Witam,
mój szef jest neurotykiem...
Ostatnio przy wszystkich praciwnikach, zaczął na mnie krzyczeć .. (jeżeli chodzi o jego racje można powiedzieć, że nie zachowałam się profesjonalnie)..ale on po prostu zaczął na mnie krzyczeć, wszyscy pracownicy stali z tyłu i patrzyli..oczywiście nic mu nie odpowiedziałam ,bo boję się go...boję się konfrontacji z nim...do tego stopnia, że bałam się zwolnić.....
Nie wiem jak sobie poradzić z tym....wiem, że powinnam coś odpowiedzieć (że nie życze sobie żeby tak do mnie mówił),ale mnie paraliżuje...usmiecham się jakby nic się nie stało. Przychodzę do domu i rycze....
Jakieś złote rady??
Ps. to nie jest pierwszy raz, jak się tak na mnie wydziera... Najlepsze że wydziera się tylko na mnie i mojego kolegę -może dlatego że jesteśmy najmłodsi..na kolegę ,który jest w jego wieku czasem powie stanowczo,ale nie krzyczy....
Niszczy mnie to i moją samoocenę.
Dokładają mi obowiązków-a jak powiem że to zadużo to mówią: jak się nie podoba to musimy się rozejść..kumpela zaproponowała mi pracę ,ale nie przeszłam warunki finansowe lepsze, bałam się że sobie nie poradzę....
Non stop tylko mnie upominają, żadnej premii/ pochwalenia mnie/ tylko opr.
Czasem jak mam dobre obroty to się uśmiechają(szefowie),a tak to wielki foch,jak jest gorszy miesiąc.
Nie wiem...teraz mam poczucie, że oni dają mi szansę ,że tam pracuję .....mimo że dostałam 3 oferty pracy, przejścia do firm z którymi wspólpracuję..... po prostu, zaczynam się zastanawiać ,czy praca w tej firmie nie wpływa na to że czuję że nic nie umiem...Chociaż przetrwałam już 2 handlowców...i pracuje tam ok.2 lata.
Faktycznie czasami jestem leniwa-więc może to poczucie ,szansy wynika też z tego...
Mam straszliwy mętlik/ Proszę o radę/
Jak mam przezwyciężyć ten strach i nie pozwolić na siebie krzyczeć
Z góry dziękuję.