Otóż mam bardzo skomplikowaną sytuację. Spróbuję ją w miarę możliwości opisać/wytłumaczyć.
A więc : ten kumpel jest bratem mojej przyjaciółki, od jakiegoś czasu bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Spędzaliśmy czas ciągle w trójkę, ale ostatnio naprawdę poczułam, że jest moim nawet przyjacielem, naprawdę go polubiłam.
Jakiś czas temu powiedziałam mu o tym, że kocham pewnego chłopaka, myślałam, że mnie jednak wyśmieje lub coś w tym stylu, a jednak nie - właśnie, że się tym przejął, wysłuchał, starał się pomóc. Potem niewiele się zmieniło, spędzaliśmy razem czas i było okey.
Do czasu... Ostatnio odwaliłam coś czego bardzo żałuję.
To była moja osiemnastka - 2 sierpień, siedzieliśmy już sami, w trójkę jak zwykle, ja ostro się uchlałam - wymiotowałam przez okno parę razy, potem usiadłam i załamałam się, zaczęłam płakać, zakochałam się bardzo mocno w pewnym chłopaku, a On po prostu dziwnie się zachowuje, stawia mi warunki i tym podobne, płakałam i mówiłam totalnie to co myślę, np. "Dlaczego On?", "Dlaczego tak bardzo Go kocham", "Dlaczego On się tak zachowuje? "? Wtedy ten chłopak, brat mojej przyjaciółki przytulił mnie, czułam taką fajną bliskość, przejął się bardzo, starał się za wszelką cenę mnie pocieszyć, wreszcie przestałam. Potem poszliśmy spać.
A więc taka sytuacja - opowiedziałam Mu o tym jak bardzo kocham innego chłopaka. Potem jeszcze w tym samym tygodniu koleś ten się taj jakby podłamał, w ostatnią sobotę nie chciał iść na grill z nami, nawet chciałam Mu postawić piwo, ale mimo to nie chciał! Na tym grillu był koleś, którego tak bardzo kocham. Potem jak z nim gadałyśmy to mówił, że ma zły dzień po prostu, raczej nas unikał.
Już wcześniej trochę dziwnie się zachowywał, rzadziej do nas przychodził -u przyjaciółki tej jestem codziennie.
Kilka dni temu wyszliśmy na dwór, wołałyśmy go, ale nie chciał wyjść, mówił że niby pilnuje brata, pytał się też z kim jesteśmy, wydaje mi się, że On może nie chciał wyjść, bo był ten koleś, którego tak bardzo kocham, on jest z mojego podwórka, także często z Nim wychodzę. Potem gdy owy chłopak poszedł już do domu, ten jednak wyszedł... Poszłyśmy po niego z jeszcze inną koleżanką i trochę z nami pochodził.
Poza tym zauważyłam, że od jakiegoś może tygodnia, na pewno od kilku dni on mnie unika, jak do nas zachodzi to na krótko. Już to wydaje mi się podejrzane, ale no kurcze nie wiem.
Dodam, że w sumie w tym samym czasie jego kumple dostali jakieś kary i siedzi jednak sam, no ale dlaczego mnie unika...?Wcześniej ciągle do nas przychodził i z nami długo gadał, a mniej więcej wtedy, gdy mu się tak rozkleiłam, to on od tego momentu mnie unika, jest jakby podłamany.
Aha, jest ode mnie 2 lata młodszy, ale cholernie fajny!
A właśnie, jakoś przedwczoraj mi kurcze odbiło, jednak nie jest dla mnie takim zwykłym kumplem, to chyba zauroczenie, nawet mi się trochę podoba, chociaż najbardziej lubię jego charakter, ale czy on mi kiedykolwiek uwierzy, że nie kocham tamtego innego, będzie chciał ze mną być...?
W każdym razie no nie jest mi obojętny jednak...
Dodam jeszcze, że koleś jest bardzo sprytny, trudno go wykryć.
Co o tym myślicie? Może jakieś sposoby na to, żeby to sprawdzić?
I jeżeli macie jakieś pytania, które Wam pomogą, aby mi pomóc, proszę bardzo - pytajcie.
To bardzo trudna sytuacja, dziękuję za wszelką pomoc. ![]()