Karma? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 293 ]

196

Odp: Karma?
toorank napisał/a:
Full Body Workout napisał/a:

Nie twierdzę, że pochwalam takie zachowanie bo tak właściwie to je potępiam ale dla wielu facetów to układ prawie idealny - mieć domowe ciepło z żoną, dziećmi i jednocześnie non stop anal z kochanką. wink
Problem pojawia się wtedy kiedy ta kochanka 'wpadnie' i spodziewa się dziecka. Akurat teraz wśród moich znajomych jest dokładnie taka sytuacja. W zasadzie patowa jak myślę.

A czemu nie ciepło z kochanką, a anal z żoną?
Kochanki, powiem Ci, bo nigdy nie miałeś to nie wiesz, to bestyjki. Nie decydują się na dyskomfort (jakim jest stosunek analny) oczekują raczej łatwiej przyjemności.
Anal tylko po ślubie big_smile takie mamy zasady. No chyba, że Twoja żona nie przestrzegała zasad.

Dlaczego kojarzysz seks analny z dyskomfortem? tongue

Zobacz podobne tematy :

197 Ostatnio edytowany przez toorank (2015-08-06 14:43:51)

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:

Dlaczego kojarzysz seks analny z dyskomfortem? tongue

Mój mąż się nie zgodził, żebym spenetrowała go analnie. Wyczytał gdzieś, że to sporo zamieszania (lewatywa, terningi, podobno tez wymaga sporego wyczucia i delikatności) nieprzyjemny ucisk, czasami nawet ból. A Twój? wink

198

Odp: Karma?

Od tematu karmy do tematu seksu analnego. macie talent big_smile

199

Odp: Karma?
alpengold napisał/a:

Od tematu karmy do tematu seksu analnego. macie talent big_smile

karma i okrężnica, związek wydaje się oczywisty
ile włożysz tyle...

200

Odp: Karma?
Full Body Workout napisał/a:
bullet napisał/a:

Tu mówimy o świadomym rozkładaniu nóg przed żonatym facetem !!! Ja to nazwać , jak nazwać taką kobietę, która świadomie to robi ? Najczęściej w trakcie kryzysu małżeństwa, uniemożliwiając w ten sposób jakąkolwiek próbę ratowania rodziny ? JAK TAKA KOBIETĘ NAZWAĆ ? To co tu pada to i tak wersal z wyrazami, jakimi powinno się je określać .

To, że ona rozkłada nogi czy wypina pupę nie jest równoznaczne z tym, że masz obowiązek skorzystać. Nikt przecież cię fizycznie nie zmusza do stosunku. W sklepach też przecież promocje są co półka a nie kupujesz wszystkiego jak leci.

Jednak jest pewna różnica, bo ludzie raczej wyrażają zgodę na to aby zostać wziętym z półki, w przeciwieństwie do towarów sklepowych.

Ja mam w swoim towarzystwie taką parę, gdzie on zdradził żonę i związał się z kochanką.
Dziwnie to wygląda, ale na przyjęciach kobiety pilnują swoich mężów, bo jest tam TA, która nie ma problemów z wskoczeniem żonatemu do łóżka, a faceci patrzą na nią z ochotą, bo to jest TA, co nie zawraca sobie głowy obrączkami i idzie na całość.

201

Odp: Karma?
toorank napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Dlaczego kojarzysz seks analny z dyskomfortem? tongue

Mój mąż się nie zgodził, żebym spenetrowała go analnie. Wyczytał gdzieś, że to sporo zamieszania (lewatywa, terningi, podobno tez wymaga sporego wyczucia i delikatności) nieprzyjemny ucisk, czasami nawet ból. A Twój? wink

A wiesz, że nigdy nie pytałam? big_smile

202

Odp: Karma?
zmierzch napisał/a:
Full Body Workout napisał/a:
bullet napisał/a:

Tu mówimy o świadomym rozkładaniu nóg przed żonatym facetem !!! Ja to nazwać , jak nazwać taką kobietę, która świadomie to robi ? Najczęściej w trakcie kryzysu małżeństwa, uniemożliwiając w ten sposób jakąkolwiek próbę ratowania rodziny ? JAK TAKA KOBIETĘ NAZWAĆ ? To co tu pada to i tak wersal z wyrazami, jakimi powinno się je określać .

To, że ona rozkłada nogi czy wypina pupę nie jest równoznaczne z tym, że masz obowiązek skorzystać. Nikt przecież cię fizycznie nie zmusza do stosunku. W sklepach też przecież promocje są co półka a nie kupujesz wszystkiego jak leci.

Jednak jest pewna różnica, bo ludzie raczej wyrażają zgodę na to aby zostać wziętym z półki, w przeciwieństwie do towarów sklepowych.

Ja mam w swoim towarzystwie taką parę, gdzie on zdradził żonę i związał się z kochanką.
Dziwnie to wygląda, ale na przyjęciach kobiety pilnują swoich mężów, bo jest tam TA, która nie ma problemów z wskoczeniem żonatemu do łóżka, a faceci patrzą na nią z ochotą, bo to jest TA, co nie zawraca sobie głowy obrączkami i idzie na całość.

Tzn z tymi związkami/małżeństwami jest coś nie tak skoro brak im wzajemnego zaufania. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, że miałbym pilnować swojej żony czy ona mnie. Poza tym mamy układ, że jak już nam się ktoś spodoba to bierzemy taka osobę do trójkąta i wszyscy są zadowoleni. wink

203

Odp: Karma?
Full Body Workout napisał/a:
zmierzch napisał/a:

Jednak jest pewna różnica, bo ludzie raczej wyrażają zgodę na to aby zostać wziętym z półki, w przeciwieństwie do towarów sklepowych.

Ja mam w swoim towarzystwie taką parę, gdzie on zdradził żonę i związał się z kochanką.
Dziwnie to wygląda, ale na przyjęciach kobiety pilnują swoich mężów, bo jest tam TA, która nie ma problemów z wskoczeniem żonatemu do łóżka, a faceci patrzą na nią z ochotą, bo to jest TA, co nie zawraca sobie głowy obrączkami i idzie na całość.

Tzn z tymi związkami/małżeństwami jest coś nie tak skoro brak im wzajemnego zaufania. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, że miałbym pilnować swojej żony czy ona mnie. Poza tym mamy układ, że jak już nam się ktoś spodoba to bierzemy taka osobę do trójkąta i wszyscy są zadowoleni. wink

Większość facetów nie lubi, jak inny gość jego kobietę p.., ale jeśli ty znajdujesz w tym przyjemność to OK. WSZYSTKO JEST DLA LUDZI, JEŚLI SIĘ KOGOŚ NIE KRZYWDZI.

204

Odp: Karma?

"To, że ona rozkłada nogi czy wypina pupę nie jest równoznaczne z tym, że masz obowiązek skorzystać. Nikt przecież cię fizycznie nie zmusza do stosunku." - dobrze, że o tym piszesz... Dokładnie tak jest... a w zasadzie powinno być... niestety, życie weryfikuje...
"Tzn z tymi związkami/małżeństwami jest coś nie tak skoro brak im wzajemnego zaufania. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, że miałbym pilnować swojej żony czy ona mnie." - to też prawda... mój mąż, zanim "się zakochał" nawet chwalił się znajomym, że ma taką wyrozumiałą żonę, która go nie pilnuje bo mu wierzy i ufa...
Tylko co on zrobił z tym zaufaniem, gdy trafiła mu się cichodajka?
...
Zastanawiacie się, czego facet szuka u kochanki? A czego nie ma u żony? (seksu analnego... ehhh... co za bzdura)...
Ja przeczytałam kiedyś (całkiem niedawno) takie zdanie: "nie jest ważne, kim jest ta NOWA, to mogłaby być nawet owca, byle tylko wysłuchała jego narzekań i pozwoliła przytulić się do swojego runa"

205

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:

Spróbowałaś się kiedyś postawić na miejscu takiej kochanki? Chciałabyś, żeby Tobie ktoś ubliżał w ten sposób? Oczywiście, Ty masz moralność, nigdy byś żonatemu do łóżka nie wskoczyła. Ale nie jesteś krystaliczna i mogłabyś popełnić inny błąd, przez który ktoś mógłby ucierpieć. I chciałabyś potem linczu? Wątpię.

Ojoj biedne kochanki... I w dodatku ludzie nie potrafią zrozumieć waszych intencji, tylko głośno mówią wam prawdę, której wy nie chcecie słyszeć.
A czy jakakolwiek kochanka postawiła się na miejscu zdradzonej żony, nim wskoczyła do łóżka z jej "super nieszczęśliwym" mężem?? Wątpię. Myślały tylko o sobie.

206

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

"To, że ona rozkłada nogi czy wypina pupę nie jest równoznaczne z tym, że masz obowiązek skorzystać. Nikt przecież cię fizycznie nie zmusza do stosunku." - dobrze, że o tym piszesz... Dokładnie tak jest... a w zasadzie powinno być... niestety, życie weryfikuje...
"Tzn z tymi związkami/małżeństwami jest coś nie tak skoro brak im wzajemnego zaufania. Dla mnie jest to nie do pomyślenia, że miałbym pilnować swojej żony czy ona mnie." - to też prawda... mój mąż, zanim "się zakochał" nawet chwalił się znajomym, że ma taką wyrozumiałą żonę, która go nie pilnuje bo mu wierzy i ufa...
Tylko co on zrobił z tym zaufaniem, gdy trafiła mu się cichodajka?
...
Zastanawiacie się, czego facet szuka u kochanki? A czego nie ma u żony? (seksu analnego... ehhh... co za bzdura)...
Ja przeczytałam kiedyś (całkiem niedawno) takie zdanie: "nie jest ważne, kim jest ta NOWA, to mogłaby być nawet owca, byle tylko wysłuchała jego narzekań i pozwoliła przytulić się do swojego runa"

Przytulić się do swojego runa wink - niezłe. Ja nie wiem czego faceci szukają u innych kobiet bo zwyczajnie mnie to nie interesuje. Jak mi się fizycznie podoba jakaś kobieta to pytam się żony czy jej też wink jak nie to szukamy takiej co się jej spodoba - dobrze, że mamy podobne gusty big_smile Żartuję.

Wiadomo, że nie o anal się rozchodzi, napisałem tak dla zobrazowania pewnego trendu i tyle.

207

Odp: Karma?
biedroneczka_86 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Spróbowałaś się kiedyś postawić na miejscu takiej kochanki? Chciałabyś, żeby Tobie ktoś ubliżał w ten sposób? Oczywiście, Ty masz moralność, nigdy byś żonatemu do łóżka nie wskoczyła. Ale nie jesteś krystaliczna i mogłabyś popełnić inny błąd, przez który ktoś mógłby ucierpieć. I chciałabyś potem linczu? Wątpię.

Ojoj biedne kochanki... I w dodatku ludzie nie potrafią zrozumieć waszych intencji, tylko głośno mówią wam prawdę, której wy nie chcecie słyszeć.
A czy jakakolwiek kochanka postawiła się na miejscu zdradzonej żony, nim wskoczyła do łóżka z jej "super nieszczęśliwym" mężem?? Wątpię. Myślały tylko o sobie.

Nie ''waszych'', bo ja nie jestem kochanką i nigdy nie byłam.

208

Odp: Karma?

Korzystając z nadal trwającej dyskusji zapytam, co mam zrobić jutro. Otóż z powodu pogrzebu cioci mojego jeszcze męża odbywa się zlot rodzinny.Chciałam usilnie się wykręcić, ale dzieci nie chcą być tam sami i idę w rezultacie.Jednak tylko kilka osób z rodziny wie, że my już nie jesteśmy parą i z jakiego powodu. Natomiast inni nie i na pewno będą głupie sytuacje. I jak mam się zachować? Dodam, że jego rodzina jest bardzo dociekliwa i ciekawska, tudzież uwielbia plotki. Już jego siostruncia dowiedziawszy się, że on sobie żyje z kochanką, zadzwoniła do mnie z wrzaskiem, jak śmiałam kazać mu zamknąć drzwi z przeciwnej strony. Czy jeśli ktoś ogłosi wszem i wobec jak jest, mam wywalić prawdę, czy ukrywać wszystko, czy wyjść? Poza tym coś mnie trafia, że za niego muszę świecić oczami przed jego rodziną.

209 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-06 17:05:47)

Odp: Karma?

Wyzywać, obrażać drugą osobę może teoretycznie każdy, tylko po co to robi? Chyba tylko po to by sobie samemu ulżyć.
Dlaczego do kochanek to nie trafia? Bo wiedzą jak jest i widzą jak złośliwe, pełne jadu, rozhisteryzowane osoby to mówią. To budzi tylko politowanie.
Hipokryzji tu jednak co niemiara. Jak kobieta uprawia seks z mężczyzną bez papierka to wszystko ok, jak dzień po rozwodzie to już jest święta, a jak dzień przed to jest dziwką. I oczywiście nie ma przypadków, że osoby z kimś związane się zakochują w kimś innym, no jak? Niewierny mąż i kochanka? To tylko i ZAWSZE chuć. Jedno drugie podle zmanipulowało a biedna żona (idealna) została.
Skoro macie kochanki za nic, niewiernego też, to skąd tyle zawiści? Jesteście tak idealne i nieskazitelne, że takie osoby nie powinny Was w ogóle interesować. A że ten nieudacznik mąż odszedł do innej to tylko powód do radości.
Skoro kochanki uważacie za naiwne, ślepe i głupie itd., to dlaczego rozpaczacie po tym jak niewierny Was zostawił? Czy nie z powodu tych samych cech? Zarzucacie kochankom niski poziom własnej wartości, a dlaczego tak trudno wam dojść do siebie kiedy GO nie ma obok?
Nie, to nie złośliwość z mojej strony, tylko jak już któraś coś mówi, to niech będzie konsekwentna, bo tu żadnej spójności nie ma. Zwykła chęć wyładowania się na anonimowej „kochance” w necie bo w życiu codziennym Was na konfrontację nie stać, albo zwyczajnie (z)robicie z siebie pośmiewisko.

210

Odp: Karma?
zbytdelikatna napisał/a:

Korzystając z nadal trwającej dyskusji zapytam, co mam zrobić jutro. Otóż z powodu pogrzebu cioci mojego jeszcze męża odbywa się zlot rodzinny.Chciałam usilnie się wykręcić, ale dzieci nie chcą być tam sami i idę w rezultacie.Jednak tylko kilka osób z rodziny wie, że my już nie jesteśmy parą i z jakiego powodu. Natomiast inni nie i na pewno będą głupie sytuacje. I jak mam się zachować? Dodam, że jego rodzina jest bardzo dociekliwa i ciekawska, tudzież uwielbia plotki. Już jego siostruncia dowiedziawszy się, że on sobie żyje z kochanką, zadzwoniła do mnie z wrzaskiem, jak śmiałam kazać mu zamknąć drzwi z przeciwnej strony. Czy jeśli ktoś ogłosi wszem i wobec jak jest, mam wywalić prawdę, czy ukrywać wszystko, czy wyjść? Poza tym coś mnie trafia, że za niego muszę świecić oczami przed jego rodziną.

Nic nie musisz, on tez tam będzie zapewne. Wiem, że zdanie byłej kochanki masz za nic, ale jak chcesz wyjść z twarzą, to na dociekliwe pytania odpowiedz krótko "Nie chcę na ten temat rozmawiać a pytanie uważam za niestosowne w obecnej sytuacji (okolicznościach spotkania) i tyle. Jak Twojego męża zaczną pytać, to niech sam się tłumaczy i kombinuje jak wybrnąć.

211

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:

jak złośliwe, pełne jadu, rozhisteryzowane osoby to mówią. To budzi tylko politowanie.

To Twoja prawda. Ich prawda jest taka, że kochanka to dziw**. I to mówią głośno. Można powiedzieć , że w wyżej wymienionym zdaniu Ty zachowałaś się jak osoba "pełna jadu", bo obrażasz je. A może one siebie nie uważają za złośliwe,rozhisteryzowane i pełne jadu tak jak Ty nie uważasz się za dzi**, więc dlaczego w tym zdaniu je obrażasz?

Udajesz "dobrą", ale wbijasz szpilki - stąd te kłótnie.

212 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-06 18:14:36)

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:

....jak chcesz wyjść z twarzą, to na dociekliwe pytania odpowiedz krótko "Nie chcę na ten temat rozmawiać a pytanie uważam za niestosowne w obecnej sytuacji (okolicznościach spotkania) i tyle. Jak Twojego męża zaczną pytać, to niech sam się tłumaczy i kombinuje jak wybrnąć.

wręcz przeciwnie. Gdzieś tu na forum wyczytałem "niewiedza rodzi plotki". Gość Cię zdeptał, a Ty masz mię skrupuły ? Nie żartuj ! Jeśli ktos spyta bądź szczera, nic więcej, odpowiedz zgodnie z prawda bo wielu z nich i tak wie: "Rozwodzimy się z winy męża, zdradza mnie". Dalej niech on tłumaczy. Potem juz z nimi się nie będziesz spotykać wiec nie Twój problem, a Twojego honoru mąż nie będzie ratował na pewno wiec ratuj go sama.
Ja też kiedyś unikałem tematu ale stwierdziłem, czemu mam to robić. Mowie szczerze i spotykam sie ze zrozumieniem. Przeciez to znajomi, chcesz zachować minimum szacunku w ich oczach ? Twój m będzie mówił swoją wersję.

213 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-06 18:23:41)

Odp: Karma?
viola_vip_693 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

jak złośliwe, pełne jadu, rozhisteryzowane osoby to mówią. To budzi tylko politowanie.

To Twoja prawda. Ich prawda jest taka, że kochanka to dziw**. I to mówią głośno. Można powiedzieć , że w wyżej wymienionym zdaniu Ty zachowałaś się jak osoba "pełna jadu", bo obrażasz je. A może one siebie nie uważają za złośliwe,rozhisteryzowane i pełne jadu tak jak Ty nie uważasz się za dzi**, więc dlaczego w tym zdaniu je obrażasz?

Udajesz "dobrą", ale wbijasz szpilki - stąd te kłótnie.

Ok., tylko po co te osobiste docinki? Uważasz, że wbijam szpileczki, ale po pierwsze nigdy pierwsza nic złego nie napisałam o/do zdradzonej żony, a po drugie irytuje mnie takie wylewanie jadu na obcą osobę. Też na usta mi się cisnęły mocniejsze słowa, ale się hamowałam pokazując tylko hipokryzję piszących - stąd wrażenie, że wbijam szpileczki. Miałam ot tak to zostawić, by czuły że to jest właściwe, że siedzę i się zamartwiam, że jakaś niezrównoważona emocjonalnie osoba mi ubliża? To tylko by dało przyzwolenie na takie zachowanie.
To jakie decyzje podjęłam w życiu to moja sprawa. Nie prosiłam tu o ocenę, klasyfikację kim i jaka jestem. Kilka „Pań” zrobiło natomiast tu sobie pole do upustu własnej zawiści.
Agresja to jednak przejaw słabości, braku kontroli, dlatego w gruncie rzeczy żal mi tych osób, że nie mogą sobie w inny sposób z tym poradzić.
Czy jestem „dobra”, nie wiem ale staram się postępować tak by nikogo nie krzywdzić – tak wiem zaraz posypią się opinie, że przecież rozbiłam rodzinę i znów wałkowanie tematu od początku – nie, nie uważam, że rozbiłam rodzinę. Weszłam w ten romans/związek świadomie, widząc że małżeństwo nie istnieje, a oboje się kochamy. W ogóle najbardziej zabawne? w tym wszystkim jest to że ex żona mojego partnera nie obwinia mnie o rozpad małżeństwa i nie robi mi scen, a anonimowe kobiety z forum tak smile
Ale to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że mają żal do kochanek swoich mężów, że nie mogą się z tym pogodzić i za wszelką cenę chcą się poczuć lepiej ubliżając mi? bo pewnie ani tamta kochanka ani mąż nie są zainteresowani tym co ona o nich myśli. No ok., może to sposób, kolejny etap terapii, jak ktoś wcześniej powiedział, ale mi to nie odpowiada, że robią to moim kosztem?
Bardzo możliwe, że też kiedyś będę tą zdradzoną żoną, ale już wiem jak się nie zachowywać, bo widzę jak takie zachowanie jest żałosne, więc to też dla mnie lekcja.

214

Odp: Karma?
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

....jak chcesz wyjść z twarzą, to na dociekliwe pytania odpowiedz krótko "Nie chcę na ten temat rozmawiać a pytanie uważam za niestosowne w obecnej sytuacji (okolicznościach spotkania) i tyle. Jak Twojego męża zaczną pytać, to niech sam się tłumaczy i kombinuje jak wybrnąć.

wręcz przeciwnie. Gdzieś tu na forum wyczytałem "niewiedza rodzi plotki". Na pytanie odpowiedz szczerze: "Rozwodzimy się z winy męża, zdradza mnie". Dalej niech on tłumaczy. Potem juz z nimi się nie będziesz spotykać wiec nie Twój problem, a Twojego honoru mąż nie będzie ratował na pewno wiec ratuj go sama.

Jeżeli się już rzeczywiście rozwodzą to tak. Nie czytałam później wątku, więc nie wiem jaka teraz sytuacja.

215 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2015-08-06 18:49:04)

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
viola_vip_693 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

jak złośliwe, pełne jadu, rozhisteryzowane osoby to mówią. To budzi tylko politowanie.

To Twoja prawda. Ich prawda jest taka, że kochanka to dziw**. I to mówią głośno. Można powiedzieć , że w wyżej wymienionym zdaniu Ty zachowałaś się jak osoba "pełna jadu", bo obrażasz je. A może one siebie nie uważają za złośliwe,rozhisteryzowane i pełne jadu tak jak Ty nie uważasz się za dzi**, więc dlaczego w tym zdaniu je obrażasz?

Udajesz "dobrą", ale wbijasz szpilki - stąd te kłótnie.

Ok., tylko po co te osobiste docinki? Uważasz, że wbijam szpileczki, ale po pierwsze nigdy pierwsza nic złego nie napisałam o/do zdradzonej żony, a po drugie irytuje mnie takie wylewanie jadu na obcą osobę. Też na usta mi się cisnęły mocniejsze słowa, ale się hamowałam pokazując tylko hipokryzję piszących - stąd wrażenie, że wbijam szpileczki. Miałam ot tak to zostawić, by czuły że to jest właściwe, że siedzę i się zamartwiam, że jakaś niezrównoważona emocjonalnie osoba mi ubliża? To tylko by dało przyzwolenie na takie zachowanie.
To jakie decyzje podjęłam w życiu to moja sprawa. Nie prosiłam tu o ocenę, klasyfikację kim i jaka jestem. Kilka „Pań” zrobiło natomiast tu sobie pole do upustu własnej zawiści.
Agresja to jednak przejaw słabości, braku kontroli, dlatego w gruncie rzeczy żal mi tych osób, że nie mogą sobie w inny sposób z tym poradzić.
Czy jestem „dobra”, nie wiem ale staram się postępować tak by nikogo nie krzywdzić – tak wiem zaraz posypią się opinie, że przecież rozbiłam rodzinę i znów wałkowanie tematu od początku – nie, nie uważam, że rozbiłam rodzinę. Weszłam w ten romans/związek świadomie, widząc że małżeństwo nie istnieje, a oboje się kochamy. W ogóle najbardziej zabawne? w tym wszystkim jest to że ex żona mojego partnera nie obwinia mnie o rozpad małżeństwa i nie robi mi scen, a anonimowe kobiety z forum tak smile
Ale to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że mają żal do kochanek swoich mężów, że nie mogą się z tym pogodzić i za wszelką cenę chcą się poczuć lepiej ubliżając mi? bo pewnie ani tamta kochanka ani mąż nie są zainteresowani tym co ona o nich myśli. No ok., może to sposób, kolejny etap terapii, jak ktoś wcześniej powiedział, ale mi to nie odpowiada, że robią to moim kosztem?
Bardzo możliwe, że też kiedyś będę tą zdradzoną żoną, ale już wiem jak się nie zachowywać, bo widzę jak takie zachowanie jest żałosne, więc to też dla mnie lekcja.



no anastazjo więcej empatii
wyzywają, ubliżają bo do ch...ery ktoś rozbił ich świat na drobne kawałeczki
agresja to nie objaw słabości, to zupełnie naturalne jest wyrzucuc całe gówno w którym się znalazły nie ze swojej winy
mają prawo miec cholerny żal do meżów i kochanek, bo to oni zniszczyli ich świat, te kobiety przez nich znalazły się w nowej rzeczywistości i próbują się odnaleźć na nowo

no sorry, ale te twoje tłumaczenia sie ( bo w tym wątku i poprzednim cały czas to robisz), ja tego nie kupuje (i tak, wiem, ze nie muszę)

i to one mają największe prawo do oceny, bo są ofiarami, bo ktoś innych lepiej od nich wiedział czy ich młążeństwo istnieje naprawde, czy tylko na papierze ( zapytałaś ex żony o to, kiedy przestała uważać małzeństwa za prawdziwe, czy ty ze swoim kochankiem o tym zdecydowaliście wskakując razem do wyrka)

216

Odp: Karma?
zbytdelikatna napisał/a:

Korzystając z nadal trwającej dyskusji zapytam, co mam zrobić jutro. Otóż z powodu pogrzebu cioci mojego jeszcze męża odbywa się zlot rodzinny.Chciałam usilnie się wykręcić, ale dzieci nie chcą być tam sami i idę w rezultacie.Jednak tylko kilka osób z rodziny wie, że my już nie jesteśmy parą i z jakiego powodu. Natomiast inni nie i na pewno będą głupie sytuacje. I jak mam się zachować? Dodam, że jego rodzina jest bardzo dociekliwa i ciekawska, tudzież uwielbia plotki. Już jego siostruncia dowiedziawszy się, że on sobie żyje z kochanką, zadzwoniła do mnie z wrzaskiem, jak śmiałam kazać mu zamknąć drzwi z przeciwnej strony. Czy jeśli ktoś ogłosi wszem i wobec jak jest, mam wywalić prawdę, czy ukrywać wszystko, czy wyjść? Poza tym coś mnie trafia, że za niego muszę świecić oczami przed jego rodziną.

Ja bym poszła i zachowywała się bez zarzutu, uprzejmie i z klasą.
Niech skisną ze złości, że nie dasz się wyprowadzić z równowagi.

217 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-06 19:25:06)

Odp: Karma?
NiobeXXX napisał/a:

no anastazjo więcej empatii
wyzywają, ubliżają bo do ch...ery ktoś rozbił ich świat na drobne kawałeczki

No właśnie "ktoś", nie ja... niech ubliżają tamtej...a najtrafniej niech mają pretensje do męża, w końcu to on im ślubował, to ob był im bliską osobą, nie tamta. Poza tym każda sytuacja jest inna.
Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia, często kochanki, podobnie jak żony, czuja się oszukane i rozgoryczone.
Żony widzą jedną stronę, kochanki patrzą na to z innej. A najchętniej nie chcą się znać... zresztą, zrozumiałe.. bo każda każdą traktuje jak gorszą "rywalkę?", która próbuje odebrać im spokój i szczęście.. a gdzie tu jest mąż? To on zdecydował i wybrał ŚWIADOMIE, pomijając syt że może rzeczywiście po pijaku jakaś uwiodła, a on myślał ze robi to z żoną, ale pewnie nie zechce się z nią 2 raz umówić.
Nie wiem dlaczego mam "obrywać" za wszystkie kochanki, tylko dlatego że znalazłam się na forum? Tym bardziej że kochanką już od pół roku nie jestem, a byłam teoretycznie, mając na względzie papierek, kilka msc.
Nie ponoszę odpowiedzialności za laski co wskakują do łóżka komu popadnie, za wszystkie "rozbite' małżeństwa, nie usprawiedliwiam innych, mówię o sobie...

218 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-06 19:28:26)

Odp: Karma?
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

....jak chcesz wyjść z twarzą, to na dociekliwe pytania odpowiedz krótko "Nie chcę na ten temat rozmawiać a pytanie uważam za niestosowne w obecnej sytuacji (okolicznościach spotkania) i tyle. Jak Twojego męża zaczną pytać, to niech sam się tłumaczy i kombinuje jak wybrnąć.

wręcz przeciwnie. Gdzieś tu na forum wyczytałem "niewiedza rodzi plotki". Gość Cię zdeptał, a Ty masz mię skrupuły ? Nie żartuj ! Jeśli ktos spyta bądź szczera, nic więcej, odpowiedz zgodnie z prawda bo wielu z nich i tak wie: "Rozwodzimy się z winy męża, zdradza mnie". Dalej niech on tłumaczy. Potem juz z nimi się nie będziesz spotykać wiec nie Twój problem, a Twojego honoru mąż nie będzie ratował na pewno wiec ratuj go sama.
Ja też kiedyś unikałem tematu ale stwierdziłem, czemu mam to robić. Mowie szczerze i spotykam sie ze zrozumieniem. Przeciez to znajomi, chcesz zachować minimum szacunku w ich oczach ? Twój m będzie mówił swoją wersję.

zbytdelikatna - zachowałabym się tak jak napisał bullet.
Powiedziałabym prawdę.
A jeżeli by pytali o szczegóły - skierowałabym je do męża.

Anastacjaa napisał/a:

No właśnie "ktoś", nie ja... niech ubliżają tamtej...a najtrafniej niech mają pretensje do męża, w końcu to on im ślubował, to ob był im bliską osobą, nie tamta. Poza tym każda sytuacja jest inna.
Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia, często kochanki, podobnie jak żony, czuja się oszukane i rozgoryczone.
Żony widzą jedną stronę, kochanki patrzą na to z innej. A najchętniej nie chcą się znać... zresztą, zrozumiałe.. bo każda każdą traktuje jak gorszą "rywalkę?", która próbuje odebrać im spokój i szczęście.. a gdzie tu jest mąż? To on zdecydował i wybrał ŚWIADOMIE, pomijając syt że może rzeczywiście po pijaku jakaś uwiodła, a on myślał ze robi to z żoną, ale pewnie nie zechce się z nią 2 raz umówić.
Nie wiem dlaczego mam "obrywać" za wszystkie kochanki, tylko dlatego że znalazłam się na forum? Tym bardziej że kochanką już od pół roku nie jestem, a byłam teoretycznie mając na względzie papierek kilka msc.
Nie ponoszę odpowiedzialności za laski co wskakują do łóżka komu popadnie, za wszystkie "rozbite' małżeństwa, nie usprawiedliwiam innych, mówię o sobie...

Ty też czułaś się oszukiwana?
Dla mnie osobiście kochanka nigdy nie będzie rywalką.
Znam swoją wartość.
Dlatego ja zwyczajnie podchodzę do nich z obojętnością.
Toleruje, co nie znaczy, że akceptuje.

219

Odp: Karma?
smallangel napisał/a:

Ty też czułaś się oszukiwana?
Dla mnie osobiście kochanka nigdy nie będzie rywalką.
Znam swoją wartość.
Dlatego ja zwyczajnie podchodzę do nich z obojętnością.

Czy czułam się oszukiwana.. przez 2 lata nie byłam pewna jego uczuć, bo mi o nich nie mówił, zresztą tylko się przyjaźniliśmy więc po co? Jak już powiedział, to mnożył problemy związane z ew rozwodem (standard). Po Tym jak ponad rok temu przyznał, że mnie kocha, myślałam, że już nic innego się nie liczy, że to jest najważniejsze. Tym bardziej że też go kochałam, więc jak to usłyszałam poczułam pewną ulgę i "rozgrzeszenie"? Nie wiem jak to nazwać, ale wtedy nasza relacja się zmieniła o może nie 180 bo już byliśmy zżyci ale jednak o 100 st bo nawiązał się romans. Też zaczęły mnie denerwować te "problemy" z rozwodem. Jak się mówi A to trzeba powiedzieć B. Były spięcia, próby zrywania...
Do ex żony też się odnoszę z obojętnością.. nie mam do niej sympatii ani antypatii, ale fakt, irytuje mnie jak do mnie dzwoni, choć nie z wyzwiskami tylko w sprawie dziecka.. jakoś nie umiem z nią rozmawiać jak z "koleżanką". Nie chcę! choć się nie znamy jedno nas łączy - ON... kiedyś się w niej zakochał, teraz we mnie... Nie chcę porównywania, tym bardziej że nie znalazł sobie dużo młodszej bo raptem 5 lat różnicy. Nie chcę by za bardzo ingerowała w nasze życie, choć i tak będzie bo mają dziecko.
Trudne to wszystko, ale na to się zgodziłam, taka "cena" mojej miłości do niego...

220

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
NiobeXXX napisał/a:

no anastazjo więcej empatii
wyzywają, ubliżają bo do ch...ery ktoś rozbił ich świat na drobne kawałeczki

No właśnie "ktoś", nie ja... niech ubliżają tamtej...a najtrafniej niech mają pretensje do męża, w końcu to on im ślubował, to ob był im bliską osobą, nie tamta. Poza tym każda sytuacja jest inna.
Punkt widzenia zależy od punktu patrzenia, często kochanki, podobnie jak żony, czuja się oszukane i rozgoryczone.
Żony widzą jedną stronę, kochanki patrzą na to z innej. A najchętniej nie chcą się znać... zresztą, zrozumiałe.. bo każda każdą traktuje jak gorszą "rywalkę?", która próbuje odebrać im spokój i szczęście.. a gdzie tu jest mąż? To on zdecydował i wybrał ŚWIADOMIE, pomijając syt że może rzeczywiście po pijaku jakaś uwiodła, a on myślał ze robi to z żoną, ale pewnie nie zechce się z nią 2 raz umówić.
Nie wiem dlaczego mam "obrywać" za wszystkie kochanki, tylko dlatego że znalazłam się na forum? Tym bardziej że kochanką już od pół roku nie jestem, a byłam teoretycznie, mając na względzie papierek, kilka msc.
Nie ponoszę odpowiedzialności za laski co wskakują do łóżka komu popadnie, za wszystkie "rozbite' małżeństwa, nie usprawiedliwiam innych, mówię o sobie...


ja wieszam psy na męzu zdradzaczu i na kochance, on popełnił przestepstwo, ale za współudział też idzie sie do więzienia, choć kara jest niższa,
są sprawy na które patrzy sie z jednego punktu widzenia: zdrada to zdrada, jedno z najpodlejszych oszustw, a ja się tym zwyczajnie brzydzę i póki jestem człowiekiem wolnym stać mnie na luksus życia w prawdzie
po ramieniu cię nie poklepie, pomyj nie będę wylewała, ale rozumiem co przeżywają ci, których 2 ( dwoje podkreślam) osób potraktowało w jeden z najobrzydliwszych sposobów i między innymi pisząc tu radzą sobie z gniewem, agresją, poczuciem niesprawedliwości, zranieniem

221

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:

Czy czułam się oszukiwana.. przez 2 lata nie byłam pewna jego uczuć, bo mi o nich nie mówił, zresztą tylko się przyjaźniliśmy więc po co? Jak już powiedział, to mnożył problemy związane z ew rozwodem (standard). Po Tym jak ponad rok temu przyznał, że mnie kocha, myślałam, że już nic innego się nie liczy, że to jest najważniejsze. Tym bardziej że też go kochałam, więc jak to usłyszałam poczułam pewną ulgę i "rozgrzeszenie"? Nie wiem jak to nazwać, ale wtedy nasza relacja się zmieniła o może nie 180 bo już byliśmy zżyci ale jednak o 100 st bo nawiązał się romans. Też zaczęły mnie denerwować te "problemy" z rozwodem. Jak się mówi A to trzeba powiedzieć B. Były spięcia, próby zrywania...
Do ex żony też się odnoszę z obojętnością.. nie mam do niej sympatii ani antypatii, ale fakt, irytuje mnie jak do mnie dzwoni, choć nie z wyzwiskami tylko w sprawie dziecka.. jakoś nie umiem z nią rozmawiać jak z "koleżanką". Nie chcę! choć się nie znamy jedno nas łączy - ON... kiedyś się w niej zakochał, teraz we mnie... Nie chcę porównywania, tym bardziej że nie znalazł sobie dużo młodszej bo raptem 5 lat różnicy. Nie chcę by za bardzo ingerowała w nasze życie, choć i tak będzie bo mają dziecko.
Trudne to wszystko, ale na to się zgodziłam, taka "cena" mojej miłości do niego...

Mam wrażenie, że nie do końca czujesz się szczęśliwa.
Powiedz mi tak szczerze - gdybyś mogła cofnąć czas, weszłabyś w taką relację?

222 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-06 19:57:27)

Odp: Karma?
smallangel napisał/a:

Mam wrażenie, że nie do końca czujesz się szczęśliwa.
Powiedz mi tak szczerze - gdybyś mogła cofnąć czas, weszłabyś w taką relację?

hmm dobre pytanie! Zważywszy że w sumie zakochaliśmy się od pierwszego spotkania kiedy nie wiedziałam, że jest żonaty... Do jakiego punktu miałabym cofnąć czas? Że wtedy nie dostał zaproszenia? Że mnie nie zaczepił, że nie przegadaliśmy całego wieczoru? Że potem nie szukał sposobności, projektów by mnie widywać? Że nie poznałam wspaniałego człowieka, przyjaciela? Że w końcu poczułam co znaczy kochać? NIE WIEM, nie umiem odpowiedzieć.
Wszystko mogłoby być jednak prostsze..

223

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
viola_vip_693 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

jak złośliwe, pełne jadu, rozhisteryzowane osoby to mówią. To budzi tylko politowanie.

To Twoja prawda. Ich prawda jest taka, że kochanka to dziw**. I to mówią głośno. Można powiedzieć , że w wyżej wymienionym zdaniu Ty zachowałaś się jak osoba "pełna jadu", bo obrażasz je. A może one siebie nie uważają za złośliwe,rozhisteryzowane i pełne jadu tak jak Ty nie uważasz się za dzi**, więc dlaczego w tym zdaniu je obrażasz?

Udajesz "dobrą", ale wbijasz szpilki - stąd te kłótnie.

Ok., tylko po co te osobiste docinki?

Po to samo po co Ty to w tej chwili robisz. Mówisz "one pierwsze zaczęły", ale dla nich to Ty pierwsza "się sku**" - i tak Cię nazwały. Według Ciebie one są pełne jadu, godne politowania i również nie omieszkałaś ich tak nazwać.

224

Odp: Karma?
viola_vip_693 napisał/a:

Po to samo po co Ty to w tej chwili robisz. Mówisz "one pierwsze zaczęły", ale dla nich to Ty pierwsza "się sku**" - i tak Cię nazwały. Według Ciebie one są pełne jadu, godne politowania i również nie omieszkałaś ich tak nazwać.

Nawet jeśli się sku..* to co im do tego? To moja sprawa...
Nie będę się powtarzać, że ataki histeryczek nie działają na mnie...
Niech się najpierw same przyjrzą w lustrze jakie są krystalicznie nieskazitelne, potem niech oceniają...

225 Ostatnio edytowany przez NiobeXXX (2015-08-06 20:13:40)

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
smallangel napisał/a:

Mam wrażenie, że nie do końca czujesz się szczęśliwa.
Powiedz mi tak szczerze - gdybyś mogła cofnąć czas, weszłabyś w taką relację?

hmm dobre pytanie! Zważywszy że w sumie zakochaliśmy się od pierwszego spotkania kiedy nie wiedziałam, że jest żonaty... Do jakiego punktu miałabym cofnąć czas? Że wtedy nie dostał zaproszenia? Że mnie nie zaczepił, że nie przegadaliśmy całego wieczoru? Że potem nie szukał sposobności, projektów by mnie widywać? Że nie poznałam wspaniałego człowieka, przyjaciela? Że w końcu poczułam co znaczy kochać? NIE WIEM, nie umiem odpowiedzieć.
Wszystko mogłoby być jednak prostsze..

nie masz tej całej sytuacji przepracowanej, bo wracasz tu i znów piszesz o tym samym (tak, wiem wolno ci)
wątek miał dotyczyc poronienia i karmy, prawie wszyscy napisali w postach, że to nie kara i nagle taki off topic, przecież za podobne maile chciałaś by moderacja zamkneła poprzedni wątek

226

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
viola_vip_693 napisał/a:

Po to samo po co Ty to w tej chwili robisz. Mówisz "one pierwsze zaczęły", ale dla nich to Ty pierwsza "się sku**" - i tak Cię nazwały. Według Ciebie one są pełne jadu, godne politowania i również nie omieszkałaś ich tak nazwać.

Nawet jeśli się sku..* to co im do tego? To moja sprawa...
Nie będę się powtarzać, że ataki histeryczek nie działają na mnie...
Niech się najpierw same przyjrzą w lustrze jakie są krystalicznie nieskazitelne, potem niech oceniają...

Piszesz o tym na forum, więc oceniają , piszą  co o tym myślą, tak samo jak Ty oceniłaś je.

227

Odp: Karma?
viola_vip_693 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
viola_vip_693 napisał/a:

Po to samo po co Ty to w tej chwili robisz. Mówisz "one pierwsze zaczęły", ale dla nich to Ty pierwsza "się sku**" - i tak Cię nazwały. Według Ciebie one są pełne jadu, godne politowania i również nie omieszkałaś ich tak nazwać.

Nawet jeśli się sku..* to co im do tego? To moja sprawa...
Nie będę się powtarzać, że ataki histeryczek nie działają na mnie...
Niech się najpierw same przyjrzą w lustrze jakie są krystalicznie nieskazitelne, potem niech oceniają...

Piszesz o tym na forum, więc oceniają , piszą  co o tym myślą, tak samo jak Ty oceniłaś je.

temat nie dotyczył próśb oceny jak nie zauważyłaś...

228

Odp: Karma?
NiobeXXX napisał/a:

wątek miał dotyczyc poronienia i karmy, prawie wszyscy napisali w postach, że to nie kara i nagle taki off topic, przecież za podobne maile chciałaś by moderacja zamkneła poprzedni wątek

Nie mam wpływu na to co i kto tu napisze, ale off topic zaczął się (standardowo) od złośliwości zdradzonej żony i tak popłynęło...

229

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
viola_vip_693 napisał/a:

Po to samo po co Ty to w tej chwili robisz. Mówisz "one pierwsze zaczęły", ale dla nich to Ty pierwsza "się sku**" - i tak Cię nazwały. Według Ciebie one są pełne jadu, godne politowania i również nie omieszkałaś ich tak nazwać.

Nawet jeśli się sku..* to co im do tego? To moja sprawa...
Nie będę się powtarzać, że ataki histeryczek nie działają na mnie...
Niech się najpierw same przyjrzą w lustrze jakie są krystalicznie nieskazitelne, potem niech oceniają...

obrywasz nie za NIE tzn. kochanki ale za siebie bo do nich należysz. Zdradzał żonę z tobą i obstawiam, że jesli juz ciebie nie zdradza (mając na uwadze temat potomstwa), to będzie zdradzać niedługo. Doskonale to rozumiesz i czujesz, ze musisz miec oczy dookoła głowy, że żyjesz na tykającej bombie. Nie bede ukrywał, że wg mnie zostawi ciebie, juz ma przetarte szlaki i się nie zawaha. Ten dzień nastąpi niebawem.

230

Odp: Karma?

a tam, a tam... a gdzie on znajdzie drugą taką Anastację? wink

231

Odp: Karma?
Zorija napisał/a:

a tam, a tam... a gdzie on znajdzie drugą taką Anastację? wink

ja sądzę, że juz znalazł

232

Odp: Karma?
bullet napisał/a:

obrywasz nie za NIE tzn. kochanki ale za siebie bo do nich należysz. Zdradzał żonę z tobą i obstawiam, że jesli juz ciebie nie zdradza (mając na uwadze temat potomstwa), to będzie zdradzać niedługo. Doskonale to rozumiesz i czujesz, ze musisz miec oczy dookoła głowy, że żyjesz na tykającej bombie. Nie bede ukrywał, że wg mnie zostawi ciebie, juz ma przetarte szlaki i się nie zawaha. Ten dzień nastąpi niebawem.

Naprawdę musisz być nieszczęśliwy by takie rzeczy pisać.. Chyba tylko na zasadzie mi źle ale tobie życzę gorzej... Ludzie! skąd w Was tyle zawiści????????????

233

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
Nigdy napisał/a:

Bardzo mi przykro Anastacjoo. To nie karma, sprawiedliwość boża ani pech. W pierwszym trymestrze ciąże tracone są najczęściej, tak po prostu się stało. Bardzo Cię proszę nie zadręczaj się już takimi pytaniami. Czasami  tak się dzieje nie mamy na to wpływu ani my sami ani nikt inny. Przeżyjcie tę stratę, tą żałobę razem...

Wiem, zawsze chciałam być mamą.. najpierw zwlekałam, bo to studia, praca.. jak się te 3 msc temu  dowiedziałam byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem...
Teraz nie, nie powiem dlaczego ja? Bo związałam się z "żonatym"... To boli sad naprawdę myślę, że to karma, która mi tak szczerze życzono sad

post 16- pierwszy raz  wspominasz o byciu kochanką
nie wiem do dzieje się w twojej głowie, ale popracuj nad tym zamiast siedziec na forum i odpierać ciagłe ataki i bluzgi
po co ci to?? katujesz sama siebie
tak kochanki są postrzegane przez kobiety, które zostały zdradzone, dla ciebie nie bedzie taryfy ulgowej ( bo dlaczego tak miałoby byc???)

234 Ostatnio edytowany przez Anastacjaa (2015-08-06 20:40:27)

Odp: Karma?
NiobeXXX napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:
Nigdy napisał/a:

Bardzo mi przykro Anastacjoo. To nie karma, sprawiedliwość boża ani pech. W pierwszym trymestrze ciąże tracone są najczęściej, tak po prostu się stało. Bardzo Cię proszę nie zadręczaj się już takimi pytaniami. Czasami  tak się dzieje nie mamy na to wpływu ani my sami ani nikt inny. Przeżyjcie tę stratę, tą żałobę razem...

Wiem, zawsze chciałam być mamą.. najpierw zwlekałam, bo to studia, praca.. jak się te 3 msc temu  dowiedziałam byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem...
Teraz nie, nie powiem dlaczego ja? Bo związałam się z "żonatym"... To boli sad naprawdę myślę, że to karma, która mi tak szczerze życzono sad

post 16- pierwszy raz  wspominasz o byciu kochanką
nie wiem do dzieje się w twojej głowie, ale popracuj nad tym zamiast siedziec na forum i odpierać ciagłe ataki i bluzgi
po co ci to?? katujesz sama siebie
tak kochanki są postrzegane przez kobiety, które zostały zdradzone, dla ciebie nie bedzie taryfy ulgowej ( bo dlaczego tak miałoby byc???)

Dzięki za ten post. Masz absolutną rację.
Jednak jak każdy na forum chce się wygadać, a tu znów "zlot" zawistnych zdradzonych.. cenię tu wiele osób, co potrafia i CHCĄ sie odnieść obiektywnie, choć wiem że akurat w moim przypadku to zdradzone żony przejmują "dyskusję" a raczej ubliżanie.. bo czuja że mogą pojechać anonimowo...bez konsekwencji

235

Odp: Karma?

Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Podnieśliście mnie na duchu, jakoś postaram się to przeżyć z podniesioną głową wink A może los się nade mną ulituje i tematu nie będzie, oby. Dzieci też by tak wolały.Na razie idziemy z mieszanymi uczuciami.

236

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
viola_vip_693 napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

Nawet jeśli się sku..* to co im do tego? To moja sprawa...
Nie będę się powtarzać, że ataki histeryczek nie działają na mnie...
Niech się najpierw same przyjrzą w lustrze jakie są krystalicznie nieskazitelne, potem niech oceniają...

Piszesz o tym na forum, więc oceniają , piszą  co o tym myślą, tak samo jak Ty oceniłaś je.

temat nie dotyczył próśb oceny jak nie zauważyłaś...

One też nie prosiły Cię o ocenę, czy są godne politowania, czy nie.

237 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-06 21:20:46)

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:

...
Naprawdę musisz być nieszczęśliwy by takie rzeczy pisać.. Chyba tylko na zasadzie mi źle ale tobie życzę gorzej... Ludzie! skąd w Was tyle zawiści????????????

gorzej ? Normalnie.
Zawiści ? Bosze, o co ? O złapanie żonatego w trakcie kryzysu małżeńskiego? Przeciez wystarczy tylko ... no tak, ty wiesz co.
Twoja reakcja tylko mnie utwierdza w tym, ze juz to czujesz. Ale nie denerwuj się. Kochanka to przeciez dobra osoba, nie możesz źle o niej myśleć. Skłamałbym gdybym napisal, ze bede ci współczuł.

Czy ja jestem nieszczęśliwy ? Hmm. Poznałem ostatnio kilka kobiet, po przejściach, ktorym takie jak ty zrujnowaly życie. Wspaniale kobiety. A ty co masz w cv, czy myślałaś co zrobisz gdybyś się dowiedziała ?

238

Odp: Karma?
bullet napisał/a:

[
Czy ja jestem nieszczęśliwy ? Hmm. Poznałem ostatnio kilka kobiet, po przejściach, którym takie jak ty zrujnowały życie. Wspaniale kobiety. A ty co masz w cv, czy myślałaś co zrobisz gdybyś się dowiedziała ?

A ja poznałam kilka wspaniałych osób co wdały się w romanse.. jak ich wartościować, które wspanialsze? Ty i ja mamy inne perspektywy.. jednak po tym co odstawiają tu na forum  te zdradzone (oczywiście nie wszystkie).. to sorry tylko współczucie i politowanie we mnie wywołuje (choć pewnie z wzajemnością).

239

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
bullet napisał/a:

[
Czy ja jestem nieszczęśliwy ? Hmm. Poznałem ostatnio kilka kobiet, po przejściach, którym takie jak ty zrujnowały życie. Wspaniale kobiety. A ty co masz w cv, czy myślałaś co zrobisz gdybyś się dowiedziała ?

A ja poznałam kilka wspaniałych osób co wdały się w romanse.. jak ich wartościować, które wspanialsze? Ty i ja mamy inne perspektywy.. jednak po tym co odstawiają tu na forum  te zdradzone (oczywiście nie wszystkie).. to sorry tylko współczucie i politowanie we mnie wywołuje (choć pewnie z wzajemnością).

Ja na początku chciałam do głównej kochanki mojego męża napisac czy zadzwonic, powiedziec jej co o niej myślę ale gdy trochę ochłonęłam dałam sobie spokój, stwierdziłam, że ona tego i tak nie zrozumie bo tak jak piszesz, mamy inne perspektywy.
Natomiast jego druga kochanka (taka jeszcze dodatkowa) była wcześniej zdradzoną żoną i ona mnie przeprosiła, powiedziała że też była w takiej sytuacji, wie jak to jest i nie miała pojęcia, że mój jest żonaty.
Faktycznie ciężko zrozumiec jakie emocje kimś targają jeśli samemu się tego nie doświadczyło.

240 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-06 22:08:04)

Odp: Karma?

Nie Anastacjaa, nie mamy różnych perspektyw, ja nie jestem żoną, której jakaś ..... zniszczyła rodzinę. Ja ci pokazuje twoja perspektywę... juz niedługo

Anastacjaa napisał/a:

....A ja poznałam kilka wspaniałych osób co wdały się w romanse.. jak ich wartościować, które wspanialsze? ..

Hahaha, ubawiłem się .... nasze babki mawiały:
....wa .....wie łba nie urwie.
Doskonale towarzystwo.

241

Odp: Karma?
bullet napisał/a:

Nie Anastacia, nie mamy różnych perspektyw, ja nie jestem żoną, której jakaś ..... zniszczyła rodzinę. Ja ci pokazuje twoja perspektywę... juz niedługo.

ciesz się zatem tą swoją zawiścią sam(a)...

242 Ostatnio edytowany przez bullet (2015-08-06 22:48:16)

Odp: Karma?

Ja się nie cieszę bo każda zdrada to k...wo. Juz to napisali na forum, że głupi jest ten, kto oczekuje uczciwości od małżonka, który raz zdradził. Napisałem ci, ze on juz to raz przeszedł i sie nie zawaha. Ty i ja, oboje to wiemy. Wyłącznie czuję to co i ty czujesz. Ja to napisałem, a ty dusisz w sobie. To jedyna różnica.

Anastacjaa napisał/a:

...
ciesz się zatem tą swoją zawiścią sam(a)...

Pewnie jesteś atrakcyjna i zapewne obejrzałbym sie na ciebie ale wierz mi, nie zazdroszczę ci.

PS. Czy on jest teraz w domu (w tym co ty ?)

243

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
bullet napisał/a:

[
Czy ja jestem nieszczęśliwy ? Hmm. Poznałem ostatnio kilka kobiet, po przejściach, którym takie jak ty zrujnowały życie. Wspaniale kobiety. A ty co masz w cv, czy myślałaś co zrobisz gdybyś się dowiedziała ?

A ja poznałam kilka wspaniałych osób co wdały się w romanse.. jak ich wartościować, które wspanialsze? Ty i ja mamy inne perspektywy.. jednak po tym co odstawiają tu na forum  te zdradzone (oczywiście nie wszystkie).. to sorry tylko współczucie i politowanie we mnie wywołuje (choć pewnie z wzajemnością).

anastacja, to nie są inne perspektywy, tylko relatywizm moralny. masakra.

Bullet, a Ty jesteś jakimś mistrzem NLP? wink

244 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2015-08-06 23:17:37)

Odp: Karma?

Tak sobie czytam ten watek i w pierwszej chwili napisalem, ze wspolczuje straty dziecka.
Ale teraz widze, ze to zwykla sciema byla.
Moja jż tez stracila dziecko, druga ciaza, w podobnym czasie, nie w glowie jej bylo wtedy rozmawianie z nikim oprocz mnie.
Przezywala to bardzo.Anastacjia jesli Ty dwa tygodnie od poronienienia wdajesz sie w dyskusje z obcymi ludzmi to sa dwie mozliwosci.
Albo to zwykla sciema byla, i w tym wypadku tracisz caly moj szaconek, albo nie chcialas tego dzecka, bo noe jestes pewnaswojego obecnego partnera.
I efekt tez ten sam.
Nie wyobrazam sobie kobiety, ktora w dwa tygodnie podnosi sie po czyms takim, jesli ten skarb, ktory nosila pod sercem byl tym czego oczekiwala.
Spokojnej nocy.
I jeszcze jedno, gdzie jest tenTwoj krolewicz z bajki,mzw zamiast Cie podtrzymywac na duchu, byc z Toba w tym trudnym czasie, dopuszcza do sytuacji, ze rozmawiasz z innymi ludzmi zamiast z nim?
Dziwne i chore to jest.

245

Odp: Karma?

Piotr, a nie przyszło Ci do głowy, że nie wszystkie kobiety są takie, jak Twoja żona? smile
To sprawa Anastacji, jak przejdzie swoją żałobę.

246

Odp: Karma?
bullet napisał/a:
Anastacjaa napisał/a:

...
ciesz się zatem tą swoją zawiścią sam(a)...

Pewnie jesteś atrakcyjna i zapewne obejrzałbym sie na ciebie ale wierz mi, nie zazdroszczę ci.

Czemu tak myślisz? Przecież sam napisałeś:

bullet napisał/a:

Zawiści ? Bosze, o co ? O złapanie żonatego w trakcie kryzysu małżeńskiego? Przeciez wystarczy tylko ... no tak, ty wiesz co.

;p

247

Odp: Karma?

Proszę was, a szczególnie ciebie Piotrze! Też poronilam w 12tym tygodniu i jakoś nie schowałam się w domu z depresją. Realnie podchodzę do życia i natury.  Depresje miałabym jakbym urodziła chore dziecko. Naturalnie wylałam trochę łez ale to nie jest koniec świata, gorzej jest dowiedzieć się że nie można mieć dzieci.

248

Odp: Karma?
Sienna napisał/a:

Proszę was, a szczególnie ciebie Piotrze! Też poronilam w 12tym tygodniu i jakoś nie schowałam się w domu z depresją. Realnie podchodzę do życia i natury.  Depresje miałabym jakbym urodziła chore dziecko. Naturalnie wylałam trochę łez ale to nie jest koniec świata, gorzej jest dowiedzieć się że nie można mieć dzieci.

Podobnie było w moim przypadku. Choć przez kilka dni nie nadawałam się do niczego. Ale powiedziałam sobie, że tak bywa i trzeba żyć dalej.

249

Odp: Karma?
Piotr74 napisał/a:

Tak sobie czytam ten watek i w pierwszej chwili napisalem, ze wspolczuje straty dziecka.
Ale teraz widze, ze to zwykla sciema byla.
Moja jż tez stracila dziecko, druga ciaza, w podobnym czasie, nie w glowie jej bylo wtedy rozmawianie z nikim oprocz mnie.
Przezywala to bardzo..


Piotrze, każdy inaczej podchodzi do różnych rzeczy. Tak, w momencie kiedy się dowiedziałam, to był ogromny ból, strata… przepłakałam cały weekend, przez tydzień byłam na zwolnieniu, przełożyliśmy urlop. Ale życie toczy się dalej. Nie urodziłam tego dziecka, widziałam je tylko na zdj USG, nie miałam jeszcze „brzucha” nawet. Nie planowaliśmy tego dziecka (tzn były rozmowy, że chcemy mieć, ale za jakiś czas), nie staraliśmy się o niego miesiącami, to była dla nas niespodzianka. Teraz mam wrażenie że to był sen. Te wszystkie marzenia, myśli o macierzyństwie o tym dziecku odsunęłam od siebie, już nie oglądam ubranek, nie myślę o pokoiku dla dziecka itd. Na razie, bo uznaliśmy, że za kilka msc znów zaczniemy się starać. Pewnie wtedy będzie większy stres, ale jeszcze raz chcę spróbować. Jak się znów nie uda, to nie wiem czy się zdecyduję na kolejną próbę.
Może rzeczywiście nie był to właściwy moment... może dłużej powinniśmy pobyć razem, poukładać sprawy z jego dzieckiem... tak staram się teraz myśleć, tłumaczyć sobie, dlaczego?

250 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-08-07 12:27:30)

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:

Piotrze, każdy inaczej podchodzi do różnych rzeczy. Tak, w momencie kiedy się dowiedziałam, to był ogromny ból, strata… przepłakałam cały weekend, przez tydzień byłam na zwolnieniu, przełożyliśmy urlop. Ale życie toczy się dalej. Nie urodziłam tego dziecka, widziałam je tylko na zdj USG, nie miałam jeszcze „brzucha” nawet. Nie planowaliśmy tego dziecka (tzn były rozmowy, że chcemy mieć, ale za jakiś czas), nie staraliśmy się o niego miesiącami, to była dla nas niespodzianka. Teraz mam wrażenie że to był sen. Te wszystkie marzenia, myśli o macierzyństwie o tym dziecku odsunęłam od siebie, już nie oglądam ubranek, nie myślę o pokoiku dla dziecka itd. Na razie, bo uznaliśmy, że za kilka msc znów zaczniemy się starać. Pewnie wtedy będzie większy stres, ale jeszcze raz chcę spróbować. Jak się znów nie uda, to nie wiem czy się zdecyduję na kolejną próbę.
Może rzeczywiście nie był to właściwy moment... może dłużej powinniśmy pobyć razem, poukładać sprawy z jego dzieckiem... tak staram się teraz myśleć, tłumaczyć sobie, dlaczego?

Przeszłaś badania pod kątem, dlaczego poroniłaś?
Tydzień zwolnienia to chyba norma po wyłyżeczkowaniu.

bullet napisał/a:

Ja się nie cieszę bo każda zdrada to k...wo. Juz to napisali na forum, że głupi jest ten, kto oczekuje uczciwości od małżonka, który raz zdradził. Napisałem ci, ze on juz to raz przeszedł i sie nie zawaha. Ty i ja, oboje to wiemy. Wyłącznie czuję to co i ty czujesz. Ja to napisałem, a ty dusisz w sobie. To jedyna różnica.

A Ty jak głupi to powtarzasz, myśląc że jest to jedyna słuszna prawda.

251

Odp: Karma?

Dziwne,  ja w poludnie mialam łyżeczkowanie a na następny dzień poszlam do pracy.

252 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-08-07 14:22:14)

Odp: Karma?
Sienna napisał/a:

Dziwne,  ja w poludnie mialam łyżeczkowanie a na następny dzień poszlam do pracy.

Nie wiem, jak to jest po łyżeczkowaniu, miałam poronienie samoistne i oczyściłam się sama.
W szpitalu dowiedziałam się, że już po wszystkim. Na drugi dzień też poszłam normalnie do pracy, musiałam.

253

Odp: Karma?
Cynicznahipo napisał/a:

Nie wiem, jak to jest po łyżeczkowaniu, miałam poronienie samoistne i oczyściłam się sama.
W szpitalu dowiedziałam się, że już po wszystkim. Na drugi dzień też poszłam normalnie do pracy, musiałam.

U mnie było podobnie. Nie planowałam iść na zwolnienie, nie dostałam go od razu. Ale po weekendzie, właściwie nieprzespanym bo w ogóle nie mogłam spać, ani jeść, w poniedziałek poszłam do lekarza i sama o nie poprosiłam, bo widziałam, że jestem wyczerpana i nie mogę się skupić na pracy. Na szczęście miałam taką możliwość. O przesunięciu urlopu razem zdecydowaliśmy.

254

Odp: Karma?
Anastacjaa napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie wiem, jak to jest po łyżeczkowaniu, miałam poronienie samoistne i oczyściłam się sama.
W szpitalu dowiedziałam się, że już po wszystkim. Na drugi dzień też poszłam normalnie do pracy, musiałam.

U mnie było podobnie. Nie planowałam iść na zwolnienie, nie dostałam go od razu. Ale po weekendzie, właściwie nieprzespanym bo w ogóle nie mogłam spać, ani jeść, w poniedziałek poszłam do lekarza i sama o nie poprosiłam, bo widziałam, że jestem wyczerpana i nie mogę się skupić na pracy. Na szczęście miałam taką możliwość. O przesunięciu urlopu razem zdecydowaliśmy.

Dobrze, że mogłaś wziąć L4. Jak sobie teraz przypomnę, to nie wiem, jak ja wtedy funkcjonowałam, jak maszyna, robiłam wszystko mechanicznie, jakby w półśnie.

255

Odp: Karma?

Dziewczyny .... mimo wszystko, pomimo różnych progów naszej wytrzymałości fizycznej i psychicznej, emocjonalnej czy uczuciowej .... niezależnie od tego, jak szybko zbieramy się po ciosach od losu, po nieszczęściach, tragediach ...
Niezależnie od osobistych uwarunkowań, przekonań, i nastawienia do problemów.
Jedna po takim przeżyciu wraca do pracy na następny dzień, inna za pół roku.
Jedna płacze tydzień, inna kilka miesięcy.
Jedna rozkleja się na widok każdego wózka, maluszka, czy akcesoriów niemowlęcych, innej takie rzeczy wcale nie ruszają.

Jednak takie przeżycia nie pozostawiają nas takich samych.

Nijak nie mogę wyobrazić sobie, że po kilku dniach, nie wiem po siedmiu ? ośmiu ? - przychodzę na jakiekolwiek znane mi forum dyskusyjne i zaczynam dyskutować i wypowiadać się w dokładnie takim samym tonie i dokładnie w taki sam sposób jak zawsze - jak gdyby nic się nie stało.
I zaczynam znowu rzucać kulkami z błota w żony, albo w kochanki.
Bo po pierwsze one gupie. I durne. I wredne. I zazdraszczają mi. I zawistne. I wcale się nie dziwię, że mąż je zdradził i oszukał. I że właśnie należało się im. I że generalnie mam je głęboko w poważaniu, bo zwisa mi i powiewa ich jakakolwiek opinia.
I że właśnie będę sobie pisać gdzie mi się podoba, bo tak mi się chce i mogą mnie one cmoknąć.

Albo o kochankach.
Że szmaty, że podłe, że tylko do jednego się nadają.
Że niech sobie biorę tego niewiernego a ja im jeszcze dopłacę i kwiaty poślę.
I że sumienia nie mają i mieć nie będą.
I że bla bla bla w tyle mam fakt, że na forum są działy, albo regulamin. I mogę się wypowiadać jak mi się chce i jak mnie się żywnie podoba.

Po prostu GROZĄ przejmuje mnie myśl, że nawet takie wydarzenie nie pozostawiłoby we mnie samej żadnego śladu.
Nie potrafię i nie chcę sobie wyobrażać, że po stracie upragnionego przeze mnie i mojego partnera dziecka - nadal miałabym w sobie napastliwość i chęć szydzenia i dokuczania innym.
Albo ochotę na wywyższanie się, i gloryfikowanie swojego uczucia, związku.
To jest dla mnie niewyobrażalne i zatrważające jednocześnie.

256

Odp: Karma?
IsaBella77 napisał/a:

Dziewczyny .... mimo wszystko, pomimo różnych progów naszej wytrzymałości fizycznej i psychicznej, emocjonalnej czy uczuciowej .... niezależnie od tego, jak szybko zbieramy się po ciosach od losu, po nieszczęściach, tragediach ...
Niezależnie od osobistych uwarunkowań, przekonań, i nastawienia do problemów.
Jedna po takim przeżyciu wraca do pracy na następny dzień, inna za pół roku.
Jedna płacze tydzień, inna kilka miesięcy.
Jedna rozkleja się na widok każdego wózka, maluszka, czy akcesoriów niemowlęcych, innej takie rzeczy wcale nie ruszają.

Jednak takie przeżycia nie pozostawiają nas takich samych.

Nijak nie mogę wyobrazić sobie, że po kilku dniach, nie wiem po siedmiu ? ośmiu ? - przychodzę na jakiekolwiek znane mi forum dyskusyjne i zaczynam dyskutować i wypowiadać się w dokładnie takim samym tonie i dokładnie w taki sam sposób jak zawsze - jak gdyby nic się nie stało.
I zaczynam znowu rzucać kulkami z błota w żony, albo w kochanki.
Bo po pierwsze one gupie. I durne. I wredne. I zazdraszczają mi. I zawistne. I wcale się nie dziwię, że mąż je zdradził i oszukał. I że właśnie należało się im. I że generalnie mam je głęboko w poważaniu, bo zwisa mi i powiewa ich jakakolwiek opinia.
I że właśnie będę sobie pisać gdzie mi się podoba, bo tak mi się chce i mogą mnie one cmoknąć.

Albo o kochankach.
Że szmaty, że podłe, że tylko do jednego się nadają.
Że niech sobie biorę tego niewiernego a ja im jeszcze dopłacę i kwiaty poślę.
I że sumienia nie mają i mieć nie będą.
I że bla bla bla w tyle mam fakt, że na forum są działy, albo regulamin. I mogę się wypowiadać jak mi się chce i jak mnie się żywnie podoba.

Po prostu GROZĄ przejmuje mnie myśl, że nawet takie wydarzenie nie pozostawiłoby we mnie samej żadnego śladu.
Nie potrafię i nie chcę sobie wyobrażać, że po stracie upragnionego przeze mnie i mojego partnera dziecka - nadal miałabym w sobie napastliwość i chęć szydzenia i dokuczania innym.
Albo ochotę na wywyższanie się, i gloryfikowanie swojego uczucia, związku.
To jest dla mnie niewyobrażalne i zatrważające jednocześnie.

Dokładnie tak!

257

Odp: Karma?
IsaBella77 napisał/a:

Dziewczyny .... mimo wszystko, pomimo różnych progów naszej wytrzymałości fizycznej i psychicznej, emocjonalnej czy uczuciowej .... niezależnie od tego, jak szybko zbieramy się po ciosach od losu, po nieszczęściach, tragediach ...
Niezależnie od osobistych uwarunkowań, przekonań, i nastawienia do problemów.
Jedna po takim przeżyciu wraca do pracy na następny dzień, inna za pół roku.
Jedna płacze tydzień, inna kilka miesięcy.
Jedna rozkleja się na widok każdego wózka, maluszka, czy akcesoriów niemowlęcych, innej takie rzeczy wcale nie ruszają.

Jednak takie przeżycia nie pozostawiają nas takich samych.

Nijak nie mogę wyobrazić sobie, że po kilku dniach, nie wiem po siedmiu ? ośmiu ? - przychodzę na jakiekolwiek znane mi forum dyskusyjne i zaczynam dyskutować i wypowiadać się w dokładnie takim samym tonie i dokładnie w taki sam sposób jak zawsze - jak gdyby nic się nie stało.
I zaczynam znowu rzucać kulkami z błota w żony, albo w kochanki.
Bo po pierwsze one gupie. I durne. I wredne. I zazdraszczają mi. I zawistne. I wcale się nie dziwię, że mąż je zdradził i oszukał. I że właśnie należało się im. I że generalnie mam je głęboko w poważaniu, bo zwisa mi i powiewa ich jakakolwiek opinia.
I że właśnie będę sobie pisać gdzie mi się podoba, bo tak mi się chce i mogą mnie one cmoknąć.

Albo o kochankach.
Że szmaty, że podłe, że tylko do jednego się nadają.
Że niech sobie biorę tego niewiernego a ja im jeszcze dopłacę i kwiaty poślę.
I że sumienia nie mają i mieć nie będą.
I że bla bla bla w tyle mam fakt, że na forum są działy, albo regulamin. I mogę się wypowiadać jak mi się chce i jak mnie się żywnie podoba.

Po prostu GROZĄ przejmuje mnie myśl, że nawet takie wydarzenie nie pozostawiłoby we mnie samej żadnego śladu.
Nie potrafię i nie chcę sobie wyobrażać, że po stracie upragnionego przeze mnie i mojego partnera dziecka - nadal miałabym w sobie napastliwość i chęć szydzenia i dokuczania innym.
Albo ochotę na wywyższanie się, i gloryfikowanie swojego uczucia, związku.
To jest dla mnie niewyobrażalne i zatrważające jednocześnie.

Rozumiem, że po bluzgach, miałam siedzieć cicho, przytakiwać a najlepiej nastawić drugi policzek? Chamstwa i hipokryzji nigdy nie znosiłam i nie będę. A że ktoś uznał że wbijam szpileczki.... Nikogo nie obrażałam i nie będę.

258

Odp: Karma?

Anastacjo, zwróć proszę uwagę na to ... że ja Ciebie w żaden sposób nie oceniam.
Nie musisz się więc tłumaczyć, i podawać powodów.

Po prostu sprawiasz na mnie osoby dokładnie takiej samej jak kilka miesięcy temu, kiedy zaczęłaś pisać tutaj na forum. Dokładnie takiej samej.

A mnie się wydaje niewiarygodnym fakt, że tak wielka strata jaką tu opisałaś - w żaden sposób Cię nie dotknęła, nie poruszyła, nie odmieniła ...
I to jest dla mnie tak jak napisałam wyżej - zatrważające i nieprawdopodobne.

259

Odp: Karma?
Sienna napisał/a:

Dziwne,  ja w poludnie mialam łyżeczkowanie a na następny dzień poszlam do pracy.

Być może tak jest. Ja prócz łyżeczkowania miałam operację - laparotomię. Stąd moje zwolnienie trwało 5 miesięcy.

260

Odp: Karma?

Poronienie nie zmienia naszego nastawienia do życia czy charakteru.
Ja czekalam dwa tygodnie na poronienie samoistne ale się nie doczekałam więc chcąc uniknąć komplikacji poszlam na zabieg. Podejrzewam, że gdybym niespodziewanie poronila to musialabym to jakoś odchorowac i wzielabym urlop. O tym ze serce przestało bic dowiedzialam się na badaniu genetycznym a dwa dni wcześniej jeszcze serce słyszałam. To jest szok na początku ale po jakimś czasie sie z tego otrząsniesz. Aha, i nie....to nie jest karma.

Posty [ 196 do 260 z 293 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024