Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Opowiem Wam swoja historia z przed roku.
Na początku swoich studiów byłam sama. Po 2 latach rozstałam sie z chłopakiem bo nie widziałam przyszłości z nim. Tak więc rozpoczynając studia byłam dosyć zagubiona w nowym i większym mieście. Wtedy poznałam jego. Boże jak mnie zauroczył ten przystojny, o kilka lat starszy mężczyzna... Inteligentny, taki bardzo tajemniczy... Przyspieszając opowieść, zaczęliśmy się z dnia na dzień spotykać coraz częściej, mało o nim wiedziałam (tzn. o jego życiu, co robi i tego typu rzeczy, mało mówił o sobie, więcej wybadywał mnie), ale liczylo sie dla mnie tylko to, że czułam sie kochana i coraz bardziej tonęłam w wielkich falach miłości do niego. Zakochałam się do tego stopnia, że zrobiłabym wówczas dla niego wszystko i tak też było. Zrywanie sie ze studiów żeby spędzić z nim dzień, zapominanie o wszystkich swoich sprawach i znajomych bo przeciez on jest najważniejszy. Ale byłam sczęśliwa. Nawet wtedy, gdy zawaliłam większość egzaminów, ponieważ pomagałam jemu uczyć się do jego sesji. Ale byłam szczęśliwa, tak kochałam. Aż pewnego dnia zaczęłam stopniowo przekonywać się, że to tylko ja tak mocno kocham... W między czasie nie zauważyłam jak bardzo on mnie zmienił. Z cichej dziewczynki stałam sie wiecznie kłócącą się z rodzina awanturnicą, kłótnie były zawsze z jego powodu, rodzina go nie lubiła, nie rozumiałam dlaczego.. Nie pasowało mu jak się ubieram, kazał mi kupować nowe ciuchy, nie było mnie na nie stać, ale robiłam co mogłam żeby mu sie podobać. Nie podobała mu sie moja fryzura, wysłał mnie do fryzjera. Nie podobało mu się, że jestem mało rozrywkowa, ciągał mnie na imprezy i proponowal palenie trawki. W końcu nie spodobał mu sie któregos dnia mój akcent, stwierdził, że mówię zbyt sztywno... Ech.. Nie potrafiłam aż tak sie zmienić, ale próbowałam, z miłości. Aż któregoś dnia okazało się że mój ukochany ma pewne sekrety, typu wiadomości na mailu i zdjęcia od jakichś kobiet. Zaczęłam być nieco podejrzliwa, ale nadal to on rządził w tym związku. Kochałam i w miarę mu ufałam, aż w końcu odwróciły sie role i sie zaczęło. Przez to, że studiowałam daleko od niego on byl bardzo podejrzliwy. Często nękał mnie w nocy telefonami i kazał wstawać i udowodnic że jestem na stancji a nie z kimś gdzieś indziej... musiałam o 2 w nocy siadac do kompa i na gg udowadniać że jestem. albo gdy się kąpałam to puścić wodę żeby uwierzył... to stawało sie jakies chore.. Ale miara sie przebrała, gdy znalazłam na jego komputerze zdjęcia jego 2 poprzednich dziewczyn.. nago. Boże, jak ja się spłakałam z samego faktu, że je trzyma na kompie. A on jak dowiedział się że je widziałam zrobił mi awanture i zagroził że mnie teraz zostawi. Przez tydzień będąc na studiach żyłam w niepewności, którą on podjudzał okrutnymi telefonami, wyzywaniem, krzykiem, groźbami, nie wytrzymałam któregoś dnia i musiałam brać leki na uspokojenie
To były dla mnie koszmarne chwile, ale przeszły, minęły a ja dalej go kochałam. Czy to nie chore? On miewał stany depresyjne, które przedkładały się na to, że bardzo często krzyczał na mnie, wyżywał się wyzywając mnie od wieśniar i głupich... Wybaczałam mu wszystko i latałam na każde jego skinienie
Najgorsze (a może w końcu wybawienie) nadeszło w wakacje. To były nasze 1 wspólne wakacje więc zaplanowaliśmy duzy wyjazd. Tydzień całkiem nieźle sie bawiliśmy (prócz chwil w których oskarżał mnie o rózne rzeczy, typu czemu nie zrobiłam mu śniadania i czemu jestem taka głupia, że nie mogę wymyśleć gdzie dzis idziemy). Po powrocie do domu myślałam, że będzie nadal dobrze (o ile kiedykolwiek było), ale się pomyliłam. Nagle on stwierdził, że teraz musi sie zastanowić nam nami. I przez kolejne 2 tygododnie przechodziłam takie huśtawki, raz chciał być ze mną, innym razem mówił, że to nie ma sensu mimo, że mnie kocha. Ile ja się wtedy spłakałam...
Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło... A raczej kto na mnie zbawiennie wpłynął
)) Ale przejrzałam nagle na oczy. Po roku codziennego płaczu, nabawienia sie anemii (nie mogłam jeść ze stresu i wygladałam jak wieszak), oddalenia się całkowicie od przyjaciół i rodziny, nagle przejrzałam!! Z dnia na dzień zostawiłam go. Krzyczał, groził, przychodził pod dom i wykrzykiwał rózne rzeczy, w końcu błagał mnie żebym dała mu szanse, płakał... Nie ugięłam się. I nie żałuję. Zmarnowałby mi resztę mojej młodości. Kobietki, jeśli mężczyzna Was niszczy, uciekajcie od niego, to Wasze życie i Wasze szczęście, należy Nam się. Nie dajcie się zniszczyć.
Dodam, że teraz jestem szczęśliwa będąc z kimś, kto w pełni zasługuje na mnie i kto uszczęśliwia mnie, a ja z miłości chcę uszczęśliwiać jego. I nie pomylę już miłości z choroba.
Offline
Cieszę się, że znalazłaś szczęście, spokój i tą prawdziwą miłość. Faktycznie, z poprzednim facetem miałaś przewalone... Pozdrawiam! :]
Offline
i mamy happy end ![]()
ale powiem Ci, że ten facet to jakiś psychol był, jak można dziewczynę namawiać do złych rzeczy, prawdziwy facet powinien chronić i 3mać z daleka swoją kobietę od papierosów i innych tego typu używek. Naprawdę cieszę się, że cały ten cyrk już się skończył. Pozdrawiam i życzę dużo sukcesów w nowej miłości ![]()
Offline
Dodam jeszcze, że dowiedziałam sie pod koniec naszego związku, że jego stany depresyjne były normą od wielu lat i z ich powodu sporo czasu spędził w specjalnej klinice.. Żałuję, że nie wiedziałam wcześniej, pewnie wtedy nie wpakowałabym się w taki związek. A widzicie ja tak chciałam mu pomóc, wywołać uśmiech na twarzy. Okazało się, że to nie zależało ode mnie.
Dziękuję za dobre słowa
)
Offline
Przeszłaś wiele ale teraz pewnie będziesz silniejsza! Życzę szczęścia z Ukochanym!
Offline
Bardzo mi pochlebia, że potrafiłaś z tym skończyć i byłaś silna.Więcej takich kobiet!!!!!!!
Ja nie potrafiłam i bardzo tego żałuję bo mimo, iż dziś juz nie jesteśmy razem to ten chory związek trwał 5 lat i bardzo drastycznie się skończył....
Offline
jedno co mogę powiedzieć GRATULUJE !
Offline
Oby jak najwięcej tak rozsądnych kobiet! ![]()
Offline
No i pięknie
))
Trzeba mieć oczy szeroko otwarte. To mężczyzna powiniensie starac o kobiete a nie kobieta o mezczyzne. ![]()
Offline
JA również przyłączam sie do gratulacji ![]()
Offline
Antidotum, czytałam Twojego posta czekając na: dałam mu szansę..., potem kolejną..., nie wiem co robić..., tak bardzo go kocham...
Jestem mile zaskoczona, że nie powielasz scenariusza ![]()
Offline
Kochana ja też popadłam w taka obsesje, olewalam wszystkich porzadnych facetow wokol siebie, "no bo przeciez ja Go tak kocham..." A glupia bylam! Bo tak naprawde poczulam ze on mnie niszczy, codziennie rozmyslalam nad tym czy on mnie kocha, czy nie, czy jemu zalezy, czy mna sie tylko bawi, prawie przez to rozmyslanie oszalalam! Mame wyzywalam , nasze klotnie byly spowodowane tylko przez niego bo go nie lubila. Musialam nawet udac się do psychologa, tez bralam leki uspakajające... Porazka z tymi facetami
Offline
gratuluje odwagi i zycze dalszego szczescia w tym zwiazku ![]()
Ostatnio edytowany przez TheBlackMoonLight (2010-01-14 21:25:04)
Offline