Witam wszystkich ![]()
Bardzo proszę Was o poradę w następującym temacie:
Jestem w związku od kilku miesięcy. Wszystko wskazywało na to, że po prostu znaleźliśmy swoje połówki (spodobaliśmy się sobie wizualnie, pierwsze randki jak najbardziej udane, po prostu zaiskrzyło) I tak tez było na początku. Komplementy, zapewnienia o uczuciu, tęsknoty. Aż do teraz. Od kilku dni jego strony zaczęło coś się psuć. Muszę zaznaczyć bardzo istotne fakty. Niedawno skonczył się jego poważny związek, narzeczona zostawiła go kilka miesięcy przed ślubem (było to ok pół roku temu), od tego czasu ma problemy finansowe, mówił, że wypalił się w pracy, zdrowie też zaczyna mu szwankować. I odbija się to niestety na nas, Dzieli nas kilkadziesiąt km, ostatnio powiedział, że nie wie czy ten związek ma przyszłość, bo irytuje go ta odległośc, a na razie nie ma perspektywy zmiany tego; że boi się zaangażować ze strachu przed kolejna porażką, a nie jest niczego pewien. Ma mętlik w głowie, widzę to, że jest to cięzki okres. Jest ze mną szczery i za to go cenię. Mówi, że jestem cudowną dziewczyną, że widzi moje starania, bo naprawdę chcę mu pomóc. Ale z jego strony euforia opadła i nawet drobne sprzeczki stały się problemem. Mnie zależy mi na tym związku, próbujemy dalej, ale nie wiem jak się zachować, żeby jakoś to uratować... Poradźcie!