Jestem mezatka od poltora roku a wszystko zaczelo sie gdy zaszlam w ciaze,na poczatku bylo pieknie,myslalam ze Pana Boga za nogi zlapalam dlatego zdecydowalam sie zostawic wszystko w Polsce i wyjechac do meza do Niemiec,obecnie mam 9 miesiecznego syna i zadnych perspektyw na lepsze jutro,codziennie slysze ze jestem glupia,poje...............na itp ze nic nie robie,ze mam dwie lewe rece,ye moja rodzina jest jeb.......ta i ze jak bede chciala odejsc to on zrobi wszystko zeby odebrac mi dziecko i zebym taka cwana nie byla bo w kazdej chwili moze mnie wymeldowac i pozbawic pieniedzy ktore biore na dziecko.......dodam jeszcze ze w niczym mi nie pomaga bo twierdzi ze pracuje i to wystarcza,malym tez sie niewiele zajmuje,ydarzylo mu sie kilka razy mnie uderzyc,zwyzywac i kazac wypierda.........c!nie mam tu nikogo,nie mam do kogo uciec,jezyka sie dopiero ucze wiec nawet na Policji bym sie chyba nie dogadala,
cd...napiszcie co byscie zrobily na moim miejscu???dokad uciekly i czy w ogole uciekly???myslicie ze jest szansa na ratunek tego malzenstwa,dodam tylko ze mam taki metlik w glowie ze sama nie wiem co jest juz dobre a co zle....