Catwoman napisał/a:Ja zacznę tym, że poznałam kilka kościołów protestanckich jak: Wolni Chrześcijanie, Zielonoświątkowcy, Adwentyści Dnia Siódmego, Baptyści, Luteranie, Świadkowie Jehowy.
........
W tych wymienionych przeze mnie wyznaniach na pewno jest prościej jeśli chodzi o obrządkowość; nie ma raczej żadnych świąt, co się tyczy ślubów, pogrzebów (chrzty tylko ludzi dorosłych) są zupełnie za darmo, duchowni nie oczekują nawet żadnych datków,
atmosfera luźniejsza niż np. w KK, ale też może dlatego, że tych ludzi jest po prostu mniej, znają się.
Nie wiem jak u Adwentystów Wolnych i Zielonych, ale u nas (znaczy u Luteran) święta są, a jakże
, jest ich może nieco mniej niż katolickich, ale są zarówno Boże Narodzenie, Wielkanoc, Trzech Króli, jest 1 listopada- Pamiątka Umarłych, gdy chodzimy na cmentarze, jest też Święto Reformacji 31 października i o ile wiem jest obchodzone we wszystkich kościołach protestanckich, jest również Dziękczynne Święto Żniw obchodzone 30 września. Nie obchodzimy natomiast Bożego Ciała (tę funkcje pełni Wielki Czwartek, gdy została ustanowiona Wieczerza Pańska) ani żadnych świąt maryjnych. Chrzci się u nas małe dzieci tak jak u Katolików.
Jeśli chodzi o opłaty to są one składane dobrowolnie za śluby, chrzty itd. oraz na koniec nabożeństwa przy wyjściu jest taca, na którą można rzucić groszem. Każdy parafianin jest też zobowiązany do płacenia składek, które sam zwykle deklaruje. Jak nie zapłaci to oczywiście łba mu nikt nie urwie, ale nie może wtedy zasiadać w Radzie Parafialnej, która u nas ma zadanie np. wybór proboszcza czy rozdzielenie parafialnej kasy. Z tych składek i datków się kościół utrzymuje i ksiądz, w końcu on nie ma innego źródła utrzymania.
Generalnie jest wiele zewnętrznych podobieństw do katolicyzmu, ale ksiądz jest zwykle bliżej ludzi i np. zawsze po nabożeństwie wychodzi przed kościół, żeby się pożegnać i życzyć miłego dnia. Widać, że jest po to, by służyć ludziom. Nikogo nie strofuje ani nie poucza.
U nas w mojej parafii ludzi jest sporo i wcale wszyscy się nie znamy, zwłaszcza, że zwykle przychodzi też trochę katolików (z ciekawości chyba).
Z innych wyznań znam oczywiście dobrze Kościół Katolicki, znam też trochę Mariawitów, Świadków Jehowy (słabo) i trochę Zielonoświątkowców (ale u nich co zbór to jest trochę inaczej). Generalnie najbardziej radykalni są chyba Świadkowie Jehowy ze swoją listą zakazów i nakazem nauczania po domach, przez co są czasem nieco uciążliwi, ale ci, których znam prywatnie nie usiłują mnie nigdy nawracać i utrzymujemy bardzo przyjacielskie stosunki. Ludzie jak ludzie, niektórzy są sympatyczni inni mniej, jedni uczciwi inni mniej, jak wszędzie i niezależnie od wyznania.