Czasami odczuwam dziwny lęk w sobie nie wiem czym jest to spowodowane nie mam na nic siły, ochoty.Często robi mi się duszno przy tym i słabo..Boję się wyjść i mam ochotę siedzieć tylko w domu..A problemów że by tego było mało jest coraz więcej.Kiedyś miała załamanie dosyć poważne które pozostawiło po sobie ślady.:(
2 2012-09-20 09:18:59 Ostatnio edytowany przez Kinga26 (2012-09-20 09:36:36)
Depresja lekowa to jest po prostu jakas masakra, wykańcza człowieka do cna.Czasami wydaje mi się że to się nigdy nie skończy.U mnie zaczęło się jakieś 7 lat temu tylko że wtedy nie było tak groźnie,zwykłe omdlenie myślałam że może jest to spowodowane niedawnym urodzeniem dziecka,wiec zaczęła sie moja droga z neurologiem,który po zrobieniu eeg powiedział ze wszystko jest ok więc dałam sobie spokój po długim okresie czasu zaczełam miewać zawroty głowy wiec bach znowu do neurologa tym razem innego i znowu eeg i lekarz stwierdził ze mam zaburzenia padaczkowe więc zaczęłam brac leki,które potem odstawiłam bo nie czułam sie po nich dobrze.Zaczęłam po jakims czasie znowu miec te zawroty,kołatanie serca napady ciepłoty wiec porobiłam wszystkie wyniki ekg,tarczyce itp i znowu nic bo wszystko ok wiec 3 neurolog stwierdził ze nic mi nie jest ze taka moja natura hehe smieszne co? i dopiero po 6 latach była masakra zasłabłam na przystanku wiec znowu wyniki ale wszystko ok wiec poszłam do 4ego neurologa,który po eeg stwierdził że wszystko ok i ze powinnam zgłosic sie do psychologa bo on podejrzewa ze to depresja,to było straszne od czasu przystanku bałam się ich strasznie jak miałam gdzieś jechac to była tragedia nie siadałam na przystankach zawsze stawałam obok, zaczęłam się bać duzych grupy ludzi bo za każdym razem miałam zawroty głowy,duszności,jak wysiadałam z autobusu chowałam sie za kioskiem i kucałam bo bałam się że zemdleje bo ziemi wirowała,poszłam do psychiatry ale jak popatrzyłam na tą panią to wydawało mi się ze bardziej ja mogę jej pomóc niż ona mi hehe zapisała leki których nie biore bo poczytałam o nich na forum jak ludzie pisza co sie z nimi dzieje jak nie biora leków a ja tak nie chce,za każdym razem jak wychodzę z domu to się boję,w sumie to nie wiem czego,chyba wszystkiego.Leków nie biore juz żadnych bo boję sie ze coś mi sie stanie,nagle po latach czytam ulotki w sumie to tylko o skutkach ubocznych i zaraz sobie wkręcam że własnie mi się to stanie,jak przechodze przez pasy to jest mi słabo miekkną mi nogi bo wydaje mi się że wszyscy ludzie w samochodach patrzą na mnie.To jest straszne nie moge tak żyć chce znowu wyjść z domu i nie bac się niczego,prosze o jakies rady albo o dobrych lekarzy w Gdyni,leki nie wchodza w gre bo nie chce ich brac.
Miałam tak kiedyś podobnie. Raz zasłabłam na ulicy a raczej straciłam przytomność po tym bałam się wszędzie wychodzić bo wbiłam sobie do głowy że jak znów upadnę to nikt mi nie pomoże i będę tam leżała sama, nie lubiłam wychodzić z domu, nie mogłam przebywać w dużych sklepach i tłumach ludzi bo robiło mi się duszno.Jeździłam do różnych lekarzy ale wszyscy mówili że nic mi nie jest a ja czułam ten lęk w sobie dlatego wolałam zostawać sama w domu w ciszy i spokoju.
Nie wiem dlaczego to mnie spotkało. Ale gdy zmieniłam środowisko wyprowadziłam się z domu problemy ustały i choć objawy są już mniejsze nadal gdy mam jakieś problemy i zdenerwuje się wszystko wraca z niczym nie umiem sobie radzić.
Czasami taka bezsilność, stres, dziwne samopoczucie może być spowodowane prozaiczną przyczyną: brakiem magnezu, kupcie sobie MAgSOLVIT B6 kosztuje kilka zł, połykajcie jakiś czas - być może pomoże na Wasze problemy, a na pewno nie zaszkodzi, to preparat witaminowy. Pozdrawiam.
5 2012-09-24 18:20:27 Ostatnio edytowany przez Fascynacja (2012-09-24 18:21:12)
W takich przypadkach nie można przesadzać z magnezem brałam..Później leżałam w łóżku i brałam leki na oczyszczenie i unormowanie.