Uratował mnie Bóg i ksiądz - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Uratował mnie Bóg i ksiądz

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

Temat: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Zacznę od tego,że nigdy nie byłam i nie jestem bardzo religijna- to dla wszystkich tych którzy myślą,że ta historia będzie pompatyczna.
Historia ta jest historią małej dziewczynki a teraz już dorosłej kobiety.

13 letnia ja miałam wszystko-rodzinę, modne ciuchy, przyjaciół, zespół taneczny do którego należałam i pasję-literaturę. Byłam szczęśliwa. Kochałam swojego brata i siostrę, kochałam zieloną trawę, zwierzęta, dotyk mamy i opiekę taty. Dobrze się uczyłam, byłam lubiana, nawet przeżyłam swoją pierwszą miłość. Mieszkałam w dużym mieście, gdzie można było miło spędzać czas-plac zabaw, kino, teatr, markety, salony gier... Moi rodzice się kochali-dbali o siebie, wyjeżdżali gdzieś razem , mieli swoje sprawy. Jednym słowem szczęśliwa rodzina.
Kościół, Bóg, wiara, grzech, dobro i zło było dla mnie tym czym mogło być dla 13 letniej dziewczynki. Kościół nie był dla mnie Bogiem a zimnym, trochę strasznym miejscem, jednak uczęszczałam do niego co niedzielę a nawet lubiłam niektóre pieści. Boga się bałam-bo przecież to Pan który widzi wszystko.

Zawiódł ten, który zawsze dawał mi poczucie bezpieczeństwa, rozpieszczał, pomagał rozwijać pasje, był.Ojciec. Z dnia na dzień dowiedziałam się,że nie kocha już ani mamy ani nas,że ma inną rodzinę, inne dzieci i chce być z nimi. Je kochać, o nie dbać.

Przeprowadzka. Nastąpiła z dnia na dzień. Z dużego miasta do malutkiego. Wyjechaliśmy każdy z jedną torbą. Tam zostawiłam wszystko co kochałam:przyjaciół, pasje, szkołę, własny pokój, własne łóżko i kąt. Marzenia, codzienność. Tam zostawiłam też jego-swojego powiernika, przyjaciela, wzór do naśladowania-ojca.

Do dziś mam koszmary związane z tamtym okresem. Przeprowadziliśmy się do rodziców mojej mamy, my w 4, oni na dwóch maleńkich pokojach. Moja mama była trupem, tak ją pamiętam z tamtego okresu. Prawie się nie odzywała, nie jadła, non stop spała albo leżała. Moje rodzeństwo-to temat na inny post. Ja trafiłam do najgorszego gimnazjum w tym mieście(bo było najbliżej domu a szukaniem lepszego nikt się nie miał wtedy głowy zająć). Tam dzieciaki śmiały się ze mnie, nazywały mnie "paniusią z wielkiego miasta", nie miałam żadnych znajomych czy koleżanek.
Nie mogłam się przyzwyczaić do nowego miasta, trybu życia. Tęskniłam za własnym pokojem, ciszą, znajomymi, tańcem, moimi książkami. Tęskniłam za rozmowami z rodzicami, za ich opieką-straciłam oboje.
Dodatkową podporą mieli być dziadkowie. Niestety do dziś jej(babci) nienawidzę za to co wtedy mi zrobiła. Codziennie słuchałam,że ojciec zostawił mamę i nas bo byłam/byliśmy niedobrzy, że za mało się uczyliśmy,że za mało ładni byliśmy, mądrzy...Babcia mnie biła, poniżała, czytała mój pamiętnik a później wyśmiewała się z tego o czym pisałam-jak bardzo cierpię. Kazała mi sprzątać a gdy sprzątnęłam celowo np. upuściła herbatę i znów kazała mi sprzątać, opowiadała swoim koleżankom,że jestem potworem-nie uczę się, pyskuję. Te później zaczepiały mnie na ulicy i prawiły kazania. Księdzu na kolędzie przy całej rodzinie opowiadała same złe rzeczy o mnie, o moim rodzeństwie, nawet mówiła,że podkradam im pieniądze, albo że kradnę słodycze w sklepach...
Nie miałam już łez, nie miałam już twarzy, straciłam całe swoje człowieczeństwo...

Moja mama wciąż była trupem. Minął rok.
Uwierzyłam w to,że byłam nikim, nienawidziłam siebie, swojego życia, dziadków, mamy, ojca, szkoły, tego miasta... Zaczęłam marzyć o śmierci, o spokoju, o tym,że mogę nie czuć tego całego bólu.
Pamiętam była środa. Wróciłam ze szkoły. Znowu mnie uderzyła prosto w twarz dlatego,że za cicho odpowiedziałam jak mi minął dzień. Uśmiechnęłam się-dłużej już nie wytrzymam, dziś to wszystko skończę. Po kryjomu wzięłam nóż, wyszłam z domu. Nie miałam gdzie iść, nie miałam komu się wyżalić, nie miałam nawet gdzie się skryć. Było zimno, zaczynało się ściemniać. Poszłam do parku-nie było nikogo. Pomyślałam o śmierci o tym,że po śmierci chyba jest spokojnie, ciepło, bezpiecznie,że już nikt mnie nie uderzy i nie poniży. Pomyślałam,że Bóg mi wybaczy i mnie pokocha-przecież podobno On kocha wszystkich.

Wzięłam ten nóż, był bardzo ostry. Bałam się,że jak przetnę tylko nadgarstki to może być za mało, że może mnie uratują. Rozpięłam kurtkę,wycelowałam w serce. Nie bałam się bólu-wiedziałam,że to moja ucieczka i jedyna szansa. Odetchnęłam głęboko i wymierzyłam w serce- w swoje obolałe, chore serce...
"Nie rób tego dziecko" usłyszałam. Aż podskoczyłam a nóż upadł na ziemię. Przede mną stał mężczyzna z takimi dobrymi oczami...Byłam wściekła,że mi przerwał. Usiadł koło mnie, przytulił mnie. Wiedział jak mam na imię, wiedział dużo rzeczy. Do dziś nie wiem skąd. Powiedział,że jest dla mnie nadzieja. Cała się trzęsłam, nie wiem kiedy odszedł a ja znalazłam się w domu. Rzeczywistość była jednak wciąż taka sama.

Nazajutrz byłam w szkole. Dyrekcja powiadomiła nas,że ksiądz katecheta zachorował i zastąpi go inny.Tak, to był on. Byłam w szoku, przypomniałam sobie "jest dla mnie nadzieja", patrzyłam w niego jak zahipnotyzowana.
Jego lekcja była o mnie. Opowiadał wszystkim o mnie. Zmienił tylko imię, wiek, inne szczegóły. Nie wiem skąd wiedział,że babcia mnie biła a ojciec ma nową rodzinę a ja chciałam się zabić. Klasa była wstrząśnięta, ja bardziej. Nie wiedziałam kim on jest, bałam się. Opowiadał dalej,że jest dla mnie nadzieja, jedyna-Bóg. Byłam rozczarowana, chciałam bardziej praktycznego rozwiązania, jakiegoś ratunku,wyzwolenia. Lekcje się skończyły a moja głowa pękała od nadmiaru informacji.
Rzeczywistość była wciąż taka sama.
Kilka dni później gdy myślałam już,że ten dziwny katecheta i cały ten Bóg o mnie zapomniał znów pojawił się ten ksiądz.
"Wiem,że cierpisz jednak Twoje cierpienie już ktoś odkupił." Staliśmy na środku chodnika, mijali nas ludzie, byłam cała odrętwiała i nie potrafiłam wypowiedzieć ani słowa. Wcisnął mi w rękę jakąś ulotkę. I już go nie było.
To było spotkanie jakiejś wspólnoty młodzieży wierzącej. O nie-pomyślałam, ledwo żyję, jestem wrakiem i mam iść do obcych, młodych ludzi, opowiadać im o sobie, zwierzać się? To ma być na ta nadzieja? Byłam zawiedziona. Podjęłam decyzję,że nigdzie nie pójdę.
Następnego ranka poczułam się tak jak nie czułam się od miesięcy, ba od ponad roku! Moje serce stało się lżejsze, umysł jaśniejszy i coś nie wiem co kazało mi wciąż myśleć o tych młodych ludziach, o tym spotkaniu, o tym księdzu z tak mądrymi oczami. Coś niemal fizycznie zaciągnęło mnie na to spotkanie.

Wszyscy byli młodzi, uśmiechnięci. O nic nie pytali, nie przyglądali się natarczywie. Patrzyłam na nich jak zahipnotyzowana, nawet kilka razy odwzajemniłam uśmiech. Rozmawiali o czymś bardzo ożywieni.
-A ty, idziesz, prawda? padło pytanie od jakiegoś chłopaka do mnie.
Nie wiedziałam kiedy, czy mogę ani dokąd ale moje serce biło jak oszalałe, ręce mi się trzęsły a usta powiedziały:
-Tak.

Do sali wszedł znów ten ksiądz. Nie był zdziwiony,że jestem, on wiedział, że będę. Skąd? Przecież nawet ja tego nie wiedziałam.
Prowadził spotkanie, ustalali szczegóły. Szczegóły pielgrzymki-ich pielgrzymki, wyłącznie młodych ludzi do Częstochowy. Mam iść tyle kilometrów na nogach do Częstochowy?Po co? Jak? Z kim? Nie dam przecież rady... Nagle wszyscy zaczęli śpiewać, tańczyć(!), klaskać, cieszyć się-panowało szaleństwo a ja siedziałam jak kamień. Z czego oni się cieszą-myślałam gorączkowo?
Nigdy nie podjęłam decyzji,że idę. To się stało faktem, nie pytajcie jak bo nie wiem. W domu nikt tego nie komentował a babcia nawet się cieszyła,że będzie mogła opowiadać koleżankom,że dzięki jej wsparciu stałam się innym dzieckiem...

Nadszedł pierwszy dzień pielgrzymki. Moje serce przez 14 dni się odmieniło. W moje ciało wstąpiły siły. Poznałam wielu młodych ludzi którzy mieli gorzej niż ja a jedynym ich wsparciem był Bóg. Nauczyłam się,że Bóg i kościół to taniec, szaleństwo, modlitwa własnymi słowami, krzyk, radość, żarty, rozmowy,bezwarunkowa pomoc, miłość,uwaga i troska dawanie innym świadectwa- to stało się moją wiarą. Szłam śpiewając, płakałam ze szczęścia czułam tak wielką radość w sercu, w ciele. Bóg mnie uleczał przez tych wszystkich ludzi którzy poznali moją historię- księży, siostry zakonne,nastolatki, dorosłe osoby. Wiele naprawdę wiele z tych osób zaczęło modlić się za mnie i oddawać małe trudny dnia codziennego za moje szczęście, moje odkupienie.
W Częstochowie padłam na kolana i z innym płakałam i żarliwie modliłam się z innymi przed obliczem Tego obrazu. Dalej nie wiedziałam jak żyć, jak to wszystko ułożyć, jak wrócić do szarej codzienności ale już wiedziałam,że nadzieja istnieje. Tak szczęśliwa jak wtedy przez te 14 dni nigdy wcześniej nie byłam. Tego szczęścia, spokoju, marzeń i poczucia bezpieczeństwa nie da się opisać, to może dać tylko Bóg.
Chłopak który na spotkaniu zapytał mnie czy idę stał się mi bardzo bliski. Myślę,że to on był tym który mnie odkupił, wymodlił. Możecie nie wierzyć ale on parę lat zanim mnie poznał też spotkał tego księdza, który powiedział mu,że w jego życiu zjawi się ktoś, którego los będzie zależał od niego. To byłam ja.
Ten chłopak stał się moim chłopakiem zaraz po powrocie do domu. Modlił się za mnie on i wszyscy Ci którzy obiecali modlitwę na pielgrzymce. Codziennie czułam ich troskę, opiekę a także miłość Boga, wszystko co mi oddali ja dostałam. Tak, stał się cud a właściwie wiele małych cudów.

Po powrocie do domu okazało się,że mama się obudziła. Leczyła się, nie było łatwo ale po jakimś czasie kupiła na kredyt maleńkie 2 pokojowe mieszkanko z dala od rodziców. Babcia już nigdy nie skrzywdziła mnie przemocą fizyczną- widziałam w jej spojrzeniu,że boi się mnie po powrocie z pielgrzymki. Myślę, że bała się mojej siły, którą dawał mi Bóg zamieszkały w moim sercu.
Moje oczy nabrały blasku a chód sprężystości, stałam się człowiekiem.
Znalazłam znajomych, nie, nie tych ze szkoły lecz tych ze wspólnoty, znalazłam też przyjaciół.
Miałam chłopaka z którym spędziłam 4 cudowne lata, który każdego dnia pokazywał mi jak żyć z Bogiem w sercu, jak się modlić, jak żyć według Jego przykazań ale nie staromodnie, nie z różańcem w ręku, nie w kościele. Nauczyłam się modlić ciesząc się z piękna przyrody, dziękując Bogu za wspaniałych ludzi, widząc uśmiechnięte dziecko...
Zaczęłam pomagać innym, takim jak ja kiedyś.

Księdza już nigdy nie spotkałam ani ja ani mój chłopak. Czuję jednak jego modlitwę, troskę. Śni mi się często- jest uśmiechnięty, spokojny, zadowolony-tak jakby się cieszył,że wszystko poszło zgodnie z planem.

Mój los się odmienił, odzyskałam wszystko to co straciłam i zyskałam wiele wiele więcej. Pewne sprawy nigdy nie przestaną boleć, do dziś mam koszmary z tamtego okresu i budzę się z krzykiem ale mam w sercu nadzieję, taką nadzieję, tak silną i nieprzerwaną którą może dąć tylko wiara w Boga.

Dziękuję za przeczytanie mojej historii.Piszę to już drugą godzinę i wciąż płaczę ze szczęścia i niedowierzania. W tym dziwnym świecie nic nie daje takiego kopa/motywacji/energii jak On.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

niedawno sie zarejestrowalam ja też nie moge odnalezc sie w życiu.Nie mogę zapanować nad sobą nic mnie nie cieszy a wszysko   denerwuje i zlości.Bylam pogodna wesola i radziłam sobie w życiu a w tej chwili unikam ludzi żeby nikt nie zauwazyl ze jestem inna.Mam wrazenie ze wszysko po mnie widać.Z osoby lubianej i pogodnej stalam sie nie wiem juz sama kim.

3

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Więc może ja też podzielę się swoją historią...
Chorowałam na depresję - często płakałam bardzo często bez powodu.Zycie nie miało sensu,wszystko było szare i beznadziejne.Były dni kiedy chciałam przespać kolejny dzień.Często rozmyślałam o śmierci ,najadłam się nawet kiedyś tabletek -wystarczyła chwila w której czułam się okropnie samotna.Walczyłam o siebie ,a moja rodzina była przeciwko mnie.Stanęła po stronie człowieka który mnie ranił.Opuszczona i potwornie samotna.
Aż kiedyś miałam sen - śniło mi się że siedziałam na wózku inwalidzkim,nie mogłam chodzić  a przede mną była ogromna góra którą musiałam pokonać.
-Jak ja sobie poradzę -myslałam -nie ma mamy ani sióstr jak ja sobie sama dam radę.
I w tym śnie zobaczyłam plakaty z naszym papieżem.
Pomyslałam jak on musiał cierpieć kiedy odchodził bo tak kochał życie...
I nagle wstałam z tego wózka,złożyłam go ,wsadziłam pod pachę i wyszłam pod tą górę.
    To był początek mojego powrotu do zdrowia.Wcześniej łykałam prochy,dbałam aby nigdy ich mi nie brakło bo w mojej głowie był lęk że znów nawale,że sobie z czymś nie dam rady.
A dziś kocham życie.Nie biorę prochów.Rzuciłam je praktycznie z dnia na dzień
Każdego dnia szukam piękna,przystanę by posłuchać śpiewu ptaków albo żeby nabrać powietrza do płuc.To cud...
  Miałam jeszcze kolejny sen -który dał mi nadzieje ...
Na mej dłoni siedział motyl któremu osobiście nakładałam barwy na skrzydełka.A potem uniosłam dłoń do góry..Motyl wzbił się do góry ku słońcu a ja stałam z zadartą głową i szczęśliwa patrzyłam na motyla którego stworzyłam.Był piękny.
Mówi się że motyle to ptaki duszy...

4

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Dziękuję Ci FollowMe za tę piękną historię, przechodzę teraz ciężkie chwilę i Twoje opowiadanie dodaje sił. Uściski.

5

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

FallowMe-piekna historia,a jestes nadal z tym chlopakiem?
Daria-niesamowite smile

6

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

agasta84 tak nadzieja jest jedyną prawdą i wartością której warto się trzymać.Życzę powodzenia i wytrwałości!
marika1313 nie nie jestem. Tak się po prostu stało. Lecz odnalazłam prawdziwą miłość i odnalazłam spokój.
daria1968 piękny był ten twój sen a motyl niesie nadzieję, powodzenia i wytrwałości:*

7

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Przeczytalam wasza historie ze łzami na policzkach!!!
Często narzekam na swoje życie, zapominam o Bogu, sądząc że się mną nie opiekuje, że o mnie zapomniał, ale takie historie przywracają mi wiarę, wiarę w Boga, w to, że nic w życiu nie jest stracone, że zawsze jest nadzieja, a On czuwa nad nami na każdym kroku!
Pozdrawiam!

8

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

piękna historia, czytając to miałam łzy w oczach najpierw ze wspólczujcia a potem ze wzruszenia. Wieże w każde słowo które napisałaś.

Miałam kiedyś chłopaka, jego kumpel zaprosił mnie na małą imprezę ( wiem że to moja wina bo majac faceta nie powinnam isc na impreze i to do jego kumpla ) byłam młoda i glupia. Na imprezie zgwałcił mnie i powiedział po tem wszystkim że to ja sama chciałam, jego kumpel mnie zucil i na calym ich osiedlu mialam opinie szmaty. Chcialam sie zabic, dla mnie to bylo nie dowtrzymania, oczywsice nikomu tego nie powiedziałam takze toczylam walke sama ze sobą. Kolezanka wiedziala ze cos sie powaznego stalo, dala mi do reki dzienniczek siostry faustyny, zaczelam sie modlic. I sama nie wiem jak to bylo mozliwe, nie chcialam zyc a to co klebilo mi sie w glowie bylo nie do wytrzymania, a na drugi dzien jakby nic sie nie stalo , jakby to bylo tylko glupim koszmarem nie wiem wogole jak moge to opisac bo to co przeszylo moje serce jest nie do opisania. Cos mnie chronilo.

9

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

mnie też bardzo wzruszyła twoja historia wink też mam teraz trudny okres  w swoim życiu , ale wiem że mam dla kogo żyć i po ciężkich chwilach będą te dobre ,  tylko że jak się jest samemu bez przyjaciół i rodziny to ciężko to przetrwać .Ale trzeba sobie dać radę bo ucieczka od problemów nie jest rozwiązaniem .Pozdrawiam wszystkich którzy mają jakieś większe lub mniejsze problemy :głowa do góry;)

10

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

wiele nie napisze bo nie potrafie..czytałam ta historie choc tak długą..... może Bóg istnieje....

11

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Yoanna7 masz rację:-) Najłatwiej jest coś docenić gdy się to traci a wcześniej...
Megiiii654 straszne chwile przeżyłaś, jesteś dzielną kobietką! "Coś mnie chroniło" A może Ktoś? Ja uważam,że nie ma innej opcji,że inaczej pewnych rzeczy nie da się wytłumaczyć jak tym,że ten Ktoś na pewno istnieje. Nie ważne jak Go nazwać- Bogiem, Mesjaszem, dobrem, prorokiem,losem, wszechświatem, Allahem to jakaś dobra siła ponad nami na pewno istnieje.
pricesskaa22 życzę wytrwałości i powodzenia:*
sAmOtnA172 dla mnie istnieje, bo miałam szansę/łaskę tak jak kobieta z Nowego Testamentu cierpiąca na krwotok chociaż dotknąć Jego płaszcza:
"...A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: ?Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa?. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości."

Wystarczy chcieć dotknąć Jego płaszcza:-)

12

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Takie historie dają nam wiarę, że cuda jednak się zdarzają. Trzymajcie się kobiety. Tam na górze ktoś podarował Wam drugie życie.

13

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

A ja napisze tylko dziekuję,dziekuje za to co o was przeczytałam,dziekuje za nadzieje ktora dostałam.

14

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

A ja,jak to ja jestem sceptyczna i jakos w ta historie nie wierze.Ale nic to,zobaczymy co bedzie dalej...
Czy to juz koniec,czy za moment zaczniemy sobie polecac ksiezy,lub zgromadzenia...

15

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

FollowMe, zazdroszczę niekiedy takim ludziom jak Ty. Dla mnie jednak wiara jest tylko jedną z form iluzji pomagających żyć. Moim zdaniem byłoby lepiej dla Ciebie, gdyby w najtrudniejszym momencie nie ksiądz się na Ciebie natknął, a dobry psycholog lub prawdziwy przyjaciel. Ale cieszę się, że przetrwałaś i jesteś szczęśliwa. Pozdrowienia i dużo sił smile

16

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

evik35 jestem zdziwiona jak możesz nie wierzyć w to wszystko ale to nieważne, nie boli mnie to ale tak sobie myślę jakim musiałabym  być człowiekiem żeby siedząc na forum gdzie w niejednych wątkach wypowiadałam się kim jestem, co w życiu robię,doradzałam itp. znaleźć czas w swoim zabieganym życiu i udawać bajkopisarza. Ale cóż:)
SamaKfiatka uwierz,że nie ma czego zazdrościć, wciąż mam bardzo dużo problemów związanych z tamtym okresem i nowych. Ale dziękuję za miłe słowa:*

17

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz
FollowMe napisał/a:

evik35 jestem zdziwiona jak możesz nie wierzyć w to wszystko ale to nieważne, nie boli mnie to ale tak sobie myślę jakim musiałabym  być człowiekiem żeby siedząc na forum gdzie w niejednych wątkach wypowiadałam się kim jestem, co w życiu robię,doradzałam itp. znaleźć czas w swoim zabieganym życiu i udawać bajkopisarza. Ale cóż:)
SamaKfiatka uwierz,że nie ma czego zazdrościć, wciąż mam bardzo dużo problemów związanych z tamtym okresem i nowych. Ale dziękuję za miłe słowa:*

FollowMe,
nie zarzucilam Ci klamstwa,napisalam,ze jestem sceptyczna i ze ja nie bardzo w to wierze.Nie sledze tez,az tak pilnie tego forum,aby skojarzyc Ciebie i Twoje posty.Przepraszam jesli Cie urazilam,nie bylo to moim zamiarem.Ciesze sie,ze ta historia tak dobrze sie dla Ciebie skonczyla.
Pozdrawiam cieplutko

18

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

witam jestem tu od niedawna i przypadkiem natknęłam się na ten wątek...sama od jakiegoś czasu borykam się z problemami.Byłam z facetem który był dla mnie ideałem zamieszkaliśmy razem, zaręczyliśmy się, myśleliśmy o ślubie i przyszłym życiu razem, pewnego pięknego dnia jednak mój mężczyzna po prostu mnie zostawił bez słowa wyjaśnienia. Myślałam że to koniec świata kiedy moje dotychczas poukładane życie legło w gruzach. Od tego czasu minęły prawie trzy miesiące, nie pamiętam kiedy ostatnio byłam w kościele ale od paru dni czuje niepohamowaną chęć kontaktu z Bogiem! Rozmawiam z nim w myślach, wczoraj byłam nawet u spowiedzi i dzięki temu czuje ogromną energię i chęć do życia:) Moja historia to nic w porównaniu z Waszymi ale dzięki nim wiem że nad każdym z nas Bóg czuwa,że każde cierpienie w życiu do czegoś prowadzi. Na prawdę z nim jest mi dużo łatwiej. Czytając historię FollowMe łzy ciekły po policzku i wiesz co wierze Ci, Twoja historia jest niesamowita jesteś silną kobietą! smile

19

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

madziabe przykro mi, że dzieje się u Ciebie źle... Dziękuję Ci za miłe słowa.
Walcz o siebie i bądź dzielna. Nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Pozdrawiam Cię ciepło:-)

20

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Droga FALLOW ME. To że tu trafiłam i przeczytalam twoja historie bez watpienia uwazam ze Bog tu mnie naprowadzil. Pojawily sie lzy czytajac ta opowiesc. Chcialam wam wszystkim tym ktorzy tu pisza i czytaja cos napisac to CO WE MNIE WSTAPIŁO. Ogolnie to moje dziecinstwo do dzis jak marionetka kreci sie nad ojcem moim ktory odkad pamietam byl alkoholikiem bil mame mnie wyzywal i bylam posmiewiskiem jego jak i znajomych pod blokiem za dzieciaka. Teraz jestem kobieta i nadal ojciec sie nie zmienil. Cierpienie jakie przechodzilam bylo tak ogromne ze na sama mysl mi az słabo. Poznalam faceta zareczylismy sie ,pierscionek ktory mam na nerku wcale dla mnie nic nie oznacza odkad poznalam jego twarz agresje.awantury chorobliwa zazdrosc nikogo nie mam stracilam przyjaciól . Jestem z nim dlatego ze mieszkam u niego to okazala sie ucieczka z domu niby mam spokuj ale sa dni gdzie przez facete mam depresje i jestem nie szczesliwa. Ale umacnia i wspiera mnie Bog skad to wiem? To tak nagle sie stalo po przeczytaniu ksiazki o chrzescijanstwie i bogu jezusie. Zaczelam czytac ewangelie modlic sie az pewnego dnia MIAŁAM SEN. Przyszedl do mnie Jezus usiadl kolo mnie czulam sie taka przy nim szczesliwa zapytalam go dlaczego Jezusie przyszles do mnie akurat ODPOWIEDZIAŁ. Chcialas bym przyszedl i jestem. Od tej pory codziennie odmawiam rozaniec wiara wypelnia mnie po brzegi bo wiem Ze Bog czuwa nademna i jest ze chroni mnie. Modle sie by mi dal szczescie i milosc bym uwolnila sie od mojego ojca i faceta . I wiecie co? Cierpienie oczyszcza ma dusze i wiem ze niebawem Bog wezmie poda dlon i bede szczesliwa oraz ulozy mi sie w zyciu wszystko dlatego ze wierze w to i w Boga. Tak Kocham go ze dzieki temu stalam sie jego uczennica znajomym opowiadam o nim i nawracam nie ktorych wiem ze w takich momentach Bog mna kieruje.

21

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Biała Gejsza przykro mi,że tak Ci ciężko. Przeżywasz ciężkie chwile, postaraj się wybrnąć z tej sytuacji a nie tylko czekać na cud. Przecież możesz go zostawić i się wyprowadzić a z ojcem nie musisz utrzymywać żadnych kontaktów.Pomyśl nad tym:-)

22

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

oczywiście ja też  wieże w boga i uważam że na pewno nas wspiera ale to my musimy o siebie walczyć za siebie decydować po to właśnie Bóg  dał nam wolną wole FollowMe  bardzo uduchowiona i wyjątkowa historia  zresztą jak każda w tym wątku

23

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

domena1981 dokładnie:-)
Pozdrawiam.

24

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

FollowMe bardzo sie ciesze, ze odnalazlas swoja droge i wierze, ze kazda Dziewczyna piszaca na tym forum moze ja odnalezc rowniez! Teraz jest taka moda na wysmiewanie wiary, bycie sarkastycznym, niemilym dla osob wierzacych-bardzo mnie to smuci bo sama wierze, wiem, ze Bog istnieje, ze modlitwa to naprawde mocna bron!
Nieraz doswiadczylam na wlasnej skorze bolu i niepowodzen ale jakos wszystko sie ukladalo. Ja osobiscie preferuje modlitwe do swietych-oni tez pomagaja!
Dla niedowiarkow: kiedys bylam w Libanie i odwiedzilam Kosciol i miejsce zycia Swietego Charbela. Polecam poczytac o Nim i Jego 'dokonaniach' smile

25

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Pozdrawiam:*

26

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Niewierze w Boga ani w to że moze nam w jakikolwiek sposób pomóc.
Za duzo złego mnie w zyciu spotkało żebym mogła wierzyc że ktos nade mna czuwa.
Nie kieruje sie "moda" o jakiej pisze mimi24,nie wierze w boga odkad skończyłam 13 lat i nikt mnie nie przekona że bóg istnieje.
Rozumiem że wierzacym żyje sie łatwiej ale ja nie umiem lub niechce uwierzyć a w kosciól to juz wogule zwątpiłam.

Nie krytykujcie mnie proszę,bo kazdy ma prawo wyrazic swoje zdanie i wyrazic to co czuje.

27

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

SweetHarmony oczywiście, nikt nie zamierza Cię krytykować.
Czasami wierzącym żyje się trudniej niż tym nie wierzącym...
Pozdrawiam:-)

28

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Po ciaglych naukach ktora umacnia ma wiare mam własnie pewne watpliwosci post mimi24 mowi o modlitwach do swietych. Z pisma swietego wynika ze nalezy sie do Boga modlic ale patrzac z drugiej strony nasz swiety Jan Paweł II modlil sie do sw.Faustyny do Maryji itp. Sama juz nie wiem jak nalezy sie modlic. Jednak mimo to modlitwy kieruje do Boga. Wiele uklada mi sie w zyciu dzieki coraz mocniejszej wierze smile pozdrawiam wszystkich zagladajacych do watku pieknej histori FllowMe i rowniez sama autorke pozdrawiam smile

29

Odp: Uratował mnie Bóg i ksiądz

Dziękuję Biała Gejsza. Ja modlę się raczej nie w kościele ale gdy widzę uśmiech dziecka, piękno przyrody, zapach kwiatów, gdy dzieje się coś dobrego i złego... Myślę,że te słowa trafiają tam gdzie mają:-)
Pozdrawiam.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Uratował mnie Bóg i ksiądz

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024