Witam wszystkich.
Pierwszy raz zwracam się o poradę na forum, ale kompletnie nie wiem, co mam myśleć i robić. Moja sytuacja wygląda tak, że od 4 miesięcy jestem w pierwszym poważnym związku z facetem, na którym bardzo mi zależy. Znamy się dłużej, od ponad 3 lat, byliśmy kolegami, przyjaciółmi, lecz zawsze było między nami jakaś chemia. Dopiero po tym, jak rozjechaliśmy się do różnych miast na studia, on zaczął się o mnie starać, częste rozmowy, spotkania w naszym rodzinnym mieście i w wakacje zostaliśmy parą. Na początku był bardzo zaangażowany, rozmawialiśmy praktycznie codziennie, spotykaliśmy się 3 razy w tygodniu, przyjeżdżał do mnie i ogólnie widać było, że mu zależy. Miałam wrażenie, że traktuje mnie poważnie, zaczęłam często bywać u niego w domu, poznałam jego rodziców, rodzeństwo, jego najbliższego przyjaciela. Ogólnie starał się być cały czas blisko mnie. Od października musieliśmy wrócić na studia, dzieli nas teraz około 250 km. Zdawałam sobie sprawę, że nie będziemy tyle czasu spędzać razem, że będziemy się rzadziej widywać i rozmawiać. Ja mam dużo zajęć, czasami do wieczora jestem na uczelni, on ma w tygodniu pracę dorywczą, popołudniami jest na uczelni, w weekendy ma drugą pracę, bo chce odciążyć finansowo rodziców. Rozumiem to i szanuję, ale trochę dobija mnie fakt, że czasami nawet przez kilka dni nie dostaję od niego żadnej wiadomości, żadnego słowa. Ostatnio tylko ja angażuję nasze rozmowy, i to co kilka dni, i mam wrażenie, że jemu to jest obojętne. Może on faktycznie jest aż tak zajęty i nie ma czasu? Może przesadzam? Ale czy napisanie choćby jednego smsa dziennie jest takie czasochłonne? Gdy pytam go, dlaczego się nie odzywa, mówi, że dopiero wrócił albo że kompletnie nie miał czasu i mam wrażenie, że go to denerwuje, że się o to pytam. Wiem, że ma dużo zajęć, ale nie wymagam godzinnych rozmów przez telefon, ale choćby krótkiej wiadomości.
Całkiem się już w tym pogubiłam, z jednej strony pokazywał, że chyba mu zależy, teraz zupełnie coś innego.
Co powinnam według Was zrobić, jak to wygląda z boku? Przesadzam czy nie? Dać mu spokój, nie pisać i nie dzwonić, skoro jest taki zajęty?
Zależy mi na nim bardzo, nie chcę, żeby między nami popsuły się relacje, ale czy można być z kimś bez żadnego kontaktu? Z drugiej strony, skoro zeszliśmy się mimo odległości, która nas dzieliła, to może da się teraz to też utrzymać?
Co o tym sądzicie? Czekam na Wasze porady i szczere opinie.
R.