Związki z ludźmi zaburzonymi. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Związki z ludźmi zaburzonymi.

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

66

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

poniekąd dlatego użyłem słowa "inicjacja" big_smile

można łagodnie krok po kroku, można się ciepnąć  w głęboką wodę, ważne żeby ktoś w tym uczestniczył
kto wie o co chodzi,

każdy w podobnej sytuacji staje przed tym samym wyborem, dylematem
albo cierpieć w tym co jest "obczajone, zrozumiałe" sprawia iluzje bezpieczeństwa i przynosi ból
albo przebić się przez ten mur cierpienia, emocjonalnego okaleczania, psychicznego świrowania wink

także mieć przysłowiowe "jaja" to nie koniecznie "nie dać sobie w kaszę dmuchać"

powodzenia i konsekwencji

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Tomek, masz pewnie jakieś plany, może marzenia, ale nie jesteś w stanie wykonać nawet kroku? Paraliżuje Cię myśl o porażce, o tym, co będzie, jeśli się nie uda, o tym, co pomyślą inni. Wizja czarnych scenariuszy uniemożliwia Ci podjęcie działania. Chciałbyś, ale się boisz. Bo może się przecież nie udać. Mimo starań, może nie być efektu, możesz nie osiągnąć tego, co zamierzyłeś. I co wtedy? Co będziesz myśleć o sobie? A inni? Jak będziesz się czuć? Umysł podpowiada Ci, że lepiej nie ryzykować, że to co znane, jest lepsze, bo bezpieczne, przewidywalne. I tak w obawie przed stratą, przed porażką, przed rozczarowaniem, kompromitacją tkwisz w miejscu, nie podejmując działania.
I choć obecna sytuacja wcale Cię nie zadowala, to w jakiś sposób jest swoja, więc lepsza.

Myślisz, że Inni nie czują strachu?

Patrząc na innych, którzy wydają się spełnieni, pojawiają się refleksje. Realizują się, mają dobrą pracę, pasjonujące zajęcie, może własny biznes, udaną relację, kompetencje, przyjaciół etc. Przychodzi myśl, że „im się udało”. Im tak, ale mi wcale nie musi. Oni na pewno nie mieli wątpliwości, nie czuli strachu. Byli w innej sytuacji. Zapewne mieli od początku pewność, jasność, gwarancje sukcesu.

Otóż nie do końca tak jest.

Przede wszystkim działanie.

Aby czegoś dokonać, zawsze trzeba podjąć działanie. Nic nie przychodzi samo. To jak np. z nauką języka obcego – nikt nie podejmuje decyzji, że od jutra włada biegle angielskim i to się wydarza. Po podjęciu decyzji, następuje akcja. W tym wypadku zapisanie i uczestniczenie w kursie, nauka, czytanie książek, oglądanie seriali po angielsku, itd. I dokładnie tak jest z innymi rzeczami.
Ci „którym się udało” to przecież też ludzie. Oni także mieli swoje obawy, scenariusze, ale mimo to ich marzenie, wizja celu były silniejsze. Silniejsze niż lęk.
Odwaga to nie brak strachu, ale działanie mimo niego!
To, że odczuwasz jakieś obawy oznacza, że masz także racjonalny umysł bo generalnie wątpliwości, strach są normalnymi stanami. Dobrze, że je odczuwasz. Nie powinny Cię jednak oddalać od realizacji tego co dla Ciebie ważne.
Tomek, odwaga to nie brak obaw, ale działanie pomimo nich.

68

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Tomek, masz pewnie jakieś plany, może marzenia, ale nie jesteś w stanie wykonać nawet kroku? Paraliżuje Cię myśl o porażce, o tym, co będzie, jeśli się nie uda, o tym, co pomyślą inni. Wizja czarnych scenariuszy uniemożliwia Ci podjęcie działania. Chciałbyś, ale się boisz. Bo może się przecież nie udać. Mimo starań, może nie być efektu, możesz nie osiągnąć tego, co zamierzyłeś. I co wtedy? Co będziesz myśleć o sobie? A inni? Jak będziesz się czuć? Umysł podpowiada Ci, że lepiej nie ryzykować, że to co znane, jest lepsze, bo bezpieczne, przewidywalne. I tak w obawie przed stratą, przed porażką, przed rozczarowaniem, kompromitacją tkwisz w miejscu, nie podejmując działania.
I choć obecna sytuacja wcale Cię nie zadowala, to w jakiś sposób jest swoja, więc lepsza.

Myślisz, że Inni nie czują strachu?

Patrząc na innych, którzy wydają się spełnieni, pojawiają się refleksje. Realizują się, mają dobrą pracę, pasjonujące zajęcie, może własny biznes, udaną relację, kompetencje, przyjaciół etc. Przychodzi myśl, że „im się udało”. Im tak, ale mi wcale nie musi. Oni na pewno nie mieli wątpliwości, nie czuli strachu. Byli w innej sytuacji. Zapewne mieli od początku pewność, jasność, gwarancje sukcesu.

Otóż nie do końca tak jest.

Przede wszystkim działanie.

Aby czegoś dokonać, zawsze trzeba podjąć działanie. Nic nie przychodzi samo. To jak np. z nauką języka obcego – nikt nie podejmuje decyzji, że od jutra włada biegle angielskim i to się wydarza. Po podjęciu decyzji, następuje akcja. W tym wypadku zapisanie i uczestniczenie w kursie, nauka, czytanie książek, oglądanie seriali po angielsku, itd. I dokładnie tak jest z innymi rzeczami.
Ci „którym się udało” to przecież też ludzie. Oni także mieli swoje obawy, scenariusze, ale mimo to ich marzenie, wizja celu były silniejsze. Silniejsze niż lęk.
Odwaga to nie brak strachu, ale działanie mimo niego!
To, że odczuwasz jakieś obawy oznacza, że masz także racjonalny umysł bo generalnie wątpliwości, strach są normalnymi stanami. Dobrze, że je odczuwasz. Nie powinny Cię jednak oddalać od realizacji tego co dla Ciebie ważne.
Tomek, odwaga to nie brak obaw, ale działanie pomimo nich.

Dziękuję, Ósemko za odpowiedzi i zainteresowanie moim postem. To bardzo miłe z Twojej strony. Wiesz co? Myślę, że strach nie jest dla mnie czymś nie do przeskoczenia. Umiem działać pomimo strachu, o ile na czymś mi zależy, co wydaje mi się warte zachodu. Do działania potrzebna jest motywacja, wiara (choćby minimalna), że dane działanie jest wartościowe, jest sensowne. Wiele osób mówiło mi, że żyję poniżej swoich możliwości, że moja przestrzeń życiowa jest bardzo wąska, ograniczona. Być może tak jest. Mnie zawsze dziwiło to, że koledzy, znajomi np chcieli mieć super pracę, dobry samochód, albo dziewczynę, czy żonę. Zastanawiało mnie to jaka jest w tym wartość. Dla mnie np chodzenie na randki, staranie się o względy kobiety jest po prostu stratą czasu; uczucie kobiety nie ma dla mnie żadnej wartości, lub wartość znikomą, tak samo jak super praca, czy nowiutki samochód, albo wakacje nad morzem. Jeszcze raz dzięki za zainteresowanie, ale temat uważam już raczej za zamknięty.

69

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

właśnie się fajnie rozwija sad

70

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Odkładamy wszystko, bo przecież będzie jeszcze czas. Bo teraz jest nieodpowiedni moment, bo teraz nie ma pieniędzy, chwili, natchnienia, weny. Bo teraz będzie gorzej, bo mamy już dużo obowiązków i nie chcemy sobie nakładać kolejnych.
Tyle, że idealny moment nigdy nie nadejdzie. Głównie dlatego, że nie istnieje. Zawsze będzie przeszkoda, którą będzie trzeba przeskoczyć. Zawsze będzie coś, co będzie wadziło. Zawsze będzie nieodpowiednia chwila.
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich życie wcale nie musi trwać sto lat, a tylko trzydzieści. Że może potem zamiast mniejszych przeszkód, będą większe. Że może teraz, kiedy jesteś w pełni sił, młody i zwarty, lepiej jest wpakować się w marzenia i próbować COŚ z tym swoim życiem zrobić.
Głównie dlatego, że jeśli ci nie wyjdzie, to będziesz miał jeszcze mnóstwo czasu, by spróbować jeszcze raz.

71

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Odkładamy wszystko, bo przecież będzie jeszcze czas. Bo teraz jest nieodpowiedni moment, bo teraz nie ma pieniędzy, chwili, natchnienia, weny. Bo teraz będzie gorzej, bo mamy już dużo obowiązków i nie chcemy sobie nakładać kolejnych.
Tyle, że idealny moment nigdy nie nadejdzie. Głównie dlatego, że nie istnieje. Zawsze będzie przeszkoda, którą będzie trzeba przeskoczyć. Zawsze będzie coś, co będzie wadziło. Zawsze będzie nieodpowiednia chwila.
Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich życie wcale nie musi trwać sto lat, a tylko trzydzieści. Że może potem zamiast mniejszych przeszkód, będą większe. Że może teraz, kiedy jesteś w pełni sił, młody i zwarty, lepiej jest wpakować się w marzenia i próbować COŚ z tym swoim życiem zrobić.
Głównie dlatego, że jeśli ci nie wyjdzie, to będziesz miał jeszcze mnóstwo czasu, by spróbować jeszcze raz.

Droga Ósemko, ale jak do się odnosi do tego co o sobie pisałem? Gdzie widzisz moje niespełnione marzenia (których nota bene nie mam wcale)?

72

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Ja jestem po związku z borderką. Krótkim, bo trwającym zaledwie parę miesięcy, jak się zorientowałem o co chodzi to zwiałem chociaż ona nie odpuszczała jeszcze po roku. Powiem tak, odradzam wszystkim. Takie osoby niech się najpierw same wyleczą a nie próbują przenieść swoją autodestrukcję na innych.

btw. ONA wiedziała na pewno co jest z nią nie tak...

73

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
tomekk_33 napisał/a:

ale jak do się odnosi do tego co o sobie pisałem? Gdzie widzisz moje niespełnione marzenia (których nota bene nie mam wcale)?

pierwsze z brzegu, niespełnione odrzucane, wypierane, można by rzec że ich niema, a wybijają się spod spodu, jak grzyby po deszczu

tomekk_33 napisał/a:

Nie umiem siebie zaakceptować, nie umiem wznieść się do poziomu, tego jaki chciałbym być.

tomekk_33 napisał/a:

trudno się przełamać, działaś pomimo lęku?!

tomekk_33 napisał/a:

Nieznoszę też swojego "wnętrza": marnej inteligencji,  nieporadności w różnych sytuacjach,  oraz tego,  że jestem słaby, nie umi walczyć o swoje.

tomekk_33 napisał/a:

chciałbym być lubiany, akceptowany, czy nawet kochany (któż by nie chciał?) i pewnie podświadomie często dążę do tego, ale i tak na końcu w to nie wierzę,

a tu jeden z powodów tego niespełnienia

tomekk_33 napisał/a:

uważam że sam siebie znam i oceniam adekwatniej od innych.

nasuwa się pytanie, skoro siebie znamy i z założenia chcemy jak najlepiej dla siebie, to czemu sobie to robimy?

bo to sami sobie to robimy tak naprawdę,

74

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Amethis, dobrze to ująłeś! mądry z Ciebie mężczyzna.

75

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
Amethis napisał/a:
tomekk_33 napisał/a:

ale jak do się odnosi do tego co o sobie pisałem? Gdzie widzisz moje niespełnione marzenia (których nota bene nie mam wcale)?

pierwsze z brzegu, niespełnione odrzucane, wypierane, można by rzec że ich niema, a wybijają się spod spodu, jak grzyby po deszczu

tomekk_33 napisał/a:

Nie umiem siebie zaakceptować, nie umiem wznieść się do poziomu, tego jaki chciałbym być.

tomekk_33 napisał/a:

trudno się przełamać, działaś pomimo lęku?!

tomekk_33 napisał/a:

Nieznoszę też swojego "wnętrza": marnej inteligencji,  nieporadności w różnych sytuacjach,  oraz tego,  że jestem słaby, nie umi walczyć o swoje.

tomekk_33 napisał/a:

chciałbym być lubiany, akceptowany, czy nawet kochany (któż by nie chciał?) i pewnie podświadomie często dążę do tego, ale i tak na końcu w to nie wierzę,

a tu jeden z powodów tego niespełnienia

tomekk_33 napisał/a:

uważam że sam siebie znam i oceniam adekwatniej od innych.

nasuwa się pytanie, skoro siebie znamy i z założenia chcemy jak najlepiej dla siebie, to czemu sobie to robimy?

bo to sami sobie to robimy tak naprawdę,

Chapeu bas za wnikliwe czytanie moich postów ;-). Sęk w tym, że to nie są moje marzenia. Ja "chcenie" bycia lubianym, czy kochanym uważam za "chcenia neurotyczne" i chciałbym je z siebie wykorzenić. Nie mogę pozwolić na to, by były jakimś motorem napędowym w moim życiu. Być może kiedyś odkryję w sobie jakieś marzenia, jakiś cel który uznam za wartościowy i który będzie miał odpowiednią siłę napędową, żeby pobudzić moją wolę działania. Na razie nic takiego w sobie nie zauważam, prócz neurotycznej potrzeby, żeby mieć święty spokój.

76

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
tomekk_33 napisał/a:

Chapeu bas za wnikliwe czytanie moich postów ;-). Sęk w tym, że to nie są moje marzenia. Ja "chcenie" bycia lubianym, czy kochanym uważam za "chcenia neurotyczne" i chciałbym je z siebie wykorzenić. Nie mogę pozwolić na to, by były jakimś motorem napędowym w moim życiu. Być może kiedyś odkryję w sobie jakieś marzenia, jakiś cel który uznam za wartościowy i który będzie miał odpowiednią siłę napędową, żeby pobudzić moją wolę działania. Na razie nic takiego w sobie nie zauważam, prócz neurotycznej potrzeby, żeby mieć święty spokój.

ja o czymś trochę obok big_smile

pewne tematy czytam, i myślę nad tym co czytam, wiele jednak omijam sad

musi być to coś co "pobudza moją wolę działania" z natury jestem leniwy, wygodny, przez długi czas potrafiłem się zafiksowywać w swoim świecie

z którego wyjść mi było ciężko, miałem własne zdanie, tak mocno wyrobione, że nie potrafiłem dopuścić czegoś nowego, tyle lat szukałem czegoś,
problemem było że ja wiedziałem że to coś "nie wiadomo właśnie, co" miało być, ale wiedziałem że ja wiem big_smile

problem w tym że nigdy, tak naprawdę nic nie zrobiłem w kierunku tego, bo tam bee, ci nie tacy, jeszcze nie czas, jacyś Oni jako przeszkoda, człowiek nie wiedział co poza tym "MNĄ" jest,  z tej pozycji patrzył na wszystko wokoło

tyle przeszkód stało na około, że nawet chęci rozglądnąć się dalej nie miałem

co do twojej potrzeby, nie można tego wykorzystać??
zmieniając zasady gry?? wink

lenistwo to też kombinatorstwo, trzeba wykorzystywać w zdrowy sposób to co się ma wink

77

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Tomek, gdzie ja widzę Twoje niespełnione marzenia? Piszesz o nich, tym samym wypierając je ze swojej świadomości.
Być może jedno lub kilka bolesnych doświadczeń spowodowało u Ciebie ogromną niechęć do wszelkich sytuacji, które nawet w minimalnym stopniu mogłyby sugerować, że jesteś osobą zależną.
W podświadomości wyparłeś lub stłumiłeś uczucia, stworzyłeś blokadę, która steruje Tobą i osiągnęła już bardzo głęboki wymiar wpływający na Twoje myślenie.
Jednym z wielu mechanizmów obronnych, które wytworzyłeś jest unikanie bólu. Bólu czyli sytuacji, w której Twoje ego nie ma kontroli nad przeżywanymi przez Ciebie uczuciami ani nad tym, co się dzieje na zewnątrz.
Zbudowałeś ścianę w sobie w obronie przed innymi, którzy mogliby mieć wpływ na Ciebie lub w jakiś tam sposób kontrolować.
Twoje kompleksy lęki,  myślokształty stworzyły fałszywą świadomość, która zniekształciła postrzeganie rzeczywistości.
Boisz się uspołecznić, wejść w relację. Stworzyć wspólnotę "moje - twoje" a to może okazac się najwspanialszym uzdrowieniem dla Ciebie.
Ale to tylko moje skromne zdanie z którym oczywiście nie musisz sie zgadzać.

78

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Tomek, gdzie ja widzę Twoje niespełnione marzenia? Piszesz o nich, tym samym wypierając je ze swojej świadomości.
Być może jedno lub kilka bolesnych doświadczeń spowodowało u Ciebie ogromną niechęć do wszelkich sytuacji, które nawet w minimalnym stopniu mogłyby sugerować, że jesteś osobą zależną.
W podświadomości wyparłeś lub stłumiłeś uczucia, stworzyłeś blokadę, która steruje Tobą i osiągnęła już bardzo głęboki wymiar wpływający na Twoje myślenie.
Jednym z wielu mechanizmów obronnych, które wytworzyłeś jest unikanie bólu. Bólu czyli sytuacji, w której Twoje ego nie ma kontroli nad przeżywanymi przez Ciebie uczuciami ani nad tym, co się dzieje na zewnątrz.
Zbudowałeś ścianę w sobie w obronie przed innymi, którzy mogliby mieć wpływ na Ciebie lub w jakiś tam sposób kontrolować.
Twoje kompleksy lęki,  myślokształty stworzyły fałszywą świadomość, która zniekształciła postrzeganie rzeczywistości.
Boisz się uspołecznić, wejść w relację. Stworzyć wspólnotę "moje - twoje" a to może okazac się najwspanialszym uzdrowieniem dla Ciebie.
Ale to tylko moje skromne zdanie z którym oczywiście nie musisz sie zgadzać.

można i na tacy podać wink

79

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Amethis, masz niesłychany talent w przekazie kobiecych myśli na męski punkt widzenia.

80 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-21 20:22:03)

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Amethis, masz niesłychany talent w przekazie kobiecych myśli na męski punkt widzenia.

moja "Anima" się leczy
tyle lat przychodziło to z trudem, i dostałem skrzywione, to nadrabiam wink

mocno się utożsamiam z tym co autor pisze, przechodziłem tą drogą,

wypranie z uczuć, jałowość emocjonalna, a głowa "piorunami pierze" i to boli
im bardziej boli, tym mocniej się człowiek w "ucieczkę" wkręca, ja krok dalej wylądowałem

81

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Tomek, gdzie ja widzę Twoje niespełnione marzenia? Piszesz o nich, tym samym wypierając je ze swojej świadomości.
Być może jedno lub kilka bolesnych doświadczeń spowodowało u Ciebie ogromną niechęć do wszelkich sytuacji, które nawet w minimalnym stopniu mogłyby sugerować, że jesteś osobą zależną.
W podświadomości wyparłeś lub stłumiłeś uczucia, stworzyłeś blokadę, która steruje Tobą i osiągnęła już bardzo głęboki wymiar wpływający na Twoje myślenie.
Jednym z wielu mechanizmów obronnych, które wytworzyłeś jest unikanie bólu. Bólu czyli sytuacji, w której Twoje ego nie ma kontroli nad przeżywanymi przez Ciebie uczuciami ani nad tym, co się dzieje na zewnątrz.
Zbudowałeś ścianę w sobie w obronie przed innymi, którzy mogliby mieć wpływ na Ciebie lub w jakiś tam sposób kontrolować.
Twoje kompleksy lęki,  myślokształty stworzyły fałszywą świadomość, która zniekształciła postrzeganie rzeczywistości.
Boisz się uspołecznić, wejść w relację. Stworzyć wspólnotę "moje - twoje" a to może okazac się najwspanialszym uzdrowieniem dla Ciebie.
Ale to tylko moje skromne zdanie z którym oczywiście nie musisz sie zgadzać.

Masz rację. Reaguję alergicznie na wszelkie sytuacje, które by świadczyły o mojej zależności od kogoś. Zależność jest dla mnie upokarzająca. Obawiam się relacji i wszelkich wspólnot. Co w nich miałoby być dla mnie ozdrowieńcze?

82

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Wiesz Tomek, prawdziwa niezależność to silna osobowość, która samodzielnie decyduje o sobie, ale ma na tyle wysoką samoocenę, że jest serdeczna, tolerancyjna i wyrozumiała wobec innych. Ceni zdanie autorytetów i w oparciu o doświadczenie lub mądrość innych, w połączeniu z własnymi wyborami buduje swoje poglądy. Szanuje siebie i innych. Jest otwarta na nowe doświadczenia i nieznaną wcześniej wiedzę. Nie musi nikogo kontrolować, by czuć się niezależną. Słucha uważnie, czyta i uczy się przez całe życie, nie bojąc się przyznać, że czegoś nie wie lub nie rozumie. Kiedy trzeba ustąpi w drobiazgach, nie bojąc się, że przez to straci szacunek u innych, ponieważ jest świadoma swojej wartości.
Pisząc o tym, że boisz się zależności od innych myślę, że niepotrzebnie postrzegasz relacje społeczne w kategoriach rywalizacji, przegranej i wygranej. Nie musisz wygrać każdego sporu - pozwól zostać innym przy swoim zdaniu. Ty masz własne i tego się trzymaj.
Odgradzając się od innych, unikasz ryzyka zranienia i bólu, ale tym samym  tracisz także pozytywne przeżycia. Mur dystansu, który stworzyłeś pozbawia Cię bowiem również dobrych emocji, bo nie da się ich oddzielić. Uodparniasz się także na przyjemność i radość.
Człowiek rozwija się głównie dzięki satysfakcjonującym relacjom, zawieraniu nowych znajomości, dzieleniu się doświadczeniami. Dla dobrego samopoczucia psychicznego niezbędne jest doświadczanie akceptacji i aprobaty ze strony innych. Nie można ich jednak doświadczać, gdy unika się towarzystwa.

83

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

żeby wygrać trzeba przegrać wink

musiałem big_smile

84

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Amethis, kiedy przegrywasz, zawsze boli. Ale ta przegrana może być początkiem zwycięstwa – czy to miałeś  na myśli?

85

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Wiesz Tomek, prawdziwa niezależność to silna osobowość, która samodzielnie decyduje o sobie, ale ma na tyle wysoką samoocenę, że jest serdeczna, tolerancyjna i wyrozumiała wobec innych. Ceni zdanie autorytetów i w oparciu o doświadczenie lub mądrość innych, w połączeniu z własnymi wyborami buduje swoje poglądy. Szanuje siebie i innych. Jest otwarta na nowe doświadczenia i nieznaną wcześniej wiedzę. Nie musi nikogo kontrolować, by czuć się niezależną. Słucha uważnie, czyta i uczy się przez całe życie, nie bojąc się przyznać, że czegoś nie wie lub nie rozumie. Kiedy trzeba ustąpi w drobiazgach, nie bojąc się, że przez to straci szacunek u innych, ponieważ jest świadoma swojej wartości.
Pisząc o tym, że boisz się zależności od innych myślę, że niepotrzebnie postrzegasz relacje społeczne w kategoriach rywalizacji, przegranej i wygranej. Nie musisz wygrać każdego sporu - pozwól zostać innym przy swoim zdaniu. Ty masz własne i tego się trzymaj.
Odgradzając się od innych, unikasz ryzyka zranienia i bólu, ale tym samym  tracisz także pozytywne przeżycia. Mur dystansu, który stworzyłeś pozbawia Cię bowiem również dobrych emocji, bo nie da się ich oddzielić. Uodparniasz się także na przyjemność i radość.
Człowiek rozwija się głównie dzięki satysfakcjonującym relacjom, zawieraniu nowych znajomości, dzieleniu się doświadczeniami. Dla dobrego samopoczucia psychicznego niezbędne jest doświadczanie akceptacji i aprobaty ze strony innych. Nie można ich jednak doświadczać, gdy unika się towarzystwa.

Dalej jestem w kropce. Napisałaś, że silna osobowość ma wysoką samoocenę i jest niezależna. Z drugiej strony napisałaś, że dla dobrego samopoczucia psychicznego potrzebna jest akceptacja i aprobata ze strony innych, czyli przejaw zależności od innych. Jak to pogodzić, że z jednej strony taka silna osobowość jest niezależna, a z drugiej zależna? Nawet jeden z jej atrybutów, czyli wysoka samoocena jest zależna od  innych ludzi (pozytywne doświadczenia, akceptacja, dobre relacje itp.) A może silna osobowość, to taka, która widzi swoją zależność/zależności, godzi się na nie i je akceptuje, w końcu człowiek nie jest samowystarczalny, więc jest zależny, albo raczej współzależny od innych ludzi?

86 Ostatnio edytowany przez Amethis (2016-09-23 21:30:22)

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
ósemka napisał/a:

Amethis, kiedy przegrywasz, zawsze boli. Ale ta przegrana może być początkiem zwycięstwa – czy to miałeś  na myśli?

dla nie kwestia rozumienia "przegranej", a co jeśli by przyjąć to za zmianę schematów/nawyków??

jeśli umysł/osobowość się broni, oddawanie/zmienianie/'przegrywanie" zawsze będzie boleć big_smile

powtórzę się, skoro boli, czemu to powtarzamy/wzmacniamy ?? big_smile
idąc w "negatywnym" kierunku, człowiek potrafi się wykazać kreatywnością

natomiast w przeciwnym "kreatywności" brak

to coś w stylu haseł "jak spadać w górę", "oddychać pod wodą" nie możliwe co??,
to jak złamać prawo grawitacji, jak zmienić fizjologię, oczywiście pisze w formie przenośni

umysł tego nie zaakceptuje, zwłaszcza ogarnięty przez ego

kiedyś tu cytowałem z pewnej książki "kto się boi piekła żyje religijnością, kto przez piekło przeszedł żyje duchowością"

w wielgachnym skrócie, sorry jeśli kogoś poglądy urażę, religijność-to to w co wierze big_smile, a tu może być "różnie"

a duchowość, to już prywatna sprawa wink rozumiem to szeroko, i jednym z pojęć mógłbym określić nie zmącony niczym kontakt z rzeczywistością z świadomą akceptacją siebie i tej rzeczywistości

mam nadzieje że nie wywali to bezpieczników big_smile:D w każdym razie dalekie to od racjonalizacji i logiczności, bo to "chwila ulotna" jest

87

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Tak Tomek, tak właśnie myślę. Niezależność oznacza to, że wiesz czego chcesz w życiu, znasz swoje wartości i cele oraz masz odwagę bycia sobą bez względu na okoliczności. Takie osobiste przywództwo gdzie nie dajesz się prowadzić przez kogoś tylko sam wyznaczasz sobie kierunek. Gdzie mówisz prawdę sobie i innym zamiast tego co jest wygodne albo czego inni od Ciebie oczekują. Świadomy wybór mówi  - mogę chcieć ale nie muszę - i to jest wolność. Wolny i samodzielny oznacza niezależny od bodźców zewnętrznych dlatego, że sam stajesz się bodźcem czyli działasz od wewnątrz.
Osiągniecie niezależności, czyli zwycięstwa nad sobą otwiera bramę do świadomej współzależności.
Jesteśmy zależni od wielu czynników: w pracy od pracowników, pracodawcy, klientów, sytuacji gospodarczej, konkurencji, z kolei w domu od obowiązków rodzinnych: od dzieci, małżonka, rodziców,  ich potrzeb, nastrojów oraz stanu zdrowia.
Aby pogodzić te wszystkie interesy trzeba często godzić się na kompromisy, trzeba poświęcić trochę własnego czasu, poświęcić część samego siebie. Zostaje Ci mniej czasu na własne przyjemności, na własne ego i na realizację obranych celów. Może to oznacza i mniej niezależności ale wśród wykonywanych codzienne czynności jest tylko niewiele takich, które sprawiają nam prawdziwą satysfakcję, reszta to często obowiązki i konieczności.
Dlatego uważam, że niezależność to po prostu czerpanie radości z wyborów.
Bo jeżeli potrafisz znaleźć przyjemność zarówno w swojej wolności, jak i obowiązkach, jeżeli potrafisz znaleźć wartość w tym, że czasem trzeba zrobić coś dla kogoś innego, to właśnie wtedy twoja niezależność nabiera innego znaczenia.
Natomiast jeśli robisz to co chcesz, nie zwracasz uwagi na innych, nie liczysz się z nikim i realizujesz wyłącznie swój plan to po prostu jesteś egoistą. Oznacza to, że jeśli chcesz mieć towarzystwo to inni muszą dostosować się Ciebie a Twoja wolność oznacza brak wolności (niezależności) innych.
Alternatywą jest samotność.
Tomek, wybór zawsze należy do Ciebie.

88

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.
tomekk_33 napisał/a:
ósemka napisał/a:

Wiesz Tomek, prawdziwa niezależność to silna osobowość, która samodzielnie decyduje o sobie, ale ma na tyle wysoką samoocenę, że jest serdeczna, tolerancyjna i wyrozumiała wobec innych. Ceni zdanie autorytetów i w oparciu o doświadczenie lub mądrość innych, w połączeniu z własnymi wyborami buduje swoje poglądy. Szanuje siebie i innych. Jest otwarta na nowe doświadczenia i nieznaną wcześniej wiedzę. Nie musi nikogo kontrolować, by czuć się niezależną. Słucha uważnie, czyta i uczy się przez całe życie, nie bojąc się przyznać, że czegoś nie wie lub nie rozumie. Kiedy trzeba ustąpi w drobiazgach, nie bojąc się, że przez to straci szacunek u innych, ponieważ jest świadoma swojej wartości.
Pisząc o tym, że boisz się zależności od innych myślę, że niepotrzebnie postrzegasz relacje społeczne w kategoriach rywalizacji, przegranej i wygranej. Nie musisz wygrać każdego sporu - pozwól zostać innym przy swoim zdaniu. Ty masz własne i tego się trzymaj.
Odgradzając się od innych, unikasz ryzyka zranienia i bólu, ale tym samym  tracisz także pozytywne przeżycia. Mur dystansu, który stworzyłeś pozbawia Cię bowiem również dobrych emocji, bo nie da się ich oddzielić. Uodparniasz się także na przyjemność i radość.
Człowiek rozwija się głównie dzięki satysfakcjonującym relacjom, zawieraniu nowych znajomości, dzieleniu się doświadczeniami. Dla dobrego samopoczucia psychicznego niezbędne jest doświadczanie akceptacji i aprobaty ze strony innych. Nie można ich jednak doświadczać, gdy unika się towarzystwa.

Dalej jestem w kropce. Napisałaś, że silna osobowość ma wysoką samoocenę i jest niezależna. Z drugiej strony napisałaś, że dla dobrego samopoczucia psychicznego potrzebna jest akceptacja i aprobata ze strony innych, czyli przejaw zależności od innych. Jak to pogodzić, że z jednej strony taka silna osobowość jest niezależna, a z drugiej zależna? Nawet jeden z jej atrybutów, czyli wysoka samoocena jest zależna od  innych ludzi (pozytywne doświadczenia, akceptacja, dobre relacje itp.) A może silna osobowość, to taka, która widzi swoją zależność/zależności, godzi się na nie i je akceptuje, w końcu człowiek nie jest samowystarczalny, więc jest zależny, albo raczej współzależny od innych ludzi?

Najpierw naucz się być szczęśliwy z samym sobą. Jeżeli osiągniesz ten stan znaleźenie partnerki nie powinno być dużym problemem. Nie możemy uzależniać naszego szczęścia od kobiet bo to prowadzi do nikąd. Jeżeli chcesz tylko seks to nic nie stoi na przeszkodzie żeby np pójść do prostytutki. Jeżeli chcesz uczucie to najpierw obdarz się sam tym uczuciem. Związek z kobietą może ciebie dobić jeszcze bardziej.

89

Odp: Związki z ludźmi zaburzonymi.

Właśnie to jest mój cel, żeby być szczęśliwym sam ze sobą. Broń mnie Panie Boże przed wchodzeniem w związki z kobietami! A prostytutka? Hm, byłem i zupełnie mnie nie kręci tego typu rozrywka. Nuda potworna. Ale dzięki za radę.

Posty [ 66 do 89 z 89 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Związki z ludźmi zaburzonymi.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024