Cześć mam do was pytanie, zamierzam się wybrać do psychologa, ale może najpierw zapytam tutaj. Jestem przed 30tką i mam dziwny problem w relacjach z mężczyznami...otóż nie potrafie się zaintersować nikim, a juz na pewno nie pokochać kogoś kto jest mną zainteresowany, kto mnie podziwia, szanuje, komplementuje, komu się podobam, kto mówi, ż jestem świetna, ładna, mądra i w ogóle super... wiem dziwnie brzmi, ale nie potrafie się takim facetem zainteresować, chociażby był najprzystojniejszy i najfajniejszy na świecie... Zawsze w takiej sytuacji włącza mi się jakaś dziwna lampka awaryjna, która każe mi jeszcze raz przyjrzec się tej sytuacji bacznie, bo to nie może tak być, że ktoś fajny, przystojny mógłby się mną zainteresować i na dodatek tak podziwiać i komplementować i zaczynam patrzeć na tę osobę innymi oczami, nawet jeśli na początku uważałam ją za swój ideał, kiedy tylko ta osoba mówiąc kolokwialnie mnie chce zaczynam w niej dostrzegać różne wady, nawet wymyslone i uznaje, że jednak nie jest warta mojego zainteresowania. A żeby mnie zdobyć, jest na to jeden prosty sposób wystarczy mnie olewać, pokazywać mi, że jestem niewarta tej osoby, że ona jest taka fantastyczna, a ja taka beznadziejna, wytykać mi wady...wtedy zakocham się po uszy... nawet jeśli początkowo uznałabym tę osobę za zupełnie przeciętną albo wręcz ta osoba by mi się nie podobała, kiedy będzie się tak względem mnie zachowywać od razu mnie sobą zainteresuje i będę wariowała, żeby być z taką osobą... Nie potrafie ułożyć sobie życia, rozwala się każda moja relacja, powiedzcie mi skąd to może wynikać, to moje dziwne zachowanie nad którym nie potrafie zapanować? Z totalnego braku poczucia własnej wartości? Bo tak zostałam wychowana? Dodam, że powinnam być dowartościowana, jestem atrakcyjna, inteligentna, wykształcona, a jednak czuje się bezpiecznie i na swoim miejscu tylko wtedy kiedy wiem, że jestem niedoskonała, że mam jakieś wady, to mi niszczy życie nie tylko osobiste, ale i zawodowe, ale tego drugiego aspektu nie będę opisywać. Doradźcie coś...
Może zaczniesz od swojej przeszłości przeżyłaś jakąś traumę, rozwód, byłaś bita?
Nie przeżyłam żadnej traumy, nie przeżyłam rozwodu, jestem panną, nie byłam bita, jedyne co mogę podejrzewać to to, że mam i miałam jako dziecko bardzo wymagającego wobec mnie tatę, który zawsze był ze mnie niezadowolony, dla którego zawsze byłam niedoskonała, zawsze znaleźli się ludzie, którzy byli lepsi ode mnie, więcej osiągali, a ja cokolwiek bym nie robiła, jak bardzo się nie starała, zawsze coś było nie tak, zawsze można było więcej...na każdym polu...bo ja miałam być ta absolutnie najlepsza, ale nigdy tych oczekiwań nie spełniałam i tata był zawsze niezadowolony, a ja zawsze tak bardzo chciałam, żeby był ze mnie dumny. całe życie do tej pory, a mam już prawie 30 lat jest ze mnie niezadowolony, całe życie wytyka mi wady, błędy, które raz popełnione ciągną się za mną latami...nawet jeżeli z obiektywnego punktu widzenia bardzo mało znaczyły...podejrzewam, że cała wina leży w tym...
Czyli nie dostane żadnej porady ani potwierdzenia ani zaprzeczenia mojego przypuszczenia odnośnie źródła problemu?...chyba zbyt mało spektakularny temat jak na forum, co innego jakbym była bita albo jeszcze lepiej przeżyła i rozwód i była bita i jeszcze kilka innych rzeczy;)...ok i tak pójde do psychologa
Nie jesteś atrakcyjna, bo jesteś zdefektowana. Niezdolna do nawiązania prawidłowej relacji. Wynika to wprost z relacji z ojcem - szukasz w mężczyznach podobnego do ojca zachowania. Być moze długotrwała psychoterapia częściowo wyzwoli Cię od wpływu potworów. Niestety zawsze będziesz podatna na patologie w związku (a nawet będziesz je inicjować).
a nie wziełas pod uwage, ze moze:
a) nikt nie ma pomysłu co Ci poradzić
b) trochę cierpliwości, a na pewno ktoś się odezwie...
z mojej strony - nie wiem, czy ktoś tutaj Ci doradzi i powie, jaka jest przyczyna. Może po prostu nie trafilas na tego jedynego jeszcze, może masz zbyt duże wymagania albo jeszcze co innego...Jeśli czujesz ze powinnas isc do psychologa to po prostu idź.
Ja osobiście też tak trochę mam, że jak facet za bardzo się mną interesuje to ja tracę zainteresowanie. Mam wtedy poczucie, że PFF, zdobyty to się nudzę szybciej. Nie wiem, na czym to polega, ale tak jest. Facet nie może przesadzać z komplemetami i tak jak kobieta musi być troche niedostepny i tajemniczy zeby byl dla nas bardziej atrakcyjny. Moi poprzedni faceci nudzili mi sie bardzo szybko, bo byli za bardzo ze mną, bylam dla nich ideałem, panowałam nad nimi, itd.
Ale znalazłam faceta, który jest dla mnie super, bo nie jest zbyt wylewny uczuciowo. Czekałam rok na słowa "kocham Cię" i facet mnie tak przetrzymał, że szaleję za nim ![]()
Dzięki za odpowiedz, tak czy inaczej zamierzam się z tego wyleczyć. Mam nadz, że dobry psycholog, ogromna chęć z mojej strony prawidłowego/zdrowego myślenia, kilka wizyt i miejmy nadzieje wtłoczenia do głowy innych schematów i może się uda. Antejos wiem o czym mówisz, tzn jeśli chodzi o tych facetów, którzy o nas zabiegają, że zazwyczaj takie osoby nas nie pociągają, ok ale ja mam już prawie 30tke, jestem emocjonalnie dojrzała, nie jestem nastolatką, i z jednej strony wiem, co jest dla mnie dobre, co rokuje na przyszłość, co jest warte z mojej strony, żeby to pokochać, a z drugiej strony moja psychika robi mi psikusa (nad czym nie potrafie zapanować) i każe mi odejść od tego bo to jest złe, nie dla mnie (tak to przynajmniej odczuwam). I wiem doskonale, bo troche już znam się siebie, że nie chodzi tu o tą osobą, chodzi tylko o schemat jej zachowania względem mnie... czyli, że ktoś mnie chce pokochac taką jaką jestem i zaczynam mi to doskwierać, nie potrafie się w tym odnaleźć, bo podejrzewam, że ja po prostu nie znam takiego schematu...
Zresztą ja mam tak w każdej dziedzinie życia w pracy, wszędzie, że musi być coś mi uświadamia, trzyma mnie w przekonaniu, że coś jest ze mną nie tak, że tu mam taką wadę, a tu takie ograniczenia, bo gdyby tego nie było no to byłabym fantastyczna, no ale to jest więc nie mogę taka być... Mało tego moja psychika posuwa się do takich skrajnych rozwiązań, że kiedy nie jest w stanie się uczepić niczego no bo np wszystkie realne wydarzenia wskazują, że jest dobrze tzn. jestem inteligentna, ładna itd. i nikt temu nie zaprzecza, to ona jest w stanie wymyślić jakieś kompletnie absurdalne ułomności, tak żebym zawsze wiedziała, że coś jest nie tak w ten sposób moje wewnetrzne ja czuje się chyba bezpieczne, ale moje racjonalne ja nigdy nie może być szczęśliwe. dzięki
Lena moim zdaniem (choć nie jestem fachowcem) masz zaniżoną samoocenę, a jej źródłem jest postawa Twojego ojca. Nie bez powodu mawia się, że ojciec jest pierwszym mężczyzną dla kobiety.
Jak widać, to rozciąga się nie tylko na relacje damsko-męskie, ale także na inne aspekty życia.
Nie potrafisz uwierzyć, że jesteś w czymś dobra, że jesteś ładna, inteligentna etc. bo masz zakodowane, że tak nie jest bo ojciec Ci to wytykał. Może i chciał dobrze, ale wyszło jak wyszło.
Zaczęłabym od tego właśnie. Od pracy nad samooceną.
Nie jestem zwolenniczką wysyłania od razu do psychologa (choć czasem bywają pomocni). Jeżeli masz silną osobowość to możesz sama się z tym uporać lub przy pomocy przyjaznych osób.
Czesc! Wiem, ze odgrzebuje bardzo stary post ale jestem w dokladnie takim samym polozeniu jak wtedy Lena - Lena jezeli wchodzisz jeszcze na forum i czytasz - napisz mi prosze czy ostatecznie poszlas do psychologa, czy z tego wyszlas, jak wyglada teraz Twoje zycie?
Jezeli chodzi o mnie - oto wlasnie rozpadl sie moj kolejny zwiazek z facetem ktory generalnie niby mnie kochal ale zawsze upewnial sie zeby bardziej kochac prace czy nawet obowiazki domowe ;/ , mam 28 lat, zaczelam znajomosc z milym przystojnym wlochem i podobnie jak autorka juz mam go dosyc bo cos za bardzo jest we mnie zapatrzony. Ja tak samo jak Lena mialam i mam ojca, ktory nigdy nie byl ze mnie zadowolony, a wrecz wrogo nastawiony... A najgorsze jest bledne kolo typu - wybieram sobie partnerow zimnych, nieco zdystansowanych, malo zainteresowanych jednak w zwiazku ciagle czepiam sie ich czemu bardziej nie okazuja ze im zalezy. A jak mam kogos komu zalezy to zrywam znajomosc juz w pierwszych tygodniach - przeciez wszyscy, ktorzy mnie lubia musza miec jakas wade ktora ja juz im zaraz odnajde.... Lena, napisz jezeli jeszcze tu wpadasz prosze.
10 2015-07-31 18:14:20 Ostatnio edytowany przez KaktusTX (2015-07-31 18:18:59)
A żeby mnie zdobyć, jest na to jeden prosty sposób wystarczy mnie olewać, pokazywać mi, że jestem niewarta tej osoby, że ona jest taka fantastyczna, a ja taka beznadziejna, wytykać mi wady...wtedy zakocham się po uszy...
Lena, mysle ze jestes zupelnie normalna. Tak to jest ze ludzie, ktorzy od samego poczatku pokazuja ze im ogromnie zalezy na zwiazku, nieswiadomie ale niestety odpychaja. Tacy ludzie nie sa wyzwaniem, nie trzeba ich zdobywac, podaja sie na tacy i przez to traca na atrakcyjnosci. Kiedy mezczyzna podchodzi do Ciebie nieco Cie "olewajac", pokazuje Ci, ze owszem jest zainteresowany ale nie jestes jego jedyna opcja. On pokazuje, ze jest na tyle pewny siebie, ze jesli go odrzucisz to nie bedzie dla niego koniec swiata i moze byc szczesliwy z inna kobieta. Zdobycie takiego mezczyzny jest wyzwaniem i dlatego on jest dla Ciebie bardzo atrakcyjny. To dziala rowniez w druga strone. Kobieta, ktora bardzo sie "klei" do faceta rowniez traci na atrakcyjnosci.
O ile nie mowimy o jakims przesadzonym zaburzeniu, to nie masz zadnej potrzeby chodzenia do psychologa. Widzialbym problem gdyby bylo tak ze facet Cie poniza, ubliza Ci, itp. i Ty wtedy widzisz to jako bardzo atrakcyjne.
LenaDziewczynka napisał/a:A żeby mnie zdobyć, jest na to jeden prosty sposób wystarczy mnie olewać, pokazywać mi, że jestem niewarta tej osoby, że ona jest taka fantastyczna, a ja taka beznadziejna, wytykać mi wady...wtedy zakocham się po uszy...
Lena, mysle ze jestes zupelnie normalna. Tak to jest ze ludzie, ktorzy od samego poczatku pokazuja ze im ogromnie zalezy na zwiazku, nieswiadomie ale niestety odpychaja. Tacy ludzie nie sa wyzwaniem, nie trzeba ich zdobywac, podaja sie na tacy i przez to traca na atrakcyjnosci. Kiedy mezczyzna podchodzi do Ciebie nieco Cie "olewajac", pokazuje Ci, ze owszem jest zainteresowany ale nie jestes jego jedyna opcja. On pokazuje, ze jest na tyle pewny siebie, ze jesli go odrzucisz to nie bedzie dla niego koniec swiata i moze byc szczesliwy z inna kobieta. Zdobycie takiego mezczyzny jest wyzwaniem i dlatego on jest dla Ciebie bardzo atrakcyjny. To dziala rowniez w druga strone. Kobieta, ktora bardzo sie "klei" do faceta rowniez traci na atrakcyjnosci.
O ile nie mowimy o jakims przesadzonym zaburzeniu, to nie masz zadnej potrzeby chodzenia do psychologa. Widzialbym problem gdyby bylo tak ze facet Cie poniza, ubliza Ci, itp. i Ty wtedy widzisz to jako bardzo atrakcyjne.
No tak powszechnie znany jest ten mechanizm ale w naturze ale gdy dochodzi do sytuacji, ze kazda osoba ktrora jest nami zainteresowana powazniej jest 'meeh' a zlewajaca i ponizajaca jest 'ahhh' to dochodzimy do sytuacji gdzie dzialamy na wlasna niekorzysc pod wzgledem czysto nawet biologicznym. Zgadzam sie, ze element gonitwy jest interesujacy ale kobieta ogolnie nie powinna czuc potrzeby by zdobywac faceta.
No tak powszechnie znany jest ten mechanizm ale w naturze ale gdy dochodzi do sytuacji, ze kazda osoba ktrora jest nami zainteresowana powazniej jest 'meeh' a zlewajaca i ponizajaca jest 'ahhh' to dochodzimy do sytuacji gdzie dzialamy na wlasna niekorzysc pod wzgledem czysto nawet biologicznym. Zgadzam sie, ze element gonitwy jest interesujacy ale kobieta ogolnie nie powinna czuc potrzeby by zdobywac faceta.
karinaaa, bycmoze mowimy o dwoch roznych sprawach. Jesli sytuacja jest taka ze druga strona jest kompletnie nie zainteresowana lub wrecz wroga (ponizanie, ublizanie, traktowanie bez szacunku), to jest to nienormalne zeby czuc pociag do takiej osoby. Ja mam na mysli cos zwyczajniejszego.
Ludzie, ktorzy pokazuja ze im bardzo zalezy na zwiazku od samego poczatku, stosuja (prawdopodobnie nieswiadomie) taktyki usidlajace. Osoba taka ciagle wydzwania, ciagle pisze sms-y, wisi na telefonie godzinami, chce byc w 100% wlaczona w zycie usidlanej osoby, bardzo przezywa momenty rozlaki, jest zazdrosna, itp. Widac to dobrze we wszystkich postach na tym forum gdzie ludzie pytaja "czy to normanlne, ze ona nie odpisala na sms-a przez dwa dni? bla bla bla". To bardzo odpycha jesli nastepuje to praktycznie od poczatku znajomosci.
Z drugiej strony rozwaz dzialanie faceta pewnego siebie. Taki facet nie usidla drugiej osoby. Taki facet komunikuje swoim zachowaniem cos w stylu: "Jestem niezalezny i pewny siebie. Ide przez zycie smialo. Jestem Toba zainteresowany, ale za Toba nie szaleje. Jesli jestes zainteresowana to chetnie poswiece Ci troche czasu, a jesli nie to nie ma sprawy. Jest wiele innych kobiet z ktorych moge wybierac." Ta postawa jest duzo bardziej atrakcyjna. Jednak podkreslam, ze nie ma tu miejsca na ponizanie i zle traktowanie drugiej osoby.
karinaaa napisał/a:No tak powszechnie znany jest ten mechanizm ale w naturze ale gdy dochodzi do sytuacji, ze kazda osoba ktrora jest nami zainteresowana powazniej jest 'meeh' a zlewajaca i ponizajaca jest 'ahhh' to dochodzimy do sytuacji gdzie dzialamy na wlasna niekorzysc pod wzgledem czysto nawet biologicznym. Zgadzam sie, ze element gonitwy jest interesujacy ale kobieta ogolnie nie powinna czuc potrzeby by zdobywac faceta.
karinaaa, bycmoze mowimy o dwoch roznych sprawach. Jesli sytuacja jest taka ze druga strona jest kompletnie nie zainteresowana lub wrecz wroga (ponizanie, ublizanie, traktowanie bez szacunku), to jest to nienormalne zeby czuc pociag do takiej osoby. Ja mam na mysli cos zwyczajniejszego.
Ludzie, ktorzy pokazuja ze im bardzo zalezy na zwiazku od samego poczatku, stosuja (prawdopodobnie nieswiadomie) taktyki usidlajace. Osoba taka ciagle wydzwania, ciagle pisze sms-y, wisi na telefonie godzinami, chce byc w 100% wlaczona w zycie usidlanej osoby, bardzo przezywa momenty rozlaki, jest zazdrosna, itp. Widac to dobrze we wszystkich postach na tym forum gdzie ludzie pytaja "czy to normanlne, ze ona nie odpisala na sms-a przez dwa dni? bla bla bla". To bardzo odpycha jesli nastepuje to praktycznie od poczatku znajomosci.
Z drugiej strony rozwaz dzialanie faceta pewnego siebie. Taki facet nie usidla drugiej osoby. Taki facet komunikuje swoim zachowaniem cos w stylu: "Jestem niezalezny i pewny siebie. Ide przez zycie smialo. Jestem Toba zainteresowany, ale za Toba nie szaleje. Jesli jestes zainteresowana to chetnie poswiece Ci troche czasu, a jesli nie to nie ma sprawy. Jest wiele innych kobiet z ktorych moge wybierac." Ta postawa jest duzo bardziej atrakcyjna. Jednak podkreslam, ze nie ma tu miejsca na ponizanie i zle traktowanie drugiej osoby.
Wiesz co, owszem, trudno się z Tobą nie zgodzić w tym zakresie - faktycznie facet, którego opisałeś wydaje się tu bardziej 'alfa'... Ale mądra kobieta nie powinna gonić za tego typu samcami bo dokładnie jak powiedziałeś, ich standardowe podejście jest takie jak uwypukliłeś powyżej "jest wiele innych kobiet z ktorych moge wybierac" i to podejście się u nich raczej nie zmienia - nieważne czy związek trwa miesiąc czy dwa lata. Jest to bardzo krzywdzące dla kobiety. Taki mężczyzna nigdy nie będzie dobrym partnerem. Osobiście wybieram terqaz partnerów, którzy są bardziej zainteresowani mną niż ja nimi. Może nie czuję tej znanej adrenaliny pobudzającej zauroczenie ale wiem, że niosą z sobą dobrą perspektywę na przyszłość. Wielu 'alfa' ostatecznie zostaje samych poprzez swoją niemożliwość wyboru. PRzepraszam za lekkie zboczenie z tematu.
14 2015-08-03 14:22:27 Ostatnio edytowany przez Larikal (2015-08-03 14:25:01)
Karina - to tez zle, cos na pewno musisz do nich czuc, bo na pewno sa tacy ktorym mowisz kategoryczne nie xD. A po za tym - w milosci trzeba byc troche egoista. Nie mozna byc z kims bo ktos bedzie smutny jak odmowisz
. A odnosnie tematu to wypowiem sie z mojego punktu widzenia - lepiej wybrac spokojniesza osobe (w moim przypadku dziewczyne, twoim chlopaka) a to dlatego ze takie osoby sa bardziej stale w uczuciach. I w 90% przypadkow beda sie trzymac i zapierac przy obecnym zwiazku chocby nwm co
. A inni... szkoda gadac - sam lubilem takie dziewczyny, ale co z tego jak z dwie mialem (nie, nie naraz), a kazda z nich sie umawiala w tym samym czasie z dwoma/trzema?
Po tym juz sie sparzylem i jestem bardziej ostrozny ![]()