powiedziałaś co Ci leży na serduchu! super, to juz plus i początek nowej przemiany.
to nie Twoja wina, że on okazał się zakłamanym bydlakiem.
to nie jest Twoja wina. warto rozmawiać, poszukaj może pomocy u specjalisty.
trzymam za Ciebie kciuki!!!
Już chodziłam na terapię. Trochę mi pomogła, choć nie do końca potrafiłam otworzyć się przed terapeutką.
Ale najbardziej pomógł mi mój obecny chłopak. Naprawdę mnie wspiera. Wiem, że mogę na niego liczyć. A i jemu nie przeszkadza, że czasami jeszcze zdarza mi się popłakać. Dochodzę do siebie dzięki niemu, choć początki były nie najlepsze.