego i inne zbrodnie. Co jakiś czas każdy z nich miał prawo złożyć wniosek o wcześniejsze zwolnienie z więzienia, korzystali więc z tego prawa, choć konsekwentnie im odmawiano. Wśród rodzin ofiar pojawiły się natomiast dwie skrajne postawy. Matka Sharon Tate, a po jej śmierci siostra, podjęły aktywną walkę o to, by członków ?rodziny? pozbawić wszelkich przywilejów i aby pod żadnym pozorem nie wypuszczać ich na wolność. Tymczasem córka zamordowanych przez Mansona państwa La Bianca spotkała się z ich mordercą, Texem Watsonem, a następnie podczas apelacji wystąpiła jako świadek obrony i wyraziła życzenie, by morderca jej rodziców po dwudziestu latach więzienia odzyskał wolność. Tłumaczyła to m.in. tym że on, podobnie jak ona nawrócił się na chrześcijaństwo i uzyskał jej pełne wybaczenie. Która z tych postaw wydaje Wam się słuszniejsza? Co jest istotą przebaczenia? Czy próba zrozumienia i współczucie dla takich ludzi jest na miejscu? Czy wybaczenie łączy się z rezygnacją z chęci ukarania osoby, która jest winna krzywdy, czy też sprawy te należy wyraźnie oddzielić?
"Wybaczyć nie oznacza - zapomnieć. Przeciwnie - niczego nie zapominamy. Wszelkie zdarzenia z naszego życia, także doznane krzywdy, są cennym życiowym doświadczeniem. Nie warto zapominać lekcji, jakich udziela nam życie. Także doznane krzywdy uczą nas czegoś o świecie, o innych ludziach, o nas samych. Uczą, jakich sytuacji i jakich ludzi lepiej unikać, na co należy uważać, żeby uchronić się przed ponowną krzywdą. Nie warto więc niczego zapominać, gdyż wówczas bylibyśmy bardziej narażeni na podobne krzywdy w przyszłości ze strony tej samej osoby, bądź podobnych osób. Chodzi tylko o to, by pamięć o doznanej krzywdzie przestała boleć.
Nie musisz zrozumieć)...)
"wybaczyć" oznacza:
* zrezygnować z pielęgnowania urazy
* zrezygnować z zemsty (w tym karania samego siebie)
* pogodzić się z tym, że nie będzie rekompensaty za doznane krzywdy
* pogodzić się z tym miejscem w życiu, w którym jest się teraz "
To fragment z artykułu, niestety nie mogę odnaleźć autora ![]()
Zgadzam się z tym w pełni.
Nie miałam okazji aby wybaczyć krzywdę tej rangi co opisana w wątku. I mam nadzieję, że nie będę miała. Niestety życie pokazało, że nie umiem wybaczyć tak do końca sprawy mniejszej rangi - zdrady. Widocznie nie każdemu jest dana taka umiejętność. Szanuję tych co tak naprawdę to potrafią. Niemniej myślę, że obie postawy są jak najbardziej prawidłowe - jeden umie a drugi nie, co nie znaczy, że ten drugi jest gorszy ![]()
Nie chodzi oczywiście o rozstrzyganie, kto jest gorszy a kto lepszy, bardziej o to, która z tych postaw daje człowiekowi ukojenie. W przypadku, który przytoczyłam, bo zrobił na mnie duże wrażenie, kobieta walcząca o pozostawienie tych ludzi w więzieniu cały czas pełna jest złości i goryczy. Od tej zbrodni minęło ponad 40 lat, jedna ze sprawczyń już nie żyje, ale nawet gdy była już obłożnie chora i z całą pewnością nie stanowiła dla nikogo zagrożenia, siostra Sharon Tate uważała, że nie ma ona prawa umrzeć na wolności. Jeszcze pragnienie sprawiedliwości, czy już tylko pragnienie zemsty? Z kolei druga z kobiet, ta która postanowiła wybaczyć mordercy, zostawiła już to za sobą, oczywiście że nie zapomniała, ale nie angażuje więcej w sprawę apelacji i w sumie robi wrażenie szczęśliwej, choć może lekko nawiedzonej
. I tak się zastanawiam... z jednej strony trudno wybaczyć, ale z drugiej o ile łatwiej żyć, gdy już się to zrobi. W porównaniu z niezmienną od 40 lat, bezkompromisową postawą Tate to prawie pójście na łatwiznę. Przypomina mi się fragment "Przesłania Pana Cogito": "i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy/ przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie". No właśnie, czy przebaczenie można traktować jako oportunizmu?
Rzeczywiscie wybaczanie jest niezwykle trudna i skomplikowana sztuka. Nie kazdy jest gotowy do wybaczania.Bywa , ze nigdy nie wybaczy.A z doswiadczenia wiem , ze nalezy bardzo dlugo dojrzewac do tego momentu aby komus cos wybaczyc. Trwa to i trwa w nieskonczonosc. I nagle spontanicznie wrecz wiemy , ze jestesmy gotowi wybaczyc , ale z pewnoscia nie zapomniec. Sama doswiadczylam bardzo powaznych wybaczen i dlatego wiem naprawde CO To ZNACZY WYBACZAC. Anthedonia jak odnajdziesz autora tego swietnego artykulu o wybaczaniu to prosze podaj mi go.Bardzo mi na tej informacji zalezy.
...która z tych postaw daje człowiekowi ukojenie.
No właśnie, czy przebaczenie można traktować jako oportunizmu?
Jeżeli (za Kopalińskim): oportunizm to "konformizm, ugodowość, rezygnacja z zasad dla doraźnych korzyści; reformizm, uchylanie się od walki" to ja jestem oportunistka NIE WYBACZAJĄC ![]()
Tak MI lepiej, wygodniej, bezpieczniej - bo boję się powtórnego zranienia, nie chcę walczyć. NIE i już.
Kika, wysłałam Ci maila z całym artykułem - autor to Bogusław Włodawiec. Pozdrawiam ![]()
6 2011-05-22 16:17:15 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-05-22 16:27:53)
A uważacie, że wybaczyć to "pogodzić się", zaakceptować stan ?
Ja mam z tym straszny problem. Gdy mnie ktoś krzywdzi:
robię to, co zacytowała Anhedonia
....i wywalam tego kogoś z życia.
Wiem, że co się stało to się nie odstanie ale ponownie tej osobie nie umiem zaufać. Jest mi zupełnie obojętna.
A uważacie, że wybaczyć to "pogodzić się", zaakceptować stan ?
Ja mam z tym straszny problem.
Nie ma wyjścia. Jak wybaczyć to tylko łącznie z pogodzeniem się i akceptacją. Jeśli już wybaczam (bo nie jestem taka doskonała i radykalna, żeby tego uniknąć całkowicie) - jest to JEDEN JEDYNY RAZ. Nie ma mowy o recydywie. Wtedy, za tym drugim razem jest to już nieodwracalne i niewybaczalne, nie ma pomiłuj ![]()
Jeśli chodzi o wybaczenie na przykład byłemu partnerowi, to uważam, że nie koniecznie musi się to wiązać z tym sakramentalnym "zostańmy przyjaciółmi". To oczywiście zależy od tego jak przebiegał związek i jak się zakończył. Czasem przyjazne, koleżeńskie stosunki są możliwe, zwłaszcza po upływie jakiegoś czasu. Ale czasem jest to porażka. Wybaczenie daje nam wewnętrzny spokój, można myśleć o takiej osobie bez złości, gdy się ją widzi, nie wywołuje to negatywnych emocji. To może być na przykład uświadomienie sobie, że ten człowiek jest jaki jest i to co zrobił nie było wymierzone w nas, żeby nas skrzywdzić, tylko wynikało z jego charakteru, podejścia do świata, wychowania, czy czegoś innego, ogólnie z odmiennego podejścia do pewnych rzeczy. Ja mam za sobą taki związek, w którym na początku bardzo mało wiedziałam o tym facecie, bo była to znajomość głównie na odległość, i gdzieś tam stworzyłam sobie zupełnie inny obraz tego człowieka, który nie odpowiadał niestety rzeczywistości. Dziś to wiem, mam świadomość, że on nie jest winien tego, że chciałam widzieć w nim kogoś innego. Natomiast wiem też, że nie jest to człowiek, z którym kiedykolwiek będę chciała prowadzić długie rozmowy o życiu, bo za bardzo się różnimy. Dlatego nie szukam jego towarzystwa, nie zamierzam "odnawiać znajomości", bo zwyczajnie nie ma to sensu, a nie dlatego, że mu nie wybaczyłam. Nie jest to podyktowane złością, po prostu wiem, że to nie jest osoba, którą chcę mieć w swoim bliskim otoczeniu. Mamy pewne wspólne środowisko, czasem się widujemy, ale w okolicznościach, w których spokojnie można sobie powiedzieć cześć i iść każde w swoją stronę. I uważam, że jest to zdrowe. Myślę, że w takiej sytuacji wymuszanie jakiś kontaktów może tylko zaszkodzić.
9 2011-05-23 12:16:58 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-05-23 12:43:57)
To może inaczej, z innej strony tematu dot. wybaczania : CO NIE JEST WYBACZANIEM.
"...Wiele z tego, co powszechnie uchodzi za wybaczanie, ja nazywam pseudowybaczaniem.
Zjawisko to, któremu brak autentyczności, jest tylko ładnie zapakowanym osądem o skrywaną urazą. Brak tu chęci przebaczenia, a świadomość ofiary nie tylko się nie zmniejsza, ale wręcz umacnia. Jednak wyznaczenie granicy między pseudowybaczaniem, a zwykłym wybaczaniem może być trudne.
Przykłady pseudowybaczania.
Poniższe przykłady zostały ułożone w kolejności od najbardziej oddalonego id tradycyjnego wybaczania do najbardziej do niego zbliżonego.
Wybaczanie z poczucia obowiązku:
- całkowicie nieautentyczne, chociaż wielu ludzi tak postępuje. Uważamy, że wybaczanie jest słuszne lub wręcz duchowe. Sądzimy, że n a l e ż y wybaczać.
Wybaczanie płynące z poczucia racji:
- całkowite przeciwieństwo wybaczania. Jeśli wybaczasz ludziom, ponieważ sądzisz, że to ty masz rację, a oni są głupi, albo budzą w tobie litość, jesteś po prostu arogancki.
Obdarzanie wybaczaniem lub przebaczanie:
- oszukiwanie samego siebie w czystej postaci. Nie mamy mocy obdarowywania nikogo wybaczaniem. Kiedy to robimy, odgrywamy rolę Boga. Nie sprawujemy kontroli nad wybaczanie- następuje, jeśli tego pragniemy.
Udawanie wybaczania:
- utrzymywanie, że się nie gniewamy, choć w istocie przepełnia nas złość, nie prowadzi do wybaczania, lecz do zanegowania gniewu, czyli jest swego rodzaju poniżaniem samego siebie. Kiedy tak postępujemy, inni nie będą nas poważać. Takie zachowanie ma na ogół źródło w lęku przed nie umiejętnością wybaczenia, porzuceniem lub też w przekonaniu, że wyrażanie gniewu jest naganne.
Wybacz i zapomnij:
- to po prostu negacja. Wybaczyć nie znaczy wymazać z pamięci. Mądrzy ludzie wybaczają, ale nie zapominają. Starają sie docenić dar zawarty w konkretnej sytuacji i zapamiętać płynącą z niej naukę.
Usprawiedliwianie:
- kiedy wybaczamy, często towarzyszą temu wyjaśnienia lub usprawiedliwianie osoby, której wybaczamy. Na przykład: " Mój ojciec mnie bił, ponieważ jego rodzice go bili. Postępował najlepiej jak umiał". Kiedy wybaczamy, uwalniamy się od przeszłości, nie pozwalamy, by miała nad nami władzę. Jeśli wyjaśnienie w tym pomaga, to do pewnego stopnia dobrze, jednak nadal pozostaje przekonanie, że stało się coś złego, czyli w najlepszym wypadku może dojść tylko do tradycyjnego wybaczania.
W wyjaśnieniu ukryte jest także pewne przekonanie o własnej racji, co może maskować gniew. Z drugiej strony zrozumienie motywów czyjegoś postępowania i empatia do tej osoby kierują nas ku własnej niedoskonałości i otwierają drzwi współczuciu i miłosierdziu, dwóm cechom prowadzących do wyższej wibracji tradycyjnego wybaczania, ale ciągle jeszcze nie do Radykalnego wybaczania.
Wybaczanie osobie , ale nie darowanie zachowania:
-takie, głównie intelektualne, podejście udaje tylko wybaczanie, ponieważ nadal jest osądem i opiera się na przekonaniu o własnej racji. Występują tu także problemy praktyczne i semantyczne: jak oddzielić mordercę od morderstwa?
Zacytowałam fragment z książki pt. " Radykalne wybaczanie" autor: Colin C. Tipping
Czy zgadzacie się z przeprowadzoną przez niego powyższą analizą?
Ponadto autor rozgranicza i wykazuje różnicę pomiędzy tradycyjnym, a radykalnym wybaczaniem i uczy sztuki prawdziwego wybaczania.
Naprawdę warto ją przeczytać.
Jest to forum religia, więc pozwolę sobie napisać.
Kiedy uczniowie nie wiedzieli jak się modlić, Pan Jezus nauczył ich a dzisiaj tych którzy są wierzący Modlitwy Pańskiej, a tam jest tak:.... i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy...
Zdaję sobie sprawę, że jak poście rozpoczynającym, jest to trudne. Ale jak to sie ma do nas samych, osoba która wybacza jest szczęśliwsza od tej, która żyje w goryczy i niewybaczeniu. Czyli jak to sie ma, dla kogo wybaczamy, czy nie wybaczając dostąpimy wybaczenia jak w przytoczonej modlitwie. kto jest wzorem wybaczania ? Jak to się ma do naszych późniejszych relacji, a jak powinno sie mieć ?
@ żyworódka: fajnie, że wstawiłaś ten fragment, bo na pewno sporo w nim rzeczy do przemyślenia. Wydaje mi się, że takie pseudowybaczanie ma chyba miejsce wtedy, kiedy nie robimy tego dla siebie, tylko dla innych albo na pokaz. Taki w sumie typowe i znane od dzieciństwa "przeproś siostrę, daj jej buzi i już się nie kłóćcie". To chyba w ogóle zjawisko, które najczęściej można zaobserwować w rodzinach - skrywane nieraz przez całe życie urazy. Niby rodzina się spotyka, łamie opłatkiem na Wigilię, aż tu nagle przychodzi jakiś trudniejszy moment, jakieś nieporozumienie i się zaczynają wylewać żale, począwszy niemalże od tego, jak jedna ciocia drugiej cioci w piaskownicy przyłupała łopatką w ucho. I się okazuje, że takie często naprawdę durne sytuacje pamięta się przez lata i pielęgnuje się tę urazę.
Nie zgadzam się natomiast z tym, że usprawiedliwienie nie wiąże się z prawdziwym wybaczeniem. Bo moim zdaniem ono właśnie ułatwia spojrzenie na drugiego człowieka nie jak na wroga, który chciał nas skrzywdzić, tylko jak na człowieka, ani lepszego ani gorszego niż ja. Wydaje mi się, że to co najbardziej utrudnia wybaczanie, to właśnie przekonanie, że ta osoba jest jakimś potworem, robi to wszystko specjalnie, z premedytacją, planuje że nas skrzywdzi itp.
Do mnie ten podział na tradycyjne i radykalne wybaczenie nie do końca przemawia. Dla mnie to jedna z tych "jedynych słusznych" teorii, do których ja nie mam zaufania. Choć książki nie czytałam, z tego co wiem, chodzi o to, że radykalne wybaczenie to założenie, że wszystko co się wydarzyło ma jakiś cel, że było nam do czegoś potrzebne i nie jesteśmy ofiarą, bo tak naprawdę nie dotknęło nas nic złego. Dla mnie trochę to sekciarskie. Poza tym nawet jeśli przyjmiemy taką wizję świata (bo to już nie sposób na wybaczanie a sposób na życie) to i tak pozostaje nam za każdym razem zmagać się z poczuciem zranienia, upokorzenia, krzywdy, bo one są ukryte w nas głębiej, niż teorie o życiu.
@elam1: Moim zdaniem wybaczamy przede wszystkim dla siebie, choć można też powiedzieć, jeśli jesteśmy wierzący, że dla Boga, bo pielęgnując złość oddalamy się od Niego. Dobrze, że napisałaś o Modlitwie Pańskiej. Warto odpowiedzieć sobie, czy chcemy, aby Bóg przebaczył nam w takim stopniu, w jakim my przebaczyliśmy innym. A jak się ma do późniejszych relacji, to chyba zależy od sytuacji, od tego jakie są zależności. Dlatego właśnie takim dobrym przykładem jest rodzina, bo o ile z przyjacielem, drogi mogą się zwyczajnie rozejść, o tyle w rodzinie trzeba wypracować sposób na odbudowanie takich relacji.
A ja Wam powiem tak, w moim życiu wybaczyłam ludziom którzy zrobili mi piekło z życia. Zrobiłam to bo Bóg kazał przebaczać, ale też mi się z tym lepiej żyje bo nie tłamsi mnie to od środka. Nie targa mną chęć zemsty itp. Jeśli zaś chodzi o karanie takich osób i wybaczanie im, to sądzę że należy to oddzielić. Wiadomo są sytuacje kiedy kara dla osoby, która zrobiła nam jakąś krzywdę musi być, ale to czy my wybaczymy tej osobie czy też nie nie ma nic wspólnego z karaniem tej osoby.
O, a to mnie się nasunęło jeszcze jedno pytanie, kiedy czytałam, czy możliwe jest wybaczenie osobie, która absolutnie nie wykazuje skruchy, czy wręcz jest dumna z krzywdy, którą wyrządziła?
To już zależy indywidualnie od osoby skrzywdzonej. Ja mimo wszystko bym wybaczyła, ale to dlatego że nienawidzę czuć żalu, wtedy nieświadomie sam siebie człowiek krzywdzi. Rozpamiętuje. A po co to komu!? W końcu człowiek który nas skrzywdził poniesie konsekwencje jeśli nie tu na ziemi to po śmierci.
Nie zgadzam się natomiast z tym, że usprawiedliwienie nie wiąże się z prawdziwym wybaczeniem. Bo moim zdaniem ono właśnie ułatwia spojrzenie na drugiego człowieka nie jak na wroga, który chciał nas skrzywdzić, tylko jak na człowieka, ani lepszego ani gorszego niż ja. Wydaje mi się, że to co najbardziej utrudnia wybaczanie, to właśnie przekonanie, że ta osoba jest jakimś potworem, robi to wszystko specjalnie, z premedytacją, planuje że nas skrzywdzi itp.
Ja natomiast przyjmuję tę tezę za prawdziwą.Tak właśnie postępowałam w stosunku do bliskiej osoby z mojej rodziny, osoby samotnej. Wszelkie drobne czy większe animozje jakie pojawiały się między nami przypisywałam, że są one wynikiem jej życia w osamotnieniu- co prawda z wyboru, ale jednak oraz trudnego dzieciństwa. Usprawiedliwiałam ją przed samą sobą. Mimo, że wewnętrznie czułam , że mam rację, to często nie starałam się tego dowieść, żeby nie robić jej przykrości. Zawsze uważałam, że mam w życiu lepiej, los okazał się dla mnie łaskawszy i przez to żyłam jakby w poczuciu winy, które ta osoba umacniała we mnie.
Myślałam o niej w kategorii osoby, której należy pomagać, współczuć i że ją takim moim postępowaniem w pewien sposób uszczęśliwiam. To był mój błąd.
Z czasem obróciło się to przeciwko mnie, bo okazało się , że tak naprawdę uszczęśliwiam ją niekiedy " na siłę".
Książkę tę kupiłam jakieś dwa lata temu... i dopiero z osiem miesięcy temu zaczęłam ją czytać.
Przeczytałam już dwukrotnie i jeszcze myślę, że będę zaglądać. Do wniosków w sprawie tej konkretnej osoby też doszłam niedawno, dopiero jak mi się poukładało wszystko w mojej głowie porównawczo z tym co wyczytałam.
Wiesz AGNIESZKO, że od tej pory czuję się wyzwolona, jakbym zrzuciła z siebie jakieś brzemię nacisku wewnętrznego, które sama sobie narzuciłam, bo jej postępowania już NIE USPRAWIEDLIWIAM.
Pozdrawiam.
OK, ale to jest już coś więcej, permanentne usprawiedliwianie czyiś działań i poniekąd pozwalanie komuś na czynienie tego samego, dlatego, że mu współczujemy, czujemy że mamy jakiś dług itp. I tu zgadza się, robimy sobie tym krzywdę. Ale ja patrzę na tę sytuacje w zupełnie inny sposób. Na przykład kiedy uświadamiamy sobie, że to, że ktoś potraktował nas w dany sposób, nie jest naszą winą, nie wynika z naszych wad, lecz jest owocem przeżyć drugiej osoby, która np. kiedyś została skrzywdzona i w ten sposób broni się przed ponownym zranieniem. Ale ta świadomość nie musi mieć takich efektów, jak te które opisałaś. Może sprawić, że nauczymy się, jak należy postępować z tym człowiekiem.
Ile można wybaczać,
nawet gdy ktoś kto rani czasem przeprasza. Dobrze wie że rani.
Przeprasza (albo i nie), bo uświadamia sobie że zrobił krzywdę, ale za chwilę robi to samo.
Osoba zraniona żyjąca w takim związku męczy się...... więc po chrześcijańsku zapomina o urazach, przebacza........sytuacja znowu się powtarza, życie toczy się dalej .......i co dalej?
Ile można wybaczać???
Jak stworzyć granice - dotad możesz, ale tu juz mnie ranisz, robisz mi krzywdę
Co robić jak nie chce zrozumieć, nie stara się nawet .............bo wie że przebaczę, zapomnę?
Po co więc się starać?
Dużo teorii cytujecie, a praktyka? Zycie szare codzienne nadal jest umęczone bo jak "oprawca" sam nie zechce się zmienić to pozostaje znosić razy, potem wybaczać echhhhh
Pan Jezus na pytanie ile razy wybaczyć mam bratu czy aż 7 razy, odpowiedział Jezus : Nie powiadam ci: do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy :-)
I może wyglądają nasze wypowiedzi jako teoria jak to napisała Joland@, zadając jednocześnie pytanie co zrobić gdy taka osoba która nas krzywdzi nie chce się zmienić ? Co zrobić - zawalczyć o własne serce i sumienie. Nie do mnie należy oczekiwanie zmiany drugiej osoby, ale to ja mam się zmienić. Gdy stanę przed Bogiem odpowiem za każda moja myśl, każde słowo. Oczekuje przebaczenia swoich win, więc skoro modle się słowami i odpuść mi moje winy jako i ja odpuszczam (i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy) odpuszczam, czasem ze łzami, czasem z bólem, ale z decyzja świadomości dokąd zdążam, i choć zawsze najbardziej boli gdy krzywdzą bliscy - to nawet gdy ktoś mnie o coś pyta po upływie czasu trudno mi sobie przypomnieć zdarzenia - Bóg dobry jest.
elam1
jestem właśnie po ciekawej rozmowie z profesjonalistą
Osoba która rani nie zdaje sobie sprawy że jest chora. Prawdopodobnie traumy pochodzą z dzieciństwa i to się przenosi na dorosłe zycie tak jak u DDA. Potrzebna jest jej terapia.
Przebaczając ciągle wcale jej nie pomagamy.........ani sobie.
Należy postawić granice i ich strzec ........i zadbac o siebie, a to przełoży się na zachowanie i stosunek do nas tego ktory rani.
Potrzebne są metody - jak tego dokonać? Rad tez należy szukać u profesjonalisty a potem wdrazac je w zycie. Zająć się sobą przede wszystkim, siebie zacząć zmieniać.
Może ktos z psychologów zaglądających na forum pomoże, poradzi jak tego dokonać, od czego zacząć?
Duma jest prawdziwym powodem tego, że nie umiemy wybaczać.
Z powodu urażonej ambicji i dumy bardzo wcześnie nauczyliśmy się walczyć o swoje racje. Udowadniając, że słuszność jest po naszej stronie bo od tego, że zawsze mamy racje zależy w głównej mierze poczucie naszej wartości.
I tak to duma prowadzi do mistrzostwa niewybaczania.
Stale więc podsycamy płomień, który żywi się doznaną krzywdą i gromadzimy jak zapasy na zimę coraz więcej emocjonalnej trucizny w sobie.
To pozwala nam się uczyć cierpieć,by ukarać kogoś, kto nas obraził.
Zdradzę Ci tajemnicę
WYBACZANIE jest wrodzoną cechą każdej osoby.
Przyjrzyj się małym dzieciom, one wybaczają instynktownie, bez wysiłku i naturalnie.
Lecz w miarę jak dorastamy uczymy się pielęgnować w nas poczucie ważności naszego EGO.
Kiedy nie wybaczymy rośnie w nas poczucie ważności.Łechtamy nasze ego.
Z tego też powodu cały czas uczymy się sztuki nie wybaczania i udowadniania swoich racji.
Nie możesz wybaczyć, ponieważ stajesz się z czasem mistrzem niewybaczania.
I tak to - szkolisz się aby zdobyć Mistrzostwo Niewybaczania.
Jakże trudno jest to przekroczyć ![]()
Nosimy w sobie poczucie krzywdy, ból, agresje i inne trucizny emocjonalne, które destrukcyjnie działają na nasze życie.
Po co, to wszystko? Ten cały śmietnik.
Powróć do dzieciństwa, przypomnij sobie jak skutecznie wybaczać a zobaczysz jak uzdrowisz swoje emocje i życie stanie się szczęśliwe.
wybaczanie nie jest łatwe, ale myślę, że nie można potępiać osób, ktore mają tą umiejętność. co do przypadku, który opisujesz to myślę, że dobrze, że ta kobieta wybaczyła mordercy (wierzę, że przez to łatwiej jej się żyło), ale nie uważam, że z tego powodu morderca powinien zostać zwolniony z więzienia, bo nie wiadomo, czy nie wyjdzie z niego i nie zacznie od razu mordować. czytałam ostatnio o technice Radykalnego Wybaczania - ponoć są kursy, gdzie można się tego nauczyć! słyszałyście coś o tym?
(...)czytałam ostatnio o technice Radykalnego Wybaczania - ponoć są kursy, gdzie można się tego nauczyć! słyszałyście coś o tym?
Z inspiracji Ireny Polkowskiej-Rutenberg powstał w Polsce Instytut Radykalnego Wybaczania założony w 2004 r. przez Ireneusza Rudnickiego. Instytut oferuje licencjonowane przez Institute for Radical Forgiveness Inc.(USA) programy treningowe dla osób, które chcą być trenerami i nauczycielami Radykalnego Wybaczania.
Prowadzone są też warsztaty, seminaria, odczyty i prywatne sesje.
Wpisz w google hasło: Instytut Radykalnego Wybaczania w Polsce - tam znajdziesz plan warsztatów organizowanych jeszcze w tym roku.
Jeżeli interesuje Cię ten temat, to najpierw radziłabym kupno książki pt. " Radykalne wybaczanie" autora Colin C. Tippinga i założyciela The Radical Forgiveness Institute w USA.
Takie warsztaty łączą się z większymi wydatkami, a koszt książki jest w granicach około 30 zł.
Ponadto moim zdaniem, warto zapoznać się z istotą RADYKALNEGO WYBACZANIA, a autor bardzo
przystępnie opisuje kilka sposobów radykalnego wybaczania metodami, które możesz wykonać sama w zaciszu domowym, jak metoda:
- czterech kroków,
- trzech listów,
- rytuałów (wody, ognia),
- przez sztukę,
- oddechową saturi,
- napisaniem listu uwalniającego,
- róża wybaczania
Pozdrawiam.
A ja nie umiem wybaczac. Nie wybaczam ale i nie angazuje sie w zemste. Po prostu odchodze od czynnika raniacego mnie i staram sie byc jak najdalej. Ale jak taki ktos przez przypadek wejdzie mi w droge to juz inna sprawa. Dlugi nalezy splacac
i takie niestety jest zycie. Nie bede ani siebie ani nikogo innego oszukiwac robic dobra mine do zlej gry. Ktoras osobka na forum w opisie ma takie zdanie: Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim co masz. Z tym sie gleboko zgadzam. Jak wybacze to wybacze sama nie wiem kiedy. ale ja mnie cos za bardzo zabolalo to nie bede skladac ze swojego cierpienia ofiary.
24 2011-11-07 12:31:40 Ostatnio edytowany przez blues_rain (2011-11-07 12:34:54)
blues_rain napisał/a:(...)czytałam ostatnio o technice Radykalnego Wybaczania - ponoć są kursy, gdzie można się tego nauczyć! słyszałyście coś o tym?
Z inspiracji Ireny Polkowskiej-Rutenberg powstał w Polsce Instytut Radykalnego Wybaczania założony w 2004 r. przez Ireneusza Rudnickiego. Instytut oferuje licencjonowane przez Institute for Radical Forgiveness Inc.(USA) programy treningowe dla osób, które chcą być trenerami i nauczycielami Radykalnego Wybaczania.
Prowadzone są też warsztaty, seminaria, odczyty i prywatne sesje.
Wpisz w google hasło: Instytut Radykalnego Wybaczania w Polsce - tam znajdziesz plan warsztatów organizowanych jeszcze w tym roku.Jeżeli interesuje Cię ten temat, to najpierw radziłabym kupno książki pt. " Radykalne wybaczanie" autora Colin C. Tippinga i założyciela The Radical Forgiveness Institute w USA.
Takie warsztaty łączą się z większymi wydatkami, a koszt książki jest w granicach około 30 zł.Ponadto moim zdaniem, warto zapoznać się z istotą RADYKALNEGO WYBACZANIA, a autor bardzo
przystępnie opisuje kilka sposobów radykalnego wybaczania metodami, które możesz wykonać sama w zaciszu domowym, jak metoda:
- czterech kroków,
- trzech listów,
- rytuałów (wody, ognia),
- przez sztukę,
- oddechową saturi,
- napisaniem listu uwalniającego,
- róża wybaczaniaPozdrawiam.
dzięki żyworódka!
szukałam właśnie miejsc, gdzie prowadzone są z tego szkolenia i znalazłam stronę hopl, która poleca taki ośrodek w Sopocie a jadę tam właśnie na długi weekend. kojarzysz może to miejsce? czy może lepiej tak jak pisałaś sprawdzać programy treningowe tego Instytutu? jestem z Wrocławia i najchętniej tu bym coś znalazła...no ale tak czy siak, chyba najpierw kupię sobie książkę:)
25 2011-11-07 14:18:47 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-11-07 14:31:20)
To o czym piszesz to Pracownia Kreatywności p. Aneta w Sopocie na ul. Mickiewicza.
Prowadzi warsztaty o różnej tematyce.
Zaprosiła mnie tam koleżanka...dla mnie zbyt uduchowiona atmosfera...nudziłam się.
26 2011-11-07 14:35:49 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-11-07 14:51:26)
blues_rain słabo szukasz... ![]()
Wpisz hasło "Warsztaty Radykalnego Wybaczania" we Wrocławiu.
Były 6 i 7 listopada, a następne odbędą się 10 i 11 grudnia. Jeszcze nie ma podanych terminów na przyszły rok.
Tak, kup najpierw sobie książkę i poczytaj kilka razy. Przyswoisz sobie pewne pojęcia, więc jak zdecydujesz się na warsztaty, to myślę, że lepiej zrozumiesz temat.
Zatem do dzieła
a w przyszłości podziel się wrażeniami.
Nigdy nie brałam udziału w warsztatach...może kiedyś.
EDIT:
Warsztaty prowadzi certyfikowana Trenerka Rozwoju Osobistego i Duchowego Pani Lesława Jaworowska. Miejsce: Wrocław ul. Ostrowskiego 30 (jest dokładnie opisany dojazd)
Koszt za dwa dni 300 zł, a od 01 stycznia 2012 roku 400 zł.
Właśnie doczytałam, że prowadząca również poleca zapoznanie się w powyższym temacie najpierw z książką.
27 2011-11-07 16:28:49 Ostatnio edytowany przez Koliber (2011-11-07 16:46:12)
lepiej się odgryźć niź wpędzać sie w sztuczne wybaczanie ![]()
wybaczajacy zawsze stawia sie w roli pana sytuacji, czyli ze to on biedny i pokrzywczony
a skoro jest pokrzywdzony to i musi być krzywdzacy
ja juz to gdzieś pisałam ze ludzie lubia przywdziewac róznego rodzaju maski na potrzebe chwili
Duma jest prawdziwym powodem tego, że nie umiemy wybaczać.
Z powodu urażonej ambicji i dumy bardzo wcześnie nauczyliśmy się walczyć o swoje racje. Udowadniając, że słuszność jest po naszej stronie bo od tego, że zawsze mamy racje zależy w głównej mierze poczucie naszej wartości.
I tak to duma prowadzi do mistrzostwa niewybaczania.
Stale więc podsycamy płomień, który żywi się doznaną krzywdą i gromadzimy jak zapasy na zimę coraz więcej emocjonalnej trucizny w sobie.
To pozwala nam się uczyć cierpieć,by ukarać kogoś, kto nas obraził.
Zdradzę Ci tajemnicęWYBACZANIE jest wrodzoną cechą każdej osoby.
Przyjrzyj się małym dzieciom, one wybaczają instynktownie, bez wysiłku i naturalnie.
Lecz w miarę jak dorastamy uczymy się pielęgnować w nas poczucie ważności naszego EGO.
Kiedy nie wybaczymy rośnie w nas poczucie ważności.Łechtamy nasze ego.Z tego też powodu cały czas uczymy się sztuki nie wybaczania i udowadniania swoich racji.
Nie możesz wybaczyć, ponieważ stajesz się z czasem mistrzem niewybaczania.
I tak to - szkolisz się aby zdobyć Mistrzostwo Niewybaczania.
Jakże trudno jest to przekroczyć
Nosimy w sobie poczucie krzywdy, ból, agresje i inne trucizny emocjonalne, które destrukcyjnie działają na nasze życie.
Po co, to wszystko? Ten cały śmietnik.
Powróć do dzieciństwa, przypomnij sobie jak skutecznie wybaczać a zobaczysz jak uzdrowisz swoje emocje i życie stanie się szczęśliwe.
ten wpis mi sie bardzo spodobał
jeśli juz mówić o wyczaniu to jako o czyms naturalnym a nie ubierac wybaczania w bo, dlaczego a po co a na co...
przeciez jak własnie bylismy dziećmi o czym wspomniałaś to nie uwarunkowywaliśmy tak jak teraz gdy jesteśmy dorośli
w naturalny sposób mowilismy o tym co nam sie podoba a co nie i sie nie nazywało tych emocji one po prostu w naturalny sposób były i przemijały...
w przedszkolach w jeden dzień dzieci potrafia sobie dac kuksańca zeby przyjsć na drugi i sie kochać jak nigdy wcześniej,
fajnie jest nie pielegnowac złej pamieci ![]()
ale ego jest za silne, wzystko chce ponazywac i nadac odpowiednia range.
dobrze, że wspomniano tu o RW
moje zdanie: wybaczać SOBIE i INNYM
zawsze, wszystko, tylko szczerze
podtrzymywanie żalu to tak naprawdę działanie szkodliwe, destrukcyjne dla samego siebie
jesli są takie ciągoty, to z szacunku do samego siebie dobrze jest się temu przyjżeć - co mi to daje, i puścic bo nigdy to nie będa dobre intencje.
to tylko kwestia czasu kiedy emocjonalne obciążenia zamanifestują się na sferze fizycznej w postaci chorób. kto jest uważny będzie te sygnały dosc szybko wychwytywał ale na ogół jestesmy tak ogłuszeni, tak odcięci od samych siebie że dopiero mocne kopniaki zauważamy a zwykle to juz jest ciutkę za późno, kiedy po 10 latach (wg naukowca) wykluwa się z podtrzymanego żalu rak.
opłaca się? nie sądzę. no chyba, że ktoś chce sobie dowalić w ramach pokuty za cos starego.. i da mu to poczucie wyrównania krzywdy... (a jak znam życie nie da
)
To nie prawda, że zemsta jest domeną Bogów, zemsta serwowana powoli na 'zimno' smakuje równie dobrze jak mocno spieczony na zewnątrz ale krwisty w środku stek. Z zemstą jest jak z trucizną nie wolno się w niej babrać bo samemu zostanie się ofiarą, zgodnie z zasadą WCzK.: ...zimny umysł, gorące serce, czyste ręce...
No i przede wszystkim nie wolno marnować sił i energii na jakieś tam bzdety i duperele tylko na najcięższe obrazy.
Zemsta dodaje skrzydeł...nie gołębich bynajmniej
Moim zdaniem, z zemsty nie wynika nic dobrego i nie należy się jej podejmować.
31 2013-01-22 21:52:21 Ostatnio edytowany przez Inori (2013-01-22 21:52:48)
Dla jednych chęć zemsty jest cierpieniem, ale dla innych może być siłą. Jeśli człowiek podejmuje sie zemsty, to jego sprawa. Jak mówią dwa przysłowia chińskie"Z mordercą swego ojca nie będziesz żył pod tym samym niebem" i "Człowiek honoru mści się nawet po dziesięciu latach". Nie uważam, że to człowiek słaby chce zemsty. Według mnie to właśnie chęć wybaczenia pokazuje że mamy tego dość, że chcemy zapomnieć, uciec i więcej o tym nie wiedzieć. Dla czystego sumienia mu wybaczymy ale czy tak naprawdę można się poczuć przez to lepiej? Trzeba naprawdę uwolnić się od wszelkich emocji, po prostu się z nich wyprać żeby powiedzieć mordercy "wybaczam". To tak jakby nic się nie stało. Zabrałeś mi ukochaną osobę, moje serce, wyrwałeś je, zburzyłeś mój świat, ale co tam, wybaczam ci - to się kupy nie trzyma.
Inori..... wszystko jest możliwe. Ja uważam i doświadczyłam tego, że człowiek, który jest już na etapie, gdzie potrafi się zdobyć na wybaczenie jest górą. Zwyciężył. Jest ponad złem, agresją, złością żalem.
Odreagować można w inny sposób.
"Sukces jest największą ludzką zemstą"
Autor: Nie ja
"Sukces jest największą ludzką zemstą"
Autor: Nie ja
Dlaczego nie cytujesz całości:
?To wiesz co? Rób nadal wszystko jak najlepiej potrafisz i pokaż, jak bardzo się
mylili." Sukces jest największą, dostępną, ludzką zemstą".
Autor:Nikodem Marszałek?
Bo nie ma takiej potrzeby.