Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :( - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

Temat: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Długo zastanawiałam się czy napisać... Ale dziś już naprawdę nie wytrzymałam i stwierdziłam, że jakieś obiektywne rady mogą mi pomóc być może.
Chodzi o to, że jestem po ślubie dokładnie 2 miesiące i 2 dni, no i ta ciąża... Zaczynam się czuć w tym małżeństwie jak cień, duch... Dokładnie tak jakby mnie nie było...
Mój mąż ostatnio przywiózł z pracy notebooka i nie umie się z nim rozstać... Dziś nie spałam kolejną noc tylko się denerwowałam bo calutką noc przesiedział przy tym swoim elektronicznym "przyjacielu" i ciągle coś instalował, odinstalowywał, ściągał jakieś sterowniki, aktualizacje... Na pytanie "po co?" odpowiedział "bo mi się nudzi"... Po prostu wymiękłam.. Podczas gdy on zabija nudę przy notebooku ja nudzę się gorzej niż mops, ale oprócz wymuszonej przeze mnie 15 minutowej niezobowiązującej rozmowy zza monitora nie uzyskałam żadnego zainteresowania z jego strony... Rozmawiałam z nim już tysiące razy i to nie działa! Ręce mi opadają, on przyjeżdża z roboty i pierwsze co to komputer i koniec... Gdyby nie to, że CZASAMI robi sie głodny i ja to żarcie muszę mu zrobić bo sam ma dwie lewe ręce i lenia w tyłku to zapewne by nie zauważył gdybym nagle gdzieś zniknęła...
Poza tym proszę się miliony razy żeby coś mi zrobił, coś posprzątał, przestawił jakiś ciężki karton... Ja jestem w połowie 7 m-ca i nie mogę sobie pozwolić na dźwiganie ciężkich rzeczy czy choćby odkurzanie dywanu bo jakiś czas temu próbowałam sama to skończyło się na płaczu w łóżku z powodu silnego bólu brzucha...
Najpierw się nie mogę doprosić (bo on wiecznie ma czas żeby to zrobić, przecież się nie pali) a jak już zrobię coś sama to się wydziera, że "on by to przecież zrobił, po co dźwigam, potem narzekam, że mnie brzuch boli" itd... Tylko że ja się prosiłam, żeby poodkurzał przez 3 tygodnie! I nic, to miałam patrzeć jak się co raz większy syf robi w domu? I tak wiecznie jest bajzel bo ja nie wyrabiam ze sprzątaniem, po wszystko trzeba się schylać, no a mnie niestety jest troszkę ciężko i jeszcze ostatnia wizyta u gine nie poszła najlepiej, mam "uważać na brzuch"...
Rozstanie nie wchodzi w grę, ale ile można prosić zeby poświęcił mi trochę uwagi, żeby wyszedł ze mną na spacer (NIGDY nie byliśmy razem na spacerze, zawsze muszę chodzić sama ;(  ), porozmawiał ze mną, przytulił, czy żeby posprzątał..? Jak można to zrobić, żeby zrozumiał bo ja już nie wiem, prośby i groźby nic nie dają...
Zaznaczam, że jak on coś potrzebuje albo ktokolwiek z poza domu to jest pierwszy ale jak własna żona chce cokolwiek, to jest to już zadanie wręcz awykonalne...
Pomóżcie, proszę ;( !

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Piszesz, że jesteś w 7 miesiącu ciąży i 2 miesiące po ślubie - nasuwa mi się pytanie, czy wzięliście ślub z powodu "wpadki"? Ogólnie nie ma w tym nic złego, ale jeśli ciąża była jedynym powodem ślubu, to może w tym tkwi przyczyna. Ile macie w ogóle lat?

Niestety faceci często mają zamiłowanie do komputerów natomiast nie mają zamiłowania do porządków wink Wiem to po mim mężu i z opowiadań koleżanek. Tylko, że u mnie nie przeszło by takie nicnierobienie mojego faceta. Przestań sprzątać, prać jego ubrania itd., niech sam dojdzie do wniosku, że musi ruszyć swoje szanowne cztery litery. Jak zauważy, że coś jest nie tak jak zwykle wtedy pewnie sam zacznie z Tobą o tym rozmawiać.

Może się to wydawać głupie, ale naprawdę działa - wypróbowałam smile No chyba, że Twój mąż jest zupełnie niereformowalny...

Nie złość się, myśl o Dzidziusiu, jesteś w ciąży i to on powinien się Tobą zajmować a nie Ty nim. Głowa do góry smile

3

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Madziu (jeśli mogę się tak do Ciebie zwrócić), ślub był planowany dużo wcześniej a dziecko wystarane, także to nie była wpadka ani powód do ślubu... Ja we wrześniu będę obchodziła 20 urodziny a mój mąż w tym roku ma 25... I zaczynam uważać ze jest niereformowalny... Jego kochana Mamusia nigdy nie nauczyła go porządku więc mogę naprawdę nie ruszać jego rzeczy i nie ruszy go to wcale - nic a nic...
Wiem, że wszystkie metody które są najczęściej proponowane właśnie nie działają, dlatego to napisałam, że rozmowa, groźby o rozstaniu itd nie zadziałają w ogóle i chciałabym wiedzieć czy może ktoś też ma takiego trudnego faceta i czy są jakieś inne sposoby na ustawienie takiego do pionu?
Ale dziękuję Ci serdecznie z odpowiedź smile

4 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-06-26 10:38:50)

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Brutalnie napiszę, że tak często wyglądają małżeństwa zawierane z powodu "wpadki". Ty jesteś bardzo młoda, on pewnie też - myślę, że żadne z Was nie było i nie jest gotowe na tę rolę.

Zamiast skupiać się na sprzątaniu - skup się na budowie bliskości między Wami. Powiedz mu czego oczekujesz w tym względzie, że, mimo, że jesteście małżeństwem, Ty masz nadal takie same potrzeby bliskości, czułości. Nakazy i awantury nic Ci nie dadzą. Albo będzie sam chciał Ci pomóc w domu, żeby sprawić ci przyjemność, albo wcale nie pomoże. Z kolei mała jest motywacja do robienia przyjemności kobiecie, która ma wieczne pretensje. Zamiast czepiać się o odkurzanie - idź lepiej do niego, przytul się i powiedz przymilnie, że teraz byś chciała się poprzytulać, potem byś chciała, żeby on poodkurzał, a potem może sobie siedzieć do rana ze swoimi zabawkami. Niestety ten sposób może okazać się pomyłką tak samo jak pomyłką jest Wasze małżeństwo...

EDIT:
internet mi działa tak wolno, że nie widziałam Twojej odpowiedzi przed dodaniem postu. Cofam więc tekst o "wpadce", podtrzymuję, że za młodzi jesteście do małżeństwa. Niestety może być tak, że Twój mąż zawsze będzie za młody. Trudno Ci będzie coś zmienić. Rozmawialiście kiedyś na temat jak to będzie jak dziecko przyjdzie na świat? Jak on widzi się w roli ojca? Czy jego plany odnośnie udziału w wychowaniu dziecka ograniczają się do planów "będę grał z nim w piłkę" ?

5

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

vinnga - wydaje mi się, że on raczej nie dorósł... ja bym się nie czepiała gdyby cokolwiek przynosiło rezultaty... zaczynam się zastanawiać czy on przypadkiem odnośnie uczuć nie jest egoistą... dużo rozmawialiśmy przed ślubem.. i wtedy było inaczej ... nie mówię, że lepiej, ale tak inaczej... Jakoś jakby bardziej się angażował w cokolwiek co było ze mną związane... może to kwestia zapracowania... nie mamy zbyt dużo pieniędzy, i może to chodzi o to, że stara się zarobić jak najwięcej? nie wiem... naprawdę nie umiem się gdzieś znaleźć w tym wszystkim.. W sumie nie powinnam się dziwić, widzę, że u mnie potwierdziła się reguła, że córki podświadomie szukają sobie facetów podobnych do ich ojców.. cos chyba w tym jest bo zauważam duże podobieństwo między zachowaniem mojego męża i mojego ojca...
co o tym myślicie?

6

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Ja myślę, że on popełnił klasyczny błąd pod tytułem: o żonę nie trzeba się już starać, bo już jest moja.

Ile byliście razem przed ślubem?

7

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

przed ślubem parą byliśmy przez rok... Wiem, może to mało i to kwestia dotarcia się, ale potrzebuję sposobu na to żeby dotrzeć się w miarę "normalnie" nazwijmy to, a nie jak dotychczas z takimi sytuacjami.. sad

8

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Rok to bardzo mało. Nie skreślam was, bo są przypadki udanych i szczęśliwych małżeństw, które wzięły ślub już po 3 miesiącach bycia razem, ale jednak teraz może być wam ciężko.
Opadła zasłonka romantyzmu i zakochanie i brutalnie wychodzi jacy jesteście. Musisz go uświadomi, że małżeństwo to praca nad związkiem OBYDWOJGA i jak się dziecko urodzi, to nie będzie łatwiej, tylko CIĘŻEJ. Musicie popracować nad dialogiem i bliskością.

Powiem ci z własnego doświadczenia: my też chcieliśmy już po roku razem brać ślub. Gdybyśmy mieli pieniądze to byśmy to zrobili. No, ale nie dało się, więc dopiero za rok się pobieramy, czyli to będzie prawie po 4 latach bycia razem. Patrząc z tej perspektywy wiem, że gdybyśmy wtedy się pobrali to mógłby to być błąd. Wtedy patrzyliśmy na siebie jeszcze idealizując siebie wzajemnie, nie mieliśmy pojęcia o wielu swoich przyzwyczajeniach. W momencie zamieszkania razem jako małżeństwo byłoby właśnie takie brutalnie zderzenie z rzeczywistością.
A w tej chwili obydwoje z pełną świadomością wiemy na co się decydujemy. Wiem, że on wcześnie chodzi spać i wcześnie wstaje, a ja lubię zarywać noce i potem długo odsypiać. Wiem, że on jest trochę takim pantoflarzem i jest mało spontaniczny, a ja mam trochę władczy charakter i właśnie stawiam na spontaniczność. On wie, że miewam humorki i już nauczył się, że wtedy lepiej dać mi spokój, bo samo mi wtedy szybko przechodzi.

To wszystko lepiej poznać PRZED, bo wie się z czym przyjdzie się zmierzyć. A nie "ale ja nie wiedziałam, ze on taki jest".

9

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

My mieszkaliśmy razem w lipcu i sierpniu zeszłego roku i w tym roku od lutego a ślub był pod koniec kwietnia, więc absolutnie nie twierdzę, ze "nie wiedziałam, że taki jest"..  ale jednak było inaczej...
Poza tym u mnie okres zauroczenia minął dość szybko - jestem raczej realistką w takich kwestiach... Fakt, że ostatnio się trochę zaniedbaliśmy, ale nie wiem w jakim stopniu mogło to mieć wpływ na to co jest teraz...

10 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-06-26 12:29:25)

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

No, to w takim razie "wiedziały gały co brały".

Musisz pogadać spokojnie z mężem i wyjaśnić mu jak obecnie widzisz wasze małżeństwo i jakie masz oczekiwania na przyszłość. Niech on powie ze swojej strony jak wszystko widzi uświadom go, ze niestety już za duży jest by bawić się w małżeństwo i teraz musi naprawdę to małżeństwo i rodzinę współtworzyć. Musi chłopak mieć świadomość, że jego rola nie kończy się na zapłodnieniu i przynoszeniu kasy.

11

Odp: Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Szukam dobrej obiektywnej porady, gdyż też mam problem z mężem. Jestem  po ślubie 7 miesięcy a mój mąż zachowuje się jakby mnie nie byŁo. Nie jestem mu już potrzebna....Nic razem nie robimy...Gdy już mamy razem dzień wolny to albo jesteśmy pokŁócenii albo on nie chce nic robić...Mam wrażenie że on czuje się za pewnie, że go nie zostawie, że nie jestem na tyle silna.....ChciaŁabym to zmienić, ale każda rozmowa z nim kończy się kŁótnią......co robić?????

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czuję się w tym małżeństwie tak, jakby mnie w ogóle nie było :(

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024